Do zdjecia zdazyl mi rowniez pozowac Max - animator z kampingu. Codziennie przebiera sie w dziwaczne stroje i rozbiawa ludzi.
Po basenie przyszla pora wyjazdu. Dwa tygodnie przelecialy tak szybko, ze nie chcialo nam sie wierzyc ze to juz koniec.
Wracajac do domu "wstapilismy" na Swieto pizzy w Orentano. Bardzo lubie te impreze, nie musze wyjasniac dlaczego!!
Juz przy kasie tlum ludzi. Trzeba bylo troche poczekac, by zlozyc zamowienie.
Od ostatniego razu duzo sie zmienilo. Przede wszystkim powstala nowa, ogromna zadaszona struktura.
W srodku taki gwar, ze trudno jest cokolwiek uslyszec. Zreszta sami zobaczcie:
Przed hala dwie zadaszone struktury z kucharzami wykonujacymi pizze. Naliczylam ich 14!! Pracowicie jak w ulu, w blyskawicznym tempie przygotowywali danie dnia. Az bylo milo popatrzec. Oto kilka zdjec:
Po wyjeciu pizzy z pieca pizzaiolo zostawial ja na stole, a pewien pan wywolywal kelnera do odebrania dania.
Mistrzowie pizzy chetnie pozowali do zdjec:
Po dlugim czekaniu wreszcie przyniesiono nam pizze. Warto bylo tyle czekac...
Pizza z cebula
Margherita
Pizza z pieczarkami