Strony

poniedziałek, 20 czerwca 2011

I po wakacjach

Pierwszy dzien w domu. Julcia wstala po siodmej. To dziwne, na kampingu potrafila spac do dziewiatej. W domu zawsze wstaje bardzo wczesnie.
Pierwsze slowa Julcia po przebudzeniu to: "woda, woda". Chce isc na basen lub na plaze. Chodzi po domu w poszukiwania zrodla wody. W koncu znalazla wanienke lalki i kazala przygotowac jej kapiel. Podloga w pokoju Julci plywa...
Dnia nie dalo sie zaczac bez zaparzenia goracej kawy. Ale i ta nie postawila mnie na nogi. Dla umilenia atmosfery dodalam do niej duza lyzke miodu slonecznkiowego kupionego w miasteczku Populonia.


Obecnie wstawilam trzecia pralke, konca prania nie widac. Co chwile pukaja do mnie sasiadki blokowe. Kazda pod pretekstem przywitania chce wypytac sie o przebieg wakacji oraz zapytac ile za nie zaplacilam (jak to starsze osoby chca wiedziec co i za ile).
Wreszcie sciagnelam emaile ze wszystkich skrzynek pocztowych. Potrzeba bedzie kilka nocy na odpowiedzenie.
Na komorce pelno nieodebranych polaczen. Na telefon domowy ktos musial dzwonic po kilka razy dziennie i nie zostawiac wiadomosci na sekretarce. Rezultat jest taki, ze wlaczona sekretarka robi tylko "pip, pip" i tak przez pol godziny.
Tesciowa przez telefon zapytala sie czy bylo nam dobrze. Odpowiedzialam, ze tak.
-No ale padal deszcz?
-Pierwsze 4 dni tak.
-A no to bylo wam zle.
Tak skomentowala nasz pobyt nad morzem.
Bedzie nam trudno wrocic do rzeczywistosci. Pozostalo ponad 1000 zdjec, ktore zrobilam i ktore w wolnej chwili (!) bede ogladala...