Strony

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Swieto Pinoli

W malutenkim miasteczku Chiesanuova, w Chianti organizowane jest Swieto Orzecha Piniowego. W tym roku przypada 36 edycja tego wydarzenia.


Przy samym wejsciu na teren, gdzie organizowane jest swieto, stoi ogromna szyszka (chyba) z terakoty.

 Obowiazkowe zdjecie

Zapytalam pana Franco, sprzedajacego Pinocchiate, dlaczego akurat orzechy piniowe. Okazalo sie, ze jeszcze 10 lat temu ludzie z okolicy zajmowali sie zbieraniem  tych orzechow. Nastepnie okropny robak ochrzczony nazwa "wampir" (ktory przybyl statkiem z dalekich stron) rozprzestrzenil sie na taka skale, ze wiekszosc sosen uschla.
- Orzechow piniowych juz tu nie znajdziecie - mowil ze smutkiem pan Franco - Kupujemy je na poludniu Wloch (szkoda, ze nie w okolich Pizy...)






    Ja, Franco i Giancarlo -  
         przyjaciele od lat







Podczas 10 dni swieta sprzedaje sie okolo 300 kg orzechow, z ktorych przyrzadzona jest Pinocchiata. To specjalne, tradycyjna, miejscowa slodycz.
Dopytuje sie, jak jest robiona.
-Cukier i orzechy - zdradza pan Franco.

 Franco pokazuje mi kuchenke, na ktorej przygotowuja wszystkie Pinocchiate

Moja Pinocchiata

Przez swieto "przechodzi" 3000-4000 tysiace osob.
Oprocz Pinocchiaty w restauracji-pizzerii "Il pinolo" mozna sprobowac dan z orzechami piniowymi lub zjesc pizze.
W barku obok lody, kawa oraz inne napoje.
O 17 spektakl przygotowany przez 4-latki! Rodzice, dziadkowie i sasiedzi ogladali z radoscia i duma.







Trzeba bylo sie jakos ratowac od slonca, ktore mocno grzalo



















Po godzinie 21 tance przy muzyce na zywo.
Oto jeszcze kilka innych zdjec ze swieta orzechowego:















Nie doczekalismy do tancow, gdyz na drzewie, na ktorym wisial ogromny plakat, przeczytalismy o innej fescie, tuz w poblizu. Tak wiec ruszylismy dalej...

6 komentarzy:

  1. Festa,festa,sempre festa!
    Milo sie zyje,gdy czlowiek na chwile zapomina o problemach dnia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka szkoda tych wszystkich sosen :( Ale fajnie, że nadal kontynuują tradycję tego święta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Ci się Olu układają posty wg "moich smaków" - najpierw rukola a teraz orzeszki piniowe:-) Właśnie podczas mojego majowego leniuchowania w regionie Chianti obżerałam się pastą z drobno pokrojoną rukolą i posiekanymi orzeszkami - PYCHOTA!!! Och jak ja bym tam chętnie wróciła - choć na kilka dni...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe jaki bedzie nastepny smak? Hm....Pozdrawiam,A.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wlasnie jem salatke z rukola i orzeszkami pinolowymi:) fajne takie swieto. Maly orzeszek a 4000 ludzi przychodzi dla niego!! niesamowite!

    OdpowiedzUsuń