piątek, 18 lutego 2011

Artykul kulinarny

Zapraszam serdecznie do przeczytania mojego artykulu na portalu kulinarnym:

Wiosennie

Mimo zapowiadanych deszczow nispodziewanie wyszlo slonce. Od razu zrobilo sie milo i przyjemnie. Poszlysmy na Plac Bazyliki i od razu zauwazylysmy kilku turystow.
Oni tez spragnieni sa ladnej pogody. Slonce dodaje uroku glownemu placu w Pistoi. Szkoda tylko, ze Babtysterium jest zamkniete. Nie rozumiem wladz miasta, ktore zamiast trzymac otwarte zabytki kultury, zamykaja je w okresie zimowym, a w inne pory roku otwieraja tylko w okreslone dni i godziny. Czasem turysta nie moze sie wstrzelic w godziny lub dni otwarcia.  Rozczarowany zwiedza miasto bardzo powierzchownie. Oby sie to kiedys zmienilo.

czwartek, 17 lutego 2011

Ciastka z gory

Wczoraj moje sasiadki z gory zajely sie wypiekaniem. Jedna wyrabiala ciasto i formowala ciastka, nastepnie kladla je na blasze, pukala do drugiej sasiadki, ktora wkladala je do swojego piekarnika. Wspolpraca dopracowana do perfekcji.  Zostalysmy wyroznione przez dwie panie i tez dostalysmy ich domowe wypieki.
Kruche pierozki z dzemem w srodku byly wspanialym deserem po kolacji.
Zycie w bloku ma tez pozytywne strony. My, kobiety, wymieniamy sie co chwile potrawami, ktore same przyrzadzilysmy.

środa, 16 lutego 2011

3 dzien w domu

Pragnienie wyjscia  na dwor bylo silniejsze od nas. Julcia jak uslyszala, zeby zakladac buty, od razu doskoczyla do drzwi i zaczela ruszac zamkiem. Nic nie stanelo nam na przeszkodzie, nawet deszcz ktory pada nieprzerwanie od wczoraj. Przypomnialam sobie o kaloszach, ktore wzielam podczas ostatniej wizyty w Polsce. Teraz przyszedl na nie moment.
Wybralysmy sie do spozywczego do Giusy i Ezio. U nich handel chyba tez zalezy od pogody. Zamiast kolejki w sklepie, rozdzwonil sie telefon i wszyscy skladaja zamowienia na odleglosc. Ezio rozpieszcza klientow, szykuje siaty zakupow i zanosi je na wskazany adres. Nie ma to jak male sklepiki, ktorym na prawde zalezy na kliencie.
Julcia rozsiadla sie na krzesle przed witryna z serami i wedlinami. Wskazala palcem na prawo i powiedziala: "Pizzi!!" (czytaj pizza).
Spacer w deszczu wyszedl na dobre, bo oprocz milego spotkania i pogawedzenia na przerozne przyziemne tematy, minal nam rowniez katar.

wtorek, 15 lutego 2011

W domu

Siedzenie drugi dzien w domu powoli doprowadza mnie do szalu. Ja i Julcia mamy katar i co gorsze kaszel. By nie pogorszyc stanu postanowilam posiedziec troche w murach blokowych. Powiedz to dziecku, ktore biedne spragnione jest spaceru na swiezym powietrzu. Bawilysmy sie juz w klocki Lego, jezdzilysmy na dwoch rowerkach (tj.jezdzila Julcia, a ja, ku uciesze sasiadki z dolu, przepychalam je po kolejnych pokojach w mieszkaniu), skakalysmy w balonach, czytalysmy ksiazki, ukladalysmy klocki, puzzle, ubrania w szufladach, wieszalysmy pranie, sluchalysmy muzyki i ogladalysmy tysiace filmow z Patem i Matem, Pik-Pokiem lub owca Shaun... Powoli wyczerpuje sie repertuar.
Na dworzu szaro-buro co nie nastraja pozytywnie. Trzeba chyba zadzialac w kuchni, by polepszyc sobie humor? Dobra pizza rozwiazalaby duzo smutkow...

poniedziałek, 14 lutego 2011

Walentynki

Dla wszystkich Walentynek i Walentynkowiczow dedykuje piosenke Roberto Begnini z muzyka wielkiego kompozytora Nicola Piovani:


Jak bardzo Ciebie kochałem
Gdybyś się mnie spytała:”Jak się masz?”
Gdybyś się mnie spytała dokąd idziemy
Odpowiedziałbym:”Dobrze, na pewno wiesz”
Mówię do Ciebie bez oddechu
gubię się w Twoim ogromnym spojrzeniu,
Ty jesteś gwiazdą polarną, dotykasz mnie i śmiejesz się. Nie, tak się nie liczy
nie mówię, a jeśli nie mówię to potem źle się czuję
Nie wiesz tego jak bardzo Cię kochałem i jak bardzo Cię kocham
nie wiesz tego, bo nigdy o tym Ci nie powiedziałem
nawet jeśli się nie będę odzywał, zrozumiesz to
 
sama
Nie wiesz tego jak bardzo Cię kochałem i jak bardzo Cię kocham
nigdy tego nie powiedziałem i nie powiem tego nigdy Tobie
w miłości słowa się nie liczą, liczy się muzyka.

Gdybyś się mnie spytała:”Co robimy?”
Gdybyś się mnie spytała gdzie idziemy
Odpowiedziałbym: "tam dokąd podąża wiatr"
chmury tworzą haft na niebie
przechodzi mi nad głową burza
ukrytym niebem jesteś Ty, ale potem znikasz w środku słowa
dlatego nic nie mówię i dlatego potem źle się czuję.
Nie wiesz tego jak bardzo Cię kochałem i jak bardzo Cię kocham
nie wiesz tego bo nigdy o tym Ci nie powiedziałem
nawet jeśli się nie będę odzywał, zrozumiesz to sama
Nie wiesz tego jak Ciebie kochałem i jak Cię kocham
nigdy tego nie powiedziałem i nie powiem tego nigdy Tobie
w miłości słowa się nie liczą, liczy się muzyka.

Nie wiesz tego jak bardzo Cię kochałem i jak bardzo Cię kocham
nigdy tego nie powiedziałem, ale pewnego dnia zrozumiesz,
w miłości słowa się nie liczą, liczy się muzyka.

niedziela, 13 lutego 2011

50 i wiecej

Do skrzynki pocztowej w kamienicy, w ktorej mieszka moja tesciowa, listonosz wrzuca pewna gazetke. Prenumerowana byla przez pania, ktora kiedys mieszkala na drugim pietrze. Pani umarla ze dwadziescia lat temu, a gazetka przychodzi regularnie co miesiac. Tytul "50 i wiecej". Znalazlam ja dzis na stole u mojej tesciowej. Oprocz tematu sztandarowego w lutym jakim jest festiwal Sanremo, nastepnie po wywiadzie z papiezem Benedyktem, kilku przepisach, krzyzowce i rebusie znalazlam sie na stronie pt.: "Zblizone spotkania by znalezc..." Przyblize tylko niektore ogloszenia:

1. Siedemdziesiecio-jedno-latek, ladna postawa, wyksztalcony, czysty, uczuciowy, zmeczony samotnoscia, nie majacy szczescia i bez przyjaciol, szuka uczciwej towarzyszki max 59-letniej, wolnej, nie wazne czy ladnej czy brzydkiej (...)

2.Osiemdziesieciolatek w zdrowiu, szuka rowiesnika 79/82 letniego, zamoznego, wdowca, dobra kultura, dyskretny wyglad i dobry charakter.

3.Siedemdziesiecio-piecio-letnia wdowa, mlodziezowa, uczciwa, sprawiedliwa, zdolna, o zdrowych zasadach moralnych i religijnych chcialaby porozmawiac z wdowcem o tej samej charakterystyce i wieku (...) Prosba o zdjecia i referencje.

Zycie zaczyna sie po siedemdziesiatce. We Wloszech swietnie o tym wiedza. Patrzac na premiera i jego "bunga bunga" emeryci z gazetki "50 i wiecej" tez nie chca byc gorsi.