piątek, 31 grudnia 2010

Stary Rok

Stary Rok odchodzi. Dla bloga byl on bardzo przychylny.Od 12 listopada tj.dnia zalozenia strony do dzisiejszego dnia "kliknieto" na nia ponad 2000 razy. Wszystkim czytelnikom jeszcze raz dziekuje!! Do zobaczenia, do nastepnego czytania juz w nowym roku!!

czwartek, 30 grudnia 2010

Mily gosc

Odwiedzil nas bardzo mily, niespodziewany gosc. Pierwszy obserwator i sympatyk bloga. Bardzo dziekuje za cieple spotkanie.

środa, 29 grudnia 2010

Frustine

Na wczorajsza kolacje ze znajomymi wykonalam bardzo proste przekaski o nazwie frustine. W Toskanii mozna je czesto kupic w piekarniach. Smakuja dobrze same, z warzywami w occie lub oliwie. Mozna obwinac je szynka parmenska lub toskanska.
Podaje przepis:
Skladniki:
250 gram maki
12 gram swiezych drozdzy
25 gram smalcu
35 gram oliwy z oliwek
100 gram wody
2 lyzki zmielonego rozmarynu
sol



Przygotowanie:
W kubeczku z mala iloscia wody i maki rozpuszczamy drozdze. Nastepnie z maki, wody, drozdzy, smalcu, oliwy rozmarynu wyrabiamy ciasto. Odstawiamy w cieple miejsce do wyrosniecia (ciasto przykrywamy sciereczka).
Z ciasta wyrabiamy “paski”, kladziemy na wysmarowanej blasze.
Pieczemy przez okolo 15 minut w 220 stopniach.

Paczka

Sledzacych bloga pragne poinformowac, ze wczoraj doszla paczka. Cala porwana. Wydaje sie jednak, ze nic nie zginelo. Wrocila mi wiara w firmy spedycyjne...

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Sprawy do zalatwienia

Kiedy Polak/Polak wraca do kraju ma bardzo duzo spraw na glowie.  Przyjezdzamy, zeby zrobic sobie "przeglad techniczny". W kalendarzyku na pierwszym miejscu widnieje dentysta. Czasem wychodza jakies niespodzianki i wizyt moze byc wiecej niz jedna. Cierpliwy lekarz musi liczyc sie, ze dysponujemy paroma wolnymi dniami. W zwiazku z tym robi co moze, zeby tylko zdarzyc na czas.
Druga sprawa to badania krwi. Te we Wloszech kosztuja pieciokrotnie wiecej. Na koncu okulista. O 11 przechodzisz wizyte, wybierasz oprawki i rodzaj okularow, a juz o 17 czekaja na ciebie gotowe okulary. We Wloszech trzeba na nie poczekac okolo tygodnia. W Polsce wszystko za 1/3 ceny wloskiej.
Nie tylko Polacy robia kontrole zdrowotne w kraju.Ostatnio na stronie linii lotniczych Wizzair odkrylam, ze dla Wlochow organizowane sa 3-dniowe wycieczki do Warszawy, w ktorej glownym celem jest wizyta u dentysty. Viva la Polonia!!

niedziela, 26 grudnia 2010

Rozne dobrodziejstwa wynikajace z faktu posiadania rodziny

Posiadanie rodziny ma bardzo duzo pozytywnych stron. Dzisiaj, po raz pierwszy od roku (a moze i dluzej),moglam pozwolic sobie na dluga kapiel w wannie. Julcia bawila sie z babcia, a ja rozprostowywalam nogi w wodzie z babelkami.
W Swieta w Polsce relaksujemy sie i odpoczywamy. Za oknem pruszy snieg. Jutro zapowiada sie jazda saniami po okolicznych zasypanych bialym puchem ulicach.

sobota, 25 grudnia 2010

Polskie Swieta

Paczka nie doszla. Po raz pierwszy zdarzylo sie, ze prezenty nie dotarly na czas. Zeby ratowac sytuacje, 3 godziny przed kolacja Wigilija biegalismy po sklepach i dobieralismy odpowiednie prezenty dla najblizszych. Nieublagana walka z czasem. Potem pakowanie podarkow i Wigilia. Zdazylismy.
Nie ma to jak Swieta w rodzinnym gronie. Zapominamy o codziennych troskach i cieszymy sie wspaniala, ciepla atmosfera. Wesolych Swiat dla wszystkich!!

piątek, 24 grudnia 2010

Wigilijna nadzieja

Do ostatniej chwili mam jeszcze nadzieje,ze paczka z prezentami dotrze do celu. Od chyba 3 dni nie spie przez nia. Dzisiaj kurier pracuje jeszcze od 9-13. Wiec jakas mala szansa jest.....
Wszystkim Czytelnikom bloga skladam najserdeczniejsze Zyczenia Wspanialaìych Swiat Bozego Narodzenia!! Mam nadzieje, ze tak jak ja, spedzicie je w gronie swoich najblizszych.

środa, 22 grudnia 2010

Nerwy spedycyjne

W poniedzialek miala dojsc paczka do Polski. Nie doszla. Jest jeszcze w Mediolanie.Lezy tam od 5 dni.Prezenty Swiateczne trafil szlag. W dodatku poinformowano mnie ,ze paczka prawdopodobnie jest uszkodzona. Dziwne, zwracam szczegolna uwage na dobre opakowanie przesylek. Dziwne  tym bardziej, ze zdarzylo sie to przed swietami. A moze ktos uszkodzil ja specjalnie? W kazdym badz razie poinformowano mnie rowniez, ze paczka dojdzie po 27 grudnia.  Po tzw."ptokach".....

wtorek, 21 grudnia 2010

Zlobek w Bazylice

"Na miescie" uslyszalam, jak dwie panie rozmawialy miedzy soba o tegorocznym zlobku w Bazylice. Wedlug jednej z pan calkowita nowoscia mialy byc domki wykonane z polenty - dania (znanego w Lombardii i rowniez w Toskanii) przygotowywanego z maki kukurydzianej.
- Ale jak sie trzymaja te domki - pytala pani pania.
- (Artysta) zrobil twarda polente - tlumaczyla wszechwiedzaca pani.
Zaciekawiona wydarzeniem pobieglam do Bazyliki.
Moim zdaniem wszechwiedzaca pani dodala troche od siebie opowiadajac o zlobku. Zaobserwowalam w nim rozspypana na calej powierzchni kukurydze i lezace gdzieniegdzie kolby kukurydzy. Jednak po domkach z polenty ani sladu.
Jedno nalezy przyznac: jak co roku zlobek zachwyca sceneria i ma cos w sobie magicznego. Plynace w tle koledy spiewane przez Bocellego, przyciemnianie sie swiatla i przechodzaca po niebie gwiazda betlejemska dodaja atmosfery. Buon Natale!!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Pamiatka po piatkowym sniegu

Po sniegu, ktory spadl 3 dni temu, prawie nie ma sladu. Jedynym miejscem gdzie mozna jeszcze go zobaczyc jest srodek Placu Sali, a scislej mowiac: zasypana studnia -  Pozzo del Leoncino.
Jest to nietypowy widok, w szczegolnosci dla zwiedzajacych miasto. Turysci z calego swiata kiedy przyjezdzaja do Pistoi, fotografuja ten Plac oraz studnie na nim. Pomyslcie, ze pierwsze udokumentowane wzmianki o Piazza della Sala pochodza z 806 roku!!

niedziela, 19 grudnia 2010

Podarunek dla klientow

W tym roku nasza ulubiona piekarnia Fanti ma dla klientow mila niespodzianke: swiateczne ciasto Panettone.
To bardzo mily gest z ich strony.
Przygotowanie tego ciasta wymaga dlugo czasu. Podaje przepis:
Panettone:
1 czesc przygotowanie "drozdzowego zaczynu":
75 gram maki
7-8 gram drozdzy piwnych
40 gram wody
Zagniesc wszystkie skladniki az do otrzymania gladkiego ciasta. Odstawic w cieplym miejscu w celu podwojenia objetosci

2 czesc: Pierwsze wyrabianie ciasta:
125 gram zaczynu drozdzowego
1,5 gram drodzy piwnych
45 gram cukru
2 jaja
40 gram masla
Wyrabiac zaczyn drozdzowy,drozdze i jaja az do uzyskania nielepiacego sie do palcy ciasta.Dodac cukier i dobrze zagniesc ciasto.Na koncu dodac miekkie maslo.Odstawic do wyrosniecia (podwojenia swojej objetosci)

3 czesc:Drugie wyrabianie ciasta:
300 gram maki
120 gram cukru
2 jaja
2 zoltka
4 gram soli
8 gram miodu
115 gram masla
150 gram rodzynek
25 gram skorek z cytryny i 75 gram skorek z pomaranczy
Aromaty: waniliowy, pomaranczowy i cytrynowy
Do pierwszego ciasta dodac jaja, miod i make. Wyrabiac do momentu kiedy ciasto nie bedzie przyklejalo sie do rak. Dodac zoltka. Wyrabiac. Nastepnie dodawac po trochu cukier i wyrabiac. Dodac sol.  Na koncu dodac miekkie maslo, aromaty,  rodzynki i skorki.
Wlozyc ciasto do okraglej formy (we Wloszech uzywa sie wysokich ograglych foremek lub specjalnych papierowych foremek) i odstawic przykryte sciereczka ciasto na 3 godziny do wyrosniecia.Na wierzchu ciasta naciac krzyz nozem. Na srodku ciasta polozyc plasterek masla.
Piec okolo 1 godziny w temperaturze 200 stopni.

sobota, 18 grudnia 2010

Wszedzie snieg

Wedlug corocznego scenariusza dzisiaj w Pistoi juz nie pada. Z tym, ze wczorajszy snieg lezy na drogach i chodnikach. Nikt go nie sprzata.
Zero stopni, piekne slonce, az sie chce wyjsc na spacer. Wiekszosc mieszkancow zostala jednak w domu. Tylko co jakis czas przejezdza auto z lancuchami na kolach. Pieszych praktycznie zero. Czekaja na odwilz...

piątek, 17 grudnia 2010

Totalny paraliz

W Pistoi pada snieg raz w roku. Nastepuje calkowity paraliz miasta. W pracy u mojego meza kiedy zorientowali sie, ze pada dosc obficie, wszyscy rzucili sie do drzwi wyjsciowych i ruszyli do domu. O 13 moj maz wyszedl z domu w nadziei na powrot autobusem do pracy. Przez poltorej godziny stal na przystanku (inni czekali juz od 12 godziny). Nie przejechal ani jeden autobus.
Na drodze pustki, co jakis czas przejezdza samochod z zalozonymi lancuchami. Slychac go na kilometr, gdyz lancuchy wala o widoczny jeszcze asfalt.
Oliwki wygladaja jakos dziwnie kiedy przypruszone sa sniegiem.
Mieszkancy bloku stoja w oknach i obserwuja nietypowa pogode.

czwartek, 16 grudnia 2010

Ciasteczkowe pomysly

Od dwoch dni wieczorami przychodza znajomi na przedswiateczne spotkania.Wymieniamy sie prezentami, jemy wspolnie kolacje, a pogaduszki konczymy o 1 w nocy... Nie wiem jak to bedzie na dluzsza mete... Wszyscy chca zdazyc przed naszym wyjazdem.
Wpadlam na genialny pomysl zrobienia kruchych ciasteczek w roznych ksztaltach i sprezentowania je najblizszym znajomym. Sympatyczna idea, ale brak cierpliwosci i czasu do wykonania.Poczatek byl nawet dobry: zrobilam dwie porcje ciasta, jedna z kakao, jedno bez. Potem jednak wsadzilam je na zbyt dlugo do lodowki i przy walkowaniu masa sie rozwarstwiala. Ciasto wyszlo zbyt kruche. Wynik jest taki, ze niektore ciasteczka sa niekompletne, tak jak ludzik na fotografii ponizej:
Po zrobieniu 4 czy 5 blach ciasta kakaowego stracilam cierpliwosc (Julcia tez) i z ciasta jasnego zrobilam babeczki z tartym jablkiem w srodku. Jutro zaniose je do Giusy i Ezio ze sklepiku spozywczego. Sa zawsze ciekawi moich wypiekow.

środa, 15 grudnia 2010

Do Polski na Swieta

Do Polski pakowac sie jest trudno.... Powiedzmy sobie szczerze: Jedna walizka 20-kilowa nie wystarcza. Prostym sposobem jest wlozyc "wiekszosc" rzeczy do kartonu i wyslac kurierem.
Jestem przekonana,ze tak jak zawsze, przy odbiorze przesylki kurier popatrzy na mnie zlym wzrokiem i kaze wspolnie tarmosic pudlo do jego ciezarowki. Facet nie ma litosci. Albo "bon ton'u"....

wtorek, 14 grudnia 2010

Z Cata w parku

Od codziennosci oderwala nas Kolumbijska fotografka - Cata. Zabrala nas do parku na sesje fotograficzna. Dzien byl chlodny, ale zza drzew wychodzilo cieple slonce.
Niektore fotografie mozecie zobaczyc na blogu Caty:
http://www.catascraft.com/2010/12/aleksandra-e-sua-figlia-giulia.html
Jak wam sie podobaja?

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Poniedzialek

Nie latwo jest po stracie kogos bliskiego. Stad moje kilka dni w niepisaniu.
Wiem, ze codziennie zaglada tu 40-50 osob. Stad postanowilam "sie odezwac". W moim miescie przygotowania do Swiat na calego. Sklepy pracuja praktycznie z przerwa w nocy. Wszystkie niedziele sa pracujace. Dochodzi targ i kilka miejsc, na ktorych stoja swiateczne stragany.
Kolorowe witryny, swiecace lampki na ulicach zachecaja do robienia zakupow. Przy sklepie ze slodyczami i confetti znana firma czekoladowa postawila rower z napisem:
"Przyszedl Swiety Mikolaj, Zyczenia dla wszystkich"
Mam nadzieje, ze Swieta przyniosa mi utracona radosc i sprawia, ze slonce wyjrzy zza chmur.

piątek, 10 grudnia 2010

Wiosenny kwiatek zimowa pora

Dzisiaj nie jest dobry dzien do pisania.Ktos bardzo bliski mojemu sercu nie czuje sie dobrze.A ja z daleka jestem bezdradna. Bezradnosc to chyba najgorsze co moze sie w takiej chwili przytrafic.
Rano w parku zauwazylam jedyny kwiatek wychodzacy zza traw. Ten kwiatek to kochana Luna, ktora jak rumianek przypomina slonce i radosc w sercu.
Jestem daleko, ale sercem i myslami przy niej bardzo blisko.

czwartek, 9 grudnia 2010

Najprostsza zupa na swiecie

Moim ulubionym jesiennym daniem jest zupa - krem z dyni. Przygotowuje sie ja bardzo szybko i jest pyszna.
Skladniki na 4 osoby:
1 mala dynia
3 kartofle
4 marchewki
ziarna prazonej dyni do posypania zupy
Przygotowanie:
Wszyskie skladniki (oprocz ziaren dyni) kroimy na male kawaleczki. Wkladamy je do garnka, wlewamy wode i gotujemy. Kiedy warzywa beda miekkie, miksujemy je w robocie kuchennym (zeby zupa nie byla bardzo gesta dodaje troche wody z gotowania). Podajemy na glebokich talerzach, posypujac ziarnami prazonej dyni.

środa, 8 grudnia 2010

8 grudzien

W Toskanii na Swieto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zrobilo sie cieplo. Na termometrach 15 stopni. Niektorzy poczuli wyzsze temperatury i poszli na calego.
8 grudnia i plus 15 stopni
Tymczasem i moja tesciowa przygotowala swiateczne drzewko. Chciala chyba odstapic od reguly i byc oryginalna, gdyz na choince powiesila... wielkanocne jajka!!

wtorek, 7 grudnia 2010

Toskanskie zakamarki

W kazdym miasteczku toskanskim jest mnostwo ciekawych rzeczy do fotografowania. Wystarczy tylko zapuscic sie w glab waskich uliczek i bacznie obserwowac. Od 10 lat mieszkam w Pistoi i jeszcze nie poznalam dobrze tego miasta. Co jakis czas odkrywam cos nowego. Dzisiaj rano moj wzrok zatrzymal sie na zamurowanych drzwiach.

Po ich lewej stronie widnieje numer domu, a po prawej nienaruszony (moze dzialajacy?) dzwonek do 3 mieszkan. Ciekawe jaka jest historia tego budynku? Co sie kryje za tymi "drzwiami"?

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Choinka - ubrana

We Wloszech choinke ubiera sie 8 grudnia - w Swieto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (ktory jest tez dniem wolnym od pracy).

Wyjelam troche wczesniej moje drzewko. Jest sztuczne, ma 10 lat i granatowe bombki przyklejone na stale. Takie znalazlam kiedys w sprzedazy na targu.
Moja prawie 2-letnia corka przystroila je po swojemu. Powiesila wszystkie zlote ozdoby (ma gust), na tej samej galezi zdarzaja sie nawet po 3 bombki. Na koncu nonszalancko zarzucila lancuch i po sprawie. Potem chciala rozebrac drzewko.
Z tym trzeba jednak poczekac do 6 stycznia. Zobaczymy...

niedziela, 5 grudnia 2010

Gorace cappuccino

W taki mrozny dzien na wszystko dobre jest gorace cappuccino. W barze Parì w Pistoi Francesco potrafi z mlecznej pianki wyczarowac serduszko.

Nazwa cappuccino pochodzi od brązowego habitu mnichów kapucynów (cappuccini), którzy podobno wynaleźli ten rodzaj kawy. Legenda nawiązuje do kapucyna Marco d'Aviano. Po bitwie w Wiedniu w 1683 roku, w której uczestniczył znaleziono worki z kawa. I to właśnie wtedy d'Aviano wymyślił ten wspaniały napój.
Maszyna używana do wytwarzania cappuccino została wynaleziona we Włoszech, pierwszy patent został złożony przez Luigi Bezzera w 1901 roku.

sobota, 4 grudnia 2010

Wloska woda

Od wielu miesiecy Wlosi walcza o to, by woda znow byla publiczna. Prawie 2 miliony mieszkancow tego kraju podpisala petycje, by panstwo zorganizowalo referendum na ten temat.

Wlosi wciaz sie mobilituja i organizuja manifestacje.
Dzisiaj jedna z nich odbyla sie we Florencji, ruszyla spod siedziby nalezacej do Regionu Toskanii i przeszla przez glowne ulice miasta.

Ja rowniez uczestniczylam w pochodzie. A wraz ze mna najmlodsza manifestantka Julcia.
Czy woda bedzie kiedys publiczna?

Schiacciata z winogronami


W Toskanii, a przede wszystkim we Florencji i okolicach je sie Schiacciate z winogronami.
Do przygotowania ciasta potrzebujemy malutkie, czarne winogrona, z mala iloscia pestek (rosna one rowniez w Polsce). Obrywamy je do glebokiego naczynia.
Na patelni ogrzewamy oliwę z oliwek i trochę rozmarynu. Następnie odcedzamy oliwę od rozmarynu. Pół kilo ciasta na chleb wyrabiamy wraz z odcedzoną aromatyzowaną oliwą. Kiedy ciasto wchłonie oliwę dzielimy je na dwie części: pierwszą rozwałkowaną rozkładamy na blasze posmarowanej oliwą. Na niej kładziemy, a raczej wciskamy jedną po drugiej kulki winogron. Cukrzymy lekko warstwę winogron i przykrywamy ją drugą częścią ciasta. Na wierzchu rozkładamy warstwę winogron i posypujemy cukrem. Wkładamy do piekarnika. Kiedy ciasto nabierze złotego koloru możemy je wyjac z piekarnika i podawac do jedzenia.
 Schiacciata z winogronami

piątek, 3 grudnia 2010

Ksiazki we Wloszech

Wloskie ksiegarnie maja polki pelne ksiazek. Trudno jest dokonac wyboru, szczegolnie jesli chodzi o kolorowe, grube albumy.
A jak to jest z kupowaniem? Wedlug Krajowego Instytutu Statystyki (Istat) w 2009 roku 89,2% rodzin potwierdzilo, ze posiada ksiazki w domu:
62,5% ma co najwyzej 100 ksiazek
26,7% ma ponad 100 ksiazek,
natomiast 10,3% (tj. 2 miliony i 474 tysiecy rodzin) nie posiada ani jednek ksiazki w domu (jak to mozliwe?!)
Regionem, w ktorym mieszka najwiecej rodzin nie posiadajacych ksiazek jest Sycylia (20,2%),inne regiony to na przyklad:
Trydent Gorna Adyga (2,8%),
Dolina Aosty (5,0%),
Sardynia (6%)
Toskania(6,4%).
Najwiecej ksiazek (ponad 100) posiadaja rodziny z regionow:
Friuli-Wenecja Julijska (36,6%),
Emilia-Romania (33,4%),
Sardynia (32,9%),
Trydent Gorna Adyga ,Toskania,Lombardia,Wenecja Euganejska (32,5% -30,9%),
Sycylia, Kampania i Basilicata (mniej niz 17%).

czwartek, 2 grudnia 2010

Nasze polskie krowki

Polskie krowki podbily rowniez Wlochy. Mozna je kupic w kazdym sklepie spozywczym lub supermarkecie. Produkowane sa we Wloszech i nosza nazwe "Mou polacca".
Moga miec klasyczny smak "tofee" lub wystepowac w takich wariacjach smakowych jak:
smietana i lukrecja
miod
mieta i lukrecja
czekolada
marcepan.
Ciekawe co Polacy powiedzieliby na te smaki?

środa, 1 grudnia 2010

Niespodziewany gosc

Sprzatajac lazienke natknelam sie na "zwierze", ktorego nie przypuszczalam spotkac w moim mieszkaniu (dodatkowo mamy juz grudzien, anie sierpnien i tropiki!!). Mowa o skorpionie!! Mamma mia ile strachu!! Skorpion udawal niezywego,a jak tylko sie odwracalam to pelzal po kafelkach dzwigajac swoje przednie nozyce.Brrrr.....
Skorpion wyszedl z mieszkania (a raczej wyskoczyl z okna) w pudelku od pizzy. Na dworzu pada deszcz, wiec pewnie bedzie probowac ponowne wejsc do jakiegos cieplego mieszkania.

wtorek, 30 listopada 2010

Dawne miary

Dawno dawno temu w Toskanii uzywano miary podwojnego ramienia. Rowny byl on 124 cm. Dowodami na istnienie tej wyjatkowej miary sa napisy na scianach Urzedu Miejskiego na Placu Bazyliki w Pistoi.
Na gorze: Dawna miara toskanska - podwojne ramie
Na dole: 1 metr

poniedziałek, 29 listopada 2010

Kto wymysla ceny

W witrynie sklepowiej z markowa odzieza widnieja rowniez tzw.akcesoria. Oko przyciaga sympatyczny breloczek Gucciego. Odciaga jednak jego cena. Ta malutka "wiszaca czapeczka" kosztuje tylko 105 euro. Rozumiem, ze to Gucci. Nie uwazacie jednak, ze to zbyt wysoka cena? Czapeczka powinna miec czerwony kolor i palic sie ze wstydu.

niedziela, 28 listopada 2010

"I po balu"

Wlasnie niedawno (ostatkiem sil) powloczylam do domu. Na moich barkach ciazylo nawet ostatni ruch tj.umycie podlogi we wszystkich salach, ktore uzylismy. Konferencja wypadla wspaniale. Obiadem byli zachwyceni wszyscy. Chwalono sobie chleb mojego meza, zrobiony tylko  z kielkow roznego rodzaju (bez maki) z dodatkiem sezamu i rodzynek.
 Chleb z kielkow
Typowa zupe toskanska z czarnej kapusty zachwalali sobie goscie przybyli z innych regionow Wloch.
Na koniec proponuje wam zdjecie grupowe osob,ktore przygotowaly konferencje i obiad oraz (w srodku) osobe,ktora byla glownym gosciem dnia - Luciano Gianazza.

Pozostaje satysfakcja, ze inni docenili nasz trud, milo spedzili czas i dobrze zjedli.

sobota, 27 listopada 2010

Jutrzejszy obiad gotowy

Wlasnie wrocilam z kuchnii.... Razem z trojka znajomych szatkowalismy warzywa przez 4 godziny.

Od ciaglego stania nie czujemy kregoslupow. Wszystko wydaje sie gotowe, jutro zostalo przygotowanie mega salatki.
 Jutro wielki dzien!! Mam tylko nadzieje, ze zupy starczy dla wszystkich...

Male wyzwanie

Jutro odbedzie sie konferencja na temat zywnosci.Organizuje ja razem z mezem i kilkoma znajomymi. W zwiazku z tym,ze przyjedzie duzo ludzi spoza miasta (nawet z Trento!!) w tych dniach podjelismy (a raczej podjelam) decyzje o gotowaniu dla tych wlasnie osob. Jeszcze nigdy nie gotowalam dla 60 osob!! To dla mnie fajne wyzwanie. Przedwczoraj obliczalam, ile warzyw i owocow bedzie potrzeba na temat "maly" obiad. Napisze tylko,ze do zrobienia salatki zakupilismy 12 kg salaty!!
Jutro po konferencji i obiedzie (jak bede w stanie) opisze, jak sie mialy sprawy.Tymczasem trzymajcie kciuki!!
Moj taras pelen salaty.W oczekiwaniu na jutrzejszy "maly" obiad.

Pierwszy tysiac

Wszystkim, ktorzy codziennie wchodza na moj blog serdecznie dziekuje!! Wlasnie doszlismy do pierwszych 1000 klikniec!!

piątek, 26 listopada 2010

Rozne oblicza fortuny


Właśnie doszla do mnie wiadomosc z kraju, ze znajomy odnalazl, gdzies na aukcji w Niemczech, zaginiony obraz wart przynajmniej 2 mln zlotych. Dla ciekawosci zaczelam się zastanawiac, czy kiedykolwiek znalazlam cos cennego. Kiedys na wloskich ulicach często można było wypatrzyc monete. Raz nawet przytrafilo mi się 10 euro w papierku. Od jakiegos czasu pieniadze zniknely z chodnikow. Jest kryzys.Wszyscy chodza z opuszczona glowa. To ze smutku czy w poszukiwaniu „opuszczonych” pieniedzy? Nie jest jednak tak zle.Traf chcial, ze właśnie wczoraj, wychodzac ze sklepu, znalazlam 1 euro!! Na ziemie sprowadzila mnie moja tesciowa twierdzac, ze są to jej pieniadze, które prawdopodobnie wypadly jej z plaszcza...

Do wyboru do koloru

Na targu warzywnym mozna dostac doslownie wszystko. Sa stoiska z produktami biologicznymi,ktore proponuja sezonowe owoce i warzywa. Inne natomiast przescigaja sie w roznorodnosci towaru. Wyobrazcie sobie, ze mozna nawet kupic: owoce platanu i juki.
Owoce platanu wygladaja jak banany. Te z juki przypominaja rzodkiew. Ciekawe jaki maja smak?!

czwartek, 25 listopada 2010

Tajemniczy warkocz

W jednej z kamienic w centrum Pistoi, z okna na ostatnim pietrze wystaje dlugi warkocz przewiazany czerwona kokarda. Czyzby mieszkala tam uwiezniona ksiezniczka i czekala na ksiecia? Czy to pozostalosc po warkoczu, w ktorym wplata sie czosnek? Co wy o tym sadzicie?

środa, 24 listopada 2010

Ostatnie kolorowe liscie

Powoli zbliza sie zima. W parku spadaja ostatnie kolorowe liscie. Kilkutygodniowe deszcze zmoczyly sciezki. Wszedzie jest mokro i szaro...
By dodac nostalgii zacytuje jesienne wiersze:

   Mattino d'Autunno                            Jesienny Poranek
Che dolcezza infantile                        Jaka dziecieca slodycz
nella mattinata tranquilla!                   w cichym poranku!
C'è il sole tra le foglie gialle              Slonce miedzy zoltymi lisciami,
e i ragni tendono fra i rami                 a pajaki miedzy galeziami rozciagaja
le loro strade di seta.                        ich jedwabne sciezki.
                                        Federico Garcia Lorca 

     Foglie gialle                                           Zolte liscie
Ma dove ve ne andate,                         Gdzie sie wybieracie
povere foglie gialle                              biedne zolte liscie,
come farfalle                                      jak beztroskie
spensierate?                                       motyle?
Venite da lontano o da vicino                 Przybywacie z bliska czy z daleka
da un bosco o da un giardino?                z lasu czy z ogrodu?
E non sentite la malinconia                    Nie czujecie melancholii
del vento stesso che vi porta via?         samego wiatru, ktory was zabiera?
                         Carlo Alberto Salustri zwany Trilussa

wtorek, 23 listopada 2010

Na Salonie wszystko po staremu

Centrum spotkan w Pistoi odbywa sie na tzw.Salonie tj.na Piazza della Sala (Plac Sali). W lipcu, podczas 3-dniowego festiwalu Pistoia Blues plac ten zmienia nazwe na Piazza della Nebbia (Plac Mgly), gdyz przychodzi tutaj mlodziez i pali nagminnie papierosy.
Na Salonie kobiety robia zakupy na warzywniczych stoiskach. Co jakis czas zatrzymuja sie i plotkuja ze znajomymi. Mezczyzni przyjezdzaja tu specjalnie. Zjezdzaja sie z kazdej czesci miasta.  Plotkuja wiecej niz kobiety.

Potrafia stac godzinami i "nawijac" o wszystkim i o niczym. Czasem ktorys z nich wezmie kawe w barze lub przeczyta codzienna prase lezaca na barowych stolikach.
Na Salonie zycie toczy sie inaczej niz w pozostalych czesciach miastach. Tu nawet jak pada, to jest pelno ludzi.
ps.serdecznie pozdrawiam Polakow, ktorzy przeszli dzisiaj przez Plac Sali. Mam nadzieje, ze zajrza na mojego bloga. Ciekawe co pomysleli o mnie, ktora ganiala po calym placu za corka, ktora to z kolei ganiala za golebiami.

poniedziałek, 22 listopada 2010

W poklonach Mariuszowi

Fotografujac klamki w centrum Pistoi napotkalam na jedna, ktora od razu rzucila mi sie w oczy. Twarz mezczyzny przypomina mi bardzo polskiego znajomego Mariusza. Stad dzisiejszy post dedykuje wlasnie jemu.

Klamka Mariusza

niedziela, 21 listopada 2010

Oliwki po Kalabryjsku czesc 2

Mial racje Ezio. Po 4 dniach moczenia sie w wodzie, oliwki sa gotowe do jedzenia. Wystarczy tylko dodac czosnek (ja dodalam bardzo drobno posiekane 2 zabki), peperoncino, sol i zalac wszystko oliwa. Mysle, ze oliwki musza jeszcze troche polezec, "przegryzc sie". Nastepnie bedzie wspaniala przystawka!!
Oliwki po Kalabryjsku

sobota, 20 listopada 2010

Osty sie je

Na toskanskich stolach znajdziecie rowniez osty!! W Wikipedii sprawdzilam strone o ostach wloskich i polskich i wynik jest taki, ze chodzi o te same osty. Jakos w Polsce nigdy nie slyszalam, zeby ktos jadl te rosline. Wikipedia podaje tylko:
"Olej z ostu"  stosowany jest do celów kulinarnych, ma właściwości obniżające poziom cholesterolu.
A na wloskim targu znajdziecie je na kazdym stoisku.
 Lodygi ostu mozna kupic na targu warzywnym

Moja tesciowa mowi, ze przypominaja troche karchochy.Rzeczywiscie smak jest podobny, sa tylko bardziej gorzkie. Je sie lodygi. W przygotowaniu sa pracochlonne:
1.nalezy pozbawic je zewnetrznej warstwy, sciagajac ja ostrym nozem.
2.kawalki ostu wlozyc do wody z cytryna, moczyc przez jakis czas (dzieki czemu beda mniej gorzkie)
3.ugotowac
4.dusic na patelni np. z czosnkiem. Mozna dodac troche przecieru pomidorowego.
Lodygi ostu gotowe do jedzenia
Czy ktos w Polsce jadl osty?

piątek, 19 listopada 2010

Juz niedlugo Swieta

W miescie przygotowania pelna para do Swiat Bozego Narodzenia. Od wczoraj w centrum wieszaja swiatelka.
Robia to wyjatkowo szybko i sprawnie. Ma sie wrazenie, ze chca zdazyc na czas. To tak jakby juz jutro byla Wigilia.
Zawieszone swiatelka przypominaja nam,zeby zaczac rozgladac sie za prezentami dla naszych najblizszych...

czwartek, 18 listopada 2010

10 sposobow jak parkowac auto we wloskim stylu

Wlosi bardzo szybko jezdza samochodem. W temacie parkowania rowiez sa "naj", przepisy drogowe nie sa przestrzegane. Jedym slowem: parkowac mozna wszedzie. Dlatego postanowilam sporzadzic krotka liste pt."  10 sposobow na parkowanie we wloskim stylu":
1.zostawianie auta pod znakiem zakazu postoju lub zatrzymywania sie lub jedno i drugie
2.parkowanie na przejsciu dla pieszych
 Migajace swiatla sa informacja nie dla pieszego lecz dla policjanta: "nie wypisuj mandatu, zaraz wroce"
3.postoj na skrzyzowaniu
4.postoj na rondzie
5.postoj na przystanku autobusowym
6.parkowanie na drugiego
7.parkowanie na trzeciego
8.parkowanie na miejscu zarezerwowanym dla samochodow prowadzonych przez osoby niepelnosprawne. Niektorzy maja nawet taki sposob: pozyczaja auto od osoby niepelnosprawnej  (auto ma przyklejone na szybie odpowiednie dokumenty) i swobodnie parkuja na wyznaczonych miejscach
9.wjechanie "pod prad" i parkowanie w odwrotnej pozycji niz inni
10.parkowanie wjezdzajac na chodnik i zajmowanie calej jego szerokosci, co calkowicie uniemozliwia chodzenie pieszym. informacja dla pieszego: zejdz z chodnika, wejdz na jezdnie i omin zaparkowane auto.
Mysle,ze lista nie jest jeszcze kompletna. To tylko kilka przykladow wloskiego parkowania. Czy podzielacie moja opinie?

środa, 17 listopada 2010

Oliwki po Kalabryjsku czesc 1

Zgodnie z zapowiedziami dzieki temu, ze jest wreszcie ladna pogoda moglam wypuscic sie na targ warzywny. Ulubiony rolnik  bio - pan Andreini sprzedal mi surowe oliwki:
 Surowe oliwki bio 1 kg = 2 euro

Popoludniowa pora zabralam sie do pracy. Z walizki z przyrzadami typu srubokrety, gwozdzie itd. wyciagnelam mlotek. Ezio uzywa tluczka do miesa, u mnie takiego sprzetu brak (czytaj:dom wegetarianski).Oto pierwszy ruch mlotkiem:
Oraz pierwsze rozprysniecie sie oliwy na kafelkach kuchennych:

Spostrzezenia:
1. kuchnia jest w oplakanym stanie, na kafelkach rozpryskana brazowa tlusta maz. strona pozytywna: unosi sie przepiekny oliwkowy zapach.
2.moja lewa reka trzymajaca oliwki jest tak naoliwiona, ze nie da sie jej umyc zadnym mydlem.
3.Ezio mowi, ze po 4-5 dniach woda w ktorej sa oliwki powinna zrobic sie przezroczysta. Watpie w to, moim zdaniem potrzeba przynajmniej miesiaca!! Stan obecnej wody: czarna, po wyplukaniu:czarna, po ponownym wyplukaniu:czarna.

4.lekkie bole w kregoslupie, zgniecenie mlotkiem kilograma oliwek to nie robota na 5 minut...
Rozgniecione surowe oliwki
Nastepy etap pracy to wymiana wody z oliwek 3 razy dziennie i tak przez 4-5 dni.