Przechodzac obok naszego ulubionego baru nie moglysmy uwierzyc wlasnym oczom: wrocil Francesco!!
Wszyscy starzy klienci, rowniez my, milo zaskoczeni. Nie ma takiego drugiego milego wlasciciela baru jak Francesco.
Razem z nim powrocily rowniez dania takie jak "Arancini siciliani", smazone ryzowe kulki z miesem i zielonym groszkiem w srodku.
Prawde mowiac, nie wiem co ma wspolnego Francesco z Sycylia? Pochodzi przeciez z Lukki. Byc moze lubi "arancini" i dlatego robi je tez dla swoich klientow?
W kazdym badz razie usiadlysmy na stalym miejscu w barze i zaszalalysmy. Kawa, spienione mleko (Julcia), pizze i schiacciata z szynka i mozzarella (tesciowa). Teraz z pewnoscia bedziemy wracac tu czesciej...
piątek, 15 kwietnia 2011
czwartek, 14 kwietnia 2011
Ciambellone
Juz dawno nic nie pieklam. A to przez ten ciagly bieg. Wczoraj na targu na straganie z "misz maszem" kuchennym (garnki, fartuszki, tarki itd.) znalazlam foremke z dziurka. Kupilam, bo moze sie przydac. Niby juz taka mam, ale troche inna. Foremek nigdy nie za wiele...
Przeznaczenie chcialo, ze ksiazka kucharska otworzyla mi sie na przepisie na okragle ciasto z dziurka. Przedstawiam Wam Ciambellone - jedno z najprostszych ciast toskanskich.
Przygotowanie:
W garnuszku rozpuszczamy maslo. Jaja miksujemy z cukrem na biala mase. Dodajemy do niej: make, mleko, maslo, alkohol, szczypte soli, proszek do pieczenia, starta skorke z cytryny.
Okragla forme z dziurka smarujemy maslem. Wlewamy do niej ciasto, ktore pieczemy przez okolo 35 minut w temperaturze 180 stopni.
Po calym domu rozchodzi sie zapach cytrynowy. Mysle,ze zaraz beda pukac do mnie sasiadki...
Przeznaczenie chcialo, ze ksiazka kucharska otworzyla mi sie na przepisie na okragle ciasto z dziurka. Przedstawiam Wam Ciambellone - jedno z najprostszych ciast toskanskich.
Ciambellone
Skladniki:- 500 gram maki
- 300 gram cukru
- 4 jaja
- 100 gram masla
- 1 szklanka mleka
- 200 ml rumu lub brandy
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- starta skorka z 1 cytryny
- szczypta soli
Przygotowanie:
W garnuszku rozpuszczamy maslo. Jaja miksujemy z cukrem na biala mase. Dodajemy do niej: make, mleko, maslo, alkohol, szczypte soli, proszek do pieczenia, starta skorke z cytryny.
Okragla forme z dziurka smarujemy maslem. Wlewamy do niej ciasto, ktore pieczemy przez okolo 35 minut w temperaturze 180 stopni.
Po calym domu rozchodzi sie zapach cytrynowy. Mysle,ze zaraz beda pukac do mnie sasiadki...
środa, 13 kwietnia 2011
Fryzjer
W Pistoi fryzjerow "jak mrowek": na kazdym skrzyzowaniu, w kazdej najmniejszej uliczce. W dodatku co chwile otwieraja sie nowi. Nie wiem na czym polega ten fenomen w moim miescie??
W poniedzialki fryzjerzy maja wolne. We wtorek otwieraja swoje wrota. Od kilku dni nosilam sie z podcieciem wlosow Julci. Biedaczka, grzywka zaczynala wchodzic jej w oczy.
Przeszlysmy niemalze wzdluz i wszerz Pistoie pukajac do kazdego napotkanego fryzjera. Wszyscy "pelni", nie dadza rady, trzeba dzwonic sie umawiac, bez rezerwacji ani rusz.....Tlumaczylam: "Ale ja chce dziecku podciac tylko grzywke". Na nic. Bez zapisow nici z uslugi. W koncu u jednej pani udalo mi sie zapisac corke na 11.30 (bylo przed 10). Odetchnelam.
W poniedzialki fryzjerzy maja wolne. We wtorek otwieraja swoje wrota. Od kilku dni nosilam sie z podcieciem wlosow Julci. Biedaczka, grzywka zaczynala wchodzic jej w oczy.
Przeszlysmy niemalze wzdluz i wszerz Pistoie pukajac do kazdego napotkanego fryzjera. Wszyscy "pelni", nie dadza rady, trzeba dzwonic sie umawiac, bez rezerwacji ani rusz.....Tlumaczylam: "Ale ja chce dziecku podciac tylko grzywke". Na nic. Bez zapisow nici z uslugi. W koncu u jednej pani udalo mi sie zapisac corke na 11.30 (bylo przed 10). Odetchnelam.
wtorek, 12 kwietnia 2011
Swieto Nalesnika Kasztanowego w Baggio
W niedziele popoludniu ostro przygrzewalo slonce. Termometr wskazywal 36 stopni, potem zrobilo sie chlodniej bo 33 stopnie.
W malutenkim miasteczku o nazwie Baggio (w gorach Pistoi) odbylo sie Swieto Nalesnika Kasztanowego. Znalezlismy ja bardzo latwo gdyz miescina ma tylko jedna ulice (i to tak waska!!), a wszyscy jej mieszkancy siedzieli przy stolach w jedynym lokalu gastronomicznym. Cale Baggio jedzace nalesniki i jak sie okazalo nie tylko ...
Byla tez schiacciata lub schiacciata "nafaszerowana" pieczonym miesem (uzywam terminu nafaszerowana, bo sprzedawca na prawde nie zalowal miesiwa i kroil grube warstwy). Byla smazona polenta,pizza i smazone ryzowe kulki (fritelle). Dla kazdego cos milego. Kasztanowe nalesniki podawane byly albo puste, z serem ricotta lub z ricotta i nutella. Ponizej pare zdjec z tej imprezy.
Tubylcy patrzyli na nas dosc dziwnie. Bylismy chyba jedynymi osobami, ktorych reszta nie znala. Natomiast reszta znala sie miedzy soba i to jak!! Serwujaca nalesniki przepuszczala wszystkich miastowych przed nami co chwile pokrzykujac:
- A i Ty tu jestes! Co tam u Ciebie? Jak czuje sie X, a co robi Y....
Na koniec niektorzy ucieli sobie drzemke w cieniu...
W Baggio miesci sie Muzeum Weglarza, dwa pokoiki przedstawiajace zycie, tradycje i prace w gorach. Weglarz oprocz wydobywania wegla, sprzedawania drewna zajmowal sie tez kasztanami.
Waska (o dwustronnym ruchu) droga prowadzaca do Baggio
W malutenkim miasteczku o nazwie Baggio (w gorach Pistoi) odbylo sie Swieto Nalesnika Kasztanowego. Znalezlismy ja bardzo latwo gdyz miescina ma tylko jedna ulice (i to tak waska!!), a wszyscy jej mieszkancy siedzieli przy stolach w jedynym lokalu gastronomicznym. Cale Baggio jedzace nalesniki i jak sie okazalo nie tylko ...
Smazenie nalesnikow na specjalnych dwustronnych patelniach
Byla tez schiacciata lub schiacciata "nafaszerowana" pieczonym miesem (uzywam terminu nafaszerowana, bo sprzedawca na prawde nie zalowal miesiwa i kroil grube warstwy). Byla smazona polenta,pizza i smazone ryzowe kulki (fritelle). Dla kazdego cos milego. Kasztanowe nalesniki podawane byly albo puste, z serem ricotta lub z ricotta i nutella. Ponizej pare zdjec z tej imprezy.
Tubylcy patrzyli na nas dosc dziwnie. Bylismy chyba jedynymi osobami, ktorych reszta nie znala. Natomiast reszta znala sie miedzy soba i to jak!! Serwujaca nalesniki przepuszczala wszystkich miastowych przed nami co chwile pokrzykujac:
- A i Ty tu jestes! Co tam u Ciebie? Jak czuje sie X, a co robi Y....
Smazona polenta
Smazone ryzowe kulki
W Baggio miesci sie Muzeum Weglarza, dwa pokoiki przedstawiajace zycie, tradycje i prace w gorach. Weglarz oprocz wydobywania wegla, sprzedawania drewna zajmowal sie tez kasztanami.
Muzeum Weglarza w Baggio
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Warzywa w slodyczach
Niedawno pisalam o akcji pt. "Warzywa w slodyczach". Temat jest tak ciekawy, ze postanowilam opublikowac linka do strony pomyslodaczyni akcji. Znajdziecie na niej wszystkie nietypowe przepisy na tzw."slodkosci inaczej":
Moj przepis na Scarpaccia viareggina tez sie tam znalazl. Dziekuje!
niedziela, 10 kwietnia 2011
Wiekowy zaczyn i co dalej
Jak wiecie nasz zaczyn ma sie dobrze. Co trzy dni trzeba go na nowo zagniatac lub dzielic na dwie czesci: jedna odstawic do "lezakowania", a z drugiej zrobic chleb, buleczki lub pizze. Lub komus podarowac. Narazie jednak nikt ze znajomych nie ma odwagi, by zaopiekowac sie samemu takim staruszkiem-zaczynem.
To niesamowite jak on pieknie rosnie. Po kilku godzinach po zagnieceniu go z maka mamy przepiekne ciasto gotowe do pieczenia.
Wyrosniety trzydniowy zaczyn
Wyrosniete ciasto
Dzisiaj padlo na pieczenie pizzy. Moj maz uzyl tym razem maki zytniej i dluich pomidorow z puszki (tzw.pelati). Pizza wyszla wysmienicie!! Zreszta popatrzcie sami...Pizza zbozowa, ktora wlasnie wyszla z piekarnika
sobota, 9 kwietnia 2011
Pilka nozna na Sali
Jak pieknie na dworzu!! Wszyscy wyszli z domow, oblegaja glowne place miasta, spotykaja sie ze znajomymi i rozmawiaja, rozmawiaja....
Julcia postanowila zabrac ze soba mini pilke nozna i od razu odniosla sukces na Placu Sali. Wszyscy starsi (i nie tylko, rowniez jeden mlody!!) panowie i panie poderwali sie do gry!!
Ach, jak bylo wesolo!! Julcia szalala z radosci, ze znalazla ochotnikow do gry!! A ja w miare mozliwosci cyknelam kilka fotek.
Julcia postanowila zabrac ze soba mini pilke nozna i od razu odniosla sukces na Placu Sali. Wszyscy starsi (i nie tylko, rowniez jeden mlody!!) panowie i panie poderwali sie do gry!!
Ach, jak bylo wesolo!! Julcia szalala z radosci, ze znalazla ochotnikow do gry!! A ja w miare mozliwosci cyknelam kilka fotek.
Jedyny mlodzieniec, ktory zechcial kopnac pilke
Pare godzin pozniej: Wlasnie w rozmowie ze znajomymi wyszlo na jaw, ze w naszym miescie w centrum miasta zabronione jest granie w pilke. Trzy dni temu wlepiono mandat rodzicom czworki pieciolatkow, tylko za to, ze dzieci graly w pilke na Placu Bazyliki. No comment.
Subskrybuj:
Posty (Atom)