poniedziałek, 5 listopada 2012

Kaki do oddania

Pod naszym blokiem rosna dwa spore drzewa z owocami o nazwie kaki. Kusza swoim wygladem.






Kiedys zbierala je jedna sasiadka, kladla w piwniczce i tam sobie spokojnie dojrzewaly. Teraz sasiadka ma z 95 lat i nie wychodzi z domu. Zreszta wiekszosc mieszkancow bloku jest w tym wieku i nie sa zainteresowani zbieraniem owocow.
Teraz kaki sa obiektem zainteresowania przechodniow.


Wczoraj obserwowalam starszego pana, ktory ukryl sie w konarach drzewa i parasolka usilowal zdjac owoce. Wyszarpal mnostwo lisci. Kiedy tylko zauwazyl, ze patrze na niego, uciekl spod drzewa. Zebral jednak pol ogromnej siatki.

Z ciekawostek 100 gram kaki to 65 kcal. W 18% zawiera cukier, w 78,20% wode, 0,80% proteiny, 0,40% tluszcze. Owoc jest pelen witaminy C, beta-karotenu i potasu.

niedziela, 4 listopada 2012

Swieto kasztana w Piteccio

Tak jak w zeszlym roku, tak i teraz pojechalismy na Swieto kasztana w Piteccio. Tym razem wyruszylismy wczesniej, bo po godzinie 15 (w zeszlym roku okolo 17 nie bylo gdzie zaparkowac). Ale i tak z miejscem nie bylo latwo. Wiadomo, festa znana na cala okolice.















Nad wejsiem ogromny napis informujay o swiecie kasztana.


W srodku pelno ludzi zajadajaych sie kasztanami lub nalesnikami kasztanowymi.















Wyruszylismy do kasy, a potem po kasztany.  W kasie okazalo sie, ze kasztany sa "za oferte". Czyli, zeby do ogromnej skarbonki wrzucic tyle pieniazkow, ile sie chce.


Z trudem znalezlismy wolny stolik i zaczelismy obieranie kasztanow.


Skusilismy sie rowniez na nalesnika kasztanowego z serem ricotta.



Nastepnie  moja ciekawosc dziennikarska zaprowadzila mnie na zaplecze, a tam dopiero raj dla reportera. Okolo trzydziesci osob uwijajacych sie w pocie czola. Jedni smazyli nalesniki, inni piekli kasztany. Zobaczcie sami:



















I jeszcze krotki filmik:


Z ciekawostek: w ciagu jednego dnia swieta kasztanow w Piteccio sprzedaje sie okolo 2000 nalesnikow z maki kasztanowej!
Wszystkie te lakocie kasztanowe mozna bylo popic czerwonym winem z "kartonika".


Piteccio, do zobaczenia za rok!

sobota, 3 listopada 2012

Pierwszy smak oliwy

W czwartek po raz pierwszy sprobowalismy nowej oliwy.


Na kromke  podpieczonego chleba polalismy oliwe i posypalismy delikatnie sola. Zrobilismy tzw. fettunte. Pychota!!
Sklepy na Placu Sali przescigaja sie w wystawianiu olejowego produktu. Oto relacja fotograficzna:


Jestw czym wybierac!

piątek, 2 listopada 2012

Coraz mniej amerykanskiego swietowania

Stwierdzam, ze w tym roku Halloween stracilo zainteresowanie. Malo witryn ozdobionych bylo tematycznie. Od kilku dni w Pistoi widoczne sa natomiast ozdoby bozonarodzeniowe. W jednym sklepie cala witryna obstwiona jest szopkami.
Tak wiec widocznie Halloween pod wzgledem handlowym stracil na waznosci.
Jedynie cukiernie zwabialy slodkosciami w ksztalcie dyni, nietoperzy, duchow czy trumien!

Witryna cukierni Armando w Pistoi

czwartek, 1 listopada 2012

Spotkanie z instrumentami

Cieszy mnie, ze w Pistoi dzieje sie tyle fajnego dla dzieci. W srode i piatki chodzimy na tance. Czasem w czwartki do biblioteki na film. A teraz doszedl poniedzialek: sluchanie muzyki. Przy ulicy Corso Gramsci miesci sie Fundacja Tronci. W dwoch duzych salach zebrane sa wszystkie mozliwie dziwne instrumenty. Prawie wszystkie pochodza z Afryki.



















Na pierwszej lekcji zapoznalismy sie z dzwiekami, ktore wychodza z instrumentow zrobionych z drzewa, dyni lub eukaliptusa. To ostatnie bylo naprawde bardzo ciekawe. Wyobrazcie sobie, ze szkodniki wyjadaja drzewo od srodka. Tak to pozostaje tylko twarda "skorka" drzewa, na ktorym mozna grac. Podobno praktykuje sie tez inne metody: w takim eukaliptusie zamyka sie korniki, one wygryzaja srodek i robia jeszcze dziurki, zeby wyjsc na zewnatrz. Tak powstaje intrument (troche drastyczne to zamykanie, zeby kornik zrobil nam instrument). A oto jaki wydaje dzwiek:


Na instrumentach gral muzyk, ktory grywa z takimi slawami jak Anna Oxa. Dowiedzielismy sie tego dopiero po skonczonej lekcji.


Dzieciom bardzo podobala sie ta lekcja. Mogly dotknac wszystkich instrumentow i bobrzdekac.



















Rowniez rodzice brali czynny udzial w lekcji. Moglismy poczuc wibracje jakie tworzyly niektore instrumenty.


W przyszlym tygodniu kolej na nastepne instrumenty do odkrycia :)

środa, 31 października 2012

Halloween

Sympatycznego wieczoru Halloween'owego zycze ja oraz Julcia, ktora jest autorka rysunku ponizej:


Dolcetto o scherzetto?

Przyrzadzimy zobaczymy cz.1

Piekarnik jeszcze cieply, bo wyszly z niego buleczki. Zajrzalam do lodowki: ogromna dynia, gruszki, maka... Co tu zrobic?
I tak narodzil sie moj nowy cykl: "Przyrzadzimy zobaczymy".

Oto moja pierwsza propozycja, akurat mamy wieczor Halloween. Wiec przepis jak znalazl.

Tarta dyniowo-gruszkowa

Skladniki na farsz:
500 gram obranej dynii
2 duze gruszki
1 lyzka cynamonu w proszku
2 lyzki skrobi kukurydzianej (lub 2 jaja)
80 gram cukru trzcinowego

Skladniki na kruche ciasto:
250 gram maki
100 gram cukru pudru
2 jaja
100 gram miekkiego masla


Przygotowanie:
Ze skladnikow zagniatamy kruche ciasto. Owijamy w aluminiowy papier i wkladamy na godzinke do lodowki.
Dynie i gruszki kroimy na kawalki i gotujemy 20 minut na parze (do momentu kiedy zmiekna).


Miksujemy blenderem dodajac cukier, cynamon, skrobie kukurydziana (lub 2 jaja).


Na blasze, wysmarowanej maslem lub oblozonej papierem do pieczenia, rozkladamy ciasto (rowniez na brzegach).


Wlewamy farsz dyniowo-gruszkowy. Zalepiamy brzegi.


Pieczemy okolo 40 minut w temperaturze 180 stopni. Ciasto musi sie zarumienic.