czwartek, 30 czerwca 2011

Wspomnienia z niedzieli

W zeszla niedziele bylam w miescie Agliana. Organizowano tam targ biologiczny oraz rekodzielniczy.  Troche w dziwnym miejscu, bo w parku miejskim (pozostala czesc imprezy odbywala sie w samym centrum miasta i tam pewnie byli wszyscy ludzie). Jedynym plusem bylo to, ze nasze stoiska byly w cieniu, pod drzewami i nie musielismy smazyc sie na sloncu.
Na srodku naszego targu postawilismy stoly i zaczelismy biesiade obiadowa. Kazdy przygotowal cos w domu. Na miejscu dokrajal tylko co potrzeba. Ja wrzucilam zielone pomidory, specjalna odmiane do salatek.


Wilma przyprawiala ricotte, wrzucala do niej czosnek pokrojony na kawaleczki oraz pocieta natke pietruszki. Dodala tez soli.


 Natomiast Grazia, glowna organizatorka targow biologicznych, kroila pomidory. Jej maz kroil chleb toskanski oraz czarny, zbozowy.


Dodatkowo producenci sera, przetworow warzywnych i miodu zaoferowali swoje wybory. Obiad byl wysmienity (dodam, ze byl czysto wegetarianski) i wszyscy sie swietnie bawili. Oto kilka zdjec:





Salatka pomidorowa mniam mniam
Salatka w moim wykonaniu. Dodalam troche kaszy jeczmiennej, ktora sprezentowala mi Malgosia (moj piatkowy gosc). Czyli salatka z polskim akcentem









Salatka z plaskururka, typowych ziarnem z rejonu Garfagnana
Panzanella, jedno z typowym toskanskich dan do ktorego dodaje sie kawalki namoczonego chleba







 Miekki ser o wyrazistym smaku







Do stolu zasiedlismy o 14. Biesiada trwala chyba do 16...

Na deser zjedlismy swiezutka ricotte polana Mielcao (miod tj.miele plus kakao tj.cacao).

Oprocz naszego targu byly tez inne atrakcje. Organizacja z miasta przygotowala przekaski dla dzieci (ku zaskoczeniu platne) w postaci min. chleba z nutella.

Przysmak dzieci czyli Nutella


Maly blogowy rekord IV

Wczoraj blog zostal klikniety 637 razy. W sumie od listopada 2010 roku zanotowal on ponad 20200 wejsc!! Przepiekne liczby!
Wszystkim czytelnikom bardzo serdecznie dziekuje!!

środa, 29 czerwca 2011

Artykul kulinarny - czerwiec

Zapraszam do przeczytania mojego artykulu czerwcowego:

Juz niedlugo Pistoia Blues

Od 27 czerwca w Pistoi wzmozony ruch. Zaczeto przygotowania do Pistoia Blues Festival, corocznego wydarzenia (oczekiwanego przede wszystkim przez mlodych, starsi maja zawsze cos do powiedzenia, a ze to halas, brud, ludzie spia w parkach itd.)
Na Placu Bazyliki ekipa instaluje czesc, na ktorej bedzie siedziala widownia.


Tymczasem i moja tesciowa przygotowuje sie do tego wydarzenia. Jak co roku, bedzie goscila mnie i Julcie. Przez 2 noce spimy u niej. A to ze wzgledow praktycznych. Na targu rekodzielniczym bedzie rowniez moje stoisko. Zazwyczaj prace konczy sie okolo 3-4 rano.... (uroki Pistoia Blues!). Dlatego blizej mi do tesciowej, mieszkajacej w samym centrum miasta, niz do wlasnego domu.
Juz w zeszlym tygodniu tesciowa poscielila dla mnie lozko w dawnym pokoju mojego meza. Nie wiem, skad ten pospiech. Czyzby myslala, ze nie zdazy na czas?

wtorek, 28 czerwca 2011

Pogoda

Wlasnie zauwazylam, ze ktos kliknal na moj blog w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: jak ubrac sie na wycieczke do Wloch. Powiedzialabym: najlepiej zrzucic wszystkie ubrania, zostac w kostiumie kapielowym i szukac basenu lub morza w celu najszybszego ochlodzenia sie.
A tak na serio: juz od samego rana jest tak goraco, ze czujemy slonce wbijajace sie plecy. Czasem przeleci jakas chmurka, ale ostatnio zdaza sie to bardzo rzadko. Mimo tego, ze smarujemy sie filtrem numer 50, to i tak po calodziennym chodzeniu w sloncu, nasze cialo sie opali. Dlatego bardzo prosze o uzywanie kremow z filtrami, bo w przeciwnym razie bedziecie naprawde cierpiec.
Do ubrania dla pan polecam bluzeczki na ramiaczka. W torebce noscie jednak przewiewna chuste, ktora w momencie zwiedzania kosciolow mozecie narzucic na plecy. Powinna byc ona dosc dluga, to zakryje wam rowniez krotkie spodenki i widoczne, niedozwolone gole nogi!
Polecilabym rowniez jakas czapeczke lub kapelusz. A jesli nie lubicie okryc glowy to, tak jak robia Japonki, uzyjcie wachlarzyka!
Pijcie duzo wody i ochladzajcie sie granitami (mrozonymi sokami). No i oczywiscie lody!! Ja wciaz wspominam te z Suvereto...

Lody z Suvereto

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Toskanska peperonata

Dzisiaj przepis dla milosnikow papryki. Jeszcze tak niedawno nie jadlam tego warzywa. Od jakiegos roku moj zoladek nastawiony jest pozytywnie zarowno do papryki jak i bialej cebuli. Z czego sie ciesze, bo w Toskanii robi sie wysmienita peperonate. Moja tesciowa lubuje sie w niej bardzo. I ma takie momenty, ze robi ja niemalze codziennie. Wszystko fajnie, tylko jej peperonata plywa w oliwie. Moze jest tam wiecej oliwy niz samej papryki?! Wie, ze my nie trawimy tego warzywa, wiec w tej kwesti daje nam spokoj (przynajmniej w tej, hehehehe!!). Nie wie, ze my sobie w domu urzadzamy obiady lub kolacyjki z peperonata!! Niedawno znalazlam ciekawy przepis toskanski, do ktorego dodaje sie wino. Sprobujcie i wy "zakrapianej" peperonaty:

Toskanska peperonata
Skladniki dla 2 osob:
  • 2 duze papryki (kolor do wyboru)
  • 1 biala cebula
  • 1 zabek czosnku
  • 2-3 swieze pomidory
  • 1 szklanka bialego wina
  • 2 lyzki oliwy z oliwek
  • sol i pieprz

Przygotowanie:
Na patelnie wlewamy oliwe, gdy bedzie goraca wrzucamy na nia czosnek oraz cebule pokrojone na drobne kawaleczki. Kiedy cebula sie zarumieni dodajemy pomidory pokrojone na kawalki oraz wino. Dusimy az do momentu kiedy wyparuje wino. Dodajemy pokrojona papryke, dodajemy soli i pieprzu.


Dusimy pod przykryciem 20-30 minut. Jesli potrzeba mozemy dodac troszke wody.

Toskanska peperonata

niedziela, 26 czerwca 2011

Wiejski dom czesc IV

Znow zajelam sie przegladaniem ogloszen nieruchomosci. Wsrod tysiaca ofert, ktore mnie absolutnie nie interesuja, znalazlam jedno ciekawe: wiejski dom w stylu toskanskim, do zamieszkania, z ogrodem i 3 hektarowym terenem, na ktorym uprawia sie min. oliwki. Zaciekawiona trescia zadzwonilam pod wskazany numer. Prawdopodobnie w nastepna sobote pojedziemy zobaczyc ten dom. W gazetke nieruchomosciowej niestety nie bylo ani jednego zdjecia, wiec nawet nie wiem co pojedziemy zobaczyc. Pani z agencji nie chciala zbyt duzo mowic. Tylko tyle, ze oprocz oliwek sa jeszcze drzewa owocowe i ze teren nie jest rowny, ale tarasowy. Jutro mam do niej zadzwonic i umowic sie na spotkanie.