poniedziałek, 24 października 2011

Frittelle di castagne

Wczoraj tyle napatrzylam sie na pysznosci kasztanowe (zjadlam tylko pieczone kasztany), ze dzisiaj postanowilam zrobic cos w domu. Przepis rowniez z Marradi. Bardzo prosty, a smaczny.

Frittelle di castagne
Skladniki:
200 gram maki kasztanowej
100 gram cukru
150 ml wody
szczypta soli
bialy cukier lub cukier puder do posypania
olej lub oliwa do smazenia

Przygotowanie:
Do glebokiego naczynia wsypujemy make, cukier, sol i wlewamy wode.


Mieszamy lyzka tak, by uzyskac gladka plynna mase.


Nabieramy ciasto mala lyzeczka i wrzucamy na rozgrzany olej. Smazymy z dwoch stron. Kulki kasztanowe posypujemy bialym cukrem lub cukrem pudrem.


Uwaga: kulki kasztanowe smaza sie bardzo szybko.
Smacznego!

niedziela, 23 października 2011

Marradi cz.I

Pazdziernik to miesiac kasztanow. A najlepsze sa albo w gorach Amiatach albo w rejonie Mugello.


My jezdzimy do Marradi, ktore lezy prawie na granicy miedzy Toskania a Emilia Romania. Niektorzy zaliczaja je juz do Emilii Romanii, tak jak dzisiaj pewne dwie panie. Zapytalam je:
- Skad jestescie? Z Marradi?
- Nie, my jestesmy z Toskanii!

W Marradi juz od 48 lat organizowane jest Swieto Kasztanow. Przez cztery niedziele miesiaca je sie wszystko z kasztanem, poczawszy od ciast, dzemow, nalesnikow, skonczywszy na nalewkach.


Sa oczywiscie pieczone kasztany (mozecie obejrzej krotki film). Jeszcze cieple smakuja wysmienicie. Tym bardziej,ze Marradi lezy wysoko w gorach i dzisiaj rano byly tylko 2 stopnie. Stad caldarroste (pieczone kasztany) moga nas ogrzac choc na chwile.

 Mala porcyjka pieczonych kasztanow

To samo tyczy sie wina Cagnina, wspanialego slodkiego wina!

Oto kilka zdjec z dzisiejszego swieta:

Smazenie nalesnikow kasztanowych w patelniach o nazwie Testi


             



Pieczenie kasztanow

sobota, 22 października 2011

Swiezutkie jabluszka

Dzisiaj popoludniu wybralismy sie do pana Valentini, ktory ma hektary sadow jablkowych. Mieszka w okolicach Altopascio.


Prawde mowiac mialam nadzieje, ze bedziemy mogli troche "pozwiedzac" i oczywiscie pozbierac okragle cudenka. Niestety spoznilismy sie. Jablka zostaly zebrane 14 wrzesnia, a teraz przechowuje je sie w ogromnych kontenitorach, a niektore leza w chlodniach.


Ostatnimi zebranymi jablkami byly Pink Lady: male, twarde ale bardzo slodkie jablka.



Pan Valentini wyciagnal z chlodni nowosc: jablko o nazwie White Rose, ktore po ugryzieniu okazalo sie czerwone w srodku. Lekko mnie to przerazilo. Nie wiem dlaczego, ale skojarzylo mi sie z krwia. A moze to jablko wampirze?



Pan Valentini twierdzi, ze za kilka lat ten rodzaj jablka odniesie duzy sukces. Juz obecnie wyrabia z niego sok, ktory jest czerwony!
Jablka od Valentini sa wspaniale, biologiczne. Nie pryskanie, nie nawozone. Tak jak je natura stworzyla. Nasi znajomi kiedy uslyszeli, ze jedziemy po jablka tez poprosli o troche. W rezultacie kupilsimy prawie 100 kilo jablek!!


Tak sie zastanawiam,czy w poniedzialek nie przerobic paru kilo do sloikow....

piątek, 21 października 2011

Sredniowiecze w Ratuszu

W Ratuszu w Pistoi jedna z dzielnic miasta zrobila mini wystawe sredniowieczna. Juz od wejscia wita nas pani w kostiumie z epoki. I chyba tylko ta pani jest dla nas mila.


Pozostale nie mialy zbyt dobrego dnia. Wchodzac do sali rzuca sie w oczy stoisko z ciasteczkami: trzy rozne rodzaje. Spytalam sie, czy sa to ciastka typowe dla Pistoi.

Na to pani odpowiedziala, ze sa to ciastka toskanskie pochodzace ze sredniowiecza. Ale przepisu nie ma. Zeby je miec nalezy tak jak oni studiowac stare ksiegi, dokumenty i wtedy odkryje sie przepisy. Zamarlam.
Druga mila pani wkroczyla za nami do drugiej sali, tej ze sredniowiecznymi eksponatami. A raczej rekonstrukcja wiejskiego zycia. Chcialam zrobic zdjecie, a w tym czasie moja Julcia podniosla "line wystawiennicza" i chciala przejsc na strone ekspozycji. Pani doskoczyla mowiac, ze te liny sa specjalnie ustawione,zeby ustrzec sie przed takimi akcjami.


Prawde mowiac, jeszcze nigdy nie widzialam Wloszki lub Wlocha tak nastawionego do dzieci. Tu naprawde pozwala sie prawie na wszystko. Wiadomo male istoty nie stoja grzecznie w miejscu. Mozna zwrocic uwage w lagodny sposob. Ta pani jednak z lagodnosci nie miala nic.
Po wyjsciu szybko zapomnialam o dwoch niemilych paniach. Spojrzalam na Plac Bazyliki i grupke panow dyskutujacych w sloneczku. Zastanawiali sie, co dzieje sie w Ratuszu i czy warto isc czy nie.

czwartek, 20 października 2011

Chaos

Pierwszy dzien w toskanskim mieszkaniu. Walizki zrzucone w salonie, Julcia ktora chce sie bawic kamperem, domkiem i jednoczesnie jezdzic po hulajnodze. Wsrod buszu walizkowego kiepsko jej sie to udaje.

Totalny chaos. Sasiadki zorientowaly sie, ze wrocilam wiec zrobily male zebranie na klatce schodowej. Jedna z nich oznajmnila,ze praktycznie sprzedala mieszkanie i wyprowadza sie na druga czesc miasta. Jest to dla mnie bardzo zaskakujaca wiadomosc, tym bardziej ze tej starszej pani strasznie podoba sie tutaj, no i obok mieszka przyjaciolka od serca.  Widocznie cos sie stalo, ze musiala podjac taka decyzje.
Moja Julcia na obiad zjadla caaaaaaaaly talerz makaronu! Co chwile mowila: mniam, mniam. Moj maz pochwalil sie wczoraj, ze zrobil dzemy z figi. Wyjmuje sobie wiec malosolne ciasteczka i smaruje dzemikiem:

środa, 19 października 2011

Walizkowy dzien

Jak juz stali czytelnicy mogli sie zorientowac, nie lubie sie pakowac. Problem jest zawsze ten sam: nie przekroczyc wagi walizki. Podczas kazdego przyjazdu (czy w te strone czy w te) uzbiera sie mnostwo rzeczy. Tym razem musi ze mna jechac hulajnoga!
Dodatkowo Julcia obkupila sie: zimowe buty, cieple ubrania, przybyly jej nowe zabawki z ktorymi zwiazala sie emocjonalnie. Jednym slowem: troche tego jest do zabrania.
Wieczorem bede w Toskanii. Od czwartku bede informowac co sie tam ciekawego dzieje!

wtorek, 18 października 2011

Ostatnie spotkanie autorskie

Nie moge sie nadziwic, ze 40 dni w Polsce przelecialy jak szalone. Wczoraj po raz ostatni spotkalam sie z czytelnikami Smakow Toskanii. Pora wracac do Toskanii...
Zapraszam na relacje:


Do Polski przyjade w grudniu, tak jak zawsze, na Swieta. Podczas spotkan autorskich dostalam kilka zaproszen, by opowiedziec o kuchni toskanskiej. W zwiazku z tym spotkania z autorem beda kontynuowane.