poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Mila niedziela

W miniona niedziele targ z produktami biologicznymi organizowala Chiara.

Zaproszono rowniez panie ze Stowarzyszenia zajmujacego sie sztuka "szydelkowania" specjalnymi "patyczkami". Po wlosku nazywa sie to tombolo, slowo oznacza walek, odnosi sie do poduszki na ktorej sie "szydelkuje".Polega to na przekladaniu na przemian 6 patyczkow z nawleczona nitka, zawsze po 2 razem. Do zajmowania sie tego typu robotkami potrzeba mnostwo cierpliwosci, a przede wszystkim wolnego czasu. Niestety nie dla mnie. Oto kilka zdjec:
Pani Stefania organizuje kursy "walkowania niciami" (chyba moge uzyc takiej nazwy?) dla doroslych i dzieci.








W przerwie obiadowej wszyscy targowicze zebrali sie przy jednym biesiadnym stole. Wygladalo to jak na filmach przedstawiajacych wspolne jedzenie we Wloszech.

Kazdy przyniosl cos do jedzenia i dzielil sie z pozostalymi. Ja zrobilam dwie ogromne miski warzywnej salatki z topinambur oraz wielkanocne ciasto wypiekane na Wielkanoc o nazwie Schiacciata di Pasqua. Prawde mowiac wszyscy siedzacy przy stole, ktorzy byli Toskanczykami, nie slyszeli o takim ciescie. Po obiedzie ustawil sie do mnie sznur zainteresowanych pan, proszacych o przepis.
 Moja Schiacciata di Pasqua, ktora rozeszla sie  w 2 minuty

-Pytacie Polke o toskanski przepis? - smial sie moj maz.
Ja tlumacze to faktem, ze przy stole siedzieli mlodzi ludzie, byc moze nie znaja tej tradycji. Byc moze jest to tak prastara tradycja, ze nikt o niej nie pamieta lub nie wie. W kazdym badz razie ksiazki kucharskie i zrodla w internecie pelne sa przepisow na to ciasto!!

2 komentarze:

  1. A to się po polsku nie nazywa frywolitki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wlasnie nie za bardzo wiem, nie znalazlam zadnych informacji w jez.polskim.

    OdpowiedzUsuń