Dzisiaj podobno jest dzien Swietego Antoniego, patrona zwierzat. Dawniej tego dnia chodzilo sie do kosciola i ksiadz swiecil nasze zwierzeta.Przy tej okazji rozdawano dzieciom poswiecone pieczywo - buleczki swietego Antoniego.
Na Placu Sali w Pistoi jedna z piekarni (dla sprecyzowania ta najdrozsza) wywiesila dzisiaj napis na drzwiach: "Buleczki Sw.Antoniego".
Zarobila dzisiaj chyba krocie.Wszyscy zaciekawieni napisem wchodzili do srodka i na polkach wyszukiwali nowosci. Utworzyla sie kolejka. Kazdy bral minimum 6 buleczek i sluchal sprzedawczyni, ktora jak nakrecona katarynka opowiadala w kolko te sama historie o Sw.Antonim.
Moja tesciowa tez weszla i zakupila je: dla Julci (prawie 2 lata) i starszego syna (44 lata). Po czym orzekla, zebysmy biegly na Plac Mazzini bo tam w kosciele mnisi rozdaja buleczki. W kosciele ani sladu po buleczkach ani po mniachach ani po kimkolwiek.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Cebula z Certaldo
Cebula jest waznym warzywem w Certaldo do tego stopnia, ze widnieje nawet w herbie miasta. Istnieje tez motto:
“Per natura sono forte e dolce ancora/ e piaccio a chi sta e a chi lavora”.
"Z natury jestem mocna i jeszcze slodka/ smakuje tym co pracuja i nie pracuja".
Wystepuja dwie odmiany:
“statina” - okragla, w kolorze fioletowawym. Najlepiej smakuje na surowo, je sie ja w letnich miesiach,
“vernina” - nie jest okragla, lekko "zgnieciona" o kolorze mocnej czerwieni i ostrym smaku.Wystepuje od konca sierpnia do konca zimy.
Jednym z wyrobow cebulowych Certaldo jest dzem. Uzywa sie go do jedzenia serow, dziczyzny, wieprzowiny.Doskonaly rowniez do deserow z owocami lesnymi.
W sklepikach, barach i cukierniach mozna oczywiscie zakupic ten dzemik.
Wystepuje w dwoch wersjach: z sama cebulka lub z pomaranczami.
Ja poprosilam pania w cukierni o sloiczek dzemu z sama cebula. Pani sprzedala mi natomiast ten z pomaranczami...
“Per natura sono forte e dolce ancora/ e piaccio a chi sta e a chi lavora”.
"Z natury jestem mocna i jeszcze slodka/ smakuje tym co pracuja i nie pracuja".
Wystepuja dwie odmiany:
“statina” - okragla, w kolorze fioletowawym. Najlepiej smakuje na surowo, je sie ja w letnich miesiach,
“vernina” - nie jest okragla, lekko "zgnieciona" o kolorze mocnej czerwieni i ostrym smaku.Wystepuje od konca sierpnia do konca zimy.
Jednym z wyrobow cebulowych Certaldo jest dzem. Uzywa sie go do jedzenia serow, dziczyzny, wieprzowiny.Doskonaly rowniez do deserow z owocami lesnymi.
W sklepikach, barach i cukierniach mozna oczywiscie zakupic ten dzemik.
Wystepuje w dwoch wersjach: z sama cebulka lub z pomaranczami.
Ja poprosilam pania w cukierni o sloiczek dzemu z sama cebula. Pani sprzedala mi natomiast ten z pomaranczami...
niedziela, 16 stycznia 2011
Certaldo
Pod pretekstem zobaczenia sie z nasza znajoma Rossana (w kazda trzecia niedziele miesiaca sprzedaje na targu rekodzielnictwa i antykwariatu w Certaldo) tak na prawde zrobilismy sobie mila wycieczke. Ostatni raz w Certaldo bylismy "x" lat temu i to zawsze w pracy (nasze stoisko stalo obok tego Rossany). Tym razem robilismy za turystow.
Miasto to slynie z dwoch "rzeczy":
1. urodzil sie tu znany wloski pisarz Giovanni Boccaccio
2.rosnie cebula znana na caly kraj (o ktorej opowiem jutro).
Glownym punktem turystycznym jest Certaldo Alto - Certaldo Wysokie, do ktorego mozna dostac sie malym wagonikiem, podobnym do tego co wjezdza na Gubalowke. W gornej czesci miasta znajduje sie Muzeum Boccaccio, dom w ktorym mieszkal, kosciol w ktorym jest pochowany.
Styczniowa trzecia niedziela byla wyjatkowo piekna. Przygrzewajace slonce sprawilo, ze nieliczni mieszkancy wyszli pogaworzyc na glownej ulicy.
W miejscowym barze skorzy byli do pogawedek z przybyszami (czyli nami). Chyba brakuje im rozrywki. Do sezonu turystycznego jeszcze daleko. Teraz nie dzieje sie tam na prawde nic.
W niektorych czesciach miasta mozna powiedziec, ze zatrzymal sie czas. Obok drzwi wejsciowych do pewnego mieszkania stalo w doniczce oliwkowe drzewo przybrane swiatecznymi bombkami.
Do Certaldo warto wybrac sie w lipcu, na sredniowieczne targi "Mercantia". Oprocz targu rekodzielnictwa w dolnej czesci miasta, na gorze odbywaja sie spektakle oraz kolacja sredniowieczna. Wszystko do poznych godzin nocnych.
Miasto to slynie z dwoch "rzeczy":
1. urodzil sie tu znany wloski pisarz Giovanni Boccaccio
2.rosnie cebula znana na caly kraj (o ktorej opowiem jutro).
Glownym punktem turystycznym jest Certaldo Alto - Certaldo Wysokie, do ktorego mozna dostac sie malym wagonikiem, podobnym do tego co wjezdza na Gubalowke. W gornej czesci miasta znajduje sie Muzeum Boccaccio, dom w ktorym mieszkal, kosciol w ktorym jest pochowany.
Styczniowa trzecia niedziela byla wyjatkowo piekna. Przygrzewajace slonce sprawilo, ze nieliczni mieszkancy wyszli pogaworzyc na glownej ulicy.
W miejscowym barze skorzy byli do pogawedek z przybyszami (czyli nami). Chyba brakuje im rozrywki. Do sezonu turystycznego jeszcze daleko. Teraz nie dzieje sie tam na prawde nic.
W niektorych czesciach miasta mozna powiedziec, ze zatrzymal sie czas. Obok drzwi wejsciowych do pewnego mieszkania stalo w doniczce oliwkowe drzewo przybrane swiatecznymi bombkami.
Do Certaldo warto wybrac sie w lipcu, na sredniowieczne targi "Mercantia". Oprocz targu rekodzielnictwa w dolnej czesci miasta, na gorze odbywaja sie spektakle oraz kolacja sredniowieczna. Wszystko do poznych godzin nocnych.
sobota, 15 stycznia 2011
"Z innej beczki"
Pistoia moze pochwalic sie kolektura totolotka, w ktorej wygrano 70 milionow euro. Wlasciciele powiesili ogromny napis obwieszczajacy te informacje i jestem pewna, ze przyciaga do wejscia do srodka i (ma sie rozumiec) do zagrania.
Wlosi bardzo lubia grac w przerozne gry hazardowe.
" We Włoszech Superenalotto istnieje od 3 grudnia 1997 roku. Rożni się od polskiego lotka tym, ze sześć cyfr możemy wybrać spośród cyfr od 1-90, co daje mniejszą możliwość wygrania. Stąd moi znajomi Włosi bardzo lubią grać w Dużego Lotka w Polsce, gdyż u nas zwiększa się nadzieja trafienia szóstki.
" We Włoszech Superenalotto istnieje od 3 grudnia 1997 roku. Rożni się od polskiego lotka tym, ze sześć cyfr możemy wybrać spośród cyfr od 1-90, co daje mniejszą możliwość wygrania. Stąd moi znajomi Włosi bardzo lubią grać w Dużego Lotka w Polsce, gdyż u nas zwiększa się nadzieja trafienia szóstki.
Również w Lotto można obstawić cyfry od 1-90. Należy jeszcze podać jedno z dziesięciu miast (Bari, Cagliari, Florencja, Genua, Mediolan, Neapol, Palermo, Rzym, Turyn, Wenecja), na które obstawiamy dany numer. Na jedno miasto można postawić najwyżej pięć cyfr. W sumie w jednej grze można zastosować dziesięć cyfr.
Za najstarszego przodka historycznego Lotto uważana jest “borse di ventura”, gra o której wzmianki pochodzą z Mediolanu z 1448 roku. Źródła literatury podają, że chodziło o siedem woreczków zawierających odpowiednio 20, 25, 30, 50, 75, 100, 300 dukatów. Płacąc jednego dukata dostawało się jeden bilet ze swoim imieniem, znajdujący się w pojemniku z wikliny. Płacąc więcej dukatów, dostawało się więcej biletów. Następnie na mediolańskim placu Sant'Ambrogio wystawiano również drugi pojemnik zawierający tyle samo biletów co w pierwszym, z czego siedem biletów odnosiło się do siedmiu wyzej wymienionych wygranych, reszta biletów była pusta.
Osoba odpowiedzialna za losowanie najpierw z pierwszego pojemnika losowała bilet z imieniem, a z drugiego bilet, który był odpowiedzialny za ewentualną wygraną.
Poniżej przytoczę kilka rad dla grających w Lotto:
“ Gra w Lotto jest GRĄ i taką jest zawsze pojmowana; w Lotto wygrywa ten kto ma szczęście i tak jak we wszystkich grach jest bardziej prawdopodobne przegrać niż wygrać,:
- Rozważnym jest obstawianie jednej cyfry co nie naraża własnych oszczędności.
- Jeśli to możliwe lepiej jest obstawiać dany numer na każde z miast
- Mała wygrana pozwoli odzyskać inwestycje i będzie mogła być przeznaczona na następne losowanie.
- Gdyby ani za pierwszym razem ani za drugim żaden numer nie został wylosowany, radzi się powtórzyć to samo obstawienie trzy razy.
- W niepewności na jakie miasto obstawić, wybrać to, na którym istnieją jedna lub więcej cyfr, które w danym mieśce nie wyszły od bardzo długiego czasu."Zacytowany fragment pochodzi z niewydanej jeszcze mojej ksiazki pt."W krzywym zwierciadle".
piątek, 14 stycznia 2011
Zagwostki rodzicielskie cz.II
Calodzienne bieganie po szkolach skonczylo sie bardzo szybko. Zmieniono reguly przyjmowania do szkol. Mozna przedstawic tylko 1 wniosek do szkoly panstwowej i 1 do szkoly nalezacej do urzedu. Zadnych wnioskow do kazdej istniejacej w okolicach szkoly.Dwie i koniec.
Ze szkola "urzedowa" nie bylo problemu. W moich najblizszych okolicach jest jedna, tak wiec te wybralam.Gorzej z panswtowa.Sa dwie,ktore mam "na oku":
1.w samym centrum Pistoi, latwo dojechac autobusem, ktory co 20 minut przejezdza kolo mojego domu. Szkola miesci sie w ogromnej kamiennicy, w ktorej miesci sie rowniez szkola podstawowa. Nie wiem czy jest chociaz skrawek ogrodu do zabawy. Male szanse na dostanie sie, gdyz szkola nie nalezy do mojego okregu, tak wiec dziecko bedzie rozpatrywane w "drugiej kolejce".Na pytanie: czy jest jakas nadzieja na dostanie miejsca,pani w sekretariacie odpowiedziala: " w zyciu nalezy ryzykowac bo "chi non rischia non rosica" (przyslowie z Sardynii: "kto nie ryzykuje nie lowi").
2.szkola poza centrum, poza miastem. W malym miasteczku polozonym 3 km od Pistoi.Dojazd fatalny - praktycznie tylko autem. Autobus jezdzi raz na godzine, a moze i mniej. Plusy: szkola miesci sie w niezaleznym budynku, jest ogromny ogrod z mnostwem zabawek. Szanse na dostanie sie sa - powiedzial mi dzis popoludniu sam dyrektor (bo dziecko nalezy do tego rejonu).
Ktora szkole byscie wybrali? Czekam z niecierpliwoscia na wasze komentarze.
Ze szkola "urzedowa" nie bylo problemu. W moich najblizszych okolicach jest jedna, tak wiec te wybralam.Gorzej z panswtowa.Sa dwie,ktore mam "na oku":
1.w samym centrum Pistoi, latwo dojechac autobusem, ktory co 20 minut przejezdza kolo mojego domu. Szkola miesci sie w ogromnej kamiennicy, w ktorej miesci sie rowniez szkola podstawowa. Nie wiem czy jest chociaz skrawek ogrodu do zabawy. Male szanse na dostanie sie, gdyz szkola nie nalezy do mojego okregu, tak wiec dziecko bedzie rozpatrywane w "drugiej kolejce".Na pytanie: czy jest jakas nadzieja na dostanie miejsca,pani w sekretariacie odpowiedziala: " w zyciu nalezy ryzykowac bo "chi non rischia non rosica" (przyslowie z Sardynii: "kto nie ryzykuje nie lowi").
2.szkola poza centrum, poza miastem. W malym miasteczku polozonym 3 km od Pistoi.Dojazd fatalny - praktycznie tylko autem. Autobus jezdzi raz na godzine, a moze i mniej. Plusy: szkola miesci sie w niezaleznym budynku, jest ogromny ogrod z mnostwem zabawek. Szanse na dostanie sie sa - powiedzial mi dzis popoludniu sam dyrektor (bo dziecko nalezy do tego rejonu).
Ktora szkole byscie wybrali? Czekam z niecierpliwoscia na wasze komentarze.
czwartek, 13 stycznia 2011
Zagwostki rodzicielskie
Jeszcze tak niedawno razem z mezem szukalismy ubranek dla wczesniakow (te na 43 cm), a juz bierzemy udzial w biegu na zapisy do szkoly.
Dzisiaj rano znajoma Daniela otworzyla mi szeroko oczy. Przedstawila, jak na prawde wyglada sprawa zapisow do szkoly. W wielkim skrocie: nalezy wziasc adresy wszystkich szkol w okolicy i poza nia i skladac wnioski gdzie sie tylko da. A potem liczyc na szczescie i opatrznosc z gory, ze chociaz jedna z nich przyjmnie nasze dziecko. Czas skladania dokumentow praktycznie do konca stycznia (niektore przedluzaja do lutego).Zeby bylo prosciej: dokumenty pobiera sie i oddaje w innej siedzibie niz szkola.
Dzisiaj wieczorem zasiade przed komputerem, spisze wszystkie adresy szkol, siedzib ktore maja wnioski do poszczegolnych szkol, zrobie sobie mape, wlaczam dopalacz do nog i od jutra "ruszam w boj"!!
Addio smoczusiu...
Julcia nie skonczyla dwoch lat, a we wrzesniu powinna isc do tzw.scuola dell'infanzia (szkoly dziecinstwa), dla dzieci w wieku 3-5 lat. Do sprawy podeszlismy bardzo spokojnie. W miare przychodzenia zaproszen na tzw.dni otwarte, odwiedzamy szkoly, ogladamy, pytamy o warunki. Dopiero potem podejmiemy decyzje.Dzisiaj rano znajoma Daniela otworzyla mi szeroko oczy. Przedstawila, jak na prawde wyglada sprawa zapisow do szkoly. W wielkim skrocie: nalezy wziasc adresy wszystkich szkol w okolicy i poza nia i skladac wnioski gdzie sie tylko da. A potem liczyc na szczescie i opatrznosc z gory, ze chociaz jedna z nich przyjmnie nasze dziecko. Czas skladania dokumentow praktycznie do konca stycznia (niektore przedluzaja do lutego).Zeby bylo prosciej: dokumenty pobiera sie i oddaje w innej siedzibie niz szkola.
Dzisiaj wieczorem zasiade przed komputerem, spisze wszystkie adresy szkol, siedzib ktore maja wnioski do poszczegolnych szkol, zrobie sobie mape, wlaczam dopalacz do nog i od jutra "ruszam w boj"!!
środa, 12 stycznia 2011
Baccalà
W kazda srode i sobote w Pistoi odbywa sie targ. Mozna kupic doslownie wszystko: ubrania, bielizne, buty, sprzet gospodarstwa domowego, obrusy, kwiaty i cos do jedzenia. Na malym placyku przy piekarni Fanti stoi stragan ze wszystkim na wage. Sa: oliwki, kapary, suszone pomidory, roznego rodzaju maki, fasola, cicerzyca, bakalie, anchois i na koncu dorsz (po wlosku baccalà). Ryba ta jest bardzo popularna w Toskanii. Wystepuje swieza, mrozona lub w solonych platach, tak jak wlasnie na straganie w dzien targowy. Zeby "odsolic" taka rybe potrzeba kilku dni moczenia jej w wodzie, wymiany wody i znow moczenia. Procedura jest dluga, bo platy ryby ogromne i stan zasolenia gigantyczzny.
Podaje przepis na dorsza, ktorego robili toskanscy chlopi mieszkajacy na terenach graniczacych z regionem Emilia Romagna.
Dorsz z porami
Skladniki na 3 osoby:
0,5 kg di baccalà
2 pory
150 gram obranych pomidorow lub pomidorow w puszce
3 lyzki oliwy z oliwek
2 zabki czosnku
1/2 peczka natki pietruszki
sol i troche peperoncino
biale wino (na oko)
Przygotowanie:
Przygotowanie:
Na patelni rozgrzac 3 lyzki oliwy z oliwek, dodac posiekany czosnek, por. Posypac sola i peperoncino. Gdy por sie poddusi dodajac rybe, zalac go winem.Dusic. Na koncu wrzucic kawalki pomidorow. Dusic przez okolo 90 minut (!). Wszystko posypac posiekana natka pietruszka i podawac do spozycia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)