czwartek, 20 stycznia 2011

Troche slodyczy

W zwiazku z tym, ze mamy Karnawal proponuje troszke slodkosci. Podaje Wam przepis na kulki ryzowe - Fritelle di riso:

Składniki:
250 gram ryżu
0,2 litra mleka
0,25 litra wody
150 gram cukru
2 jaja
1 żółtko
1/2 pomarańcza
1/2 cytryny
1 opakowanie cukru waniliowego
1/2 szklaneczki Vin Santo lub rumu
2 łyżki mąki
1/2 opakowania proszku do pieczenia
Cukier puder do posypania
Oliwa do smazenia

Przygotowanie:
Na zimno mieszamy: ryż, wode, mleko .Dodajemy pol pomarańcza skrojonego w kawałki i 1/4 cytryny również pokrojonej na kawałki. Wstawiamy na gaz, w połowie gotowania dodajemy cukier. Kiedy ryż sie ugotuje, odstawiamy go do ostygnięcia i wyjmujemy z niego kawałki pomarańczy i cytryny. Gdy ostygnie dodajemy jaja i żółtko, startą skórkę z pomarańczy i z cytryny, cukier waniliowy, Vin Santo (lub rum), 2 łyżki mąki. Dobrze mieszamy (jeśli ciasto jest zbyt rzadkie dodajemy mąki), dodajemy proszek do pieczenia. Na patelni z rozgrzana oliwa smazymy uprzednio zrobione kulki z ciasta ryżowego. Podajemy posypane cukrem pudrem.
Fritelle di riso
Przepis i wykonanie: Aleksandra Seghi

Inna nazwa kulek to Fritelle di San Giuseppe (Fritelle Sw.Jozefa). Przygotowywane sa one rowniez 19 marca, wlasnie na obchody Sw.Jozefa.

środa, 19 stycznia 2011

Pomocna lala

W sklepie z artykulami elektrycznymi i AGD przyciaga niezbyt codzienna wystawa. Siedzi na niej recznie uszyta lala z napisem "Anti stress".
Na mysl przychodza mi setki pytan: czy sklep zarabia malo? czy jest juz tak zle we Wloszech, ze zamiast suszarek, golarek, zarowek, lodowek trzeba sprzedawac lale na odstresowanie? czy to nowa moda? czy to laleczka woo-doo? Czy pomaga przetrwac dzien?
A Wy co o tym wszystkim myslicie?

wtorek, 18 stycznia 2011

Nie jest tak zle

Inspiracja do dzisiejszego posta byl komentarz pewnej dziewczyny na temat mieszkania w miescie takim jak Pistoia i szybkim znudzeniu sie przebywaniem w malym srodowisku (zaczerpniete z blogu, droga Nikki mam nadzieje, ze nie masz nic przeciwko). Absolutnie nie chce bronic Pistoi, ale uwazam ze nie jest tu nudno. Mieszka w niej 93 tysiecy obywateli. Miasto jest pelne muzeow, teatrow, kosciolow z waznymi zabytkami. Obok bazyliki stoi babtysterium, Toskania moze pochwalic sie tylko 4 takimi budynkami (wlasnie w Pistoi, nastepnie Florencji, Pizie i Volterrze).
Glowny Plac przy Bazylice, widok na Wieze

Od restauracji i lokali gastronomicznych az kreci sie w glowie. Sa silownie, baseny - kryte lub na swiezym powietrzu. Z kinami tez nie jest zle. W lato dodatkowo odzywaja kina na wolnym powietrzu, bardzo fajnie oglada sie wtedy filmy. Co jakis czas w Pistoi kreca jakis film, czesto wsrod mieszkancow oglaszany jest casting. Ale to tak na marginesie.
Co roku odbywa sie jeden z wazniejszych muzycznych festiwali, a mianowicie Pistoia Blues Festival. Przyjezdzaja slawy z calego swiata. W lipcu podczas obchodow miasta sa parady sredniowieczne, koncerty (rowniez operowe), tance na glownych placach miasta. W styczniu natomiast relacja na zywo ze Swieta Befany (czarownicy,ktora 6 stycznia przynosi dzieciom slodycze) transmitowana jest na cale Wlochy przez telewizje Rai.
Z innych waznych informacji nalezy dodac, ze Pistoia lezy we wspanialym punkcie strategicznym. Do Florencji dojedziemy pociagiem w 40 minut, do Lukki tez w 40 minut, w 1 godzine do Pizy lub nad morze do Viareggio. Godzina wspinania sie samochodem i serpentynami i juz jestesmy w gorach w Abetone (wspaniale wyposazona miejscowosc narciarska). Jak "widzicie" jest wszystko: gory, morze, wazne miasta turystyczne.
I jeszcze: w Pistoi mieszcza sie siedziby uniwersyteckie, filie uniwersytetu Florenckiego.
Gdybyscie chcieli "wirtualnie obejrzec" Pistoie, zapraszam na You Tube na moj kanal, gdzie w kilku czesciach przedstawiam miasto:
http://www.youtube.com/user/oladventures#p/u/4/a-J39wW39VI

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Swiety Antonio

Dzisiaj podobno jest dzien Swietego Antoniego, patrona zwierzat. Dawniej tego dnia chodzilo sie do kosciola i ksiadz swiecil nasze zwierzeta.Przy tej okazji rozdawano dzieciom poswiecone pieczywo - buleczki swietego Antoniego.
Na Placu Sali w Pistoi jedna z piekarni (dla sprecyzowania ta najdrozsza) wywiesila dzisiaj napis na drzwiach: "Buleczki Sw.Antoniego".
Zarobila dzisiaj chyba krocie.Wszyscy zaciekawieni napisem wchodzili do srodka i na polkach wyszukiwali nowosci. Utworzyla sie kolejka. Kazdy bral minimum 6 buleczek i sluchal sprzedawczyni, ktora jak nakrecona katarynka opowiadala w kolko te sama historie o Sw.Antonim.

Moja tesciowa tez weszla i zakupila je: dla Julci (prawie 2 lata) i starszego syna (44 lata). Po czym orzekla, zebysmy biegly na Plac Mazzini bo tam w kosciele mnisi rozdaja buleczki. W kosciele ani sladu po buleczkach ani po mniachach ani po kimkolwiek.

Cebula z Certaldo

Cebula jest waznym warzywem w Certaldo do tego stopnia, ze widnieje nawet w herbie miasta. Istnieje tez motto:
“Per natura sono forte e dolce ancora/ e piaccio a chi sta e a chi lavora”.
"Z natury jestem mocna i jeszcze slodka/ smakuje tym co pracuja i nie pracuja".
Wystepuja dwie odmiany:
“statina” - okragla, w kolorze fioletowawym. Najlepiej smakuje na surowo, je sie ja w letnich miesiach,
“vernina” - nie jest okragla, lekko "zgnieciona" o kolorze mocnej czerwieni i ostrym smaku.Wystepuje od konca sierpnia do konca zimy.
Jednym z wyrobow cebulowych Certaldo jest dzem. Uzywa sie go do jedzenia serow, dziczyzny, wieprzowiny.Doskonaly rowniez do deserow z owocami lesnymi.
W sklepikach, barach i cukierniach mozna oczywiscie zakupic ten dzemik.
 Wystepuje w dwoch wersjach: z sama cebulka lub z pomaranczami.
Ja poprosilam pania w cukierni o sloiczek dzemu z sama cebula. Pani sprzedala mi natomiast ten z pomaranczami...

niedziela, 16 stycznia 2011

Certaldo

Pod pretekstem zobaczenia sie z nasza znajoma Rossana (w kazda trzecia niedziele miesiaca sprzedaje na targu rekodzielnictwa i antykwariatu w Certaldo) tak na prawde zrobilismy sobie mila wycieczke. Ostatni raz w Certaldo bylismy "x" lat temu i to zawsze w pracy (nasze stoisko stalo obok tego Rossany). Tym razem robilismy za turystow.
Miasto to slynie z dwoch "rzeczy":
1. urodzil sie tu znany wloski pisarz Giovanni Boccaccio
2.rosnie cebula znana na caly kraj (o ktorej opowiem jutro).
Glownym punktem turystycznym jest Certaldo Alto - Certaldo Wysokie, do ktorego mozna dostac sie malym wagonikiem, podobnym do tego co wjezdza na Gubalowke. W gornej czesci miasta znajduje sie Muzeum Boccaccio, dom w ktorym mieszkal, kosciol w ktorym jest pochowany.
Styczniowa trzecia niedziela byla wyjatkowo piekna. Przygrzewajace slonce sprawilo, ze nieliczni mieszkancy wyszli pogaworzyc na glownej ulicy.
W miejscowym barze skorzy byli do pogawedek z przybyszami (czyli nami). Chyba brakuje im rozrywki. Do sezonu turystycznego jeszcze daleko. Teraz nie dzieje sie tam na prawde nic.
W niektorych czesciach miasta mozna powiedziec, ze zatrzymal sie czas. Obok drzwi wejsciowych do pewnego mieszkania stalo w doniczce oliwkowe drzewo przybrane swiatecznymi bombkami.
Do Certaldo warto wybrac sie w lipcu, na sredniowieczne targi "Mercantia". Oprocz targu rekodzielnictwa w dolnej czesci miasta, na gorze odbywaja sie spektakle oraz kolacja sredniowieczna. Wszystko do poznych godzin nocnych.

sobota, 15 stycznia 2011

"Z innej beczki"

Pistoia moze pochwalic sie kolektura totolotka, w ktorej wygrano 70 milionow euro. Wlasciciele powiesili ogromny napis obwieszczajacy te informacje i jestem pewna, ze przyciaga do wejscia do srodka i (ma sie rozumiec) do zagrania.
Wlosi bardzo lubia grac w przerozne gry hazardowe.
" We Włoszech Superenalotto istnieje od 3 grudnia 1997 roku. Rożni się od polskiego lotka tym, ze sześć cyfr możemy wybrać spośród cyfr od 1-90, co daje mniejszą możliwość wygrania. Stąd moi znajomi Włosi bardzo lubią grać w Dużego Lotka w Polsce, gdyż u nas zwiększa się nadzieja trafienia szóstki.
Również w Lotto można obstawić cyfry od 1-90. Należy jeszcze podać jedno z dziesięciu miast (Bari, Cagliari, Florencja, Genua, Mediolan, Neapol, Palermo, Rzym, Turyn, Wenecja), na które obstawiamy dany numer. Na jedno miasto można postawić najwyżej pięć cyfr. W sumie w jednej grze można zastosować dziesięć cyfr.
Za najstarszego przodka historycznego Lotto uważana jest “borse di ventura”, gra o której wzmianki pochodzą z Mediolanu z 1448 roku. Źródła literatury podają, że chodziło o siedem woreczków zawierających odpowiednio 20, 25, 30, 50, 75, 100, 300 dukatów. Płacąc jednego dukata dostawało się jeden bilet ze swoim imieniem, znajdujący się w pojemniku z wikliny. Płacąc więcej dukatów, dostawało się więcej biletów. Następnie na mediolańskim placu Sant'Ambrogio wystawiano również drugi pojemnik zawierający tyle samo biletów co w pierwszym, z czego siedem biletów odnosiło się do siedmiu wyzej wymienionych wygranych, reszta biletów była pusta.
Osoba odpowiedzialna za losowanie najpierw z pierwszego pojemnika losowała bilet z imieniem, a z drugiego bilet, który był odpowiedzialny za ewentualną wygraną
Poniżej przytoczę kilka rad dla grających w Lotto:
Gra w Lotto jest GRĄ i taką jest zawsze pojmowana; w Lotto wygrywa ten kto ma szczęście i tak jak we wszystkich grach jest bardziej prawdopodobne przegrać niż wygrać,:
  • Rozważnym jest obstawianie jednej cyfry co nie naraża własnych oszczędności.
  • Szczęście może nagrodzić zwykłe obstawienie za 1000 lirów.
  • Jeśli to możliwe lepiej jest obstawiać dany numer na każde z miast
  • Mała wygrana pozwoli odzyskać inwestycje i będzie mogła być przeznaczona na następne losowanie.
  • Gdyby ani za pierwszym razem ani za drugim żaden numer nie został wylosowany, radzi się powtórzyć to samo obstawienie trzy razy.
  • Dobrze jest podzielić grę na więcej kartek, które dadzą mniejszą sumę pienieżną niż obstawiać duże sumy na trzy, cztery lub pięć wygranych numerów
  • W niepewności na jakie miasto obstawić, wybrać to, na którym istnieją jedna lub więcej cyfr, które w danym mieśce nie wyszły od bardzo długiego czasu."

    Zacytowany fragment pochodzi z niewydanej jeszcze mojej ksiazki pt."W krzywym zwierciadle".