środa, 2 lutego 2011

Dzien targowy

W dzien targowy ludzie wylegaja na ulice. Juz od wczesnych godzin porannych oblegane sa stoiska z "okazjami". Ostatnio pojawilo sie duzo straganow z przedmiotami za 1 lub 2 euro.

Mozna znalezc na nich prawie wszystko: od plastikowych misek, talerzy, sciereczek po skarbonki, gabki i szczotki do czyszczenia wc.... Kobiety sa rozentuzjazmowane i czesto bywa tak, ze nie daja dojsc do stoiska. Rozpieraja sie lokciami i szukaja najlepszych "kaskow". Lubie obserwowac panie. Szans na podejscie nie mam, bo jestem z dzieckiem w spacerowce. Zabieramy za duzo miejsca przy stoisku.

wtorek, 1 lutego 2011

Sloneczny wtorek

Najwyzsze szczyty gor Pistoi sa mocno zasniezone. Na pewno ciesza sie z tego narciarze.
Zasniezone gory w oddali. Widok z Pistoi

Milo przygrzewa sloneczko, wiec wybralysmy sie do parku. Jeden pan mowil do pani, ze jak jutro bedzie brzydka pogoda to znaczy, ze przez nastepne dni bedzie pieknie. To chyba jakies miejscowe przewidywania? W internecie znalazlam tylko takie przyslowie:
"A San Mattia (24 febbraio) la neve per la via."
"Na Swietego Macieja (24 luty) snieg na ulicy."
Ale mowa tu o 24 lutym, a nie 2 lutym.
W parku oprocz nas byl jeszcze jeden pan z dzieckiem i przemila dziewczyna tez z dzieckiem. Okazala sie Angielka, ktora 18 lat temu wyszla za maz za Wlocha. Przez te wszystkie lata mieszkali w Anglii, a teraz postanowili wrocic do Wloch. Sa tu dopiero od miesiaca, a juz widza ze sytuacja nie jest za wesola. Z praca lepiej w Angii - powiedziala dziewczyna. Czeka ich przyzwyczajenie do nowej sytuacji, innego niz angielskiego srodowiska. "Ale wrocisz tu jeszcze do parku, prawda?" - spytala na koniec Catherine (bo tak jej na imie) z nadzieja, ze bedzie mogla jeszcze pogadac z kims kogo juz "zna".

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Zytnie paleczki


W mojej ulubionej piekarni w Pistoi Irene sprzedaje (na zamowienie) make. Poprosilam, zeby odlozyla dla mnie troche tej zytniej. Postanowilam zrobic eksperyment - dlugie paleczki, ktore mozna obwinac wedlinami lub serami. Paleczki nie wyszly dlugie, gdyz nie mialam czasu robic dlugich rulonow. Zrobilam wersje "krotka". Oto przepis:
ZYTNIE PALECZKI
Składniki:
500 gram mąki zytniej
25 gram świeżych drożdży
50 gram rodzynek
30 gram sezamu
70 gram oliwy z oliwek
100 gram wody
trochę masła do wysmarowania formy
Przygotowanie:
W kubeczku z małą ilością wody i mąki rozpuszczamy drożdże. Odstawiamy do wyrośnięcia. Następnie z mąki, wody, drożdży, oliwy, rodzynek, sezamy  wyrabiamy ciasto. Odstawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (ciasto przykrywamy ściereczką).
Z ciasta "rolujemy" dlugie paseczki, kładziemy na wysmarowanej blasze.
Pieczemy przez około 15 minut w 220 stopniach.
Paleczki zanioslam do sprobowania sasiadce z dolu oraz Ezio i Giusy ze spozywczego. Giusy kroila sobie mortadele i obwijala ja wokol paleczek. Zjadala jedna po drugiej.

niedziela, 30 stycznia 2011

Karczochy o kazdej porze dnia i nocy

Moja tesciowa jest fanka karczochow. Kiedy tylko zaczyna sie na nie sezon, staje sie glownym gosciem na targu warzywniczym.vPertraktuje ceny, pyta o pochodzenie warzywa. Ostatnio karczoch jest w cenie, bo kosztuje 0,60 - 0,70 euro. Tesciowa stara sie zejsc z ceny. Jest bardzo zadowolona, kiedy trafi jej sie zakup 10 karczochow za 3 euro. Przerabia je na 1000 sposobow: w occie, w oliwie, smazone, duszone, panierowane, pieczone... A potem daje je nam...
Odkad wrocilam z Polski prawie codziennie tesciowa daje mi miseczke gotowych do jedzenia karczochow. Powoli zaczynaja nam wychodzic z bokow. Wczoraj zanieslismy tesciowej pare dorodnych baklazanow, z nadzieja ze przynajmniej na kilka dni zmieni menu. Dzisiaj jeszcze nie tknela tego warzywa, "dla odmiany" zrobila duszone karczochy...

sobota, 29 stycznia 2011

4000 klikniec

Blog ma juz ponad 4000 klikniec!! Przez 2 i pol miesiaca istnienia strony to chyba duzo? Jestem bardzo szczesliwa, ze podobaja sie moje posty. Komentarze zawsze mile widziane!! Jeszcze raz dziekuje wszystkim czytelnikom i zapraszam do czytania!!

Powrot do rzeczywistosci

Wrocilismy do domu (czytaj: do naszego bloku). Rzucilismy sie do komputera, zeby odnalezc chalupe z "lotu ptaka". Oto ona:

Robi wrazenie teren otaczajacy dom. W gorze winorosla, na dole oliwki. Wokolo las - wszystko prywatna wlasnosc.
Dom bez dwoch zdan jest do remontu. Pochodzi z okolo 1800 roku, wiec nie musze wam pisac ile jest do zrobienia.  Wkleje zdjecie kominka, ktory uderzyl nas swoja wielkoscia. Zajmuje prawie cala kuchnie. Wyobrazam sobie, jak 200 lat temu mieszkajaca tam rodzina wypiekala bochenki chleba, ktore musialy starczyc na caly tydzien...
Potrzebujemy troche czasu by ochlonac z wrazen...

piątek, 28 stycznia 2011

Spotkanie na rondzie

Jutro o 11 mamy spotkanie na rondzie. Bedzie czekal tam agent nieruchomosci, ktory zawiezie nas do wymarzonej toskanskiej chalupy. Podobno niezbyt wychwalal teren otaczajacy dom. Uwazal, ze 400 metrow lasu prowadzacego do celu to niezbyt atrakcyjna sprawa. Nam wydaje sie wrecz odwrotnie. To superowo!!
Chiara wie, ze jest do remontu dach. Ciekawe, co jeszcze? Oby nie wszystko.
Dwa dni temu mialam sen, ze razem z nami pojechali wszyscy znajomi ktorych mamy. Tloczyli sie w drzwiach wejsciowych chalupy i czekali na wejscie schodami na pierwsze pietro. Bylo tyle ludzi i zamieszania, ze nagle zrobilo sie ciemno i (my najbardziej zainteresowani) nie zdazylismy obejrzec nieruchomosci. Zreszta agent (ten ze snu) powiedzial, ze po tej wizycie jest tyle osob chetnych na kupno, ze my nie mamy na co liczyc.
Ezio ze sklepu spozywczego "dodal optymizmu" mowiac, ze na remont takiego domu potrzeba bedzie 2 milionow euro. Zachwial mi sie grunt pod nogami. A Chiara myslala, ze za 20 tysiecy (euro) wyremontujemy dach. Zaczelam liczyc w myslach ile oliwy zdolamy uzyskac z drzew rosnacych wokol domu i co zrobimy z hektarami winogron? Moze wymyslimy jakies nowe wino, ktore odniesie sukces? Marne szanse, bo ja mam alergie na alkohol.