niedziela, 17 kwietnia 2011

Parafia z Santomato

Wczoraj wieczorem nasi znajomi Chiara i Massimo zabrali nas do miasteczka o nazwie Santomato. W "szczerym polu" znajduje sie kosciolek, a obok niego na zakrystii, w kazda sobote i niedziele parafianie - ochotnicy robia pizze. Wszystko to za sprawa czynnego spolecznie Don Paolo - ksiedza Pawla, ktory zreszta tez podaje do stolow i pomaga w kuchni.
Don Paolo po lewej. Za jego plecami wypisane dania wieczoru.

By zjesc pizze i dostac numerek (o czym dowiedzielismy sie pozniej) trzeba przyjsc najpozniej o godzinie 19. Bylismy o 19.05 i dostalismy juz numer 13 (nie rozdaja ich za wiele, bo sala jadalna jest dosc mala). Nastepnie ktos daje znak, ze mozna zajmowac stoliki. Wszyscy biegna zajmowac miejsca. Po czym przychodzi parafianin-kelner i wywoluje numerki. Kazdy po kolei zamawia swoja pizze.

Zarobione pieniadze zostaja przeznaczone na sprawy parafii oraz wspieraja jedna misje w Afryce. Wydaje mi sie, ze to wspanialy pomysl. Szkoda, ze nie ma wiecej takich inicjatyw. Pizza nie kosztuje duzo i jest smaczna. Wszyscy wokolo sie znaja i wyglada to tak, jak by byla to jedna wielka rodzina.
Pizza Margherita z rukola

sobota, 16 kwietnia 2011

Z serii: Wywiad z Toskanczykiem

Dzisiaj przedstawiam Wam wywiad z Paolo - Florentynczykiem od urodzenia:

- Polacy bardzo lubia Toskanie. Wedlug Ciebie to naprawde najpiekniejszy region Wloch czy sa inne, piekniejsze regiony?
- Toskania jest piekna i rozumiem, ze sie podoba. Ale nie umialbym powiedziec czy jest najpiekniejszym regionem Wloch; jest ich wiele tak samo pieknych.


- Urodziles sie we Florencji, prawda? Jestes prawdziwym Florentynczykiem, ktory kocha swoja pilkarska druzyne i je befsztyk po florencku?
- Jestem Florentynczykiem i jestem zapalonym kibicem druzyny z mojego miasta. Nie jem duzo miesa, tym bardziej surowego albo prawie surowego, ale befsztyk po florencku uwazany jest za prawdziwa specjalnosc.


- Czy kiedykolwiek mieszkales w innym miejscu czy tylko w okolicach Florencji?
- Tylko we Florencji i okolicach.


- Florencja jest doskonalym miastem do mieszkania czy brakuje czekos by ulatwic zycie jej mieszkancom?
- Florencja nie jest absolutnie doskonala do mieszkania. Zbyt chaotycza, mimo tego iz jest miastem niezbyt duzym, jest zaludniona jak inne miasta we Wloszech. Z pewnoscia jest piekna, gdy jest widziana okiem turysty, troszke mniej do zycia w niej. Reasumujac jednak nie mieszka sie zle, z trudnoscia zamienilbym adres zamieszkania. Z pewnoscia brakuje dobrej obwodnicy by zabrac z centrum miasta wszystkie samochody, ktore musza przemieszczac sie z jednego mejsca na drugie.



- Wiem, ze dobrze gotujesz. Dedykujesz duzo czasu na gotowanie? Wolisz latwa kuchnie czy bardziej wyrafinowana?
- Nie poswiecam duzo czasu kuchni, raczej malo. Ale kiedy przygotowuje cos,lubie, zeby bylo to cos szczegolnego.

- Gdybys musial przygotowac kolacje dla przyjaciol zza granicy, co byc ugotowal?
- Przystawki toskanskie (grzanki z watrobka, wedliny i warzywa w occie), strozzapreti w masle (rodzaj makaronu) i flaki po florencku.

- Twoje ulubione danie toskanskie. Jak sie je przygotowuje?
- Z pewnoscia flaki po florencku.
Oto przepis:
Umyjcie i pokrojcie flaki na paski o dlugosci 7-8cm. Na patelni polanej oliwa podsmazcie pokrojona na kawalki: cebule, seler naciowy i marchewki. Dodajcie pokrojone flaki i czesto mieszajcie. Po 15-20 minutach dodajcie kawalki pomidorow (puszke pomiodorow w kawalkach), z ktorych wyjeliscie pesteczki w celu wyeliminowania kwasowosci.Posolcie, dodajcie pieprzu i gotujcie na wolnym ogniu przez godzinke, w celu wchloniecia sie "wody" z flakow i pomidorow.

- Dziekuje za wywiad.

piątek, 15 kwietnia 2011

9000 klikniec

Blog zostal wlasnie klikniety po raz 9000!!
Wszystkim, ktorzy tu zagladaja serdecznie dziekuje!!
Zapraszam jak najczesciej.
A.

Powrot Francesco

Przechodzac obok naszego ulubionego baru nie moglysmy uwierzyc wlasnym oczom: wrocil Francesco!!
Wszyscy starzy klienci, rowniez my, milo zaskoczeni. Nie ma takiego drugiego milego wlasciciela baru jak Francesco.
Razem z nim powrocily rowniez dania takie jak "Arancini siciliani", smazone ryzowe kulki z miesem i zielonym groszkiem w srodku.
Prawde mowiac, nie wiem co ma wspolnego Francesco z Sycylia? Pochodzi przeciez z Lukki. Byc moze lubi "arancini" i dlatego robi je tez dla swoich klientow?
W kazdym badz razie usiadlysmy na stalym miejscu w barze i zaszalalysmy. Kawa, spienione mleko (Julcia), pizze i schiacciata z szynka i mozzarella (tesciowa). Teraz z pewnoscia bedziemy wracac tu czesciej...

czwartek, 14 kwietnia 2011

Ciambellone

Juz dawno nic nie pieklam. A to przez ten ciagly bieg. Wczoraj na targu na straganie z "misz maszem" kuchennym (garnki, fartuszki, tarki itd.) znalazlam foremke z dziurka. Kupilam, bo moze sie przydac. Niby juz taka mam, ale troche inna. Foremek nigdy nie za wiele...

Przeznaczenie chcialo, ze ksiazka kucharska otworzyla mi sie na przepisie na okragle ciasto z dziurka. Przedstawiam Wam Ciambellone - jedno z najprostszych ciast toskanskich.
Ciambellone
Skladniki:
  • 500 gram maki
  • 300 gram cukru
  • 4 jaja
  • 100 gram masla
  • 1 szklanka mleka
  • 200 ml rumu lub brandy
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • starta skorka z 1 cytryny
  • szczypta soli

Przygotowanie:
W garnuszku rozpuszczamy maslo. Jaja miksujemy z cukrem na biala mase. Dodajemy do niej: make, mleko, maslo, alkohol, szczypte soli, proszek do pieczenia, starta skorke z cytryny.

Okragla forme z dziurka smarujemy maslem. Wlewamy do niej ciasto, ktore pieczemy przez okolo 35 minut w temperaturze 180 stopni.

Po calym domu rozchodzi sie zapach cytrynowy. Mysle,ze zaraz beda pukac do mnie sasiadki...

środa, 13 kwietnia 2011

Fryzjer

W Pistoi fryzjerow "jak mrowek": na kazdym skrzyzowaniu, w kazdej najmniejszej uliczce. W dodatku co chwile otwieraja sie nowi. Nie wiem na czym polega ten fenomen w moim miescie??

W poniedzialki fryzjerzy maja wolne. We wtorek otwieraja swoje wrota. Od kilku dni nosilam sie z podcieciem wlosow Julci. Biedaczka, grzywka zaczynala wchodzic jej w oczy.
Przeszlysmy niemalze wzdluz i wszerz Pistoie pukajac do kazdego napotkanego fryzjera. Wszyscy "pelni", nie dadza rady, trzeba dzwonic sie umawiac, bez rezerwacji ani rusz.....Tlumaczylam: "Ale ja chce dziecku podciac tylko grzywke". Na nic. Bez zapisow nici z uslugi. W koncu u jednej pani udalo mi sie zapisac corke na 11.30 (bylo przed 10). Odetchnelam.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Swieto Nalesnika Kasztanowego w Baggio

W niedziele popoludniu ostro przygrzewalo slonce. Termometr wskazywal 36 stopni, potem zrobilo sie chlodniej bo 33 stopnie.
Waska (o dwustronnym ruchu) droga prowadzaca do Baggio

W malutenkim miasteczku o nazwie Baggio (w gorach Pistoi) odbylo sie Swieto Nalesnika Kasztanowego. Znalezlismy ja bardzo latwo gdyz miescina ma tylko jedna ulice (i to tak waska!!), a wszyscy jej mieszkancy siedzieli przy stolach w jedynym lokalu gastronomicznym. Cale Baggio jedzace nalesniki i jak sie okazalo nie tylko ...
Smazenie nalesnikow na specjalnych dwustronnych patelniach

Byla tez schiacciata lub schiacciata "nafaszerowana" pieczonym miesem (uzywam terminu nafaszerowana, bo sprzedawca na prawde nie zalowal miesiwa i kroil grube warstwy). Byla smazona polenta,pizza i smazone ryzowe kulki (fritelle). Dla kazdego cos milego. Kasztanowe nalesniki podawane byly albo puste, z serem ricotta lub z ricotta i nutella. Ponizej pare zdjec z tej imprezy.

Tubylcy patrzyli na nas dosc dziwnie. Bylismy chyba jedynymi osobami, ktorych reszta nie znala. Natomiast reszta znala sie miedzy soba i to jak!! Serwujaca nalesniki przepuszczala wszystkich miastowych przed nami co chwile pokrzykujac:
- A i Ty tu jestes! Co tam u Ciebie? Jak czuje sie X, a co robi Y....








 Smazona polenta
Smazone ryzowe kulki

Na koniec niektorzy ucieli sobie drzemke w cieniu...


W Baggio miesci sie Muzeum Weglarza, dwa pokoiki przedstawiajace zycie, tradycje i prace w gorach. Weglarz oprocz wydobywania wegla, sprzedawania drewna zajmowal sie tez kasztanami.

                      Muzeum Weglarza w Baggio