wtorek, 3 maja 2011

Sennie

Po 1 maja w Pistoi jakos monotonnie. Okiennice zamkniete, na Placu Sali maly ruch. Stoiska warzywne oferuja bardzo malo towaru.

Fakt, ze wczoraj byl poniedzialek. A w pierwszy dzien tygodnia wszystkie (z wyjatkiem doslownie kilku) sklepy sa zamkniete. Mozna podziwiac tylko sklepowe wiosenne witryny.


Nie przechadza sie ani jeden turysta. Na Placu Bazyliki siedzi kilka starszych ludzi i obserwuje.

Juz wiem!!! Wszystkim mieszkancow Pistoi znalazlam na poczcie!! W pierwszych dniach miesiaca wyplacane sa emerytury. Nastepuje oblezenie poczty. Zapomnialam o tym i poszlam zaplacic rachunek za telefon. Przycisnelam guzik i wyszedl numer 208, a w okienku pani obslugiwala numer 70..... Takze 2-3 godziny stania. Innym razem...

poniedziałek, 2 maja 2011

Dzień Polonii i Polaków za Granicą

Przygotowujac wlasnie wiadomosci do lokalnego Radia, w ktorym pracuje, odkrylam ze 2 maja jest Dniem Polonii i Polaków za Granicą.
Najwieksza, bo 10-cio milionowa grupa polskich emigrantów i osób polskiego pochodzenia mieszka w Stanach Zjednoczonych. W Niemczech żyje prawie 2 miliony Polakow, we Francji - około 1 miliona. We Wloszech natomiast zyje 100 tysiecy Polakow.


Pozdrawiam wszystkich Polakow mieszkajacych za granica!!

Kwietniowa ankieta

Pytania kwietniowej ankiety dotyczylo mody. Oto wyniki:

1. Sledze najnowsze trendy oraz propozycje najwiekszych stylistow. Kupuje tylko markowe ubrania - odpowiedzialo 16% ankietowanych

2.Ogladam pokazy mody, ale niekoniecznie sledze trendy w modzie - odpowiedzialo 16% ankietowanych

3.Nie sledze mody, kupuje ubrania nie zwazajac czy sa markowe czy nie -  odpowiedzialo 66% ankietowanych

4.Nie lubie ubierac sie wedlug panujacej mody. Od lat wybieram zasze ten sam typ ubran - 0 odpowiedzi

niedziela, 1 maja 2011

San Baronto

Ostatnie niedziele jestem w rozjazdach. Zaczal sie sezon targow rekodzielniczych. Tym razem bylismy w San Baronto (prowincja Pistoi). Co roku, 1 maja organizowany jest targ, zabawy dla dzieci, na ogromnej polaci zieleni mozna bylo zrobic sobie piknik. Do tego przyspiewwywala lokalna "banda", a w specjalnie skonstruowanej zagrodzie pasly sie baranki i owieczki. Oto pare zdjec z dzisiejszego dnia:
 W przerwie na sieste "dziadek Gino" ucial sobie krotka drzemke.
Kozy jadly bez zatrzymania sie nawet na sekunde.

Puszczano mega gigantyczne banki mydlane.

Mauro, jak zawsze przy pracy.

Grupa muzykantow zabawiala przechodzacych.

Mimo tego, iz zapowiadali deszcz, przez caly dzien przyswiecalo slonce i powiewal delikatny wiatr. 1 maja sie udal!!

sobota, 30 kwietnia 2011

35-ta wiosna

Jednym slowem: dzis sa moje urodziny. Musze napisac, ze nie przechodze kryzysu w tym dniu, tak jak to bywa u wiekszosci moich znajomych. Czy to zla czy dobra oznaka? Nie zastanawiam sie nad tym, co osiagnelam a czego nie. Na co jest za pozno, czego nie zrobilam itd... Fakt jest faktem, lata leca jak szalone. Jeszcze niedawno przygotowywalam sie do matury. A tu za chwile dotre do grona czterdziestolatkow.
Na moje urodziny postanowilam nietypowo upiec ciasteczka. To chyba bardziej pod katem corki, a nie mojego swieta. Julcia szaleje za filmem animowanym pt."Barbapapà". Podobno w latach 70-tych "puszczala" go rowniez telewizja polska. Chodzi o rodzine "stworzonek" w roznych kolorach, wyrastajacych spod ziemi. We Wloszech, mimo swoich lat, bajka ta ciagle cieszy sie sukcesem.


Ostatnio w ksiegarni zakupilysmy mega-ksiazke o przygodach Barbapapà. A w niej miedzy innymi przepis na "Barba-ciasteczka". Postanowilam je wykonac. Oto przepis:
Barba-ciasteczka

Skladniki:
  • 200 gram orzechow laskowych
  • 200 gram masla
  • 200 gram cukru
  • 500 gram maki
  • 2 jaja
  • 3 lyzeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Przygotowanie:
W garnuszku rozpuszczamy maslo. W mikserze rozdrabniamy orzechy. Do miski wrzucamy wszystkie skladniki i zagniatamy ciasto.

Rozwalkowujemy je dosc grubo i wycinamy ciasteczka (o ksztaltach jakie chcecie). Na wysmarowanej maslem blasze (lub na papierze do pieczenia) rozkladamy ciasteczka.


Pieczemy 15 minut w temperaturze 180 stopni.


Ciasteczka sa przepyszne i kruchutkie. Wychodzi ich dosc duzo. Wiec jesli nie macie w programie zaproszonych gosci, lepiej zrobcie je z polowy porcji.

piątek, 29 kwietnia 2011

Kate i William

Skoro caly swiat mowi tylko dzis o jednym, to mi tez wypada o tym wspomniec. Dalam sie wciagnac w ta cala "soap opere" (jak to mowia Wlosi) i juz o 12 siedzialam przed telewizorem ogladajac slub stulecia.

Biedna Julcia nic nie rozumiala i co chwile przychodzila do mnie, a to z dvd Pik-Poka, a to z "Sasiadami" i prosila o przelaczenie kanalu. Jak tu przelaczyc na Pata i Mata, jak wlasnie William i Kate wypowiadaja sakramentalne slowa!!


Dodatkowo na Skype byla moja mama, tak wiec ogladalysmy we dwojke. Biedna Julcia, jakos dotrwala do przejazdu ulicami mlodej pary. Zaciekawily ja konie i zaczela na nie "cmokac". Potem nagle Rai 1 przerwalo transmisje i nadalo dziennik telewizyjny. To byl znak, zeby wreszcie wylaczyc te bajke.

Maly blogowy rekord II

Wczoraj blog odnotowal nowy rekord. W ciagu calego dnia zostal klikniety 298 razy!! Dziekuje wszystkim czytelnikom oraz czytelniczkom!!