poniedziałek, 30 maja 2011

Barbotta

Wreszcie mialam chwileczke, zeby zajac sie nowa potrawa. Naprawde ostatnio brak czasu, dzien wydaje mi sie coraz krotszy. Czyzby obcieli kilka godzin?
Dzisiaj proponuje potrawe z rejonu Lunigiana. Tereny malo znano, ale coraz czesciej odkrywane przez cudzoziemnow, w tym oczywiscie Polakow. Podaje przepis:

Barbotta
Skladniki:
  • 300 gram maki kukurydzianej
  • 1 biala cebula
  • 3 lyzki oliwy z oliwek
  • 50 gram startego parmezanu
  • 2 szklanki mleka
  • sol
Przygotowanie:
Cebule obieramy ze skorki, drobno szatkujemy i pozostawiamy 2 godziny w zimnej wodzie.

Cebule w wodzie mozemy pozostawic w paru kawalkach, a dopiero potem poszatkowac

Nastepnie odsaczamy ja, wkladamy do naczynia, do ktorego wrzucamy rowniez: make kukurydziana, mleko, starty ser, 2 lyzki oliwy z oliwek, sol. Dokladnie mieszamy (mozemy uzyc tez miksera elektrycznego,tylko na bardzo malych obrotach).
 
Prostokatna blache wysmarowujemy oliwa, po czym wlewamy do niej mase kukurydziana. Wkladamy do piekarnika na 35 minut, pieczemy w temperaturze 180 stopni.


Barbotte kroimy w kwadraciki i podajemy ja na przyklad z wedlina.

niedziela, 29 maja 2011

Swieto Czeresni w Lari


Wczoraj w Lari rozpoczela sie 55-ta edycja Swieta Czeresni w Lari. Miasteczko polozone w prowincji Pizy nazywane jest wlasnie "miastem czeresni". Wokolo sa sady owocowe i prawie wszyscy zajmuja sie ich produkcja. Oprocz sprzedazy swiezego produktu oferuja rowniez likiery oraz dzemy.

 Czeresnie sprzedawano rowniez w rozkach.To tak jak pop-corn w kinie?!

Duzo bylo Amerykanow, zainteresowanych Swietem

Sprzedaz odbywa sie w samym centrum jak i w prywatnych domach. Ludzie otwieraja swoje garaze i improwizuja sklepik:


Jesli zabraklo czeresni, to dowozono je trojkolowym wozikiem:


 Ciekawostka jest fakt, ze czeresnie maja mnostwo odmian. Wedlug lokalnych producentow najlepsza to Papalina, ktora niestety jest gatunkiem wymierajacym. Charakteryzuje sie tym, ze jest mala, ale bardzo bardzo slodka. W smaku podobna jest do innego cenionego gatunku, tj. Morella (pierwsze zdjecie ponizej)


Poznalam zwyciezce Zlotej Czeresni 2010 oraz wyroznionego producenta 2010, ktory jako jedyny w Lari ma drzewa czeresni Morella. Produkcja ma charakter czysto rodzinny. Nawet dziadek producenta (osiemdziesiecio-paro-letni) wchodzi na drabine i zbiera owoce.


 W Lari spotkalam Polakow ze Stalowej Woli. Moze zajrza tu na bloga? Pozdrawiam ich serdecznie.

Oto zdjecia zrobione z zamku Lari, widok na stoiska czeresniowe:


Nie obylo sie oczywiscie bez slodkosci. Bylo ciasto czeresniowe, a popoludniu smazono "Fritelle" z czeresnia.

Mozna bylo tez zjesc schiacciate z nutella oraz swiezymi czeresniami. Podawane na cieplo!

Dostalam kilka miejscowych przepisow na slodkosci z czeresniami. W tych dniach na pewno wybrobuje jednego przepisu...

Zawody w przeciaganiu liny, Bagni di Lucca


Wracajac z Lukki zahaczylismy zupelnie przypadkowo o miasteczko Bagni di Lucca. Odbywaly sie tam zawody w przeciaganiu liny. Nie byloby w tym nic dziwnego jesli chodziloby o dwie druzyny, ktore ciagna line. Tak naprawde chodzilo tu o przeciaganie jeepa. Kilka druzyn, skladajacych sie z ogromnych facetow sililo sie jak moglo, by miec najlepszy czas. Oto kilka zdjec:

By obejrzec te dziwne zawody wyszlo z domow (lub siedzialo w oknach) cale miasteczko. 


Nakrecilam tez krotki filmik tego, co sie dzialo wczoraj w Bagni di Lucca:




Dla zwyciezcow czekaly trofea i nagrody:


Wygrala druzyna z gorskiego miasteczka Montificatesi polozonego 15 km od Bagni di Lucca. Zeby bylo ciekawie, zwyciezcy nie byli Wlochami tylko Rumunami.
Zwyciezcy zawodow - Rumuni z Montificatesi

sobota, 28 maja 2011

Villa Costa w Toskanii


Dzisiaj poznalam przemila pania Polke. Nazywa sie Maria Bandoni.


Pani Maria prowadzi wlosko-polska rezydencje pod Lukka, dokladnie w miejscowosci Marlia. Przepiekna Villa Costa zaprasza na niezapomniane wakacje. Tu poczujecie sie naprawde wspaniale: wlascicielka mowi po polsku, sluzy rada i pomoca. Kazdego goscia traktuje specjalnie. Pani Maria jest bardzo goscinna.
Villa Costa to 7 apartamentow. Najmniejszy "La Torretta" (Wiezyczka) moze pomiescic dwie osoby. 


Jest naprawde przytulny. W dodatku posiada maly panoramiczny taras, na krorym mozna wspaniale odpoczac po calym dniu zwiedzana.


Natomiast pozostale apartamenty moga pomiescic od 5-7 osob.

"Casa Domenico"

Glowny dom schowany jest w zieleni, pelno jest tam drzewek cytrynowych i pomaranczowych.


Podczas mojej wizyty poznalam dwie polskie rodziny wynajmujace apartamenty. Jedna z nich odpoczywala na lezaczku przed domem. W planach jest budowa basenu dla gosci, to z pewnoscia spodoba sie kazdemu kto tu przyjedzie.


Pani Maria bardzo serdecznie zaprasza do siebie. Jej willa miesci sie w bardzo strategicznym miejscu. Blisko tu nad morze, mozna zwiedzic rejony Garfagnana, pojechac do Florencji lub do Pizy. Wszystko na wyciagniecie reki!