niedziela, 26 czerwca 2011
Wiejski dom czesc IV
Znow zajelam sie przegladaniem ogloszen nieruchomosci. Wsrod tysiaca ofert, ktore mnie absolutnie nie interesuja, znalazlam jedno ciekawe: wiejski dom w stylu toskanskim, do zamieszkania, z ogrodem i 3 hektarowym terenem, na ktorym uprawia sie min. oliwki. Zaciekawiona trescia zadzwonilam pod wskazany numer. Prawdopodobnie w nastepna sobote pojedziemy zobaczyc ten dom. W gazetke nieruchomosciowej niestety nie bylo ani jednego zdjecia, wiec nawet nie wiem co pojedziemy zobaczyc. Pani z agencji nie chciala zbyt duzo mowic. Tylko tyle, ze oprocz oliwek sa jeszcze drzewa owocowe i ze teren nie jest rowny, ale tarasowy. Jutro mam do niej zadzwonic i umowic sie na spotkanie.
sobota, 25 czerwca 2011
Zuccherini z gor Amiata
Przepraszam wszystkich milosnikow kuchni, ze musieli czekac tak dlugo na jakis nowy przepis toskanski. Dzisiaj proponuje ciasteczka z gor Amiata:
Przygotowanie:
Do miski wsypujemy make, jaja, 20 gram cukru, proszek do pieczenia, ziarna anyzu, mleko i oliwe. Zagniatamy ciasto, ktore odstawiamy na pol godziny.
Z ciasta formujemy cienkie paski o dlugosci 10-12 cm, zlepiamy konce i odkladamy na blache (wylozona papierem do pieczenia).
Ciasteczka pieczemy okolo 30 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmujemy z pieca i odstawiamy do ostygniecia.
Do malego garnuszka wlewamy szklaneczke wody, dodajemy 130 gram cukru.Gotujemy na wolnym ogniu do momentu kiedy woda zaczyna "gestniec". Utworzy sie syrop cukrowy, w ktorym maczamy nasze ciasteczka.
Nastepnie odlawiamy je i odstawiamy do wyschniecia (najlepiej na jakiejs kratce).
Zuccherini z gor Amiata
Skladniki:- 400 gram maki
- 3 jaja
- 150 gram cukru
- 150 ml mleka
- 1 szklaneczka wody
- pol lyzeczki ziaren anyzu
- pol opakowania proszku do pieczenia
- 2 lyzki oliwy z oliwek
Przygotowanie:
Do miski wsypujemy make, jaja, 20 gram cukru, proszek do pieczenia, ziarna anyzu, mleko i oliwe. Zagniatamy ciasto, ktore odstawiamy na pol godziny.
Z ciasta formujemy cienkie paski o dlugosci 10-12 cm, zlepiamy konce i odkladamy na blache (wylozona papierem do pieczenia).
Ciasteczka pieczemy okolo 30 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjmujemy z pieca i odstawiamy do ostygniecia.
Do malego garnuszka wlewamy szklaneczke wody, dodajemy 130 gram cukru.Gotujemy na wolnym ogniu do momentu kiedy woda zaczyna "gestniec". Utworzy sie syrop cukrowy, w ktorym maczamy nasze ciasteczka.
Nastepnie odlawiamy je i odstawiamy do wyschniecia (najlepiej na jakiejs kratce).
Zuccherini z gor Amiata
piątek, 24 czerwca 2011
Kolacja po bolonsku
Dzisiaj popoludniu przyjezdzaja do mnie polscy znajomi. Az wstyd przyznac, ale z braku czasu (ostatnio mam bardzo duzo spraw na glowie) nie zdazylam przygotowac wlasnorecznie czegos specjalnego na kolacje. W takich sytuacjach ratuje sytuacje "Pasta fresca" czyli swiezy makaron kupionyw centrum Pistoi. Zakupilam tortellini z miesem, typowe z danie z Bolonii. Bedzie wiec po bolonsku!
Gdybyscie sami chcieli przyrzadzic to danie, to mam bardzo fajny przepis:
Gdybyscie sami chcieli przyrzadzic to danie, to mam bardzo fajny przepis:
Tortellini z sosem mięsnym
Składniki na ciasto:
- 200 gram mąki
- 2 jaja
- szczypta soli
Składniki na farsz:
- 100 gram schabu
- 100 gram surowej szynki
- 100 gram mortadeli (najlepiej z Bolonii)
- 150 gram parmezanu
- 1 jaja
- szczypta gałki muszkatołowej
Pozostałe składniki:
- 1 litr rosołu mięsnego
- 1 łyżka masła
Przygotowanie:
Według tradycyjnego przepisu schab przez 2 dni powinien „leżeć” posypany solą, rozmarynem i drobno skrojonym czosnkiem. Można jednak ominąć tę część przepisu i rozpocząć od gotowania schabu w wodzie z dodatkiem masła. Kiedy mięso będzie ugotowane mielimy je lub tniemy na bardzo drobne kawałeczki. Czynność powtarzamy z szynką i mortadelą. Mieszamy mięsa, dodajemy jajo, starty parmezan i odrobinę gałki muszkatołowej. Farsz odkładamy do lodówki na 24 godziny.
Ze składników podanych powyżej zagniatamy ciasto. Rozwałkowujemy i tniemy je na kwadraciki o wymiarach 4 cm * 4 cm. Na środku każdego kwadracika kładziemy łyżeczkę farszu. Formujemy tortellini. Gotujemy je w osolonej wodzie. Gotowe wlewamy do rosołu i podajemy do spożycia.
czwartek, 23 czerwca 2011
Uroki zbierania punktow
W kazdym z wloskich supermarketow zbiera sie punkty. Wystarczy miec karte stalego klienta i mozemy zaczac nasze zbieractwo. Moj portfel niedlugo ekploduje od kart sklepowych (bo nie tylko markety je maja, moze przyblize w skrocie moj dobytek kart w portfelu do:
a) marketow spozywczych: Esselunga, Conad, Coop
b) sklepow z artykulami dzieciecymi: Z, Prenatal, Io Bimbo, Bimbus
c) ksiegarni: Feltrinelli, Giunti i chyba Mondadori
d) sklepow z artykulami do domu: Coin, Ikea
e) sklepami kosmetycznymi: La Gardenia, Marrionaud
Chyba wszystkie wymienilam?!).
Kiedy dochodze do kasy rozwijam kolorowy wachlarzyk i szukam wlasciwej karty.
Wczoraj udalo nam sie uzbierac punkty na dlugo wyczekiwany przez Julcie kamper Playmobilu. Kosztowalo nas to 1600 punktow (rownoznaczne z wydaniem okolo 1600 euro na zakupy) plus 15 euro (za darmo mozna bylo go dostac za 3000 punktow, czyli za zrobienie zakupow za przynajmniej 3000 euro).
Zastanawiam sie, ile taki kamper moze kosztowac w "normalnych warunkach". Czy nie oplacalo sie go kupic w sklepie?
a) marketow spozywczych: Esselunga, Conad, Coop
b) sklepow z artykulami dzieciecymi: Z, Prenatal, Io Bimbo, Bimbus
c) ksiegarni: Feltrinelli, Giunti i chyba Mondadori
d) sklepow z artykulami do domu: Coin, Ikea
e) sklepami kosmetycznymi: La Gardenia, Marrionaud
Chyba wszystkie wymienilam?!).
Kiedy dochodze do kasy rozwijam kolorowy wachlarzyk i szukam wlasciwej karty.
Wczoraj udalo nam sie uzbierac punkty na dlugo wyczekiwany przez Julcie kamper Playmobilu. Kosztowalo nas to 1600 punktow (rownoznaczne z wydaniem okolo 1600 euro na zakupy) plus 15 euro (za darmo mozna bylo go dostac za 3000 punktow, czyli za zrobienie zakupow za przynajmniej 3000 euro).
Zastanawiam sie, ile taki kamper moze kosztowac w "normalnych warunkach". Czy nie oplacalo sie go kupic w sklepie?
środa, 22 czerwca 2011
Wiejski dom czesc III
Jestem w dole psychicznym... W ciagu mojego krotkiego pobytu nad morzem Chiara znalazla wiejska rudere do remontu (z hektarem terenu!) oraz prawie sprzedala swoje mieszkanie. Jedna noga zaczyna sie wyprowadzac i myslec o pracach budowlanych.
Znajoma Alessandro tez znalazla jakas wiejska rudere i to dosc blisko nas. Jakos wszyscy znajduja chalupy, tylko my nadal szukamy...
Znajoma Alessandro tez znalazla jakas wiejska rudere i to dosc blisko nas. Jakos wszyscy znajduja chalupy, tylko my nadal szukamy...
wtorek, 21 czerwca 2011
W poszukiwaniu cienia cz.II
Powietrze w Pistoi stoi. Na ulicach jakos mniej ludzi. Starsi pewnie siedza w domu, ukrywaja sie przed sloncem. Dzieci z rodzicami pojechaly nad morze, takze ludzi w malym i srednim wieku tez malo widac. Na Sali odwazni staruszkowie znalezli jedyny skwarek cienia. Dobrze, ze wypada on akurat w barze!!
Moja tesciowa ma lodowke pelna arbuza, na podlodze w kuchni lezy jeszcze jeden arbuz. Skonczyl sie sezon chomikowania karczochow, teraz pora na arbuzy!!
Dodatkowo zebralo jej sie na robienie cannelloni. Najpierw podgotowala ogromny makaron, wyjela z wody w celu ostudznia.
Potem przyrzadzila mase serowa, wszystko "na oko", bez dokladnie przewidzianej ilosci: ricotta, parmezan ( w tej samej ilosci), szpinak uprzednio ugotowany, 1 jajo, sol, galka muszkatolowa. Wszystko dokladnie wymieszala.
Makaron nafaszerowala masa serowa, ulozyla go na blasze i polala sosem beszamelowym. Teraz wystarczy wlozyc go do piekarnika i piec z pol godzinki i gotowe!! Przed wlozeniem do piekarnika danie mozna posypac jeszcze startym parmezanem.
Ja w ten upal skroilam sobie salatke warzywna: pomidory, papryka, marchew, salata. Polalam oliwa i octem. Nie bede wlaczac piekarnika!!
Moja tesciowa ma lodowke pelna arbuza, na podlodze w kuchni lezy jeszcze jeden arbuz. Skonczyl sie sezon chomikowania karczochow, teraz pora na arbuzy!!
Dodatkowo zebralo jej sie na robienie cannelloni. Najpierw podgotowala ogromny makaron, wyjela z wody w celu ostudznia.
Potem przyrzadzila mase serowa, wszystko "na oko", bez dokladnie przewidzianej ilosci: ricotta, parmezan ( w tej samej ilosci), szpinak uprzednio ugotowany, 1 jajo, sol, galka muszkatolowa. Wszystko dokladnie wymieszala.
Makaron nafaszerowala masa serowa, ulozyla go na blasze i polala sosem beszamelowym. Teraz wystarczy wlozyc go do piekarnika i piec z pol godzinki i gotowe!! Przed wlozeniem do piekarnika danie mozna posypac jeszcze startym parmezanem.
Ja w ten upal skroilam sobie salatke warzywna: pomidory, papryka, marchew, salata. Polalam oliwa i octem. Nie bede wlaczac piekarnika!!
poniedziałek, 20 czerwca 2011
I po wakacjach
Pierwszy dzien w domu. Julcia wstala po siodmej. To dziwne, na kampingu potrafila spac do dziewiatej. W domu zawsze wstaje bardzo wczesnie.
Pierwsze slowa Julcia po przebudzeniu to: "woda, woda". Chce isc na basen lub na plaze. Chodzi po domu w poszukiwania zrodla wody. W koncu znalazla wanienke lalki i kazala przygotowac jej kapiel. Podloga w pokoju Julci plywa...
Dnia nie dalo sie zaczac bez zaparzenia goracej kawy. Ale i ta nie postawila mnie na nogi. Dla umilenia atmosfery dodalam do niej duza lyzke miodu slonecznkiowego kupionego w miasteczku Populonia.
Obecnie wstawilam trzecia pralke, konca prania nie widac. Co chwile pukaja do mnie sasiadki blokowe. Kazda pod pretekstem przywitania chce wypytac sie o przebieg wakacji oraz zapytac ile za nie zaplacilam (jak to starsze osoby chca wiedziec co i za ile).
Wreszcie sciagnelam emaile ze wszystkich skrzynek pocztowych. Potrzeba bedzie kilka nocy na odpowiedzenie.
Na komorce pelno nieodebranych polaczen. Na telefon domowy ktos musial dzwonic po kilka razy dziennie i nie zostawiac wiadomosci na sekretarce. Rezultat jest taki, ze wlaczona sekretarka robi tylko "pip, pip" i tak przez pol godziny.
Tesciowa przez telefon zapytala sie czy bylo nam dobrze. Odpowiedzialam, ze tak.
-No ale padal deszcz?
-Pierwsze 4 dni tak.
-A no to bylo wam zle.
Tak skomentowala nasz pobyt nad morzem.
Bedzie nam trudno wrocic do rzeczywistosci. Pozostalo ponad 1000 zdjec, ktore zrobilam i ktore w wolnej chwili (!) bede ogladala...
Pierwsze slowa Julcia po przebudzeniu to: "woda, woda". Chce isc na basen lub na plaze. Chodzi po domu w poszukiwania zrodla wody. W koncu znalazla wanienke lalki i kazala przygotowac jej kapiel. Podloga w pokoju Julci plywa...
Dnia nie dalo sie zaczac bez zaparzenia goracej kawy. Ale i ta nie postawila mnie na nogi. Dla umilenia atmosfery dodalam do niej duza lyzke miodu slonecznkiowego kupionego w miasteczku Populonia.
Obecnie wstawilam trzecia pralke, konca prania nie widac. Co chwile pukaja do mnie sasiadki blokowe. Kazda pod pretekstem przywitania chce wypytac sie o przebieg wakacji oraz zapytac ile za nie zaplacilam (jak to starsze osoby chca wiedziec co i za ile).
Wreszcie sciagnelam emaile ze wszystkich skrzynek pocztowych. Potrzeba bedzie kilka nocy na odpowiedzenie.
Na komorce pelno nieodebranych polaczen. Na telefon domowy ktos musial dzwonic po kilka razy dziennie i nie zostawiac wiadomosci na sekretarce. Rezultat jest taki, ze wlaczona sekretarka robi tylko "pip, pip" i tak przez pol godziny.
Tesciowa przez telefon zapytala sie czy bylo nam dobrze. Odpowiedzialam, ze tak.
-No ale padal deszcz?
-Pierwsze 4 dni tak.
-A no to bylo wam zle.
Tak skomentowala nasz pobyt nad morzem.
Bedzie nam trudno wrocic do rzeczywistosci. Pozostalo ponad 1000 zdjec, ktore zrobilam i ktore w wolnej chwili (!) bede ogladala...
Subskrybuj:
Posty (Atom)