Chantel prowadzaca bloga: http://przykubkukawy.blox.pl zaprosila mnie do blogowej zabawy. Dziekuje za wyroznienie. Troche trudno pisac o sobie, ale sprobuje!
Oto zasady:
- Skopiuj i wklej logo na swoim blogu
- Napisz o sobie 7 rzeczy
- Nominuj 16 innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę)
- Podziękowania i link blogera, który przyznał wam tę nagrodę
- Napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji :)
7 rzeczy o mnie... :
1. Robie 1000 rzeczy na raz. Co chwile do glowy przychodza mi nowe pomysly i inicjatywy. Dziwie sie, jak to mozliwe, ze mimo braku czasu znajduje jednak czas na zrobienie wszystkiego.
2.Uwielbiam spac, ale od kilku lat moge o tym tylko pomarzyc. Kiedy przyjezdzam do Polski mowie zawsze sobie, ze odpoczne. Ale kazdy dzien wypelniony jest zajeciami, spotkaniami, zalatwianiem spraw i leniuchowanie odkladam na nastepny przyjazd.
3. We wrzesniu w Polsce wychodzi moja pierwsza ksiazka. Na moj debiut czekam od kilku lat, stad moje emocje siegaja zenitu.
4.Mieszkam w bloku. Mimo tego, ze jest on maly (szescio-mieszkaniowy) nie czuje sie w nim wspaniale. Brakuje mi ogrodu, zieleni, przestrzeni. Stad marzenie o wiejskim toskanskim domku, gdzies z dala od duzego miasta. Oczywiscie drzewa oliwne, winorosle i pelno owocow oraz warzyw. No i zwierzeta.
5.Pisanie bloga okazalo sie wspanialym odkryciem. Teraz bardzo zaluje, ze zwlekalam z tym wiele lat.
6.Moim hobby jest gotowanie. Zbieram ksiazki kucharskie, poczatkowo wszystkie, od kilku lat tylko kuchnie toskanska. Od bardzo dawna nie przeczytalam zadnej powiesci, biografii itd. Moja lektura sa przepisy.
7.Gdybym miala czas poszlabym do szkoly gastronomicznej, zrobila dyplom pizzaiolo, cukiernika lub piekarza. Interesujacy bylby rowniez kurs na ktorym ucza jak odrozniac i oceniac oliwe z oliwek.
A teraz do zabawy nominuje:
Magde z http://magdetta.blogspot.com
Karoline z http://zmyslywkuchni.blogspot.com
Myszki z http://myszkincucina.blogspot.com
Anne z http://pieknaitalia.blogspot.com
Anne z http://www.bajkorada.blogspot.com
Nikki z http://nikki26.blog.onet.pl
Ele z http://mybestfood.blogspot.com
Julie z http://ilponte.pl/julia_wollner/
To moje ulubione blogi. Czy moge zatrzymac sie narazie na liczbie 8 (zreszta mojej ulubionej!)
Dziekuje za wspaniala zabawe!
wtorek, 26 lipca 2011
poniedziałek, 25 lipca 2011
Festa di San Jacopo
Dzisiaj w Pistoi Swieto patrona San Jacopo - Swietego Jakuba. Dzien wolny od pracy. Widac to dobrze po jdnym z glownych parkingow miasta: pare samochodow i koniec.
Z Katedry patron patrzy na miasto, od kilku dni ubrany w czerwony plaszcz.
Parada wyruszyla z Placu Rzymskiego, przed 10 zgromadzilo sie tam niemalze cale miasto.
Do Pistoi przybylo wielu turystow, niektorzy z profesjonalnymi aparatami. Tak jak ja, latali za parada i robili zdjecia.
O 10 zaczela sie parada historyczna. Oto zdjecia relacjonujace wydarzenie:
Dwa rozne swiaty: ludzie sredniowiecza eskortowani przez wspolczesna policje
Przed Bazylika na parade czekal Burmistrz oraz Biskup, ktory wprowadzil wszystkich do kosciola:
Proponuje jeszcze kilka zdjec z parady:
Mieszkancy i turysci wylegli na ulice. Parada zablokowala centrum miasta:
Po paradzie prawie wszyscy figuranci weszli do kosciola, niektorzy jednak odpoczywali tuz obok:
Glowny plac miasta przygotowany jest do wieczornego Palio: Giostra dell'Orso:
Osobiscie wydarzenie to ogladam w telewizji. Trwa bardzo dlugo. Poza tym troszke denerwuje sie jak widze konie, ktore czasem nie zdaza wyrobic sie na zakrecie i upadaja. Prawde mowiac, wlasnie ze wzgledu na to nie wiem czy tak do konca podoba mi sie Palio?
niedziela, 24 lipca 2011
Frittelle di mele
W Toskanii istnieje sympatyczny przepis na jablka smazone w ciescie. Oto on:
Przygotowanie:
Obieramy jablka ze skorki, Pozbawiamy je srodka i tniemy na plastry o grubosci 0,5 cm.
Zoltko oddzielamy od bialka. Do miski wrzucamy make, zoltko, oliwe i dodajemy tyle wody, zeby zrobic niezbyt geste ciasto. Bialko miskujemy na sztywna piane, dodajemy do ciasta.
Mieszamy. W ciescie maczamy plastry jablek i obtaczamy je po obydwu stronach.
Plastry jablek wrzucamy na rozgrzany olej (oliwe). Smazymy do momentu kiedy frittelle zbrazowieja.
Gotowe kladziemy na papierowym reczniku, w celu wchloniecia oleju.
Nasze frittelle ukladamy na talerzu i posypujemy cukrem pudrem. Smacznego!
Frittelle di mele
Skladniki:- 2 duze jablka
- 150 gram maki
- 1 jajo
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- cukier puder do posypania
- woda
- olej do smazenia
Przygotowanie:
Obieramy jablka ze skorki, Pozbawiamy je srodka i tniemy na plastry o grubosci 0,5 cm.
Zoltko oddzielamy od bialka. Do miski wrzucamy make, zoltko, oliwe i dodajemy tyle wody, zeby zrobic niezbyt geste ciasto. Bialko miskujemy na sztywna piane, dodajemy do ciasta.
Mieszamy. W ciescie maczamy plastry jablek i obtaczamy je po obydwu stronach.
Plastry jablek wrzucamy na rozgrzany olej (oliwe). Smazymy do momentu kiedy frittelle zbrazowieja.
Gotowe kladziemy na papierowym reczniku, w celu wchloniecia oleju.
Nasze frittelle ukladamy na talerzu i posypujemy cukrem pudrem. Smacznego!
Frittelle di mele
sobota, 23 lipca 2011
Sarzana dzien II
Impreza sredniowieczna okazala sie tak strasznym niewypalem, ze spakowalismy sie i wrocilismy do domu. Nawet nie chce mi sie rozpisywac na ten temat, bo naprawde nie warto. W dodatku w pospiechu przy pakowaniu sie w hotelu zostawilam nasze pizamy w poscieli. Kilka godzin po tym, jak sobie o nich przypomnialam zrobilo mi sie przykro.
Jutro bedzie nowy dzien i mam nadzieje, ze nerwy opadna i nam przejdzie.
Przeszlo nam troszke wieczorem, bo pojechalismy sobie w gory Pistoi, do miesciny o nazwie Calamecca. Organizowano tam impreze pt. Paella, Sangria i muzyka na zywo.
Zeby przedstawic miasteczko nalezy podac, ze od pewnego wiekszego, waznego skrzyzowania w gorach do Calamecchi nalezy przejechac 6 km w samym srodku lasu. To miasteczko jest odizolowane od swiata. Do tego stopnia, ze praktycznie nie dojezdza tam nawet autobus. Mieszkancy moga po niego zadzwonic!! To taka usluga nazwana "autobus na zadanie".
Uwielbiam takie male miasteczka, gdzie wszystkich mieszkancow mozesz znalezc w jedynym barze (ktory jest jednoczesnie pizzeria i restauracja). Przed lokalem zgromadzilo sie cale towarzystwo i gralo w karty!!
Festa rozpoczela sie okolo 20. Na kilku stolach rozlozono papierowe obrusy, wino i podano Paelle. Potem byly kanapki, chipsy i slone paluszki.
Podobno organizuja tu tez zawody na najpiekniej ukwiecony dom. Widze, ze mieszkancy sa bardzo kreatywni.
Obeszlysmy z Julcia cale miasteczko, a na koncu znalazlysmy sie na samym szczycie na ktorym stoi kosciolek. Rozciaga sie tam przepiekny widok na gory. Cisza, spokoj i sloneczniki w ogrodzie tuz obok...
Calamecca ma chyba wiecej kotow niz mieszkancow, na kazdym rogu jeden albo dwa wygrzewajace sie na sloncu.
Oto niektore kotki na zdjeciach:
Na feste przyszla rowniez pani Polka z mezem Wlochem. Zobaczyla polska rejestracje i tak mnie odnalazla. Pani Danuta od dawna mieszka w gorach Pistoi. Z ochota porozmawialysmy sobie na kazde tematy. Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys sie spotkamy!
Do Paelli i Sangrii przygrywaly dwie grupy rockowe:
Dzien pelen emocji musi sie jednak skonczyc. Jest bardzo pozno. Do jutra!
Jutro bedzie nowy dzien i mam nadzieje, ze nerwy opadna i nam przejdzie.
Przeszlo nam troszke wieczorem, bo pojechalismy sobie w gory Pistoi, do miesciny o nazwie Calamecca. Organizowano tam impreze pt. Paella, Sangria i muzyka na zywo.
Zeby przedstawic miasteczko nalezy podac, ze od pewnego wiekszego, waznego skrzyzowania w gorach do Calamecchi nalezy przejechac 6 km w samym srodku lasu. To miasteczko jest odizolowane od swiata. Do tego stopnia, ze praktycznie nie dojezdza tam nawet autobus. Mieszkancy moga po niego zadzwonic!! To taka usluga nazwana "autobus na zadanie".
Uwielbiam takie male miasteczka, gdzie wszystkich mieszkancow mozesz znalezc w jedynym barze (ktory jest jednoczesnie pizzeria i restauracja). Przed lokalem zgromadzilo sie cale towarzystwo i gralo w karty!!
Festa rozpoczela sie okolo 20. Na kilku stolach rozlozono papierowe obrusy, wino i podano Paelle. Potem byly kanapki, chipsy i slone paluszki.
Podobno organizuja tu tez zawody na najpiekniej ukwiecony dom. Widze, ze mieszkancy sa bardzo kreatywni.
Obeszlysmy z Julcia cale miasteczko, a na koncu znalazlysmy sie na samym szczycie na ktorym stoi kosciolek. Rozciaga sie tam przepiekny widok na gory. Cisza, spokoj i sloneczniki w ogrodzie tuz obok...
Calamecca ma chyba wiecej kotow niz mieszkancow, na kazdym rogu jeden albo dwa wygrzewajace sie na sloncu.
Oto niektore kotki na zdjeciach:
Na feste przyszla rowniez pani Polka z mezem Wlochem. Zobaczyla polska rejestracje i tak mnie odnalazla. Pani Danuta od dawna mieszka w gorach Pistoi. Z ochota porozmawialysmy sobie na kazde tematy. Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys sie spotkamy!
Do Paelli i Sangrii przygrywaly dwie grupy rockowe:
Dzien pelen emocji musi sie jednak skonczyc. Jest bardzo pozno. Do jutra!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
