poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Chiucco

Rozpoczynamy nowy tydzien. Pora wiec na nowy toskanski przepis.

Chiucco
Skladniki:
  • 500 gram szpinakow
  • 3 ziemniaki sredniej wielkosci
  • 1 biala cebula
  • 3 cukinie
  • 2 lyzki maki kukurydzianej
  • 1 jajo
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 3 lyzki oliwy z oliwek
  • sol i pieprz

Przygotowanie:
W osolonej wodzie gotujemy szpinak (uprzednio umyty, mozemy tez uzyc mrozonego szpinaku). Odcedzamy go, wyciskamy z wody, tniemy na drobne kawaleczki.
Obrane ziemniaki i cukinie kroimy na male kawalki.


 Gotujemy w osolonej wodzie przez 10 minut. Odcedzamy. W duzym naczyniu mieszamy szpinak, cukinie, ziemniaki, pokrojona na kawalki cebule, make kukurydziana, jajo, 2 lyzki oliwy, sol i pieprz.
3/4 ciasta francuskiego rozkladamy w prostokatnej formie.


Na ciasto wlewamy mase warzywna, zakrywamy pozostala czescia ciasta francuskiego. Wierzch nakluwamy widelcem i pokrapiamy oliwa.


Wkladamy do piekarnika na 30-35 minut (temperatura 180 stopni) do momentu az ciasto lekko zbrazowieje.

Chiucco

niedziela, 7 sierpnia 2011

Gragnola dzien II

Drugi dzien sredniowieczny w Gragnoli byl nieco ospaly. Oczywiscie pogoda dopisywala, Julcia powracala trzy razy do jedynego baru w miescie by kupic loda..

 A w barze jak to w barze, wszyscy miejscowi mezczyzni grali w karty, a pozostali obserwowali...

Zauwazylysmy rowniez, ze pan ktory siedzial wczoraj w jednym i tym samym miejscu siedzi nadal w tym samym miejscu....

 Pan siedzacy w sobote...

.... i pan siedzacy w niedziele. Roznia sie chyba tylko buty?

Odkrylysmy bardzo nietypowy ogrodek, powiedzialabym w stylu niemieckim, moze troche w polskim? Na trawie ustawione byly krasnalki.


Do punktow gastronomicznych stala niekonczaca sie kolejka glodnych...
Natomiast w centrum pan pokazywal dzieciom jak rozniecic ogien. Ze wzgledu na brak czasu nie moglam poczekac i zobaczyc czy ekperyment sie udal.


Oto pare zdjec "sredniowiecznych":















Na koniec zaprezentuje Wam moje ulubione zdjecie: przedstawiajace mieszkanki Gragnoli, wygodnie siedzace i ogladajace w ogrodzie wydarzenia w miescie:


To takie typowo wloskie! Takie typowe dla malych miescin.

Reszte zdjec z Gragnoli mozecie obejrzec na profilu Moja Toskania na Facebooku.

sobota, 6 sierpnia 2011

Gragnola dzien I

Nigdy nie wierzcie nawigatorowi! To juz nie pierwszy raz kiedy wybiera on opcje: "najszybsza droga" i konczymy w szczerym polu. Tak tez bylo i dzisiaj. W dodatku zamiast kierunek Fivizzano nawigator obral kierunek Fosdinovo. A to dwa rozne kierunki. Zaprowadzil nas na gorska droge, ktora owszem byla dwukierunkowa, ale tak waska, ze nawt jeden samochod mial trudnosci z przejazdem. Do tego co chwile po prostu brakowalo kawalka drogi, gdyz obsunela sie ona wraz z kawalkiem gory. I tak co chwile: albo po prawej albo po lewej asfalt gdzies w dole w przepasci. Momentami zakrty byly tak ostre, ze trzeba bylo cofnac sie zeby wykonac skret. Takie drogi nie budza u mnie sympatii. Serce podchodzi mi do gardla i modle sie, zeby  z przeciwnej strony nie nadjechal jakis samochod.
Reasumujac: przez nawigator stracilismy godzine czasu. W koncu trafilismy do miasteczka Gragnola.

Nad miasteczkiem rozposciera sie ogromny zamek. Podobno mozna go zwiedzac, ale po uprzedniej rozmowie z opiekunem zabytku. To jakas pani, ktora na zamowienie otwiera zamek. Odbywaja sie tam tez sluby, a goscie weselni moga spac w komnatach. Podobno tylko jedna czesc zamku jest odnowiona, reszta jeszcze czeka...

Jak zawsze w takich malych miescinach, obcokrajowiec jest "ogladany" ze wszystkich stron. Jeden pan przybiegl nawet specjalnie do mnie by pochwalic sie znajomoscia polskiego. Dumnie wypowiedzial slowa: "Dzien dobry panu!", po czym sie odwrocil i powedrowal do domu.


Inni natomiast przychodzili juz wieczorowa pora i pytali czy jestesmy z Toskanii. To tak jakbysmy juz nie byli w Toskanii. Moj maz pytal wiec: " a Wy skad jestescie?"
To pytanie pojawia sie co jakis czas. Mieszkancy tych rejonow  nie za bardzo identyfikuja sie z Toskania. Jestesmy bardzo blisko Ligurii, stad to zamieszanie pochodzeniowe.
W Gragnoli wszedzie pelno stoisk, zabaw dla dzieci. W piwniczkach mozna bylo zakupic smakolyki rejonu Garfagnana. Poznalam przemila pania wypiekajaca ciasta. Jej specjalnoscia jest tarta z figami (z wlasnego ogrodu) oraz z fioroni: duzej odmianie figi, rosnacej w tych rejonach (podobno jest jeszcze slodsza od normalnej figi). Oto niektore smakowite zdjecia.

Ciasto ananasowe

Ciasto z serem ricotta

  





Tarta z ricotta i nutella

Specjalnosc pani: tarta z figami (wiecej zdjec ciast na Facebooku, na profilu Moja Toskania)

Okazuje sie, ze tu w okolicach tradycyjne toskanskie ciasto castagnaccio wyrabiane jest z dodatkiem miodu i mleka.Nie dodaje sie do niego rozmarynu (natomiast w Pistoi tak).

Cianina (inaczej castagnaccio)

Jedzenia w Gragnoli nie brakowalo. Do straganow gastronomicznych kolejki staly bez przerwy.


Festa skonczyla sie o 1 w nocy.... O 3.30 bylismy w domu...

piątek, 5 sierpnia 2011

Sznurek prawde Ci powie

Przed jedna z restauracji w Pistoi, w ktorej mozna zjesc typowe toskanskie jedzenie, powieszony jest gruby sznurek, a moze raczej lina. Oto ona:


Przewiduje ona pogode. I tak:

1.Mokra lina - pada
2.Sucha lina - ladna pogoda
3.Lina, ktora sie rusza - wieje wiatr
4.Sztywna lina - zimno
5.Niewidzialna lina - mgla lub wypiles zbyt duzo
6.Brak liny - ktos ukradl line

Jak Wam sie podoba pomysl z lina?

czwartek, 4 sierpnia 2011

Tuttoinsieme

W pewnej starej ksiazce kucharskiej znalazlam przepis na warzywa. Nazywa sie "Tuttoinsieme" - wszystko razem (i to pisane razem!). To chyba najlatwiejszy przepis na swiecie. Mysle, ze studenci z portalu:


beda z niego zadowoleni.

Tuttoinsieme
Skladniki:
2 ziemniaki
3 duze cukinie
1 duza czerwona cebula
150 ml oliwy z oliwek
sol i pieprz

Przygotowanie:
Kroimy drobno cebule, a reszte warzyw w grube plastry. Mieszamy je ze soba. Na patelnie wlewamy oliwe, dodajemy warzywa, przyprawiamy sola i pieprzem. Dusimy pod przykryciem przez 20-30 minut.






Pamietajmy, by co jakis czas mieszac potrawe. Podajemy na cieplo. Toskanczyk zjadly ja z kawalkiem chleba.

Tuttoinsieme

środa, 3 sierpnia 2011

Kulinarne podroze

Zapraszam na glowna strone Cookleta:

Az wkleje pod spodem zdjecie z Cookleta:


Dziekuje za wyroznienie!!

Pogoda na poczatku sierpnia

Goraco daje sie we znaki. Byc moze nie byloby powodow do narzekan, gdyby nie ta wilgotnosc powietrza. Powietrze stoi, a z nas splywa pot.
Caly czas mysli sie o czyms chlodnym do zjedzenia lub wypicia. W domu ratuja melony i arbuzy prosto z lodowki, sama pychota.
Natomiast na miescie koniecznie trzeba zjesc loda. Wczoraj postawilysmy na klasyczne smaki: truskawke i orzechy laskowe.

Ostatnio probowalam smaku: sera i gruszki, ale bez entuzjazmu. Dobre natomiast sa lody: ricotta i maliny. Sama narobilam sobie smaku. A jest po 24, w zamrazalce tylko zielony groszek...