W kazda srode i sobote na targu w Pistoi jest taki pan, ktorego stoisko przypomina mi programy telewizyjne pt.Tele- zakupy. Sprzedaja w nich rzeczy ulatwiajace zycie. W tym przypadku chodzi o zycie w kuchni.
Od samego rana do okolo 13 pan reklamuje garnki, patelnie, silikonowe przykrywki, tarki, obieraczki.... Mowi jak nakrecony, nie przerywa nawet kiedy szuka towaru pod stoiskiem.
Trzeba przyznac, ze niektore z tych rzeczy sa pozyteczne i sprawdzaja sie w kuchni. Jedna z nich jest podwojna patelnia do robienia omletow (w momencie kiedy musimy przewrocic omlet przewracamy cala patelnie i gotowe!) oraz maszynka do robienia tagliatelle warzywnych. W gorze wklada sie np. marchewke, kreci korbka i z maszynki wychodzi dlugi marchewkowy pasek. Podsmazone na patelni paski miekna i sa gotowe do spozycia. Ja posypuje je jeszcze ziarnami dyni. Bardzo smaczne!
środa, 10 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Chiucco
Rozpoczynamy nowy tydzien. Pora wiec na nowy toskanski przepis.
Przygotowanie:
W osolonej wodzie gotujemy szpinak (uprzednio umyty, mozemy tez uzyc mrozonego szpinaku). Odcedzamy go, wyciskamy z wody, tniemy na drobne kawaleczki.
Obrane ziemniaki i cukinie kroimy na male kawalki.
Gotujemy w osolonej wodzie przez 10 minut. Odcedzamy. W duzym naczyniu mieszamy szpinak, cukinie, ziemniaki, pokrojona na kawalki cebule, make kukurydziana, jajo, 2 lyzki oliwy, sol i pieprz.
3/4 ciasta francuskiego rozkladamy w prostokatnej formie.
Na ciasto wlewamy mase warzywna, zakrywamy pozostala czescia ciasta francuskiego. Wierzch nakluwamy widelcem i pokrapiamy oliwa.
Wkladamy do piekarnika na 30-35 minut (temperatura 180 stopni) do momentu az ciasto lekko zbrazowieje.
Chiucco
Skladniki:- 500 gram szpinakow
- 3 ziemniaki sredniej wielkosci
- 1 biala cebula
- 3 cukinie
- 2 lyzki maki kukurydzianej
- 1 jajo
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- sol i pieprz
Przygotowanie:
W osolonej wodzie gotujemy szpinak (uprzednio umyty, mozemy tez uzyc mrozonego szpinaku). Odcedzamy go, wyciskamy z wody, tniemy na drobne kawaleczki.
Obrane ziemniaki i cukinie kroimy na male kawalki.
Gotujemy w osolonej wodzie przez 10 minut. Odcedzamy. W duzym naczyniu mieszamy szpinak, cukinie, ziemniaki, pokrojona na kawalki cebule, make kukurydziana, jajo, 2 lyzki oliwy, sol i pieprz.
3/4 ciasta francuskiego rozkladamy w prostokatnej formie.
Na ciasto wlewamy mase warzywna, zakrywamy pozostala czescia ciasta francuskiego. Wierzch nakluwamy widelcem i pokrapiamy oliwa.
Wkladamy do piekarnika na 30-35 minut (temperatura 180 stopni) do momentu az ciasto lekko zbrazowieje.
Chiucco
niedziela, 7 sierpnia 2011
Gragnola dzien II
Drugi dzien sredniowieczny w Gragnoli byl nieco ospaly. Oczywiscie pogoda dopisywala, Julcia powracala trzy razy do jedynego baru w miescie by kupic loda..
Zauwazylysmy rowniez, ze pan ktory siedzial wczoraj w jednym i tym samym miejscu siedzi nadal w tym samym miejscu....
Odkrylysmy bardzo nietypowy ogrodek, powiedzialabym w stylu niemieckim, moze troche w polskim? Na trawie ustawione byly krasnalki.
Do punktow gastronomicznych stala niekonczaca sie kolejka glodnych...
Natomiast w centrum pan pokazywal dzieciom jak rozniecic ogien. Ze wzgledu na brak czasu nie moglam poczekac i zobaczyc czy ekperyment sie udal.
Oto pare zdjec "sredniowiecznych":
Na koniec zaprezentuje Wam moje ulubione zdjecie: przedstawiajace mieszkanki Gragnoli, wygodnie siedzace i ogladajace w ogrodzie wydarzenia w miescie:
To takie typowo wloskie! Takie typowe dla malych miescin.
Reszte zdjec z Gragnoli mozecie obejrzec na profilu Moja Toskania na Facebooku.
A w barze jak to w barze, wszyscy miejscowi mezczyzni grali w karty, a pozostali obserwowali...
Zauwazylysmy rowniez, ze pan ktory siedzial wczoraj w jednym i tym samym miejscu siedzi nadal w tym samym miejscu....
Pan siedzacy w sobote...
.... i pan siedzacy w niedziele. Roznia sie chyba tylko buty?
Odkrylysmy bardzo nietypowy ogrodek, powiedzialabym w stylu niemieckim, moze troche w polskim? Na trawie ustawione byly krasnalki.
Do punktow gastronomicznych stala niekonczaca sie kolejka glodnych...
Natomiast w centrum pan pokazywal dzieciom jak rozniecic ogien. Ze wzgledu na brak czasu nie moglam poczekac i zobaczyc czy ekperyment sie udal.
Oto pare zdjec "sredniowiecznych":
Na koniec zaprezentuje Wam moje ulubione zdjecie: przedstawiajace mieszkanki Gragnoli, wygodnie siedzace i ogladajace w ogrodzie wydarzenia w miescie:
To takie typowo wloskie! Takie typowe dla malych miescin.
Reszte zdjec z Gragnoli mozecie obejrzec na profilu Moja Toskania na Facebooku.
sobota, 6 sierpnia 2011
Gragnola dzien I
Nigdy nie wierzcie nawigatorowi! To juz nie pierwszy raz kiedy wybiera on opcje: "najszybsza droga" i konczymy w szczerym polu. Tak tez bylo i dzisiaj. W dodatku zamiast kierunek Fivizzano nawigator obral kierunek Fosdinovo. A to dwa rozne kierunki. Zaprowadzil nas na gorska droge, ktora owszem byla dwukierunkowa, ale tak waska, ze nawt jeden samochod mial trudnosci z przejazdem. Do tego co chwile po prostu brakowalo kawalka drogi, gdyz obsunela sie ona wraz z kawalkiem gory. I tak co chwile: albo po prawej albo po lewej asfalt gdzies w dole w przepasci. Momentami zakrty byly tak ostre, ze trzeba bylo cofnac sie zeby wykonac skret. Takie drogi nie budza u mnie sympatii. Serce podchodzi mi do gardla i modle sie, zeby z przeciwnej strony nie nadjechal jakis samochod.
Reasumujac: przez nawigator stracilismy godzine czasu. W koncu trafilismy do miasteczka Gragnola.
Jak zawsze w takich malych miescinach, obcokrajowiec jest "ogladany" ze wszystkich stron. Jeden pan przybiegl nawet specjalnie do mnie by pochwalic sie znajomoscia polskiego. Dumnie wypowiedzial slowa: "Dzien dobry panu!", po czym sie odwrocil i powedrowal do domu.
Inni natomiast przychodzili juz wieczorowa pora i pytali czy jestesmy z Toskanii. To tak jakbysmy juz nie byli w Toskanii. Moj maz pytal wiec: " a Wy skad jestescie?"
To pytanie pojawia sie co jakis czas. Mieszkancy tych rejonow nie za bardzo identyfikuja sie z Toskania. Jestesmy bardzo blisko Ligurii, stad to zamieszanie pochodzeniowe.
W Gragnoli wszedzie pelno stoisk, zabaw dla dzieci. W piwniczkach mozna bylo zakupic smakolyki rejonu Garfagnana. Poznalam przemila pania wypiekajaca ciasta. Jej specjalnoscia jest tarta z figami (z wlasnego ogrodu) oraz z fioroni: duzej odmianie figi, rosnacej w tych rejonach (podobno jest jeszcze slodsza od normalnej figi). Oto niektore smakowite zdjecia.
Ciasto ananasowe
Tarta z ricotta i nutella
Okazuje sie, ze tu w okolicach tradycyjne toskanskie ciasto castagnaccio wyrabiane jest z dodatkiem miodu i mleka.Nie dodaje sie do niego rozmarynu (natomiast w Pistoi tak).
Jedzenia w Gragnoli nie brakowalo. Do straganow gastronomicznych kolejki staly bez przerwy.
Festa skonczyla sie o 1 w nocy.... O 3.30 bylismy w domu...
Reasumujac: przez nawigator stracilismy godzine czasu. W koncu trafilismy do miasteczka Gragnola.
Nad miasteczkiem rozposciera sie ogromny zamek. Podobno mozna go zwiedzac, ale po uprzedniej rozmowie z opiekunem zabytku. To jakas pani, ktora na zamowienie otwiera zamek. Odbywaja sie tam tez sluby, a goscie weselni moga spac w komnatach. Podobno tylko jedna czesc zamku jest odnowiona, reszta jeszcze czeka...
Inni natomiast przychodzili juz wieczorowa pora i pytali czy jestesmy z Toskanii. To tak jakbysmy juz nie byli w Toskanii. Moj maz pytal wiec: " a Wy skad jestescie?"
To pytanie pojawia sie co jakis czas. Mieszkancy tych rejonow nie za bardzo identyfikuja sie z Toskania. Jestesmy bardzo blisko Ligurii, stad to zamieszanie pochodzeniowe.
W Gragnoli wszedzie pelno stoisk, zabaw dla dzieci. W piwniczkach mozna bylo zakupic smakolyki rejonu Garfagnana. Poznalam przemila pania wypiekajaca ciasta. Jej specjalnoscia jest tarta z figami (z wlasnego ogrodu) oraz z fioroni: duzej odmianie figi, rosnacej w tych rejonach (podobno jest jeszcze slodsza od normalnej figi). Oto niektore smakowite zdjecia.
Ciasto ananasowe
Ciasto z serem ricotta
Tarta z ricotta i nutella
Specjalnosc pani: tarta z figami (wiecej zdjec ciast na Facebooku, na profilu Moja Toskania)
Okazuje sie, ze tu w okolicach tradycyjne toskanskie ciasto castagnaccio wyrabiane jest z dodatkiem miodu i mleka.Nie dodaje sie do niego rozmarynu (natomiast w Pistoi tak).
Cianina (inaczej castagnaccio)
Festa skonczyla sie o 1 w nocy.... O 3.30 bylismy w domu...
piątek, 5 sierpnia 2011
Sznurek prawde Ci powie
Przed jedna z restauracji w Pistoi, w ktorej mozna zjesc typowe toskanskie jedzenie, powieszony jest gruby sznurek, a moze raczej lina. Oto ona:
Przewiduje ona pogode. I tak:
1.Mokra lina - pada
2.Sucha lina - ladna pogoda
3.Lina, ktora sie rusza - wieje wiatr
4.Sztywna lina - zimno
5.Niewidzialna lina - mgla lub wypiles zbyt duzo
6.Brak liny - ktos ukradl line
Jak Wam sie podoba pomysl z lina?
czwartek, 4 sierpnia 2011
Tuttoinsieme
W pewnej starej ksiazce kucharskiej znalazlam przepis na warzywa. Nazywa sie "Tuttoinsieme" - wszystko razem (i to pisane razem!). To chyba najlatwiejszy przepis na swiecie. Mysle, ze studenci z portalu:
beda z niego zadowoleni.
2 ziemniaki
3 duze cukinie
1 duza czerwona cebula
150 ml oliwy z oliwek
sol i pieprz
Przygotowanie:
Kroimy drobno cebule, a reszte warzyw w grube plastry. Mieszamy je ze soba. Na patelnie wlewamy oliwe, dodajemy warzywa, przyprawiamy sola i pieprzem. Dusimy pod przykryciem przez 20-30 minut.
Pamietajmy, by co jakis czas mieszac potrawe. Podajemy na cieplo. Toskanczyk zjadly ja z kawalkiem chleba.
beda z niego zadowoleni.
Tuttoinsieme
Skladniki:2 ziemniaki
3 duze cukinie
1 duza czerwona cebula
150 ml oliwy z oliwek
sol i pieprz
Przygotowanie:
Kroimy drobno cebule, a reszte warzyw w grube plastry. Mieszamy je ze soba. Na patelnie wlewamy oliwe, dodajemy warzywa, przyprawiamy sola i pieprzem. Dusimy pod przykryciem przez 20-30 minut.
Pamietajmy, by co jakis czas mieszac potrawe. Podajemy na cieplo. Toskanczyk zjadly ja z kawalkiem chleba.
Tuttoinsieme
Subskrybuj:
Posty (Atom)