piątek, 2 września 2011

Gekonek

Wlasnie zauwazylam, ze do sufitu w salonie przyssal sie gekonek. Czyzby bylo dla niego za goraco na zewnatrz i szuka schronienia w murach bloku?


Mnie troszke przeraza fakt, ze zostanie tutaj w  mieszkaniu. Moj maz nie chce go wyprosic na balkon, bo mowi, ze przynosi szczescie. Mnie jednak przeraza fakt, ze gekonek moze przemieszczac sie po pokojach i w nocy odwiedzi sypialnie. Brrr....

Sierpniowa ankieta

Oto wyniki ankiety z sierpnia. Pytanie brzmialo:
Co chwile wychodza nowe ksiazki o Toskanii:

1.Bardzo fajnie, kupuje je wszystkie - odpowiedzialo 20% ankietowanych

2.Wiem, powoli rynek sie nasyca, nie mozna przeciez kupic ich wszystkich - odpowiedzialo 60% ankietowanych

3.Dosc juz, ile mozna czytac o Toskanii - odpowiedzialo 20% ankietowanych.

A tymczasem wyszla moja ksiazka kucharska z przepisami toskanskimi....


Na pocieche moge napisac, ze jest to ksiazka kucharska, ktorej na rynku polskim brak. Kiedys w Empiku znalazlam jakis przedruk niemiecki pt. Kuchnia toskanska, nie majacy nic wspolnego z tym regionem. Byla Sycylia, Mediolan...
Natomiast moja ksiazka zawiera tylko i wylacznie przepisy z Toskanii. Potrawy przygotowywane osobiscie oraz natychmiast fotografowane przez wspanialego warszawskiego fotografa wyprobowane byly przez cala rodzine oraz znajomych, ktorzy przychodzili na degustacje.
Mam nadzieje, ze ta pozycja ksiazkowa nie bedzie nudna i ze Was zainteresuje. Zapraszam!

czwartek, 1 września 2011

Ogloszenie wynikow konkursu

30 sierpnia minal termin nadsylania przepisow pomidorowych. I oto jury wylonilo zwyciezce. Zostala nim Magda prowadzaca blog i profil na Facebooku pt.:


Oto zwycieski przepis:

Krem z pomidorow
Skladniki:
2 kg dojrzalych i miekkich pomidorów
zabek czosnku
garsc ulubionych ziól: bazylia, oregano, moze byc tez pietruszka
oliwa
filizanka mleka
sól, pieprz  (ewentualnie przyprawa typu warzywko), czerwona slodka papryka w proszku, cukier

Przygotowanie:
Pomidory nalezy sparzyc wrzatkiem i obrac ze skórki, nastepnie pokroic w cwiartki i wlozyc do duzego garnka. Dodac odrobine oliwy, czosnek, doprawic do smaku ulubionymi przyprawami i suszonymi ziolami, dodac takze cukier, który neutralizuje kwasny smak pomidorów. Gotowac na wolnym ogniu przez 20 – 30 minut. Gdy pomidory sa miekkie nalezy je zmiksowac na krem, nastepnie dolac mleko – tyle ile potrzeba by uzyskac pozadana konsystencje zupy.


Propozycja podania:
Goraca zupe pomidorowa nalewamy do glebokich talerzy, kazda porcje posypujemy serem mozzarella pokrojonym w paseczki, polewamy odrobina oliwy i gotowe! Kazdy wedlug uznania moze doprawic zupe swiezo mielonym pieprzem i granulowanym czosnkiem. Najlepiej smakuje z chrupiacym pieczywem, doskonale sa buleczki z dynii.


Gratuluje!

środa, 31 sierpnia 2011

Wielkie serce Clary

Minelo juz kilka dni, a ja wciaz mysle o niej.
W niedziele pojechalismy do gorskiej miejscowosci na wydarzenie zwiazane z drzewem. Cale miasteczko swietnie sie bawilo. Byly rzuty krazkami. Mozna bylo wygrac wino, szampana lub grappe.


Tuz obok stala specjalnie skonstruowana "maszynka" do wyrzucania orzechow laskowych, nalezalo zgniesc orzecha i znow wygrywalo sie napoje wysokoporcentowe. Zobaczcie sami:



Traf chcial, ze w tym miasteczku mieszka ciocia mojego meza. Kobieta nadzwyczaj opiekuncza. Od momentu, kiedy rano nas zobaczyla, nie chciala nas wypuscic ze swoich rak. Poszlismy razem na obiad i na kolacje. W zwiazku z tym musielismy calkowicie zamknac nasze stoisko.
Miejscowi przygotowali jedzenie. Taka wspolna biesiada.















Na koncu podano likier poziomkowy - domowej roboty.


Po obiedzie ciocia pod pretekstem odswiezenia sie w lazience zabrala mnie i Julcie do swojego domu. I tam ulozyla nas w lozku i kazala odpoczywac. Nie wiedzialam jak sie bronic. Nie dalo rady. Przez dwie godziny lezalam na lozku myslac jak zawiadomic meza, ze leze i nic nie robie. Komorka nie dzialala, gdyz nie bylo zasiegu (czesto tak bywa w gorskich miejscowosciach). Myslami bylam na stoisku i myslalam o moich zaleglosciach w robieniu korali. Glowne drzwi zamkniete byly na klucz, ktory ciocia zabrala ze soba. Obeszlam caly dol domu i zorientowalam sie, ze otwieraja sie drzwi wyjsciowe z kuchni. Jak tylko obudzila sie Julcia, czmychnelysmy z powrotem na targ. Po jakims czasie doszla ciocia mowiac, ze ucieklysmy jej z domu....
Taka to byla przygoda z Clara, ktora robila wszystko ze szczerego serca.
Wydarzenie drzewne udalo sie i podobalo sie wszystkim odwiedzajacym. Panowie specjalisci, poslugujacy sie pila wyrzezbili piekne rzeczy, ktore potem poszly na loterie.


Wieczor zakonczyl sie przy wspolnym biesiadowaniu i przy szklaneczce poziomkowki.



wtorek, 30 sierpnia 2011

Ostatni dzien konkursowy

Chcialam przypomniec, ze dzisiaj mija ostatni termin nadsylania przepisow na konkurs pomidorowy:
Obecnie na wszystkich targach warzywnych i w sklepach spozywczych kroluje pomidor. Mozna go przyrzadzic na tysiac sposobow. A jaki jest Was ulubiony sposob na podanie tego warzywa? Na Wasze pomysly czekam do 30 sierpnia 2011 roku. Przepisy oraz zdjecia przeslijcie na adres: aleksandra.seghi@email.it Oczywiscie najlepszy przepis zostanie nagrodzony, a przepis opublikowany na blogu.

Risotto Elizy z Valdibure

Ostatnio bardzo zaniedbuje aspekt kulinarny bloga. Bardzo Was przepraszam, ale promocja ksiazki pochlania ostatnie wolne minuty mojego zycia. (...)
Na poletku warzywnym u Elizy rosnie mnostwo kapusi. Zachecona przepisem na risotto, postanowilam wziasc jedna glowe kapuchy i wykonac przepis. Oto on:

Risotto Elizy z Valdibure

Skladniki na 8-10 osob:
1 glowa kapusty wazaca 900 gram do 1 kg
2 duze czerwone cebule
500 -550 gram ryzu
starty parmezan do posypania
6 lyzek oliwy z oliwek
sol i pieprz

Przygotowanie:
Kroimy drobno cebule. Na rozgrzanej patelni polanej uprzednio oliwa podsmazamy cebulke. Dodajemy soli do smaku.

 
W robocie kuchennym (tak najlepiej i najszybciej, Eliza uzywa tradycyjnych metod i tnie kapuste nozem) szatkujemy kapuste. Dodajemy ja do cebulki, dolewamy troche wody i dusimy pod przykryciem.


Kiedy kapusta jest juz prawie miekka, wrzucamy ryz, dolewamy okolo 1 litr wody (mysle, ze rosol tez bylby dobry, gdyz dodalby aromatu). Gotujemy az do momentu kiedy ryz bedzie miekki.


Rozkladamy ryz na glebokich talerzach. Danie posypujemy duza iloscia parmezanu.


ps. zrobilam maly ekperyment, pod koniec gotowania ryzu dodalam troche sosu pomidorowego. Wyszlo rowniez smacznie!

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wakacje w gorach Pistoi

W okresie wakacyjnym dostaje dosc duzo emaili z zapytaniem o miejsce, w ktorym mozna milo wypoczac.
Dzisiaj chcialabym zaproponowac Agroturystyke w Valdibure. Oddalona jest od Pistoi o okolo 7 kilometrow. Jadac z miasta powoli pniemy sie do gory.


Po mniej niz 15 minutach jazdy dojezdzamy do kosciola w Valdibure i stad juz tylko krok do Agroturystyki.


Wlascicielka dysponuje narazie dwoma apartamentami.W niedalekiej przyszlosci beda nastepne trzy.

Jeden z nich przeznaczony jest dla 2 do 4 osob. Pierwsza czesc apartamentu to pokoj jadalny z kuchnia. Nastepnie przechodzi sie do mini saloniku z rozkladana kanapa, na ktorej moga spac dwie osoby. Z saloniku przechodzi sie do sypialni z ogromym lozkiem malzenskim. Jest duza lazienka z wanna.



















Drugi mini apartament sklada sie z duzego pokoju, w ktorym jest aneks kuchenny, kanapa, stolik z krzeslami. Natomiast w glebi znajduje sie duze lozko malzenskie. Jest oczywiscie lazienka, tym razem z prysznicem.


Codziennie rano wlascicielka podaje sniadanie. Obiad czy kolacje mozna przygotowywac we wlasnym zakresie, gdyz do dyspozycji jest kuchnia.

Agroturystyka to w sumie ponad 40 hektarow ziemi, w tym 20 hektarow uprawnych. Oprocz warzyw takich jak: kapusty, salaty, pomidorow, baklazanow, fasolki, papryki, selera naciowego... uprawiane sa owoce: kiwi, figi, brzoskwinie, sliwki, gruszki, winogrona. Co roku wlasciciele zbieraja ponad 400 kg oliwek i przerabiaja je na miejscu na wspanialy biologiczny olej.


W Agroturystyce hodowane sa swinki, konie, kury, ptactwo. Jest mnostwo kotow i psow.
Z boku budynku polozony jest ogromny taras, z ktorego widac nie tylko panorame na Pistoie, ale przy dobrej pogodzie mozna dostrzec Bazylike we Florencji.


W ogrodzie sa stoliki, krzesla, bujak oraz kominek, na ktorym wieczorami mozna przyrzadzac grilla.


Tuz obok przepiekny basen, z ktorego widac kosciolek z Valdibure.


Wlasciciele maja rowniez prywatna droge, tzw. skrot do kosciolka. Wlascicielka opowiadala mi, ze gdyby na przyklad ktos bral slub w tym kosciolku, potem moglby przejsc wraz z goscmi skrotem do Agroturystyki.


Agroturystyka moze rowniez zorganizowac rozne ceremonie, takie jak wesela, chrzciny. Posiada ogromna kuchnie, sale, ktora w zaleznosci od okazji moze stac sie jadalnia lub sala konferencyjna.
Jestem zachwycona tym miejscem. Stad jest blisko naprawde do wszytkich miejsc: do Florencji, Pizy, nad morze i w gory. Dla milosnikow wlasnie gor w poblizu istnieja wytyczone sciezki. Mozna tez pojezdzic sobie rowerem.  A w zime skoczyc do Abetone, na narty.
Wszystkich zainteresowanych prosze o kontakt ze mna, chetnie pomoge w kontakcie z wlascicielka.
Na koniec jeszcze pare zdjec:




W ogrodzie w dawnym golebniku zrobiono lazienki dla gosci.