Sesja powoli dochodzi do konca. Wlasnie "obcykujemy" ostatnia potrawe. Dzisiaj, ku wielkiemu zdziwieniu, doszlysmy do 16 potraw!! To naprawde absolutny rekord.
Z nowosci ciasto budyniowe, przepis z Sieny. Niedlugo podam przepis.
Z innych wydarzen dnia, to po raz pierwszy zobaczylam na wlasne oczy moja ksiazke. Duze emocje sie wlasnie zaczely!! Jutro pierwsze spotkanie z czytelnikami. Przypominam: Blue City, 1 pietro, kawiarnia lodziarnia Per Tutti, godzina 18. Serdecznie zapraszam!
środa, 14 września 2011
wtorek, 13 września 2011
Pierwszy dzien sesji fotograficznej
Gotowanie zaczelo sie juz wczoraj i trwalo do polnocy. Nastepnie juz od 6 rano znow bylam w kuchni. I tak do tego momentu.
Sfotografowalysmy 10 potraw, czyli w normie (nasz rekord to 14, ale graniczylo to z cudem).
Udka zabie sie udaly, choc na mnie zrobily wrazenie.
Tak samo krolewskie krewetki duszone w winie i natce pietruszki.
Jutro znow ruszamy o swicie. Tym razem mamy do wykonania 15 potraw. To bedzie wyzwanie!
Sfotografowalysmy 10 potraw, czyli w normie (nasz rekord to 14, ale graniczylo to z cudem).
Udka zabie sie udaly, choc na mnie zrobily wrazenie.
Tak samo krolewskie krewetki duszone w winie i natce pietruszki.
Jutro znow ruszamy o swicie. Tym razem mamy do wykonania 15 potraw. To bedzie wyzwanie!
poniedziałek, 12 września 2011
Zagubiona w wielkim miescie
Dzisiaj od rana jezdze i odwiedzam miejsca, w ktorych beda odbywac sie najblizsze spotkania z autorem.
W najblizszy czwartek o godzinie 18 serdecznie zapraszam do Blue City, na 1 pietro, do kawiarnio-lodziarni Per Tutti. Zarezerwowalam wszystkie ostatnie stoly, w glebi kawiarni. Bedziemy mogli usiasc i pogadac o Toskanii i wszystkim z nia zwiazanym.
Po Blue City chcialam wstapic do Macro, w poszukiwaniu zabich udek. Potrzebuje je na jutro na sesje zdjeciowa. Z samego rana krazylam pod stolica i pytalam w marketach i sklepach spozywczych. Jest taki jeden w Otrebusach o sympatycznej nazwie Kurczak, w ktorym jest prawie wszystko. Tym razem pani sprzedawczyni powiedziala mi:
Mamy rozne dziwactwa, slimaki i inne, ale zabich udek nie.
Wracajac do stolicy: Warszawa tak sie zmienila, ze nie bylam w stanie znalezc odpowiedniego zjazdu do Macro. Krazylam, wjechalam w jakas boczna uliczke, znalazlam sie na stacji chyba Rakowa?? Przebudowy, brak dobrej sygnalizacji sprawil, ze calkowicie sie zagubilam... Musze od nowa nauczyc sie poruszac po Warszawie!!
W najblizszy czwartek o godzinie 18 serdecznie zapraszam do Blue City, na 1 pietro, do kawiarnio-lodziarni Per Tutti. Zarezerwowalam wszystkie ostatnie stoly, w glebi kawiarni. Bedziemy mogli usiasc i pogadac o Toskanii i wszystkim z nia zwiazanym.
Po Blue City chcialam wstapic do Macro, w poszukiwaniu zabich udek. Potrzebuje je na jutro na sesje zdjeciowa. Z samego rana krazylam pod stolica i pytalam w marketach i sklepach spozywczych. Jest taki jeden w Otrebusach o sympatycznej nazwie Kurczak, w ktorym jest prawie wszystko. Tym razem pani sprzedawczyni powiedziala mi:
Mamy rozne dziwactwa, slimaki i inne, ale zabich udek nie.
Wracajac do stolicy: Warszawa tak sie zmienila, ze nie bylam w stanie znalezc odpowiedniego zjazdu do Macro. Krazylam, wjechalam w jakas boczna uliczke, znalazlam sie na stacji chyba Rakowa?? Przebudowy, brak dobrej sygnalizacji sprawil, ze calkowicie sie zagubilam... Musze od nowa nauczyc sie poruszac po Warszawie!!
niedziela, 11 września 2011
W Polsce
Wczoraj poznym wieczorem wyladowalysmy w Warszawie. Z Forli' wylatywalysmy w krotkich spodenkach i bluzeczkach na ramiaczka. W Warszawie 20 stopni mniej. W samolocie na szybko wyszyscy sie przebierali. Buty klapeczki bez skarpetek pozostaly na nogach.
Poranek rozpoczelysmy w centrum handlowym. Zakryte buty, sweterki, grubsze spodnie.
Potem pojechalysmy do Miedzywinami , by omowic szczegoly spotkania. Moge Wam zdradzic, ze wraz z wlascicielem - rodowitych Wlochem, bedziemy gotowac podczas spotkania!! Juz nie moge sie doczekac!!
Poranek rozpoczelysmy w centrum handlowym. Zakryte buty, sweterki, grubsze spodnie.
Potem pojechalysmy do Miedzywinami , by omowic szczegoly spotkania. Moge Wam zdradzic, ze wraz z wlascicielem - rodowitych Wlochem, bedziemy gotowac podczas spotkania!! Juz nie moge sie doczekac!!
sobota, 10 września 2011
Nie po toskansku
Mialo byc toskanskie salami czekoladowe, ale wyszly ciastka kokosowe. Przepis nie pochodzi z Toskanii. Przygotowalam go, gdyz w spizarni znalazlam opakowanie wiorkow kokosowych... Wydaje mi sie sympatyczny i latwy do wykonania (sama go wymyslilam), dlatego nim sie dziele:
200 gram maki
100 gram wiorkow kokosowych
70 gram masla
60 gram cukru pudru
2 jaja
Przygotowanie:
Ze wszystkich skladnikow zagniatamy ciasto. Tworzymy gruby rulon. Zawijamy w celofan i wkladamy do lodowki na min.1 godzine. Nastepnie rulon tniemy na 1 cm - owe plastry, ktore kladziemy na blasze wysmarowanej maslem (lub na blasze wylozonej papierem do pieczenia). Pieczemy przez okolo 15 minut w temperaturze 180 stopni.
ps.Podczas krojenia rulon splaszczyl sie, stad ciasteczka nie sa okragle.
ps.2 zdjecia wkleje w wolnej sekundzie (juz nie minucie)
Kokosowe ciasteczka
Skladniki:200 gram maki
100 gram wiorkow kokosowych
70 gram masla
60 gram cukru pudru
2 jaja
Przygotowanie:
Ze wszystkich skladnikow zagniatamy ciasto. Tworzymy gruby rulon. Zawijamy w celofan i wkladamy do lodowki na min.1 godzine. Nastepnie rulon tniemy na 1 cm - owe plastry, ktore kladziemy na blasze wysmarowanej maslem (lub na blasze wylozonej papierem do pieczenia). Pieczemy przez okolo 15 minut w temperaturze 180 stopni.
ps.Podczas krojenia rulon splaszczyl sie, stad ciasteczka nie sa okragle.
ps.2 zdjecia wkleje w wolnej sekundzie (juz nie minucie)
piątek, 9 września 2011
Pomarzyc mozna
Caly tydzien mysle, jak tu nagle stac sie posiadaczka mnostwa pieniedzy, by moc wreszcie kupic dom marzen. Pierwsza mysla, jaka przeszla mi przez glowe, bylo zagranie w totka lub podobna gre. Wybralysmy sie z Julcia do kiosku ruchu i poprosilysmy najtansza zdrapke, za 1 euro. Wybrala Julcia. No i wygralysmy, z tym ze tylko 2 euro. Potem juz balam sie zagrac, choc pani goraco zachecala. Pewnie wiedziala,ze za drugim razem traci sie wygrana.
Nastepnego dnia tez cos nas (mnie) pokusilo i znow kupilysmy zdrapke za 1 euro. Wybrala Julcia i wygrala 5 euro!!!! Ale ma nosa dziewczyna!!
Przyszla do nas pani z agencji nieruchomosci. Na szybko zmienilam firanki we wszystkich pokojach, wysprzatalam taras, odkurzylam w kazdym rogu mieszkania. Wszystko w jedna godzine.
Niestety pani mnie zasmucila, bo obecne ceny nieruchomosci w blokach podupadly. Podobno teraz w modzie segmenty ze 100 metrami ogrodu.
Chyba musimy z Julcia isc jutro do kiosku i zdrapac pare kuponow. Obawiam sie jednak, ze wpadniemy w nawyk...
Nastepnego dnia tez cos nas (mnie) pokusilo i znow kupilysmy zdrapke za 1 euro. Wybrala Julcia i wygrala 5 euro!!!! Ale ma nosa dziewczyna!!
Przyszla do nas pani z agencji nieruchomosci. Na szybko zmienilam firanki we wszystkich pokojach, wysprzatalam taras, odkurzylam w kazdym rogu mieszkania. Wszystko w jedna godzine.
Niestety pani mnie zasmucila, bo obecne ceny nieruchomosci w blokach podupadly. Podobno teraz w modzie segmenty ze 100 metrami ogrodu.
Chyba musimy z Julcia isc jutro do kiosku i zdrapac pare kuponow. Obawiam sie jednak, ze wpadniemy w nawyk...
czwartek, 8 września 2011
Pomidory
W niedziele kupilismy troche pomidorow na przecier. Pozna pora zadzwonila znajoma meza i powiedziala, ze wpadnie z czyms do nas. To cos okazalo sie skrzynka pomidorow do przerobienia (plus mnostwo baklazanow, ktore tez musza byc przerobione). W odpowiednim momencie dla mnie: zatopiona w spotkaniach z autorem, przygotowujaca prelekcje na spotkania na uniwersytetach, piszaca artykuly wrzesniowe, myslami pakujaca walizki...
Wiadomo, pomidory nie moga czekac az wroce z Polski. Nalezy przerobic je jak najszybciej. Obralam najprostsza metode ich przygotowania: umyte pomidory wrzucam w calosci do wody, zagotowuje je, zostawiam kilka minut na gazie.
Nastepnie wyjmuje z wody, obieram ze skorki, miksuje blenderem.
Tak powstaje przecier, do ktorego nic nie dodaje (zazwyczaj wrzucalam troche soli, czosnek, bazylie).
Przelewam go do wysterylizowanych sloikow, ktore wkladam do garnka wypelnionego woda. Stawiam na gaz i pasteryzuje.
Nastepnie wyjmuje z wody. Sloiki stawiam do gory nogami, az zakretka nie bedzie "wybrzuszona".
Mysle, ze jest to najlepsze rozwiazanie na przecier pomidorowy. Potem, kiedy bede go uzywac moge zadecydowac, czy dodac czosnek, czy swieze liscie bazylii. Tak jest najlepiej.
Wiadomo, pomidory nie moga czekac az wroce z Polski. Nalezy przerobic je jak najszybciej. Obralam najprostsza metode ich przygotowania: umyte pomidory wrzucam w calosci do wody, zagotowuje je, zostawiam kilka minut na gazie.
Nastepnie wyjmuje z wody, obieram ze skorki, miksuje blenderem.
Tak powstaje przecier, do ktorego nic nie dodaje (zazwyczaj wrzucalam troche soli, czosnek, bazylie).
Przelewam go do wysterylizowanych sloikow, ktore wkladam do garnka wypelnionego woda. Stawiam na gaz i pasteryzuje.
Nastepnie wyjmuje z wody. Sloiki stawiam do gory nogami, az zakretka nie bedzie "wybrzuszona".
Mysle, ze jest to najlepsze rozwiazanie na przecier pomidorowy. Potem, kiedy bede go uzywac moge zadecydowac, czy dodac czosnek, czy swieze liscie bazylii. Tak jest najlepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)