Wlasnie wrocilam do domu i wyladowalam ostatnie rzeczy z samochodu. Przeczytalam bardzo wzruszajace slowa Ani z Bajkorady, zapraszam do lektury:
Aniu, dziekuje ze przyjechalas z cala rodzina! Zrobilas mi naprawde ogromna niespodzianke!
niedziela, 18 września 2011
sobota, 17 września 2011
Dzien przed druga promocja
Na wstepie serdecznie dziekuje mojej mamie, ktora od rana latala ze mna po targu i "tonami" dzwigala warzywa na jutrzejsze gotowanie na zywo. Pragne podkreslic, ze na targu spedzilysmy 3 godziny!! Starannie dobieralysmy skladniki, to chyba takie "zboczenie zawodowe". Najpierw zbadalysmy sytuacje, potem podjelysmy decyzje.
Drugie podziekowania dla mojej siostry, ktora stala sie baby-sitter i opiekuje sie Julcia. A ja latam doslownie po wszystkich okolicznych miasteczkach, rozwieszam plakatay, rozdaje ulotki. Wyglada to cos jak jednoosobowy sztab wyborczy, z tym ze promujacy ksiazke. Jedna pani, zapytala mnie sie, czy bedzie jutro bedzie mozna zjesc obiad za darmo. Ja odpowiedzialam, ze bedzie to degustacja potrawy toskanskiej polaczona z promocja ksiazki. Pani stwierdzila, ze na ten obiad przyjdzie, ale ksiazki nie kupi bo po co.
Od godziny 12 do 16 uczestniczylam w kiermaszu rekodzielniczym. Poznalam wspaniale artystki min. bizuterii Tiffany, filcowych broszek oraz wyrobow glinianych. Moje skromne dziela tez sie podobaly, zyskaly kilku fanow (a raczej fanek).
Z kiermaszu po 16 polecialam na wystawe wspanialego artysty - pana Wilkonia. A tam natknelam sie na cala elite z miasta i okolic. Pani z radia Bogoria, nadajacego z Grodziska Mazowieckiego, majacego duzy zasieg w okolicach, przeprowadzila ze mna wywiad. Jutro pojawi sie na promocji ksiazki.
Prawdopodobnie przyjdzie byly burmistrz oraz obecny burmistrz. Spotkalam tez ludzi obracajacych sie w swiecie wydawniczym, ktorzy potwierdzili swoja jutrzejsza obecnosc. Znany pan z Podkowy Lesnej przyjdzie jutro by robic fotoreportaz dla miasta. Zastanawiam sie, co to bedzie sie dzialo w dniu jutrzejszym?!
O 18 bylam w winiarni, by zostawic ogromne toskanskie gasiory i pare innych gadzetow regionalnych. O 19 wrocilam do domu i zaczelam przygotowania do jutrzejszego gotowania. Prawde mowiac, przygotowalysmy (ja i mama) troche dania w domu. Spodziewamy sie 100-150 osob, tak wiec nie bedzie raczej mozliwe ugotowanie tego wszystkiego podczas 2 godzin promocji ksiazki. Przez 4 godziny kroilam warzywa, a mama wrzucala do garow. W sumie 9 garow!!! O pomoc poprosilysmy wujka Bogdana, pozyczyl 3 mega-gary. Wypelnione sa tak ciezkie, ze bedziemy musialy je dzwigac we dwojke.
Powtarzam: co to bedzie jutro??
Drugie podziekowania dla mojej siostry, ktora stala sie baby-sitter i opiekuje sie Julcia. A ja latam doslownie po wszystkich okolicznych miasteczkach, rozwieszam plakatay, rozdaje ulotki. Wyglada to cos jak jednoosobowy sztab wyborczy, z tym ze promujacy ksiazke. Jedna pani, zapytala mnie sie, czy bedzie jutro bedzie mozna zjesc obiad za darmo. Ja odpowiedzialam, ze bedzie to degustacja potrawy toskanskiej polaczona z promocja ksiazki. Pani stwierdzila, ze na ten obiad przyjdzie, ale ksiazki nie kupi bo po co.
Od godziny 12 do 16 uczestniczylam w kiermaszu rekodzielniczym. Poznalam wspaniale artystki min. bizuterii Tiffany, filcowych broszek oraz wyrobow glinianych. Moje skromne dziela tez sie podobaly, zyskaly kilku fanow (a raczej fanek).
Moje mini stoisko (zdjecie M.Szwedkowicz-Kostrzewa)
Z kiermaszu po 16 polecialam na wystawe wspanialego artysty - pana Wilkonia. A tam natknelam sie na cala elite z miasta i okolic. Pani z radia Bogoria, nadajacego z Grodziska Mazowieckiego, majacego duzy zasieg w okolicach, przeprowadzila ze mna wywiad. Jutro pojawi sie na promocji ksiazki.
Wywiad dla Radia Bogoria (zdjecie Anna Krol)
Prawdopodobnie przyjdzie byly burmistrz oraz obecny burmistrz. Spotkalam tez ludzi obracajacych sie w swiecie wydawniczym, ktorzy potwierdzili swoja jutrzejsza obecnosc. Znany pan z Podkowy Lesnej przyjdzie jutro by robic fotoreportaz dla miasta. Zastanawiam sie, co to bedzie sie dzialo w dniu jutrzejszym?!
O 18 bylam w winiarni, by zostawic ogromne toskanskie gasiory i pare innych gadzetow regionalnych. O 19 wrocilam do domu i zaczelam przygotowania do jutrzejszego gotowania. Prawde mowiac, przygotowalysmy (ja i mama) troche dania w domu. Spodziewamy sie 100-150 osob, tak wiec nie bedzie raczej mozliwe ugotowanie tego wszystkiego podczas 2 godzin promocji ksiazki. Przez 4 godziny kroilam warzywa, a mama wrzucala do garow. W sumie 9 garow!!! O pomoc poprosilysmy wujka Bogdana, pozyczyl 3 mega-gary. Wypelnione sa tak ciezkie, ze bedziemy musialy je dzwigac we dwojke.
Powtarzam: co to bedzie jutro??
piątek, 16 września 2011
Walka z wiatrakami
W niedziele "wystepuje" w moim miescie. Powiadomiona jest cala okolica: znajomi, koledzy z podstawowki, liceum, znajomi mamy, znajomi znajomych. Dziala to tez na zasadzie poczty pantoflowej: jedna pani powie drugiej, a potem trzecia czwartej...Dodatkowo od dwoch dni wieszam ulotki na tablicah, slupach i slupkach. Pani z warzywniaka pozwolila na powieszenie na bramie wejsciowej. Pani z obuwniczego wywiesila w oknie sklepu. Z tablicami informacyjnymi jest problem: plakaty zostaja zaklejane w blyskawicznym tempie. Ile tu sie dzieje w tej okolicy!!
Zastanawiam sie, ile przyjdzie osob. Na wszelki wypadek dodajemy, zeby kazdy przyniosl ze soba koc, bo spotkanie bedzie bardzo luzne, piknikowe (liczymy na dobra pogode). Problem tylko w tym, ile kupic skladnikow na danie, ktore mam wykonywac na zywo. Jutro z samego rana biegne na targ i musze miec wszystko poukladane: x kilo tego, x kilo tamtego. Pisze szyfrem, gdyz danie jest niespodzianka dla gosci. Mysle, ze wszystko zamknie sie w 60 kilo... Mam czas do jutra, do 8 rano...
Zastanawiam sie, ile przyjdzie osob. Na wszelki wypadek dodajemy, zeby kazdy przyniosl ze soba koc, bo spotkanie bedzie bardzo luzne, piknikowe (liczymy na dobra pogode). Problem tylko w tym, ile kupic skladnikow na danie, ktore mam wykonywac na zywo. Jutro z samego rana biegne na targ i musze miec wszystko poukladane: x kilo tego, x kilo tamtego. Pisze szyfrem, gdyz danie jest niespodzianka dla gosci. Mysle, ze wszystko zamknie sie w 60 kilo... Mam czas do jutra, do 8 rano...
czwartek, 15 września 2011
Wrazenia z pierwszego spotkania
Na wstepie chce bardzo serdecznie podziekowac tym wszystkim, ktorzy przyszli na spotkanie w kawiarni - lodziarni Per Tutti. Na poczatku zjawila sie pani Krystyna, ktorej corka mieszka w rejonie Wenecji. Sledzi ona mojego bloga i planuje, ze w przyszlym roku wakacje spedzi wlasnie w Toskanii.
Najwieksza niespodzianka bylo przybycie pani Ani z Lublina! Wziela ona autokar i po 3,5 godzinnej podrozy dotarla na spotkanie. Pani Aniu, to naprawde ogromny zaszczyt dla mnie i wyroznienie. Serdecznie dziekuje. Pani Ania planuje przybyc na inne spotkania. To jest niesamowite!
Kolejne podziekowania sle w kierunku pani Agnieszki, ktora upiekla cantuccini, opakowala je w piekna kokarde i mi je wreczyla.
Droga Malgosiu, Twoj ogromny bukiet ze slonecznikow wspaniale wkomponowal sie w toskanskie spotkanie. A prezent w postaci dlugopisu nie bedzie sie ze mna rozstawal. Moze pomoze on w napisaniu nastepnej ksiazki?
Karino: mam nadzieje, ze dobrze odpowiedzialam na zadawane pytania.
Na koncu podziekowanie dla kawiarni lodziarni Per Tutti, ze pomogla mi w zorganizowaniu wydarzenia.
Bylo bardzo przyjemnie i rodzinnie. Jeszcze raz serdecznie dziekuje!
Pani Krystyna opowiada mi jak poznala mojego bloga (zdjecie Malgorzata Lech)
Panie z Per Tutti zadbaly o kazdy szczegol i czulysmy sie (po prawej fotograf Magdalena Szwedkowicz-Kostrzewa) jak na profesjonalnej konferencji (zdjecie M.Lech)
Droga Malgosiu, Twoj ogromny bukiet ze slonecznikow wspaniale wkomponowal sie w toskanskie spotkanie. A prezent w postaci dlugopisu nie bedzie sie ze mna rozstawal. Moze pomoze on w napisaniu nastepnej ksiazki?
Karino: mam nadzieje, ze dobrze odpowiedzialam na zadawane pytania.
Na koncu podziekowanie dla kawiarni lodziarni Per Tutti, ze pomogla mi w zorganizowaniu wydarzenia.
Okladka ksiazki (zdjecie Malgorzata Lech)
Pierwsze spotkanie z autorem
Emocje sa zbyt duze, by spac spokojnie. Do tego kot mojej mamy nie chce wyjsc z lozka, a nawet bardziej: nie chce zejsc mi z szyi. Tak wiec postanowilam zejsc na dol i poserwowac w sieci.
Odkrylam, ze ksiazke mozna dostac nawet na Allegro. Niesamowite, jak to w jednej minucie pozycja ta znalazla sie doslownie wszedzie. Kilka dni temu bylysmy z siostra w Empiku, by przeprowadzic wywiad. Sprzedawca stwierdzil, ze Smaki Toskanii to prawdopodobnie ksiazka kucharska. Nie byl jednak pewien.
Jestem bardzo ciekawa pierwszego spotkania z czytelnikami. Opisze o tym jutro, z samego rana.
Odkrylam, ze ksiazke mozna dostac nawet na Allegro. Niesamowite, jak to w jednej minucie pozycja ta znalazla sie doslownie wszedzie. Kilka dni temu bylysmy z siostra w Empiku, by przeprowadzic wywiad. Sprzedawca stwierdzil, ze Smaki Toskanii to prawdopodobnie ksiazka kucharska. Nie byl jednak pewien.
Jestem bardzo ciekawa pierwszego spotkania z czytelnikami. Opisze o tym jutro, z samego rana.
środa, 14 września 2011
Drugi dzien sesji fotograficznej
Sesja powoli dochodzi do konca. Wlasnie "obcykujemy" ostatnia potrawe. Dzisiaj, ku wielkiemu zdziwieniu, doszlysmy do 16 potraw!! To naprawde absolutny rekord.
Z nowosci ciasto budyniowe, przepis z Sieny. Niedlugo podam przepis.
Z innych wydarzen dnia, to po raz pierwszy zobaczylam na wlasne oczy moja ksiazke. Duze emocje sie wlasnie zaczely!! Jutro pierwsze spotkanie z czytelnikami. Przypominam: Blue City, 1 pietro, kawiarnia lodziarnia Per Tutti, godzina 18. Serdecznie zapraszam!
Z nowosci ciasto budyniowe, przepis z Sieny. Niedlugo podam przepis.
Z innych wydarzen dnia, to po raz pierwszy zobaczylam na wlasne oczy moja ksiazke. Duze emocje sie wlasnie zaczely!! Jutro pierwsze spotkanie z czytelnikami. Przypominam: Blue City, 1 pietro, kawiarnia lodziarnia Per Tutti, godzina 18. Serdecznie zapraszam!
wtorek, 13 września 2011
Pierwszy dzien sesji fotograficznej
Gotowanie zaczelo sie juz wczoraj i trwalo do polnocy. Nastepnie juz od 6 rano znow bylam w kuchni. I tak do tego momentu.
Sfotografowalysmy 10 potraw, czyli w normie (nasz rekord to 14, ale graniczylo to z cudem).
Udka zabie sie udaly, choc na mnie zrobily wrazenie.
Tak samo krolewskie krewetki duszone w winie i natce pietruszki.
Jutro znow ruszamy o swicie. Tym razem mamy do wykonania 15 potraw. To bedzie wyzwanie!
Sfotografowalysmy 10 potraw, czyli w normie (nasz rekord to 14, ale graniczylo to z cudem).
Udka zabie sie udaly, choc na mnie zrobily wrazenie.
Tak samo krolewskie krewetki duszone w winie i natce pietruszki.
Jutro znow ruszamy o swicie. Tym razem mamy do wykonania 15 potraw. To bedzie wyzwanie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)