Dzisiaj popoludniu wybralismy sie do pana Valentini, ktory ma hektary sadow jablkowych. Mieszka w okolicach Altopascio.
Prawde mowiac mialam nadzieje, ze bedziemy mogli troche "pozwiedzac" i oczywiscie pozbierac okragle cudenka. Niestety spoznilismy sie. Jablka zostaly zebrane 14 wrzesnia, a teraz przechowuje je sie w ogromnych kontenitorach, a niektore leza w chlodniach.
Ostatnimi zebranymi jablkami byly Pink Lady: male, twarde ale bardzo slodkie jablka.
Pan Valentini wyciagnal z chlodni nowosc: jablko o nazwie White Rose, ktore po ugryzieniu okazalo sie czerwone w srodku. Lekko mnie to przerazilo. Nie wiem dlaczego, ale skojarzylo mi sie z krwia. A moze to jablko wampirze?
Pan Valentini twierdzi, ze za kilka lat ten rodzaj jablka odniesie duzy sukces. Juz obecnie wyrabia z niego sok, ktory jest czerwony!
Jablka od Valentini sa wspaniale, biologiczne. Nie pryskanie, nie nawozone. Tak jak je natura stworzyla. Nasi znajomi kiedy uslyszeli, ze jedziemy po jablka tez poprosli o troche. W rezultacie kupilsimy prawie 100 kilo jablek!!
Tak sie zastanawiam,czy w poniedzialek nie przerobic paru kilo do sloikow....
sobota, 22 października 2011
piątek, 21 października 2011
Sredniowiecze w Ratuszu
W Ratuszu w Pistoi jedna z dzielnic miasta zrobila mini wystawe sredniowieczna. Juz od wejscia wita nas pani w kostiumie z epoki. I chyba tylko ta pani jest dla nas mila.
Pozostale nie mialy zbyt dobrego dnia. Wchodzac do sali rzuca sie w oczy stoisko z ciasteczkami: trzy rozne rodzaje. Spytalam sie, czy sa to ciastka typowe dla Pistoi.
Na to pani odpowiedziala, ze sa to ciastka toskanskie pochodzace ze sredniowiecza. Ale przepisu nie ma. Zeby je miec nalezy tak jak oni studiowac stare ksiegi, dokumenty i wtedy odkryje sie przepisy. Zamarlam.
Druga mila pani wkroczyla za nami do drugiej sali, tej ze sredniowiecznymi eksponatami. A raczej rekonstrukcja wiejskiego zycia. Chcialam zrobic zdjecie, a w tym czasie moja Julcia podniosla "line wystawiennicza" i chciala przejsc na strone ekspozycji. Pani doskoczyla mowiac, ze te liny sa specjalnie ustawione,zeby ustrzec sie przed takimi akcjami.
Prawde mowiac, jeszcze nigdy nie widzialam Wloszki lub Wlocha tak nastawionego do dzieci. Tu naprawde pozwala sie prawie na wszystko. Wiadomo male istoty nie stoja grzecznie w miejscu. Mozna zwrocic uwage w lagodny sposob. Ta pani jednak z lagodnosci nie miala nic.
Po wyjsciu szybko zapomnialam o dwoch niemilych paniach. Spojrzalam na Plac Bazyliki i grupke panow dyskutujacych w sloneczku. Zastanawiali sie, co dzieje sie w Ratuszu i czy warto isc czy nie.
Pozostale nie mialy zbyt dobrego dnia. Wchodzac do sali rzuca sie w oczy stoisko z ciasteczkami: trzy rozne rodzaje. Spytalam sie, czy sa to ciastka typowe dla Pistoi.
Na to pani odpowiedziala, ze sa to ciastka toskanskie pochodzace ze sredniowiecza. Ale przepisu nie ma. Zeby je miec nalezy tak jak oni studiowac stare ksiegi, dokumenty i wtedy odkryje sie przepisy. Zamarlam.
Druga mila pani wkroczyla za nami do drugiej sali, tej ze sredniowiecznymi eksponatami. A raczej rekonstrukcja wiejskiego zycia. Chcialam zrobic zdjecie, a w tym czasie moja Julcia podniosla "line wystawiennicza" i chciala przejsc na strone ekspozycji. Pani doskoczyla mowiac, ze te liny sa specjalnie ustawione,zeby ustrzec sie przed takimi akcjami.
Prawde mowiac, jeszcze nigdy nie widzialam Wloszki lub Wlocha tak nastawionego do dzieci. Tu naprawde pozwala sie prawie na wszystko. Wiadomo male istoty nie stoja grzecznie w miejscu. Mozna zwrocic uwage w lagodny sposob. Ta pani jednak z lagodnosci nie miala nic.
Po wyjsciu szybko zapomnialam o dwoch niemilych paniach. Spojrzalam na Plac Bazyliki i grupke panow dyskutujacych w sloneczku. Zastanawiali sie, co dzieje sie w Ratuszu i czy warto isc czy nie.
czwartek, 20 października 2011
Chaos
Pierwszy dzien w toskanskim mieszkaniu. Walizki zrzucone w salonie, Julcia ktora chce sie bawic kamperem, domkiem i jednoczesnie jezdzic po hulajnodze. Wsrod buszu walizkowego kiepsko jej sie to udaje.
Totalny chaos. Sasiadki zorientowaly sie, ze wrocilam wiec zrobily male zebranie na klatce schodowej. Jedna z nich oznajmnila,ze praktycznie sprzedala mieszkanie i wyprowadza sie na druga czesc miasta. Jest to dla mnie bardzo zaskakujaca wiadomosc, tym bardziej ze tej starszej pani strasznie podoba sie tutaj, no i obok mieszka przyjaciolka od serca. Widocznie cos sie stalo, ze musiala podjac taka decyzje.
Moja Julcia na obiad zjadla caaaaaaaaly talerz makaronu! Co chwile mowila: mniam, mniam. Moj maz pochwalil sie wczoraj, ze zrobil dzemy z figi. Wyjmuje sobie wiec malosolne ciasteczka i smaruje dzemikiem:
Totalny chaos. Sasiadki zorientowaly sie, ze wrocilam wiec zrobily male zebranie na klatce schodowej. Jedna z nich oznajmnila,ze praktycznie sprzedala mieszkanie i wyprowadza sie na druga czesc miasta. Jest to dla mnie bardzo zaskakujaca wiadomosc, tym bardziej ze tej starszej pani strasznie podoba sie tutaj, no i obok mieszka przyjaciolka od serca. Widocznie cos sie stalo, ze musiala podjac taka decyzje.
Moja Julcia na obiad zjadla caaaaaaaaly talerz makaronu! Co chwile mowila: mniam, mniam. Moj maz pochwalil sie wczoraj, ze zrobil dzemy z figi. Wyjmuje sobie wiec malosolne ciasteczka i smaruje dzemikiem:
środa, 19 października 2011
Walizkowy dzien
Jak juz stali czytelnicy mogli sie zorientowac, nie lubie sie pakowac. Problem jest zawsze ten sam: nie przekroczyc wagi walizki. Podczas kazdego przyjazdu (czy w te strone czy w te) uzbiera sie mnostwo rzeczy. Tym razem musi ze mna jechac hulajnoga!
Dodatkowo Julcia obkupila sie: zimowe buty, cieple ubrania, przybyly jej nowe zabawki z ktorymi zwiazala sie emocjonalnie. Jednym slowem: troche tego jest do zabrania.
Wieczorem bede w Toskanii. Od czwartku bede informowac co sie tam ciekawego dzieje!
Dodatkowo Julcia obkupila sie: zimowe buty, cieple ubrania, przybyly jej nowe zabawki z ktorymi zwiazala sie emocjonalnie. Jednym slowem: troche tego jest do zabrania.
Wieczorem bede w Toskanii. Od czwartku bede informowac co sie tam ciekawego dzieje!
wtorek, 18 października 2011
Ostatnie spotkanie autorskie
Nie moge sie nadziwic, ze 40 dni w Polsce przelecialy jak szalone. Wczoraj po raz ostatni spotkalam sie z czytelnikami Smakow Toskanii. Pora wracac do Toskanii...
Zapraszam na relacje:
Do Polski przyjade w grudniu, tak jak zawsze, na Swieta. Podczas spotkan autorskich dostalam kilka zaproszen, by opowiedziec o kuchni toskanskiej. W zwiazku z tym spotkania z autorem beda kontynuowane.
Zapraszam na relacje:
Do Polski przyjade w grudniu, tak jak zawsze, na Swieta. Podczas spotkan autorskich dostalam kilka zaproszen, by opowiedziec o kuchni toskanskiej. W zwiazku z tym spotkania z autorem beda kontynuowane.
poniedziałek, 17 października 2011
Niedzielne spotkanie
W niedziele odbylo sie kolejne spotkanie autorskie. Zblizam sie do konca mojego "tour". Powoli nieublagalnie nadchodzi moment pakowania walizki... Tymczasem zapraszam jeszcze na relacje z niedzieli:
niedziela, 16 października 2011
Sobota w ruchu
Dni leca jak szalone. W piatek dostalam zaproszenie do Radia dla Ciebie, programu pt.Leniwa Sobota. Dla mnie ta sobota wcale nie byla taka leniwa. Zapraszam na relacje:
Pani z Radia dla Ciebie wyrazila chec odwiedzenia radia, w ktorym pracuje w Pistoi. Byloby cudownie, zaprezentowalabym nasz program Up Magazine, w calosci prowadzony przez obcokrajowcow dla obcokrajowcow.
Subskrybuj:
Posty (Atom)