Troche z opoznieniem,ale zdazylam napisac artykul w tym miesiacu. Zapraszam do przeczytania:
piątek, 28 października 2011
czwartek, 27 października 2011
Marzy mi sie Toskania
Wczoraj odwiedzili mnie bardzo mili goscie z Polski. Magda prowadzi profil na facebooku o nazwie "Marzy mi sie Toskania". Cieszy sie on ogromnym sukcesem, gdyz od roku czyta go ponad 5000 osob. Codziennie przybywaja nowi fani.
Staralam sie przyjac nalezycie moich gosci . Upieklam biszkopt jablkowy z cynamonem. Zeby bylo ciekawiej i barwniej dodalam "krwawe" jablka , ktore okazaly sie wspanialym elementem ciasta.
Magda ze swoim chlopakiem zakonczyli swoje wakacje w Toskanii i jutro ruszaja w strone Polski. Mam nadzieje, ze juz wkrotce znowu powroca i tym razem bedziemy mogli zwiedzic Pistoie (wczoraj niestety padalo).
Staralam sie przyjac nalezycie moich gosci . Upieklam biszkopt jablkowy z cynamonem. Zeby bylo ciekawiej i barwniej dodalam "krwawe" jablka , ktore okazaly sie wspanialym elementem ciasta.
Magda ze swoim chlopakiem zakonczyli swoje wakacje w Toskanii i jutro ruszaja w strone Polski. Mam nadzieje, ze juz wkrotce znowu powroca i tym razem bedziemy mogli zwiedzic Pistoie (wczoraj niestety padalo).
środa, 26 października 2011
"Za chwile" Swieta
Wczoraj bylam w jednym z wiekszych wloskich supermarketow. Zdziwilo mnie bardzo, ze wszedzie pelno Swiat Bozego Narodzenia. Przeciez przed grudniem jest jeszcze listopad i Halloween, ktore przywedrowalo z USA. Rzeczywiscie przy samym wejsciu stalo kilka duzych czekolad w ksztalcie dyni. A tak poza tym nic. Juz Boze Narodzenie: polki uginajace sie od Panettone i Pandoro oraz slodkosci dla najmlodszych.
Nie wiem czy zauwazyliscie na zdjeciu wozek z zakupami po lewej. Czy widzicie ile ktos kupil spaghetti!?
Nie wiem czy zauwazyliscie na zdjeciu wozek z zakupami po lewej. Czy widzicie ile ktos kupil spaghetti!?
wtorek, 25 października 2011
Drugi kasztanowy dzien
Juz drugi dzien pogoda w kratke. Od pieknego sloneczka do kropli deszczu. Julcia oczywiscie nie usiedzi w domu, wiec wychodzimy rowniez w deszcz. Dzisiaj wybralysmy sie do centrum Pistoi, by kupic swiezutka ricotte.
Zostalo mi jeszcze duzo maki kasztanowej, w zwiazku z czym wykonalam nalesniki. A do srodka wlozylam wlasnie ricotte. Mozna dodac do niej rodzynki, bedzie jeszcze slodziej i milej. Mniam mniam...
Zostalo mi jeszcze duzo maki kasztanowej, w zwiazku z czym wykonalam nalesniki. A do srodka wlozylam wlasnie ricotte. Mozna dodac do niej rodzynki, bedzie jeszcze slodziej i milej. Mniam mniam...
Neccio czyli toskanski nalesnik kasztanowy
poniedziałek, 24 października 2011
Frittelle di castagne
Wczoraj tyle napatrzylam sie na pysznosci kasztanowe (zjadlam tylko pieczone kasztany), ze dzisiaj postanowilam zrobic cos w domu. Przepis rowniez z Marradi. Bardzo prosty, a smaczny.
200 gram maki kasztanowej
100 gram cukru
150 ml wody
szczypta soli
bialy cukier lub cukier puder do posypania
olej lub oliwa do smazenia
Przygotowanie:
Do glebokiego naczynia wsypujemy make, cukier, sol i wlewamy wode.
Mieszamy lyzka tak, by uzyskac gladka plynna mase.
Nabieramy ciasto mala lyzeczka i wrzucamy na rozgrzany olej. Smazymy z dwoch stron. Kulki kasztanowe posypujemy bialym cukrem lub cukrem pudrem.
Uwaga: kulki kasztanowe smaza sie bardzo szybko.
Smacznego!
Frittelle di castagne
Skladniki:200 gram maki kasztanowej
100 gram cukru
150 ml wody
szczypta soli
bialy cukier lub cukier puder do posypania
olej lub oliwa do smazenia
Przygotowanie:
Do glebokiego naczynia wsypujemy make, cukier, sol i wlewamy wode.
Mieszamy lyzka tak, by uzyskac gladka plynna mase.
Nabieramy ciasto mala lyzeczka i wrzucamy na rozgrzany olej. Smazymy z dwoch stron. Kulki kasztanowe posypujemy bialym cukrem lub cukrem pudrem.
Uwaga: kulki kasztanowe smaza sie bardzo szybko.
Smacznego!
niedziela, 23 października 2011
Marradi cz.I
Pazdziernik to miesiac kasztanow. A najlepsze sa albo w gorach Amiatach albo w rejonie Mugello.
My jezdzimy do Marradi, ktore lezy prawie na granicy miedzy Toskania a Emilia Romania. Niektorzy zaliczaja je juz do Emilii Romanii, tak jak dzisiaj pewne dwie panie. Zapytalam je:
- Skad jestescie? Z Marradi?
- Nie, my jestesmy z Toskanii!
W Marradi juz od 48 lat organizowane jest Swieto Kasztanow. Przez cztery niedziele miesiaca je sie wszystko z kasztanem, poczawszy od ciast, dzemow, nalesnikow, skonczywszy na nalewkach.
Sa oczywiscie pieczone kasztany (mozecie obejrzej krotki film). Jeszcze cieple smakuja wysmienicie. Tym bardziej,ze Marradi lezy wysoko w gorach i dzisiaj rano byly tylko 2 stopnie. Stad caldarroste (pieczone kasztany) moga nas ogrzac choc na chwile.
To samo tyczy sie wina Cagnina, wspanialego slodkiego wina!
Oto kilka zdjec z dzisiejszego swieta:
My jezdzimy do Marradi, ktore lezy prawie na granicy miedzy Toskania a Emilia Romania. Niektorzy zaliczaja je juz do Emilii Romanii, tak jak dzisiaj pewne dwie panie. Zapytalam je:
- Skad jestescie? Z Marradi?
- Nie, my jestesmy z Toskanii!
W Marradi juz od 48 lat organizowane jest Swieto Kasztanow. Przez cztery niedziele miesiaca je sie wszystko z kasztanem, poczawszy od ciast, dzemow, nalesnikow, skonczywszy na nalewkach.
Sa oczywiscie pieczone kasztany (mozecie obejrzej krotki film). Jeszcze cieple smakuja wysmienicie. Tym bardziej,ze Marradi lezy wysoko w gorach i dzisiaj rano byly tylko 2 stopnie. Stad caldarroste (pieczone kasztany) moga nas ogrzac choc na chwile.
Mala porcyjka pieczonych kasztanow
To samo tyczy sie wina Cagnina, wspanialego slodkiego wina!
Oto kilka zdjec z dzisiejszego swieta:
Smazenie nalesnikow kasztanowych w patelniach o nazwie Testi
Pieczenie kasztanow
sobota, 22 października 2011
Swiezutkie jabluszka
Dzisiaj popoludniu wybralismy sie do pana Valentini, ktory ma hektary sadow jablkowych. Mieszka w okolicach Altopascio.
Prawde mowiac mialam nadzieje, ze bedziemy mogli troche "pozwiedzac" i oczywiscie pozbierac okragle cudenka. Niestety spoznilismy sie. Jablka zostaly zebrane 14 wrzesnia, a teraz przechowuje je sie w ogromnych kontenitorach, a niektore leza w chlodniach.
Ostatnimi zebranymi jablkami byly Pink Lady: male, twarde ale bardzo slodkie jablka.
Pan Valentini wyciagnal z chlodni nowosc: jablko o nazwie White Rose, ktore po ugryzieniu okazalo sie czerwone w srodku. Lekko mnie to przerazilo. Nie wiem dlaczego, ale skojarzylo mi sie z krwia. A moze to jablko wampirze?
Pan Valentini twierdzi, ze za kilka lat ten rodzaj jablka odniesie duzy sukces. Juz obecnie wyrabia z niego sok, ktory jest czerwony!
Jablka od Valentini sa wspaniale, biologiczne. Nie pryskanie, nie nawozone. Tak jak je natura stworzyla. Nasi znajomi kiedy uslyszeli, ze jedziemy po jablka tez poprosli o troche. W rezultacie kupilsimy prawie 100 kilo jablek!!
Tak sie zastanawiam,czy w poniedzialek nie przerobic paru kilo do sloikow....
Prawde mowiac mialam nadzieje, ze bedziemy mogli troche "pozwiedzac" i oczywiscie pozbierac okragle cudenka. Niestety spoznilismy sie. Jablka zostaly zebrane 14 wrzesnia, a teraz przechowuje je sie w ogromnych kontenitorach, a niektore leza w chlodniach.
Ostatnimi zebranymi jablkami byly Pink Lady: male, twarde ale bardzo slodkie jablka.
Pan Valentini wyciagnal z chlodni nowosc: jablko o nazwie White Rose, ktore po ugryzieniu okazalo sie czerwone w srodku. Lekko mnie to przerazilo. Nie wiem dlaczego, ale skojarzylo mi sie z krwia. A moze to jablko wampirze?
Pan Valentini twierdzi, ze za kilka lat ten rodzaj jablka odniesie duzy sukces. Juz obecnie wyrabia z niego sok, ktory jest czerwony!
Jablka od Valentini sa wspaniale, biologiczne. Nie pryskanie, nie nawozone. Tak jak je natura stworzyla. Nasi znajomi kiedy uslyszeli, ze jedziemy po jablka tez poprosli o troche. W rezultacie kupilsimy prawie 100 kilo jablek!!
Tak sie zastanawiam,czy w poniedzialek nie przerobic paru kilo do sloikow....
Subskrybuj:
Posty (Atom)