czwartek, 15 grudnia 2011

Feltrinelli

Pistoia to bardzo dziwne miasto. Sklepy o danej tematyce lubia skupiac sie w jednym miejscu. Podam przyklady: jesli szukamy bielizny to trzeba isc na via Buozzi, co pare metrow mamy: Intimissimi, Terezis, Calzedonie i nieopodal Yamamay. Jesli chcemy buty ta sama historia, obuwnicze jeden obok siebie. Kosmetyczne to samo.
Ostatnio do tej dziwnej tradycji w miescie doszly ksiegarnie. Na via degli Orafi powstala Edison, a teraz Feltrinelli.


Za rogiem pierwsza ksiegarnia Giunti.


Nie wspomne o malej, historycznej ksiegarence. Ale ona wsrod tych ogromnych sklepow calkowicie sie gubi.
Ciekawe jak teraz bedzie z tymi trzema ogromnym ksiegarniami. O tych mniejszych nie wspomne...
Czas pokaze.

środa, 14 grudnia 2011

Zupa Roberty

Sasiadka z gory prawie sie wyprowadzila. W miesiac sprzedala mieszkanie, bedzie mieszkac w innej czesci miasta. Wielka szkoda, bo byla bardzo sympatyczna. No i czasem zdradzala mi jakies przepisy kulinarne (na odchodne podarowala mi wloska ksiazke kucharska, ktora ma 640 stron).
A propos jest tajemnic kulinarnych pragne podzielic sie z wami zupa z ciecierzycy. Dla tych, co lubia rozmaryn, bedzie to odkrycie roku. Przynajmniej tak mysle. Naturalnie Roberta opowiedziala mi jak przygotowac zupe, jak prawdziwa Wloszka nie podala ilosci. Musialam wiec sama wyprobowac i odtworzyc przepis.

Zupa-krem z ciecierzycy (Roberty)
Skladniki:
200 gram ciecierzycy
250 ml przecieru pomidorowego
3 zabki czosku
2 male galazki rozmarynu
4 lyzki oliwy z oliwek
sol

Przygotowanie:
Ciecierzyce moczymy w wodzie przez cala noc.


Nastepnie gotujemy (wode solimy) az bedzie miekka. Na rozgrzana patelnie polanej oliwa wrzucamy obrany i drobno pokrojony czosnek oraz listki swiezego rozmarynu.


Kiedy czosnek zacznie "skwierczec" dodajemy przecier pomidorowy. Dusimy wszystko na wolnym ogniu przez 20 minut.


Do robota kuchennego wrzucamy: ugotowana cicecierzyce wraz z woda, w ktorej sie gotowala, sos pomidorowo-rozmarynowy.


 Zupa Roberty

Miksujemy. Gotowe, smacznego!!

wtorek, 13 grudnia 2011

Paliwo w cenie

Czy wiecie ze ostatnio paliwo do diesla kosztuje wiecej niz benzyna!! Tankowalismy w cenie 1,735 euro za litr. Przerazajace.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Florencja swiatecznie

Wczoraj na otuche i odstresowanie sie po wczorajszej przygodzie pojechalismy ciuf ciufem (tlum. z jezyka Julci: pociagiem) do Florencji. Pociag byl pelniusienki, tylko miejsca stojace. Centrum miasta pelniusienkie. Przy placu San Lorenzo wstapilismy na pyszna i artystyczna kawe.


Przy Bazylice stanela piekna choinka oraz zlobek.


Shopping w pelni. Witryny przyciagaja wzrok.


Na placu Santa Croce Targ Niemiecki - tylko z nazwy, bo znalazlam rowniez wystawce z Francji, Polski, Austrii itd. Oto kilka zdjec:



















Zobaczcie jakie fajne kominki na zapachowe kadzidelka:


Ku naszemu zdziwieniu spotkalismy duza grupe znajomych z Pistoi. Zajadali sie kanapkami z pieczona swinka.



My natomiast skusilismy sie na lody...

 Lody cynamonowe i orzechowe

Na koniec wdrapalismy sie na Piazzale Michelangelo, na ktorym postawiona ogromna choinke.















Schodzac w dol zajrzelismy na Plac Republiki, na ktorym byl targ zywnosci oraz prezentacja wozow Ferrari. Wszyscy mezczyzni oczywiscie sie zatrzymywali. Kartka informacyjna glosila, ze mozna sie probnie przejechac za jedyne 189 euro.
Duza okazja!


Zamet na Placu Rebubliki byl tak wielki, ze zgubilam meza z corka. Oderwalam od nich wzrok, gdyz chcialam pstryknac pare fotek. W dodatku rozladowala mi sie komorka. Na szczescie znalezlismy sie na peronie kolejowym, 10 minut przed odjazdem pociagu...

niedziela, 11 grudnia 2011

Los figle plata

Nie uwierzycie. Zreszta ja tez nie moge uwierzyc: nie zdazylam na samolot do Polski!!
Wszystko to wina autoatrady Florencja - Bolonia. Wiecznie zablokowana. Jak nieroboty drogowe trwajace od x lat, to niestety wypadki. Wjezdzajac na autostrade w Pistoi nie bylo zadnych ostrzezen ani komunikatow. Dopiero przed ostatnim zjadem napis wypadek. Nie zjechalismy, bo wiazaloby sie to z szukaniem drogi w gorach, jazda po kretych serpentynach. Wiecie jak to jest. Zaryzykowalismy, bo napisane bylo: 1 km stojacych samochodow. Poza tym nawet jak jest wypadek, to probuja puszczac jednym pasem. Ale w tym przypadku zderzyly sie az 4 samochody!
Reasumujac: 2 godziny stania w czarnym korku (wszystkie auta zgasily swiatla i siliniki), we mgle i przed wjazdem do tunelu. Nerwowe zerkanie na zegarek i powolne zegnanie wylotu do Polski.
Dojechalismy godzine po wylocie. Zakupilismy nowy bilet...

Lotnisko w Forlì

Tym sposobem moj lot ekonomiczny kosztuje wiecej niz normalny. Zastanawiam sie, czy to warto robic tyle kilometrow w tym niepewnym dojezdzie. Moze lepiej kupic klasyczny lot z Florencji i odbyc lot w spokoju.

sobota, 10 grudnia 2011

Wojenne przepisy

Niedawno kupilam sobie "Kuchnie z czasow wojny". Jest to wznowienie ksiazki, ktora we Wloszech wyszla w 1942 roku. Podobno cieszy sie teraz ogromnym sukcesem. W dobie kryzysu ludzie staraja sie oszczedzac rowniez na jedzeniu.
Zapragnelam zajrzec do tej ksiazki i sprawdzic jakie kryje przepisy. Po pierwszym przekartkowaniu stwierdzilam, ze owszem, przepisy zawieraja ubogie skladniki, jednakze nie sa one wcale biedne. Nie wiem czy dobrze mnie zrozumieliscie. Mysle, ze w czasie wojny naprawde trudno o cokolwiek.  Byc moze maka, makaron, ryz, suszone rosliny straczkowe takie fasola, ciecierzyca, soczewica, puszki sa dostepne. Ale reszta? Tym bardziej jesli ktos znajduje sie w miescie. Moze latwiej maja ci, co mieszkaja na wsi. Maja kury, moze krowe, jakas swinke na wyjatkowa okazje.
Przyblize niektore skladniki potrzebne do wykonania przepisow z ksiazki:
krewetki, ricotta, parmezan, galka muszkatolowa, mozzarella, kielbasa, szynka, trufle, wino marsala, dorsz, mieso roznego rodzaju (rowniez dziczyzna), anchois, tunczyk, ocet, wino.
..
Mimo moich (trafnych lub nietrafnych) spostrzezen ksiazka jest bardzo ciekawa i interesujaca. Przepisy warte wyprobowania, co oczywiscie uczynie. I o czym bede informowac.

piątek, 9 grudnia 2011

Ciasto z Garfagnana

Jakos ostatnio na blogu nie bylo przepisow toskanskich. Szybko nadrabiam zaleglosci.
Torta garfagnina nazywana jest rowniez Torta di San Pietro, gdyz przygotowywana jest na dzien patrona miasta Castelnuovo Garfagnana.

Torta garfagnina
Skladniki:
250 gram maki
300 gram cukru
300 gram obranych migdalow
90 gram masla
2 jaja
1 cytryna
2 lyzki rumu
szczypta soli

Przygotowanie:
Zagniatamy ciasto z: maki, 100 gram cukru, masla, startej skorki z cytryny, 2 zoltek, szczypty soli. Gotowe ciasto owijamy w folie aluminiowa i chowamy do lodowki na godzine.


Obrane migdaly mielimy blenderem. Dodajemy do nich pozostaly cukier, rum oraz bialko ubite na piane.


Wysmarowana maslem okragla forme wykladamy ciastem (1/4 ciasta zostawiamy na dekoracje). Zalewamy je masa migdalowa, a na wierzchu formujemy ruloniki, z ktorym utworzy sie kratka.


Pieczemy w temperaturze 160 stopni przez okolo 40 minut.

 Torta garfagnina