piątek, 30 grudnia 2011

Trufle Alessandra

Najprostszy przepis najsmaczniejszy. Dowodem na to jest dzisiejszy deser przygotowany przez mojego meza. Zmielil on daktyle (oczywiscie bez pestki) wraz z brazylijskimi orzechami. Ulepil kulki i rozlozyl na talerzu. Gotowe!

Trufle daktylowo-orzechowe by Alessandro

czwartek, 29 grudnia 2011

Choinkowo pomyslowo

Ostatnio pisze o bardzo poznej porze. Bedac w Polsce mam zawsze duzo spraw na glowie. Dlugo by opisywac niektore wydarzenia, trzeba by zalozyc oddzielny blog osoby zmagajacej sie z biurokracja dwoch krajow.
Dzisiejdzy post dedykuje choince, ktora zobaczylam w pewnym centrum handlowym. Urzekla mnie pomyslowoscia. No i troche pozazdroscilam. Chetnie zrobilabym taka choinke w domu, a najlepiej skorzystalabym z jej dobrodziejstw...


Zawsze jak przyjezdzam do Polski, to mowie sobie, ze zwolnie i odpoczne. Niestety jest tyle do zalatwienia, ze o odpoczynku moge pomarzyc (zawsze sobie mowie: to moze nastepnym razem). A nastepnym razem to bedzie w marcu. Przyjade promowac druga ksiazke. Jesli bedzie to taki tour jak we wrzesniu i pazdzierniku (nawet dwa spotkania dziennie), to z lezakowania przyslowiowe nici.
Hiiiiihiiihiii!

środa, 28 grudnia 2011

Tesknota za zupa

Moj maz jest w Polsce szosty dzien i chyba zaczyna brakowac mu wloskich smakow. Zatesknil za zupa Roberty, ktora ostatnio przedstawialam na blogu. W pobliskim sklepie ekologicznym dostalismy rewelacyjny wloski przecier pomidorowy oraz ciecierzyce (polska). Ze swiezym rozmarynem bylo trudno, niestety musielismy zastapic go suchym. Co odbilo sie na smaku. Mozna powiedziec, ze zupa ma posmak rozmarynowy.


Przecier pomidorowy nadal wspanialego koloru. Wlasnie zupka dogotowuje sie na gazie. Za chwile wszyscy zasiadziemy przy stole i ja zjemy. Mniam!

wtorek, 27 grudnia 2011

Poswiatecznie

Poswiateczne nastroje skupiaja sie oczywiscie na jedzeniu. W tych dniach przy stole rozmawialo sie o roznych sprawach, rowniez o odzywianiu. Zastraszajaca wiadomosc przyniosla mama znajomych. Opowiedziala ona co "siedzi" w gotowych puszkach z makiem. Wlos sie na glowie jezy i naprawde odechciewa sie jesc. W dodatku na jakakolwiek etykietke spojrzymy, to otwieramy szeroko oczy. Dla przykladu banalne cukrowe kwiatki do dekoracji. Patrze na sklad i czytam:
cukier, sproszkowane bialko z jajek, woda barwione syntetycznie E124, E151, E132, E110, E104, E122, E131. W wolnej chwili poszperam i przeanalizuje te wszystkie "E". Nic dobrego jednak nie wroza.
Na duchu podnosi mnie Vegebox, oby rozwiajal sie na skale mojego miasta i okolic.Mikolaj obdarowal mnie rowniez ksiazka Reni Rusis, co tez napala optymizmem. A w niej znajome nazwisko i odkrycie Pieluszkarni. Jaki ten swiat maly. Pani Ewo, koniecznie musimy sie jeszcze spotkac i pogadac!
Zeby zrobilo nam sie milo i przyjemnie, wkleje sloneczne zdjecie z Toskanii.

Okolice Castiglion della Pescaia

niedziela, 25 grudnia 2011

Struffoli

Korzenie rodzinne mojej tesciowej wywodza sie spod Neapolu. Stad kazdego roku na Swieta przygotowuje ona struffoli - slodkosci z poludnia Wloch. Oto przepis:

Struffoli
Skladniki:
400 gram mąki
4 jaja
2 łyżki cukru
25 gram masła
1 kieliszeczek anyżu
skórka z połowy cytryny
skórka z połowy pomarańczy
szczypta soli
oliwa do smażenia
do dekoracji: 400 gram miodu,
konfetti (kolorowe groszki), owoce kandyzowane
Struffoli (przepis pochodzi z mojej ksiazki, ktora czeka jeszcze na wydawce)

Przygotowanie:
Zagnieść wszystkie składniki, odłożyć ciasto pod przykryciem na kilka godzin. Następnie wyrobić jeszcze
raz, rozwałkowywać na wąskie ruloniki, ciąć na małe kaweczki (wielkości orzecha laskowego), rozkładać
na desce dobrze obsypanej mąką. Następnie rozgrzać olej, wrzucać ciasto. Struffoli muszą usmażyć się na
złotawy kolor. Po usmażeniu kładziemy je na talerzu przykrytym papierem (dzięki temu odsączamy
niepotrzebny olej). W między czasie na patelni rozpuszczamy miód, a następnie wrzucamy do niego
struffoli. Dodajemy kolorową posypkę i owoce kandyzowane, możemy nimi posypać wierzch struffoli.

sobota, 24 grudnia 2011

Zyczenia



Wszystkim czytelnikom oraz czytelniczkom bloga zycze wspanialych, Rodzinnych Swiat Bozego Narodzenia. 

Na naszej choince nie moglo zabraknac rodziny Barbapapà.

piątek, 23 grudnia 2011

Choinkowo i cookletowo

Dzisiejszy dzien minal rowniez pod znakiem szukania choinki. Powiedzmy szczerze: jestesmy strasznie wybredne. Mija troche czasu zanim wybierzemy ta najpiekniejsza. Panowie sprzedajacy sa chyba przyzwyczajeni do markotnych pan i cierpliwie wysluchuja prosb: ta za niska, ta za wysoka, ta za cienka, ta ma trzy czubki....


Po kilku okrazeniach i panoramie choinek w koncu udaje nam sie znalezc ta wyjatkowa. Jest tak szeroka i duza, ze panowie musza pakowac ja we trojke.


Calemu zdarzeniu przygladala sie oczywiscie Julcia, ktora na te okazje zalozyla sloneczne okulary.


Popoludniu choinka zostala ubrana i przystojona lancuchami robionymi przez Julcie. Jutro wieczorem zrobie piekne zdjecie i wkleje na blogu.
Tymczasem zapraszam do przeczytania glownej strony Cookleta na ktorej znajdziecie moj przepis: