czwartek, 12 stycznia 2012

Jarmark Ekologiczny

W miniona sobote odwiedzilam Jarmark Ekologiczny na Placu Konstytucji w Warszawie.


Byl on rowniez zwiazany z Wielka Orkiestra, gdyz 10 procent dochodu bylo przeznaczone wlasnie na nia.
Wspaniale produkty bio, bezposredni producenci i nie tylko.


Mialam okazje poznac  pania dyrektor stowarzyszenia Polska Ekologia: pania Jolante Lyska.

Ja i pani Jolanta Lyska

Na Placu byly zorganizowane gry i zabawy dla najmlodszych. A dla starszych degustacje, miedzy innymi w kociolku dusil sie bigosik.


Przez kilka minut rozmawialam rowniez z Ministrem Rolnictwa, panem Markiem Sawickim. Duzy to zaszczyt. Mysle, ze we Wloszech nie mozna ot tak, porozmawiac sobie z ministrem.

Ja i Minister Rolnictwa

Na koncu skusilam sie oczywiscie na cos slodkiego. Wybralam ekologiczna cukierenka oraz tarte jablkowa.


Z targu wyszlam z zakupami: miodzik oraz czosnek niedzwiedzi. Ten ostatni to dla mnie nowosc. Sprobuje po powrocie do domu.

środa, 11 stycznia 2012

Pierwszy toskanski dzien w roku

Chaos chaos i jeszcze raz chaos. A w zargonie polskim: "nie ogarniam kuwety".
Pierwsza rzecza po przyjezdzie bylo pojscie do tesciowej. W biegu zdazylam wrzucic pierwsze pranie i wlaczyc pralke.
Na dworzu wyjatkowo zimno, bo dwa na plusie. W miejscach gdzie nie padalo slonce widoczny byl szron.


Nonna czyli babcia Julci czekala juz na klatce schodowej. Na gazie kawa i mleko. A na stole pakunek z cukierni: ciastko Befana dla wnuczki. 6 stycznia we Wloszech przychodzi czarownica i rozdaje dzieciom lakocie, przede wszystkim wegiel zrobiony z cukru.








Befana przed...

... i po konsumpcji

Nastepnie po dwoch kawach wyszlysmy na "obchod" miasta. Akurat byl dzien targowy. Nie obylo sie bez kupienia kawalka pizzy.
Na targu, jak zawsze, gwarno i halasliwie.


Nastepnie skoczylysmy do sklepu bo mleko. Spotkalysmy znajoma, ktorej pokazalysmy zdjecia z polskiego przedszkola. Byla w glebokim szoku, ze nasze szkolnictwo jest tak bogate ze nasze placowki sa tak piekne. Zachwycala sie wszystkim co widziala na zdjeciach. Na koncu oniemiala jak powiedzialam, ile przedszkole kosztuje.
"Ale wy tam macie dobrze" - odrzekla.
Na placu zabaw swiecilo slonce, czego w ostatnich tygodniach bylo mi brak. Bezchmurne niebo i prawie pusty plac zabaw. W Polsce  przy szarej, zimnej pogodzie w parku jest zawsze pelno. "Co kraj to obyczaj".

 Starsi panowie korzystajacy z promykow slonecznych

Wrocilam do domu, rozwiesilam pierwsze pranie, wlaczylam drugie. Walizki rozpakowane, pokoje z gorami rzeczy do wlozenia do szaf oraz szuflad. Sciagnelam emaile: prawie 30 nieodczytanych. Artykul do akceptacji, jeszcze pare inncyh pytan...  prosze wszystkich o cierpliwosc. "Musze dojsc do siebie" (hihihihi)
Chaos, chaos, chaos...

wtorek, 10 stycznia 2012

Walizki spakowane

Nie lubie sie pakowac. Jakos nie potrafie ogarnac wszystkiego w jedna walizke 20-kilgoramowa.Wlos sie na glowie jezy jak pomysle, ze wlasnie ledwo dopielam dwie walizy po 32 kilo oraz wczoraj spakowalam (z panem Tadeuszem) paczke 50-kilowa. A ile jeszcze rzeczy zostawiam w Polsce! Cale biurko zastawione, nie mowie juz o polskim pokoju Julci. Zamiast  ubywac rzeczy, to mnoza sie w blyskawiczynym tempie. Jedynym rozwiazanem bedzie przyjazd samochodem ciezarowym. W mojej wloskiej piwnicy na wywoz czekaja gasiory. Rok 2011 byl obfity i uzbieralam ich troche. Czekaja na podroz do Polski. Natomiast tutaj biblioteczka Julci rozrosla sie do gigantycznych rozmiarow i trzeba ja, choc po czesci, wywiezc do Wloch. Czy to w Polsce czy we Wloszech, pokoje Julic niedlugo eksploduja.
Od jutra wklejam informacje toskanskie. Wracam do gotowania, chodzenia na targ i moich wloskich spraw.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wiadomosc z ostatniej chwili

Wlasnie przed chwila odkrylam, ze w internecie rozpoczeto promocje mojej drugiej ksiazki. Brak tylko zdjecia okladki, wiec nie wiem czy moge ja oficjalnie opublikowaniej. Podaje linka do opisu ksiazki. No i tytul:

niedziela, 8 stycznia 2012

Final Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy

Dzisiaj przez caly dzien gralysmy dla Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy. My tzn.ja oraz Magdalena Szwedkowicz-Kostrzewa: fotograf, z ktora przygotowuje kazda ksiazke oraz kalendarze kulinarne.


Na aukcji oprocz koszulek Wosp, zlotego serduszka licytowany byl rowniez kalendarz Smaki Toskanii.

 Zlote serduszko Wosp z bliska

Bylo wspaniale. Do tego co chwile przygrywala nowa grupa muzyczna. A na koncu spotkanie ze szkolnych lat: Zbyszek, ktory nie spodziewal sie mnie zastac w Milanowku. I ktory ledwie mnie poznal. A ja myslalam,ze sie nic nie zmienilam.

sobota, 7 stycznia 2012

Kapusta w oliwie

Na Gwiazdke dostalam od meza bardzo ciekawa ksiazke: Florenckie przepisy z XIV wieku. Duzo tam miesa, wiec trudno bylo mi znalezc cos odpowiedniego na moj wegetarianski stol. W koncu trafilam na bardzo banalny przepis. Najpierw podam wersje oryginalna, nastepnie przetlumacze ja na wersje gotowa do przyrzadzenia potrawy.

Kapusta w oliwie
Oryginalny tekst:
Postaw na gaz garnek z woda. Zagotuj i wlej oliwe oraz wsyp sol. Miej dobra kapuste, umyj cale liscie i wloz do garnka; gotuj jak chcesz i jak lubisz. Kiedy przyjdzie czas, w polowie gotowania, dodaj natke pietruszki i czosnek. I wiedz, ze wszystkie dania, ktore odpoczely sa lepsze do zjedzenia.

 Cavolo castigato con olio

Przepis przelozony na jezyk wspolczesnego gotowania:
Skladniki:
1 kg kapusty
duzy peczek natki pietruszki
2 zabki czosnku
2-3 lyzki oliwy z oliwek
sol do smaku

Proste skladniki: kapusta, natka pietruszki i czosnek

Przygotowanie:
Zagotowujemy wode w garnku. Dodajemy do niej sol oraz oliwe. Umyte liscie kapusty tniemy na nieregularne kwadraty. Gotujemy 15 minut.


Nastepnie dodajemy do nich posiekana natke pietruszki oraz drobno pokrojone zabki czosnku.


Gotujemy nastepne 15 minut, az kapusta bedzie miekka. Odcedzamy wode i podajemy.

Danie jest prosciusienkie. A smak moze zdziwic. Naprawde polecam!

piątek, 6 stycznia 2012

Rozne sprawy

Stalam sie ekspertka w "czyszczeniu" watroby. Wczoraj z Witoldem "wisielismy" na laczach telefonicznych i omawialismy szczegoly kuracji, ktorej podda sie Januszek. Trzymam kciuki Janusz. Bede dowiadywac sie w sobote o przezycia.
Moja Julcia zakochana jest w polskim przedszkolu. A to dzieki pani Aldonie, nazywanej przez dzieci ciocia. Niestety w poniedzialek Julcia bedzie szla ostatni raz, bo wyjezdzamy do toskanskiego domu. Nie wiem jak przezyje to rozstanie.
Wczorajaj, kiedy pojechalam ja odebrac zrobila mi zdjecie, ktore wklejam ponizej.

Foto by Julcia

Dzisiaj natomiast jestem w Lodzi, u rodziny. Moich odwiedzin ciag dalszy.