A moze by tak konkurs? Oderwijmy sie od niektorych spraw i upieczmy cos pysznego!
Na Wasze slodkie przepisy z fotografiami czekam do 31 stycznia 2012!
Przesylajcie na adres: aleksandra.seghi@email.it
Na zwyciezce czeka kalendarz z przepisami.
niedziela, 22 stycznia 2012
sobota, 21 stycznia 2012
Oficjalny komunikat
Niniejszym komunikuje, ze z dniem wczorajszym zakonczylam wspolprace z Polska Gotuje. Na zawsze, bez odwolan.
Nie bede tolerowac zachowan, ktore mialy miejsce w tych dniach. Ciesze sie, ze istnieja blogi na ktorych mozna napisac, to co myslimy. Tak tez zamierzam zrobic.
W listopadzie zeszlego roku gazeta Polska Gotuje poprosila mnie, bym napisala artykul o Wenecji. Zgodzilam sie. Oczywiscie za darmo. W zamian poprosilam o napisanie moich danych, a w szczegolnosci adresow moich blogow. Potrzebne bylo rowniez zdjecie.
Przyszedl pierwszy mail, a w nim wskazowki, co ma zawierac artykul. Ok, pomyslalam. Choc jest to dziwne. Wspolpracuje z wieloma portalami oraz paroma gazetami i nikt jeszcze mi nie narzucal, co mam napisac. Ok. Zaznaczylam tylko, ze w moim tekscie nie bede reklamowac zadnych lokali.
Tekst byl gotowy w kilka dni. Po jakims czasie przychodzi artykul do akceptacji. Totalnie zmieniony. Z trudnoscia moglam znalezc oryginalne zdania.W dodatku jedna za druga reklama lokali oraz teksty w stylu: siedze (nazwa lokalu) i popijam napoj alkoholowy (wszyscy wiedza, ze mam alergie na alkohol) lub jestem w... i zajdam sie risotto z boczkiem (wszyscy wiedza, ze jestem wegetarianka). Pisze do nich, ze nie akceptuje, zeby poprawiali.
Po jakims czasie przysylaja poprawiony artykul. Z nazw lokali nie zrezygnowali, tekst tez praktycznie nie moj. To malo, obok czytam: Wlosi, podobnie jak Francuzi udaja ze nie znaja angielskiego. Rece same opadly. Nigdy, przenigdy nie napisalabym czegos takiego.
Zdjecia mojego nie wklejono, bo od tego numeru juz nie bedzie zdjec autorow. Ale to nic. W danych o mnie napisano suche: filolog wloski, blogerka, autorka Smakow Toskanii. Niezbyt tego duzo, nie tak mialo byc.
Od razu napisalam, ze tekstu nie akceptuje a jesli wyjdzie w takiej formie, to prosze o skasowanie mojego nazwiska oraz danych. Bo ja sie pod nim nie podpisze.
Po tym glucha cisza. Wczoraj dostaje emaila, ze przepraszaja ale wszystko poszlo juz do druku.
Basta!
Kochani Blogerzy i Blogerki, nie dajmy sie wykorzystywac. Szanujmy sie, nie pozwolmy zeby ktos uzywal naszego nazwiska do swoich celow. Ma racje Iza , ktora napisala: cenmy sie, a inni beda nas cenic.
W nastepnych numerze Polska Gotuje zadam pisemnych przeprosin. Mysle, ze chociaz tyle nalezy mi sie z ich strony.
Nie bede tolerowac zachowan, ktore mialy miejsce w tych dniach. Ciesze sie, ze istnieja blogi na ktorych mozna napisac, to co myslimy. Tak tez zamierzam zrobic.
W listopadzie zeszlego roku gazeta Polska Gotuje poprosila mnie, bym napisala artykul o Wenecji. Zgodzilam sie. Oczywiscie za darmo. W zamian poprosilam o napisanie moich danych, a w szczegolnosci adresow moich blogow. Potrzebne bylo rowniez zdjecie.
Przyszedl pierwszy mail, a w nim wskazowki, co ma zawierac artykul. Ok, pomyslalam. Choc jest to dziwne. Wspolpracuje z wieloma portalami oraz paroma gazetami i nikt jeszcze mi nie narzucal, co mam napisac. Ok. Zaznaczylam tylko, ze w moim tekscie nie bede reklamowac zadnych lokali.
Tekst byl gotowy w kilka dni. Po jakims czasie przychodzi artykul do akceptacji. Totalnie zmieniony. Z trudnoscia moglam znalezc oryginalne zdania.W dodatku jedna za druga reklama lokali oraz teksty w stylu: siedze (nazwa lokalu) i popijam napoj alkoholowy (wszyscy wiedza, ze mam alergie na alkohol) lub jestem w... i zajdam sie risotto z boczkiem (wszyscy wiedza, ze jestem wegetarianka). Pisze do nich, ze nie akceptuje, zeby poprawiali.
Po jakims czasie przysylaja poprawiony artykul. Z nazw lokali nie zrezygnowali, tekst tez praktycznie nie moj. To malo, obok czytam: Wlosi, podobnie jak Francuzi udaja ze nie znaja angielskiego. Rece same opadly. Nigdy, przenigdy nie napisalabym czegos takiego.
Zdjecia mojego nie wklejono, bo od tego numeru juz nie bedzie zdjec autorow. Ale to nic. W danych o mnie napisano suche: filolog wloski, blogerka, autorka Smakow Toskanii. Niezbyt tego duzo, nie tak mialo byc.
Od razu napisalam, ze tekstu nie akceptuje a jesli wyjdzie w takiej formie, to prosze o skasowanie mojego nazwiska oraz danych. Bo ja sie pod nim nie podpisze.
Po tym glucha cisza. Wczoraj dostaje emaila, ze przepraszaja ale wszystko poszlo juz do druku.
Basta!
Kochani Blogerzy i Blogerki, nie dajmy sie wykorzystywac. Szanujmy sie, nie pozwolmy zeby ktos uzywal naszego nazwiska do swoich celow. Ma racje Iza , ktora napisala: cenmy sie, a inni beda nas cenic.
W nastepnych numerze Polska Gotuje zadam pisemnych przeprosin. Mysle, ze chociaz tyle nalezy mi sie z ich strony.
piątek, 20 stycznia 2012
W zlobie lezy
W Bazylice w Pistoi jeszcze swieta. W dolnej czesci kosciola stoi jeszcze zlobek.
Jak co roku zaskakuje oryginalnoscia. Tym razem artysta Franco Melani (chyba ten sam, ktory jest miejscowym projektantem mody) wykonal zlobek z makaronu!!
A jakze, przeciez nie ma to jak pasta!!
Oto kilka zdjec:
Nastroju dodaja koledy plynace z glosnika, w wykonaniu Andrea Bocelli. Co kilka minut gasnie oswietlenie, a nad zlobkiem pojawia sie gwiazda betlejemska, ktora wedruje przez cala sciane.
Przy zlobie lezy ksiazka pamiatkowa, do ktorej mozna sie wpisywac.
Zlobek bedzie stal az do marca, podobno wszytko dlatego, ze jest on atrakcja dla turystow odwiedzajacych miasto.
Jak co roku zaskakuje oryginalnoscia. Tym razem artysta Franco Melani (chyba ten sam, ktory jest miejscowym projektantem mody) wykonal zlobek z makaronu!!
A jakze, przeciez nie ma to jak pasta!!
Oto kilka zdjec:
Nastroju dodaja koledy plynace z glosnika, w wykonaniu Andrea Bocelli. Co kilka minut gasnie oswietlenie, a nad zlobkiem pojawia sie gwiazda betlejemska, ktora wedruje przez cala sciane.
Przy zlobie lezy ksiazka pamiatkowa, do ktorej mozna sie wpisywac.
Zlobek bedzie stal az do marca, podobno wszytko dlatego, ze jest on atrakcja dla turystow odwiedzajacych miasto.
czwartek, 19 stycznia 2012
środa, 18 stycznia 2012
Wiadomosc z ostatniej chwili nr.2
Wlasnie odkrylam, ze okladka drugiej ksiazki jest juz widoczna w internecie:
Ciasto jablkowe Wilmy
Podaje przepis na ciasto jablkowe Wilmy, to ktore zrobila w niedziele. Wedlug mnie skorka z jablka nadaje ciekawego smaku, sprobujcie sami.
Skladniki:
100 gram oliwy z oliwek
70 gram bialej maki
70 gram maki zytniej
130 gram cukru trzcinowego
sok z jablek (do ewentualnego rozrzedzenia ciasta)
2 jaja
1 lyzka proszku do pieczenia
1 kieliszek rumu
1 kg jablek
sol
bulka tarta i maslo do posmarowania formy
Przygotowanie:
Pol kilo jablek obieramy, kroimy w male kosteczki.
Nastepne pol kilo jablek myjemy, zostawiamy skorke, tniemy na cwiartki a nastepnie na cieniutenkie paski.
Zoltka oddzielamy od bialek. Zoltka ubijamy z cukrem. Nastepnie dodajemy 2 rodzaje maki, proszek do pieczenia, rum, szczypte soli i tyle soku jablkowego, zeby ciasto nie bylo zbyt geste ani zbyt rzadkie.
Ubijamy piane z bialek. Do ciasta dodajemy jablka pokrojone na kwadraciki, a nastepnie ubita piane. Delikatnie mieszamy.
Na wysmarowana maslem forme sypiemy bulke tarta. Wlewamy ciasto, na ktorym ukladamy gesto paski jablek ze skorka.
Pieczemy pol godziny w temperaturze 180 stopni.
Ciasto z jablkami Wilmy
Skladniki:
100 gram oliwy z oliwek
70 gram bialej maki
70 gram maki zytniej
130 gram cukru trzcinowego
sok z jablek (do ewentualnego rozrzedzenia ciasta)
2 jaja
1 lyzka proszku do pieczenia
1 kieliszek rumu
1 kg jablek
sol
bulka tarta i maslo do posmarowania formy
Przygotowanie:
Pol kilo jablek obieramy, kroimy w male kosteczki.
Wilma obiera jablka
Nastepne pol kilo jablek myjemy, zostawiamy skorke, tniemy na cwiartki a nastepnie na cieniutenkie paski.
Zoltka oddzielamy od bialek. Zoltka ubijamy z cukrem. Nastepnie dodajemy 2 rodzaje maki, proszek do pieczenia, rum, szczypte soli i tyle soku jablkowego, zeby ciasto nie bylo zbyt geste ani zbyt rzadkie.
Ubijamy piane z bialek. Do ciasta dodajemy jablka pokrojone na kwadraciki, a nastepnie ubita piane. Delikatnie mieszamy.
Sandra dodaje ubita piane do ciasta i jablek
Na wysmarowana maslem forme sypiemy bulke tarta. Wlewamy ciasto, na ktorym ukladamy gesto paski jablek ze skorka.
Pieczemy pol godziny w temperaturze 180 stopni.
Ciasto z jablkami Wilmy
wtorek, 17 stycznia 2012
Eko wywiad
Serdecznie zapraszam na moj nowy (juz czwarty) blog. Tym razem zajmuje sie ekologia. Na swiezutkim blogu pierwszy wywiad:
Milej lektury!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
