Stojac w kolejce po zlozenie wniosku o przedszkole dla Julci wpadl mi w rece bardzo ciekawy katalog: Kursy i szkolenia na terenie Pistoi i prowincji. Szkoda, ze przeterminowany, bo na rok szkolny 2011/2012. Mimo tego byl ciekawa lektura, wiec postanowilam zabrac go do domu.
A oto niektore z nich, tak do Waszej informacji (moze w przyszlym roku najdzie Was ochota!):
1. Birdgardening - nawet nie wiedzialam, ze istnieje takie slowo! Chodzi o zalozenie domkow ptaszkom w ogrodzie. Sztuczne gniazda, batboxy, wybor roslin, ktore "wspolzyja" z ptaszkami.
Kurs trwa 15 godzin i kosztuje (a raczej kosztowal 90 euro
2.Drzewo oliwne: zbieranie i przycinanie drzew.
Kurs trwal 20 godzin, kosztowal 52 euro
3.Przycinanie drzew oliwnych
18 godzin - 100 euro
4.Kurs tanca soft (????!!!!)
Kurs szczegolnie polecany osobom w trzecim wieku
Koszt: 280 euro, 64 godzin podskokow
5.Kurs Harmony Dance (?????!!!!)
16 godzin - 230 euro
6.Kurs tanca Modern Jazz
60 godzin - 604 euro!!
7.Taniec brzucha
20 godzin za 52 euro
8.Uczesania i fryzury dla naszych dzieci
Opis kursu: Trudny kontakt miedzy dzieckiem a fryzjerem moze byc oddalony dzieki mamie, ktora jest w stanie sie tym zajac.
30 godzin - 300 euro!!!!
9.Uczesania i fryzury dla naszych dziadkow
Opis:Nauka podstawowych technik by moc obciac i wysuszyc proste fryzury
30 godzin - 300 euro!!
10.Probowanie oliwy z oliwek
20 godzin - 60 euro
11.Zrobmy sie na bostwo (tak bym to przetlumaczyla)
Opis: jak robic makijaz i czesac sie na kazda okazje
30 godzin - 300 euro
12.Kurs choru
30 godzin - 425 euro
13.Kurs spiewu do musicalu
40 godzin - 410 euro
14.Uczymy sie spiewac
10 godzin - 170 euro
15.Kurs szycia kostiumow na karnawal dla dzieci od 0-12 lat
20 godzin - 100 euro
16.Kuchnia wegetarianska
15 godzin - 72 euro
17.Kurs cukierniczy - od slodkiego do slonego
50 godzin - 900 euro
18.Kurs robienia lodow
28 godzin - 576 euro
19.Mieso i jego ciecie
30 godzin - 540 euro
20. Sztuka czekolady
34 godziny - 576 euro
21. Dzisiaj przyjmuje gosci
Opis: Reguly przyjmowania gosci,nakrywania i ozdabiania stolu
30 godzin - 300 euro
22.Pizzaiolo
44 godziny - 840 euro
23.Barman
25 godzin - 300 euro
24.Barman/barmaid (???!!!)
21 godzin - 396 euro
25.Jak probowac wina
12 godzin - 112 euro
26.Jak probowac piwa?
20 godzin - 102 euro
27.Kurs wytwarzania piwa
9 godzin - 100 euro
Czy wybraliscie cos?
wtorek, 24 stycznia 2012
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Zagwozdki rodzicielskie cz.1 w 2012 roku
18 stycznia rozpoczal sie wyscig rodzicow po miejsce w przedszkolu. Mnie tez ta "psychoza" sie udzielila, wiec 18.01 przekroczylam prog urzedu. A tam pol Pistoi. Kazdy wypelnia formularze, gdzie sie da: na stolach,kaloryferach, krzeslach lub parapecie. Kolejka dluzy sie w mgnieniu oka. Stoje wiec i wypelniam w "powietrzu".
Goraco jak w tropikach. W urzedzie nie patrza na oszczednosci, grzeja na calego, mozna siedziec (stac) w krotkich rekawkach. Wreszcie przychodzi nasza kolej. Pani przeglada moj wniosek i mowi, ze w tym roku zmienily sie reguly. Juz nie mozemy zaznaczyc 2 szkol miejskich i 1 panstwowej, teraz tylko 1 miejska i 1 panstwowa lub 2 miejskie. Jednym slowem: mozemy wybierac w mniejszej liczbie szkol. Dodatkowo: szkola panstwowa musi byc z naszego rejonu, nie ta ktora my chcemy. I tu rzucaja ci klody pod nogi. Bo ja mieszkam na obrzezach Pistoi i szkola podporzadkowana dla nas nie znajduje sie w miescie tylko poza nim, w malej miescinie oddalonej o 3 km. Autobus do tej miesciny dojezdza ze 4 razy na dzien. Sprawdzilam godziny popoludniowe: odjezdza o 14, potem 16, a potem chyba o 18, a moze juz w ogole... Ekstra polaczenie!
Narazie zlozylam wniosek do szkoly miejskiej. Z panstwowa sie wstrzymam. Mam czas do 20 lutego. Ale pani mnie ostrzegla, zebym zlozyla wniosek do panstwowej, bo jak nie, to corka ma kiepskie szanse dostania miejsca. Znowu?
Goraco jak w tropikach. W urzedzie nie patrza na oszczednosci, grzeja na calego, mozna siedziec (stac) w krotkich rekawkach. Wreszcie przychodzi nasza kolej. Pani przeglada moj wniosek i mowi, ze w tym roku zmienily sie reguly. Juz nie mozemy zaznaczyc 2 szkol miejskich i 1 panstwowej, teraz tylko 1 miejska i 1 panstwowa lub 2 miejskie. Jednym slowem: mozemy wybierac w mniejszej liczbie szkol. Dodatkowo: szkola panstwowa musi byc z naszego rejonu, nie ta ktora my chcemy. I tu rzucaja ci klody pod nogi. Bo ja mieszkam na obrzezach Pistoi i szkola podporzadkowana dla nas nie znajduje sie w miescie tylko poza nim, w malej miescinie oddalonej o 3 km. Autobus do tej miesciny dojezdza ze 4 razy na dzien. Sprawdzilam godziny popoludniowe: odjezdza o 14, potem 16, a potem chyba o 18, a moze juz w ogole... Ekstra polaczenie!
Narazie zlozylam wniosek do szkoly miejskiej. Z panstwowa sie wstrzymam. Mam czas do 20 lutego. Ale pani mnie ostrzegla, zebym zlozyla wniosek do panstwowej, bo jak nie, to corka ma kiepskie szanse dostania miejsca. Znowu?
niedziela, 22 stycznia 2012
Konkurs
A moze by tak konkurs? Oderwijmy sie od niektorych spraw i upieczmy cos pysznego!
Na Wasze slodkie przepisy z fotografiami czekam do 31 stycznia 2012!
Przesylajcie na adres: aleksandra.seghi@email.it
Na zwyciezce czeka kalendarz z przepisami.
Na Wasze slodkie przepisy z fotografiami czekam do 31 stycznia 2012!
Przesylajcie na adres: aleksandra.seghi@email.it
Na zwyciezce czeka kalendarz z przepisami.
sobota, 21 stycznia 2012
Oficjalny komunikat
Niniejszym komunikuje, ze z dniem wczorajszym zakonczylam wspolprace z Polska Gotuje. Na zawsze, bez odwolan.
Nie bede tolerowac zachowan, ktore mialy miejsce w tych dniach. Ciesze sie, ze istnieja blogi na ktorych mozna napisac, to co myslimy. Tak tez zamierzam zrobic.
W listopadzie zeszlego roku gazeta Polska Gotuje poprosila mnie, bym napisala artykul o Wenecji. Zgodzilam sie. Oczywiscie za darmo. W zamian poprosilam o napisanie moich danych, a w szczegolnosci adresow moich blogow. Potrzebne bylo rowniez zdjecie.
Przyszedl pierwszy mail, a w nim wskazowki, co ma zawierac artykul. Ok, pomyslalam. Choc jest to dziwne. Wspolpracuje z wieloma portalami oraz paroma gazetami i nikt jeszcze mi nie narzucal, co mam napisac. Ok. Zaznaczylam tylko, ze w moim tekscie nie bede reklamowac zadnych lokali.
Tekst byl gotowy w kilka dni. Po jakims czasie przychodzi artykul do akceptacji. Totalnie zmieniony. Z trudnoscia moglam znalezc oryginalne zdania.W dodatku jedna za druga reklama lokali oraz teksty w stylu: siedze (nazwa lokalu) i popijam napoj alkoholowy (wszyscy wiedza, ze mam alergie na alkohol) lub jestem w... i zajdam sie risotto z boczkiem (wszyscy wiedza, ze jestem wegetarianka). Pisze do nich, ze nie akceptuje, zeby poprawiali.
Po jakims czasie przysylaja poprawiony artykul. Z nazw lokali nie zrezygnowali, tekst tez praktycznie nie moj. To malo, obok czytam: Wlosi, podobnie jak Francuzi udaja ze nie znaja angielskiego. Rece same opadly. Nigdy, przenigdy nie napisalabym czegos takiego.
Zdjecia mojego nie wklejono, bo od tego numeru juz nie bedzie zdjec autorow. Ale to nic. W danych o mnie napisano suche: filolog wloski, blogerka, autorka Smakow Toskanii. Niezbyt tego duzo, nie tak mialo byc.
Od razu napisalam, ze tekstu nie akceptuje a jesli wyjdzie w takiej formie, to prosze o skasowanie mojego nazwiska oraz danych. Bo ja sie pod nim nie podpisze.
Po tym glucha cisza. Wczoraj dostaje emaila, ze przepraszaja ale wszystko poszlo juz do druku.
Basta!
Kochani Blogerzy i Blogerki, nie dajmy sie wykorzystywac. Szanujmy sie, nie pozwolmy zeby ktos uzywal naszego nazwiska do swoich celow. Ma racje Iza , ktora napisala: cenmy sie, a inni beda nas cenic.
W nastepnych numerze Polska Gotuje zadam pisemnych przeprosin. Mysle, ze chociaz tyle nalezy mi sie z ich strony.
Nie bede tolerowac zachowan, ktore mialy miejsce w tych dniach. Ciesze sie, ze istnieja blogi na ktorych mozna napisac, to co myslimy. Tak tez zamierzam zrobic.
W listopadzie zeszlego roku gazeta Polska Gotuje poprosila mnie, bym napisala artykul o Wenecji. Zgodzilam sie. Oczywiscie za darmo. W zamian poprosilam o napisanie moich danych, a w szczegolnosci adresow moich blogow. Potrzebne bylo rowniez zdjecie.
Przyszedl pierwszy mail, a w nim wskazowki, co ma zawierac artykul. Ok, pomyslalam. Choc jest to dziwne. Wspolpracuje z wieloma portalami oraz paroma gazetami i nikt jeszcze mi nie narzucal, co mam napisac. Ok. Zaznaczylam tylko, ze w moim tekscie nie bede reklamowac zadnych lokali.
Tekst byl gotowy w kilka dni. Po jakims czasie przychodzi artykul do akceptacji. Totalnie zmieniony. Z trudnoscia moglam znalezc oryginalne zdania.W dodatku jedna za druga reklama lokali oraz teksty w stylu: siedze (nazwa lokalu) i popijam napoj alkoholowy (wszyscy wiedza, ze mam alergie na alkohol) lub jestem w... i zajdam sie risotto z boczkiem (wszyscy wiedza, ze jestem wegetarianka). Pisze do nich, ze nie akceptuje, zeby poprawiali.
Po jakims czasie przysylaja poprawiony artykul. Z nazw lokali nie zrezygnowali, tekst tez praktycznie nie moj. To malo, obok czytam: Wlosi, podobnie jak Francuzi udaja ze nie znaja angielskiego. Rece same opadly. Nigdy, przenigdy nie napisalabym czegos takiego.
Zdjecia mojego nie wklejono, bo od tego numeru juz nie bedzie zdjec autorow. Ale to nic. W danych o mnie napisano suche: filolog wloski, blogerka, autorka Smakow Toskanii. Niezbyt tego duzo, nie tak mialo byc.
Od razu napisalam, ze tekstu nie akceptuje a jesli wyjdzie w takiej formie, to prosze o skasowanie mojego nazwiska oraz danych. Bo ja sie pod nim nie podpisze.
Po tym glucha cisza. Wczoraj dostaje emaila, ze przepraszaja ale wszystko poszlo juz do druku.
Basta!
Kochani Blogerzy i Blogerki, nie dajmy sie wykorzystywac. Szanujmy sie, nie pozwolmy zeby ktos uzywal naszego nazwiska do swoich celow. Ma racje Iza , ktora napisala: cenmy sie, a inni beda nas cenic.
W nastepnych numerze Polska Gotuje zadam pisemnych przeprosin. Mysle, ze chociaz tyle nalezy mi sie z ich strony.
piątek, 20 stycznia 2012
W zlobie lezy
W Bazylice w Pistoi jeszcze swieta. W dolnej czesci kosciola stoi jeszcze zlobek.
Jak co roku zaskakuje oryginalnoscia. Tym razem artysta Franco Melani (chyba ten sam, ktory jest miejscowym projektantem mody) wykonal zlobek z makaronu!!
A jakze, przeciez nie ma to jak pasta!!
Oto kilka zdjec:
Nastroju dodaja koledy plynace z glosnika, w wykonaniu Andrea Bocelli. Co kilka minut gasnie oswietlenie, a nad zlobkiem pojawia sie gwiazda betlejemska, ktora wedruje przez cala sciane.
Przy zlobie lezy ksiazka pamiatkowa, do ktorej mozna sie wpisywac.
Zlobek bedzie stal az do marca, podobno wszytko dlatego, ze jest on atrakcja dla turystow odwiedzajacych miasto.
Jak co roku zaskakuje oryginalnoscia. Tym razem artysta Franco Melani (chyba ten sam, ktory jest miejscowym projektantem mody) wykonal zlobek z makaronu!!
A jakze, przeciez nie ma to jak pasta!!
Oto kilka zdjec:
Nastroju dodaja koledy plynace z glosnika, w wykonaniu Andrea Bocelli. Co kilka minut gasnie oswietlenie, a nad zlobkiem pojawia sie gwiazda betlejemska, ktora wedruje przez cala sciane.
Przy zlobie lezy ksiazka pamiatkowa, do ktorej mozna sie wpisywac.
Zlobek bedzie stal az do marca, podobno wszytko dlatego, ze jest on atrakcja dla turystow odwiedzajacych miasto.
czwartek, 19 stycznia 2012
środa, 18 stycznia 2012
Wiadomosc z ostatniej chwili nr.2
Wlasnie odkrylam, ze okladka drugiej ksiazki jest juz widoczna w internecie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
