czwartek, 2 lutego 2012

I po sniegu

Tak jak pisalam wczoraj, snieg w samym miescie Pistoi pada tylko raz w roku. Nastepnego dnia ani sladu po nim.
Na glownym miejskim targu tylko pare stoisk. Ludzi prawie w ogole.


Wszystkie restauracyjki otwarte w oczekiwaniu na zglodnialych turystow, ktorych dzisiaj raczej nie widac. Jeden lokal wpadl na swietny pomysl, by swoich klientow okrywac kocami. Ja jednak wolalabym jesc w srodku.


Po sniegu pozostalo wspomnienie (swiadcza o tym zasniezone dachy samochodow). Mimo to, kierowcy nie zrezygnowali z lancuchow na oponach. Beda na nich jezdzic przez najblizszych kika dni...

Konkurs roztrzygniety

Zwyciezczynia konkursu na pyszne ciasto zostala: Kasia z bloga

http://kasiarutkowska.blogspot.com

Gratuluje!
A oto przepis:


                            Siodme Niebo

Skladniki (wszystko w ilosci wg potrzeby serca):
serek mascarpone
platki migdalowe
kakao
cukier puder




Przygotowanie:
Na talerzyku kladziemy jedna lub dwie lyzki serka mascarpone.
Na ten bialy puch wrzucamy trochê/duzo (wedle potrzeby) mieszanki z rondelka: platki migdalowe uprazone na masle razem z kakao i cukrem.
Zjesc od razu by poczuc sie jak w siodmym niebie :)

Ostatni wpis dotyczacy PG

Po szesciu dniach ciszy dostalam odpowiedz od gazety Polska Gotuje. Mimo, ze moje emaile adresowane byly do dwoch naczelnych redaktorek napisal do mnie Publishing Manager do spraw nowych projektow. Pan napisal, ze przytaczam jedynie wybrane fakty oraz sugeruje nieuczciwe traktowanie autorow za co oczekuja bezzwlocznego zaprzestania rozpowszechnienia krzywdzacych wydawce oskarzen i usuniecia dotychczasowych. W celu polubownego i szybkiego rozwiazania sprawy w nastepnym wydaniu gazety umieszczone zostanie sprostowanie dotyczace slowniczka.
Nie bede komentowac. Korespondencje z gazeta Polska Gotuje uwazam za zamknieta. A wszystkich, ktorzy maja cos do powiedzenia zapraszam na blog:


Opublikujemy kazdy wpis.



środa, 1 lutego 2012

Jeden dzien w roku ze sniegiem

W miescie Pistoi raz do roku pada snieg (w gorach pada czesciej i utrzymuje sie przez jakis czas). W nocy wialo i huczalo. Myslalam, ze zostaniemy w domu. Jednak chec zrobienia zdjec byla silniejsza. Tak wiec postanowilysmy przejsc sie do Giusy i Ezio i kupic kawalek pizzy.


Ulice wymarle, co jakis czas przejezdza auto z lancuchami na oponach.


Giusy zdziwiona, ze wyszlysmy z domu w taka pogode. Dzisiaj i jutro szkoly sa zamkniete.
- Ale teraz wracacie juz do domu? - pyta dla upewnienia.

 Foto by Julcia




















Na termometrze 0 stopni. Jutro bedzie juz po zimie...

Pada snieg!

No i pada rowniez w Pistoi! Wyskoczylam na taras zrobic to zdjecie, jutro popstrykam wiecej.

Karnawal na calego

W niedzielne popoludnie udalismy sie do Galcetello - malutkiej frakcji przy polnocnym Prato. Jeszcze nigdy tam nie bylam, stad nie wiedzialam czego sie spodziewac. Przez Galcetello przechodzi jedna duza ulica.

 Wiatr zerwal ubranie Elvisa

Na niedziele zostala ona zamknieta, ogrodzona metalowymi plotkami. Jeden bardzo starszy kierowca ich nie zauwazyl, wjechal w nie autem i jakby nigdy nic przejechal przez cala aleje (ciagnac za soba jeden plotek). Na jego widok ludzie stukali sie w glowe.


Przemarsz alegoryczny mial zaczac sie o 14.30. Jednak po uczestnikach nie bylo ani sladu ani slychu.


Zziebnieci weszlismy do jedynego okolicznego baru. Okazalo sie, ze siedzi tam pol okolicy i ogrzewa sie przez zimnem. Byla tez grupa mlodych ludzi w bialych kombinezonach. Potem staneli na czele karnawalowej parady.
Okolo godziny 15.15 zaczely zbierac sie okoliczne dzieci.






Pani przygotowujaca do wystepu wszystkie Myszki Miki


















 
Wszystkie przebrane i gotowe na obrzucanie sie konfetti i psikanie kolorowymi spray'ami. Ruszyla ciuchcia - atrakcja dnia.


Skompletowano tez uczestnikow parady i rozpoczeto karnawal w Galcetello.




Duze figury przypominaly mi ufoludki z filmu "Mars attack" 


























W ciagu godziny wiatr wszedl mi w plecy i mimo zimowej czapki poczlam dreszcze. Jak tylko parada sie zakonczyla ucieklismy do samochodu, by ruszyc w dalsza droge. Kierunek: swieto necci (nalesnika kasztanowego)...

wtorek, 31 stycznia 2012

Antykwariat w Montemurlo

W niedziele rano mialam przeczucie, ze na targu staroci w Montemurlo znajde cos ciekawego. Niestety szalal taki wiatr, ze zwiedzanie stoisk slalo sie prawie niemozliwe. Zreszta niekotrzy juz o godzinie 11 zbierali sie do domow. W taka pogode trudno jest wystac.
Przeszlam sie wzdluz i wszerz i znalazlam ksiazke kucharska toskanska. Bardzo sympatyczna, niektore nowe, apetyczne potrawy, ktorych do tej pory nie znalalam. Tak wiec bede gotowac!
Oto pare zdjec z targu, zrobionych w locie.

Zachwalanie przedmiotow

Sympatyczny konik na kolach