środa, 20 czerwca 2012

Wloski dzem morelowy

Za oknem zar, wiec wczoraj postanowilysmy zostac w domu. Wiadomo, kuchnia w poblizu, wiec chce sie cos ugotowac! A ze lodowka pelna owocow typu: brzoskwinie, morele, banany, czeresnie, jablka... postawilam na zrobienie kilku sloikow dzemow! Czyli dogrzalam mieszkanie.
Dzisiaj proponuje wloski dzem morelowy:

Marmellata di albicocche

Skladniki na 2 sloiczki 200 ml:
250 gram moreli
200 gram cukru (ja dodalam trzcinowego)
1 cytryna


Przygotowanie:
Owoce mojemy: polowe kroimy na drobne kawalki, polowe miksujemy blenderem (w wersji oryginalnej bylo przepuszczenie przez sito).


Owoce wrzucamy do garnka, dodajemy starta skorke z cytryny oraz sok z cytryny.


Stawiamy na malym ogniu, od momentu wrzenia gotujemy przez 2 minuty.
Dodajemy cukier i gotujemy na malym ogniu przez okolo 30 minut, az dzem lekko zgestnieje.


Rozlewamy do sloikow i pasteryzujemy.


Z czym zjedlibyscie taki dzemik?

wtorek, 19 czerwca 2012

Najpiekniejsze Usmiechy dla Wloch

Kochani,
jeszcze raz dziękujemy Wam za udział w akcji „Uśmiech dla Włoch” – a także za głosowanie na najbardziej uroczy uśmiech, który poszybował do Italii!


Z naszych obliczeń wynika, że najbardziej spodobał się Wam uśmiech Antka (zdjęcie 41), na którego oddano dwadzieścia pięć głosów. Antku, dostaniesz od nas świetną torbę na laptopa! Prosimy Cię o przesłanie swojego adresu korespondencyjnego na adres mailowy julia@ilponte.pl.


41 Antoni


Drugie miejsce zajęły Ola, Marta, Magda i Agata (fot.55, 21 głosów) – otrzymują one od nas czapeczkę z włoską flagą. Dziewczyny, podzielicie się grzecznie czapeczką? Was również prosimy o podanie adresu, pod który mamy wysłać nagrodę.

55 Ola, Magda, Marta i Agata


Trzy zdjęcia otrzymują nagrody od Monini Polska w postaci pędzelków do oliwy. Są to:
nr 14 Kasia Bionda (10 głosów)

14 Kasia Bionda


nr 45 Paulina i Ania (11 głosów)

45 Paulina i Ania


nr 47 Agata, Artur i Franciszek (3 głosy)

47 Agata, Artur i Franciszek


- na Wasze adresy także czekamy pod adresem julia@ilponte.pl.

Na koniec jeszcze specjalny upominek dla Agi i Maleństwa ze zdjęć nr 29 i 30. Skontaktował się z nami portal Rozkwitalnia.pl (www.rozkwitalnia.pl), który ufundował sympatyczną nagrodę dla naszej przyszłej mamy! Agnieszko, Kalendarz Fasolki czeka na Ciebie, podaj nam swój adres korespondencyjny!

29 Aga i Maluszek 30 Aga i Maluszek


Wszystkim innym przesyłamy natomiast promienne uśmiechy. Jeszcze raz zerknijcie na nasz wesoły kolaż. Świat jest piękny!

UŚMIECH DLA WŁOCH
UŚMIECH DLA WŁOCH

Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz dziękujemy za udział w akcji -
Julia Wollner & Aleksandra Seghi

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Oficjalnie wakacje

Program "Up Magazine", podczas ktorego nadajemy wiadomosci dla naszych rodakow, przestaje nadawac na okres wakacji. Czyli, ze i my zaczelismy wakacje!
Odwiedzilam Bibe - redaktor naczelna naszego programu. A Julcia zrobila nam pamiatkowe zdjecie.


Wszystkich sluchajacych nasz program zapraszamy we wrzesniu, jak zawsze w Radio Diffusione Pistoia, 92.100 oraz 95.00 FM

niedziela, 17 czerwca 2012

Wszyscy w strone morza

Nadszedl moment kiedy wyjazd nad morze staje sie "srednio przyjemny". Oto kilka powodow:
1. Korek na autostradzie. Juz od wczesnych godzin za Altopascio do wyjazdu Piza przesuwamy sie bardzo bardzo powoli. Jesli nie mamy telepassu, to jeszcze musimy stac w dluugiej kolejce by zaplacic za autostrade.
2.Brak miejsc parkingowych. Nad morze dotarlismy o godzinie 10 i mielismy jeszcze szczescie by znalezc wolny przesmyk. Pozniej nei bylo szans.


3.Na plaze trzeba wejsc w butach i najlepiej zeby w nich zostac. Piasek parzy i nie da sie po nim spokojnie przejsc (w cieniu 37 stopni).
4.Jesli chcemy sie wykapac, to z naszego koca musimy podskokami dobiec do wody i rzucic sie do niej.

 Ostatnie rzedy plazowiczow, w pierwszych bylo naprawde ciasno

5. Na plazy pelno ludzi, jeden obok drugiego. Jeden rozmawia godzinami przez komorke, inny pali nalogowo papierosy.
6.W zwiazku z tym, ze na piasku mozna ledwo wytrzymac, plazowicze stoja w wodzie. Tworzy sie tam lekki tlok. Woda goraca! (milo) Jeden plywa spokojnie, drugi skacze na glowke.
7.Powiem szczerze: wstalismy rano i w 2 minuty zdecydowalismy, ze jedziemy nad morze. Z tego wszystkiego zapomnielismy wziasc czegos do jedzenia.
Poszlam wiec do baru po kawalek pizzy dla Julci. Zaplacilam 3,50 euro.


Wydaje mi sie, ze to duzo.

Wole spokojniejsza plaze, mniej zamieszania. Lubie polozyc sie i wsluchiwac w szum morza, a nie w czyjas rozmowe z mama (chlopak obok mnie rozmawial dobre pol godziny z mama i zdawal jej relacje z calego tygodnia).
Lubie zapach morza, a nie papierosow, ktore zakopywane sa potem w dolku, obok recznika.

sobota, 16 czerwca 2012

Co jakis czas z pozdrowieniami dla Wiezy

Raz na jakis czas, tak jak turysci z calego swiata, jedziemy do Pizy by przejsc sie po Placu Cudow.


Dla zainteresowanych zmotoryzowanych: parking, ktory znajduje sie na przeciwko placu kosztuje 2 euro /za godzine (po 22.30 1 euro/za godzine).


Wyjscie z parkingu to przejscie miedzy "korytarzem" zrobionym z torebek typu Prada, Gucci...


Podczas ostatniej wizyty postanowilam przyjrzec sie fotografujacym i fotografowanym. Malo kto stawal w klasycznej pozie.



















 Najlepsza byla poza typu: podpieram sie o wieze. Fajnie to wyglada dla kogos, kto obserwuje z boku:


Ja sfotografowalam sie pod sama wieza. Zeby objac ja cala, moj maz musial polozyc sie na chodniu. Dla innych musialo to rowniez wygladac smiesznie...


Jedno jest pewne: bedac na Placu Cudow, czy to pierwszy czy setny raz, trzeba pstryknac sobie zdjecie!

piątek, 15 czerwca 2012

Raz, dwa, trzy i pesto gotowe

Moja bazylia rozrosla sie "na calego". Jednak to racja, ze potrzebuje duzo miejsca. Po kupieniu jej w sklepie (mowa o doniczce), od razu musimy ja przesadzic do baaaaaaardzo duzej donicy. Po kilku dniach widac rezultaty.


Postanowilam zrobic pesto, takie na szybko, bez zadnego, konkretnego przepisu.
Na poczatku poprosilam Julcie, zeby oberwala listki. Ach, jaka to byla zabawa!
Oto zdjecie "po":


Wyszla cala "miska salatkowa" lisci:


Dodalam do nich przechy piniowe, dwa zabki czosnku,oliwe z oliwek, sol, starty parmezan. Wszystko "na oko". I zmiksowalam blenderem:


Wyszedl spory sloiczek pesto, taki 300 ml-owy. Oto pesto po zmiksowaniu:


Wierzch pesto wlozonego do sloika zalalam pol-centymetrowa warstwa oliwy z oliwek, tak zeby pesto nie wyschlo i nie zgnilo.

czwartek, 14 czerwca 2012

Addio Cerbaia

Niby mowi sie: do trzech razy sztuka, ale nam dwa razy wystarczyly. I to w zupelnosci.
Pierwszy raz przyjechalismy do Cerbai na targ rekodzielniczy. Kompletny niewypal. W dodatku zar lal sie z nieba, wiec co chwile chodzilismy do pobliskiej lodziarni.
Tym razem bylismy w poblizu, bo w Chiesanuova. A ze wyczytalismy o fescie w Cerbai, to powiedzielismy sobie: dlaczego nie, wystarczy przejechac kilka kilometrow i jestemy na miejscu. Prawde mowiac: skusil nas napis: pizza...
Po zlozeniu zamowienia posadzono nas pod samym telewizorem, gdzie akurat trwala transmisja z Euro.


Wiec praktycznie wszystkie oczy byly zwrocone  w naszym kierunku.


Napisze szczerze: to byla moja najgorsza pizza jaka kiedykolwiek jadlam! Niewypieczona, gruba podeszwa z gora wszystkiego co dalo sie wrzucic: to Vegetariana w miejscowym wydaniu.


Sklad: sos pomidorowy, ser (raczej nie mozzarella), cukinie, karczochy w oliwie, marchew, rozne rodzaje salay (mysle, ze radicchio oraz bietola), byc moze baklazan. Za duzo jak na jedna pizze. Ale w menu byla tylko nazwa pizzy, a nie bylo wymienionych skladnikow.
Margherita z malymi, czeresniowymi pomidorkami tez nie byla rewelacyjna. Na tej samej niedopieczonej podeszwie i ciezko-strawnym serze.


Julcia zamowila penne z sosem pomidorowym. I tu tez duzy znak zapytania: polowa z nich byla rozgotowana, a polowa twarda w srodku. Jak to mozliwe? Maz twierdzi, ze wrzucili penne na wrzatek, a potem zorientowali sie ze to zbyt mala porcja i jeszcze troche dorzucili. Stad nierownomiernie sie ugotowaly. Ja mam wizje bardziej pesymistyczna, ale nie bede o niej pisala.
Zeby poprawic sobie humor zajrzelismy do lodziarni. Doslownie zajrzelismy i wyszlismy. Lody mialy chyba z miesiac, rozlazily sie po pojemnikach, moze sie rozrozily i potem znow zamrozily?
Na glownym placu byla druga lodziarnia, ale niestety juz zamknieta.
Humorow nie poprawilismy.
Jednym slowem: addio Cerbaia, juz tu nie przyjedziemy.