sobota, 14 lipca 2012

Pistoia Blues 2012

Po raz pierwszy od 8 lat nie ma mnie w Pistoi na Festiwalu pt.Pistoia Blues. Zaluje, bo jestem do niego przywiazana. Ale w tym roku tak potoczyly sie losy, ze w lipcu jestem w Polsce.
Na pocieszenie wlasnej siebie wklejam zdjecie z zeszlego roku, na ktorym znajduja sie moje wloskie kolezanki: Giovanna, Linda, Daniela i Laura.


Odwiedzaja zawsze moje stoisko rekodzielnicze. W tym roku zaluja, ze mnie nie ma. Moje stoisko bylo punktem spotkan wszystkich znajomych. Nostalgia...

piątek, 13 lipca 2012

Toskanska tarta z serem ricotta

Wczoraj mialam specjalnych gosci: dwie czytelniczki Slodkich pieczonych kasztanow. Chcialam przyjac je jak najlepiej. Stad postanowilam upiec sympatyczne, toskanskie ciasto. Oto przepis:

Crostata di ricotta

Skladniki:
500 gram sera ricotta
100 gram cukru
4 jaja plus 1 bialko
starta skorka z 1 cytryny
50 gram kandyzowanego cedru (ja nie mialam i dodalam kandyzowana skorke cytrynowa)
100 gram rodzynek
1 lyzka rumu
100 gram obranych migdalow i zmiksowanych

Skladniki na kruche ciasto:
200 gram maki
2 zoltka
70 gram masla
100 gram cukru
szczypta soli


Przygotowanie:

Ze skladnikow zagniesc ciasto.


Oblozyc folia aluminiowa i wlozyc na godzine do lodowki.
Ze skladnikow przygotowac mase serowa: wszystko razem zmiksowac na jednolita mase.


Okragla forme do ciasta wysmarowac maslem. Spod i brzegi wylozyc ciastem.


Wlac mase serowa.


Piec 40-45 minut w 180 stopniach.
Tuz przed podaniem na stol posypac tarte cukrem pudrem.

czwartek, 12 lipca 2012

Ciao

Bedac ostatnio w gorach Pistoi przy jednym z domostw zauwazylam stary motor.
-O Ciao! - zawolal moj maz.
Kogo on pozdrawia - pomyslalam.
Okazalo sie, ze to Piaggio, motorowy antyk na pedaly.


Pierwszy model Ciao wyprodukowano w 1967 roku. Kosztowal 50.000 lirow (trudno jest mi powiedziec, ile to bylo w przeliczeniu na obecne pieniadze) i wazyl okolo 40 kg (bez paliwa w srodku, bak 2,8 litra). Sylwetka przypominala damski rower z lat 70-tych.
Ciao zyskal bardzo duza popularnosc i juz w latach 80-tych produkowano az 4 jego wersje. Cena dochodzila do 140.000 lirow. Podobno na 1 litrze paliwa mozna bylo przejechac az 70 km! Ciao rozpedzal sie do predkosci 50 km/h.


Produkowany byl przez 40 lat. Zostal uznany jako najbardziej sprzedawany wloski cyklo-motor na swiecie. W sumie wyprodukowano 3 i pol miliona egzemplarzy. Piekna historia!

wtorek, 10 lipca 2012

Pociagowe rozmyslania

Chwilowo nie ma mnie w Toskanii, ale myslami wciaz tam jestem.
W ostatnich dniach, prawie codziennie korzystam z podmiejskich kolei warszawskich.
Dzisiaj rano kiedy po raz kolejny punktualnie zjawila sie SKM-ka (chyba tak prawidlowo brzmi skrot) pomyslalam: jak to sie dzieje, ze w Pistoi pociag jest prawie zawsze spozniony, a tu wszystko dziala jak w szwajcarskim zegarku? Jak na tablicy informacyjnej jest 9.25, to przyjezdza o 9.25! Rewelacja!
Jadac z Pistoi do Florencji wiekszosc pociagow (pisze wiekszosc, nie chce robic prywatnych statystyk) jest opoznionych o minimum 5 minut. Czasem czeka sie 20 minut. Wszystko ze stoickim spokojem, po prostu na elektornicznej tablicy zwieksza sie opoznienie. Czasem bywa tak, ze oplaca sie wsiasc w pociag, ktory jest pozniej, ale ktory przyjedzie wczesniej niz ten opozniony :)
Opoznienia zdarzaja sie rowniez ze stacji startowej, tj. z tej, z ktorej pociag dopiero zaczyna swoja trase. Mam na mysli np. Florencje Santa Maria Novella. Niby ma odjechac 13.38, ale odjedzie 13.42.
Dwa kraje, dwa sposoby na jazde koleja.

 A tu "zderzenie" nowego ze starym, Pistoia

Poroznila nas nie tylko kwestia czasowa, ale i "klimatyczna".
W SKM-ce nie ma klimatyzacji, przy obecnych temperaturach czlowiek topnieje jak maslo poza lodowka. Wszyscy jak jeden maz maja krople potu na czolach. Kompletnie zaskoczyl mnie dzis pewien pasazer: przystojny i opalony mezczyzna w dobrze skrojonym garniturze. Usiadl dosc blisko mnie, powiedzialabym wystarczajaco, zeby spojrzec na jego nogi. Pan mial sportowe klapki z odkrytymi pietami, odkrytymi palcami! Gdyby zobaczyl to Wloch/Wloszka (uwazani za znawcow mody, dobierania ubioru) zlapaliby sie za glowe. Ale moze pan tak ratowal sie od goraca? W kolei i nie tylko?
Przeanalizujmy druga podmiejska kolej warszawska: tzw. WKD-ke. Tu z kolei wlaczona klimatyzacja, ale i otwarte okna. Bez sensu, bez logiki.
Jak to jest w Toskanii? Z mojego doswiadczenia wraz z goracem w pociagach wlaczana jest klimatyzacja. Wszyscy rozumieja, ze nalezy nie otwierac okien. Czyli jest tak jak powinno byc.
A tak na marginesie: lubicie podrozowac koleja? Czy to w Polsce, czy we Wloszech...

poniedziałek, 9 lipca 2012

Wloskie lody truskawkowe

We Wloszech juz dawno po truskawkach. W Polsce chyba ostatnie dni. A skoro jeszcze mozna je kupic i za oknem goraco, to proponuje lody! Oto wloski przepis:

Gelato alla fragola
Skladniki:

250 gram swiezych truskawek
120 gram cukru trzcinowego
250 ml mleka
1 cytryna

Przygotowanie: 
Obrac i umyc truskawki.

Cukier trzcinowy i obrane truskawki

Zmiksowac cukier trzcinowy na cukier puder.


Zmiksowac truskawki z cukrem pudrem, sokiem i starta skroka z cytryny.


Dodac mleko i zmiksowac.


Przelac lody do garnuszka (uprzednio zamrozonego) i pozostawic w zamrazalce przez okolo 50 minut. Co jakis czas mieszac by nie wytworzyly sie brylki lodu.
Podawac z owocami lub na przyklad polewa czekoladowa...


Podoba mi sie ten przepis, gdyz jest light: pozbawiony smietany i jaj. Do tego zamiast cukru bialego - trzcinowy. Te lody przypominaja bardziej sorbet. Lekka nutka cytrynowa dodaje im ciekawego smaku.

niedziela, 8 lipca 2012

Milo spedzony czas

Wlasnie dla takich chwil warto prowadzic bloga, pisac o tym co sie lubi i znajdowac odzew w tzw. rzeczywistosci.
Wczoraj wieczorem wrocilam z Krakowa. Bylo rownie goraco jak w Pistoi. Troche ochlody przyniosly nam lody u Sycylijczyka, na ktore zaprowadzila nas Iwona - stala czytelniczka bloga Moja Toskania.



Serdecznie dziekuje jej, ze zechciala sie z nami spotkac i oprowadzic po miescie.
Lody wysmienite i juz mi ich brakuje. Kazdy smak rewelacyjny. Polecam wszystkim, ktorzy wybieraja sie do Krakowa.
Mam nadzieje, ze juz wkrotce znow tam wrocimy. Moze w mniej upalne dni, bo przy takich temperaturach trudno sie zwiedza.