poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Co robic?

I co robic? Ja sie boje...


Moj maz nie chcial wyprosic gekonka z lazienki, bo Wlosi wierza, ze te zwierzatka przynosza szczescie. Tak wiec...zostal w domu!! Kto wie, gdzie teraz jest? Oby nie w lozku!!!!!!

niedziela, 12 sierpnia 2012

Lody o smaku parmigiano

Istne szalenstwo: lody parmezanowe! A jednak chcialam sprobowac.


Gelato al parmigiano

Skladniki:
100 gram startego parmezanu
200 ml gestej smietany
sol i pieprz

Przygotowanie:
Do garnuszka wlewamy smietane, wsypujemy parmezan, sol i pieprz (wedlug smaku, zalecam malo soli, bo parmezan jest juz slony). Gotujemy na malym ogniu przez 10 minut.


Pozostawiamy do ostygniecia.
Rowniez w tym przypadku do zrobienia lodow potrzeba maszynki (przygotowanie to 30 minut). Ale ja nie mam (jeszcze). Wiec po prostu gotowa mase lodowa wlozylam do zamrazalnika. Po 1,5 godzinki lody byly gotowe.

Lody parmezanowe moga byc rowniez przystawka, przekaska podawana z zapiekanym pieczywem, na toscie lub sucharku. Obok mozna polozyc swiezego pomidora i listek bazylii.

sobota, 11 sierpnia 2012

Mile spotkanie

Tydzien temu napisala do mnie Kasia, czytajaca moj blog i ksiazki oraz sama prowadzaca bloga. Mozecie na nim podziwac bizuterie, ktora sama wykonuje.
Czekajac na Kasie i Ele mialam przyjemnosc uczestniczyc w paradzie najwazniejszych glow miasta Florencji, w tym samego burmistrza.

Burmistrz Matteo Renzi

Kiedy pojawily sie dziewczyny zaproponowalam kawe w fajnym barze, ktory okazal sie zamkniety!!!!!!!!!!


Sierpien to taki dziwny miesiac, kiedy wiele lokali i sklepow jest nieczynna, ze wzgledu na wakacje. Co z tego, ze w miescie wlasnie teraz kwitnie turystyka. Wlosi w sierpniu wyjezdzaja nad morze i juz!

Zwiedzilysmy Hale przy San Lorenza, nasza uwage przyciagnely przyprawy oraz sery.


Nastepnie ruszylysmy w strone mojej ulubionej lodziarni na ulicy dei Servi. Mam nadzieje, ze dziewczyny zgodza sie ze mna, ze robione tam lody sa naprawde dobre.


Osoby, ktore w tych dniach wybieraja sie do Wloch uczulam, by zawsze nosily ze soba butelke z woda lub innym napojem. Jest bardzo goraco i organizm szybko traci plyny. Trzeba uwazac, bo w pelnym sloncu moze sie zdarzyc, ze zacznie bolec nas glowa lub bedzie sie krecic w glowie. Omdlenia tez sie zdarzaja. To tak na margniesie moja mala rada.
My na szczescie dobrze sie mialysmy, wode pilysmy, lody jadlysmy i gdybysmy jeszcze dluzej chodzily po centralnych uliczkach pewnie poszlybysmy i na granite! Moze nastepnym razem? Dla mnie cytrynowa!

piątek, 10 sierpnia 2012

Pizza warzywem

O takiej sensacji trzeba napisac: w Stanach Zjednoczonych pizza zostala uznana za warzywo (zrodlo: rmf24.pl ). Cytuje:

"Ustawodawcy w Kongresie USA uznali, że dzięki sosowi pomidorowemu pizzę można zakwalifikować jako porcję warzyw.
W myśl wytycznych Kongresu kawałek pizzy będzie zaliczany jako porcja warzyw, jeżeli będą się na nim znajdować co najmniej dwie łyżki sosu pomidorowego. Według resortu rolnictwa, ilość sosu trzeba by zwiększyć do pół kubka (ok. 120 ml), by o pizzy można było mówić w tych kategoriach."


Nie wiem, czy nie beda musieli wprowadzic poprawek, bo wedlug mnie pizza Hawajska moglaby byc owocem!

czwartek, 9 sierpnia 2012

Konkurs "Ja wysylam, Ty przyrzadzasz", odcinek 1

Otwieram cykl, ktory nazwalam "Ja wysylam, Ty przyrzadzasz". Chodzi o to, ze ja wyszukuje w sklepach foremek,  roznych urzadzen do wyrabiania czegos, wklejam zdjecie tego czegos na blog. Osoba, ktora pierwsza zglosi sie poprzez napisanie w komentarzu pod postem: "Ja przyrzadze" dostanie ode mnie to cos. Bardzo prosze o branie udzialu tych osob, ktore naprawde potem przyrzadza jakas potrawe w tym, co dostali ode mnie. Nalezy zrobic zdjecie potrawy i przeslac przepis. W taki oto sposob bede mogla go opublikowac i napisac kto je przyrzadzil.

To jak, bawimy sie? Oto nagroda, ktora wczoraj wypatrzylysmy z Julcia w sklepie. Chodzi o dwie foremki w ksztalcie misia, jedna mala, druga wieksza:

Zdjecie wykonane na ulubionym, ksiezniczkowym tle Julci

Kto wykona ciasteczka w misiowym ksztalcie?
Wystarczy w komentarzu pod postem (na blogu) napisac: "Ja przyrzadze" i nagroda powedruje do zwyciezcy.

środa, 8 sierpnia 2012

Zaliczony bar na rogu

Kilka dni temu odwiedzilysmy bar San Vito na skrzyzowaniu ulic via della Madonna i Corso Gramsci. Musze powiedziec, ze wybor slodkich i slonych rogalikow byl imponujacy. Ja wybralam tego z maki zytniej z dzemem z jezyn. Zdjecie ponizej:


Cappuccino rowniez dobre. Polecam, ale prosze o uwage przy kasie. Mi pan policzyl za duzo.
Juz niedlugo swoj bar otwiera Andrea,  o ktorym pisalam w mojej ksiazce "Slodkie pieczone kasztany". Najpierw pracowal "U Carmine". Tam zrobil furore i zdobyl sukces w calej Pistoi. Po wielu latach zrezygnowal z tej pracy i sam zalozyl bar. Wszystko byloby dobrze, gdyby nie zla lokalizacja. Nikt tam nie docieral, nawet nikt nie wiedzial, ze tam Andrea robi kawe! Tak wiec pierwsze doswiadczenie bycia na swoim nie wypalilo. Andrea przeniosl sie do centrum, zaczal pracowac dla malutkiego baru, nie przynoszacego zyskow. Kiedy tylko wiesc rozniosla sie po miescie, ze robi tam kawe, bar zapelnil sie po brzegi. Andrea znow triumfowal. My bylysmy tam codziennie, zreszta jak tylko przekraczalysmy prog lokalu to Andrea juz nalewal letnie, spienione mleko do szklanki (napoj Julci).
Widocznie Andrea nie moze "ustac" w jednym miejscu. Znow zapragnal zmiany.
20 sierpnia, czyli za "pare" dni otwiera swoj wlasny bar, drugi w karierze. Otwiera 5 metrow od baru, w ktorym do niedawna pracowal (a ktory obecnie znow przezywa kryzys, bo ludzie przestali chodzic). Zobaczymy, jak potocza sie jego losy.


czekamy na otwarcie baru Andrei

wtorek, 7 sierpnia 2012

Sredniowieczna Calamecca

Pewnie pamietacie relacje z zeszlego roku z Calamecca:


Tym razem odbylo sie tam swieto sredniowieczne. W paradzie historycznej uczestniczyli rowniez Francuzi, ktorzy maja tutaj drugie domy. Oto relacja fotograficzna:

Te dwa zdjecia powyzej podobaja mi sie najbardziej






Ten pan po lewej byl najlepiej ubrany: do stroju sredniowiecznego zalozyl przez ramie torebke Gucciego










Francuzi

Goraco dawalo sie we znaki


Fotografujacych i filmujacych bylo sporo, ale kazdy znalazl swoje miejsce i nie przeszkadzal innemu robiacemu to samo























Po skonczonej paradzie przyszedl czas na necci czyli toskanskie nalesniki z maki kasztanowej z serem ricotta. Oj, trzeba bylo odstac swoje. Kazdy bral po 3-4 nalesniki, a robione je w testi: specjalnych patelniach zeliwnych. Czyli tak jak za dawnych czasow.

Na dwoch zdjeciach powyzej pan, ktory idzie z karafkami by nabrac wody, potrzebnej do zrobienia necci

Pani przesiewala make oraz mieszala ciasto recznie - tak jak za dawnych czasow





















A pod glownym placem miasteczka, schodzac po wielu schodkach dochodzilo sie do boiska, na ktorym ustawiono stoly i kuchnie "polowa".



Wieczorowa pora tanczono przy muzyce na zywo. Byly tez slodkosci, ktorym nie mozna bylo sie oprzec:


Tak oto bawilo sie miasteczko Calamecca, a my razem z nim. Do nastepnego roku!

Calamecca by night


Wiecej zjdec znajdziecie na Facebooku, na profilu Moja Toskania.