wtorek, 4 września 2012

Drugi przepis na ciasto brzoskwiniowe

Po niedzielnym eko-targu w Olmi i zakupie kilku kilogramow owocow przyszlo mi do glowy upieczenie ciasta (bo jakby bylo inaczej :)). Tak wyszlo, ze znow z brzoswiniami. Tym razem przepis weganski. Nam bardzo smakowal. Mysle, ze mozna do niego uzyc rowniez sliwek wegierek. Oto on:

Weganskie, wloskie ciasto brzoskwiniowe
Skladniki:
300 ml soku brzoswiniowego
300 gram maki
100 gram oliwy z oliwek
80 gram cukru trzcinowego
1 lyzka proszku do pieczenia
2 - 3 brzoskwinie
4-5 kruchych ciastek typu petit


Przygotowanie:
Do naczynia wsypac make, cukier (zostawic 2 lyzki i posypac pokrojone na kawalki brzoskwinie, odstawic na pol godzinki), proszek do pieczenia, wlac sok brzoskwiniowy, oliwe. Zmiksowac na jednolite, niezbyt geste ciasto. Okragla forme wysmarowac oliwa z oliwek. Wlac do niej 1-centymetrowa warstwe ciasta.


Polozyc na niej brzoskwinie pokrojone na kawalki, ktore uprzednio  posypane cukrem.


Na spodzie pokruszyc kruche ciasteczka (tak by ewentualnie wchlonely sok z brzoswin.

Ja uzylam eko-ciastek zbozowych

Wszystko przykryc warstwa ciasta.


Piec 45 minut w temperaturze 180 minut.



poniedziałek, 3 września 2012

Ida Swieta!

Jeszcze tak niedawno atmosfere bozonarodzeniowa w sklepach mozna bylo poczuc tuz po Halloween. Teraz o wiele wczesniej!
W sobote 1 wrzesnia znalazlam sie przypadkowo w ogromnym sklepie Stefan we Florencji. I nie wierzylam wlasnym oczom:


W Stefanie sa juz Swieta! Szczerze mowiac dziwnie sie poczulam, bo na zewnatrz jeszcze goraco, my w krotkich rekawkach, a tu z polek patrza na nas sniegowe balwany, sniezynki, aniolki, misie polarne...


Skad ten pospiech? Czy juz teraz we wrzesniu musimy myslec o tym, co wydarzy sie  pod koniec grudnia?















Przez to gapienie sie na gadzety bozonarodzeniowe o maly wlos uleglabym pokusie i kupilabym miski z motywami swiatecznymi. Jednakze powstrzymalam sie, bo miski chce uzywac caly rok. A jakos dziwnie jest jesc caly rok w czyms, co ma obrazki zimowe. Kupilam wiec miski z dwoma, pastelowymi kwiatkami.

niedziela, 2 września 2012

"Ja wysylam, Ty przyrzadzasz" - odcinek 2

W pierwszej edycji konkursu "Ja wysylam, Ty przyrzadzasz" wygrala Ewa.
Pora na druga odslone, dzisiaj do wygrania:


Osoba, ktora pierwsza zglosi sie poprzez napisanie w komentarzu pod postem: "Ja przyrzadze" dostanie ode mnie szafran w proszku. Bardzo prosze o to, by w zabawie braly udzialu te osoby, ktore naprawde potem przyrzadza jakas potrawe z szafranem. Nalezy zrobic zdjecie dania i przeslac przepis. W taki oto sposob bede mogla go opublikowac i napisac kto je przyrzadzil.
To jak, kto ma ochote?

sobota, 1 września 2012

Kruche ciasteczka Ewy

Ostatnio na moim blogu odbyl sie konkurs pt.: Ja wysylam ty przyrzadzasz. Wygrala go Ewa (Ina i Sewa) z bloga Caly moj swiat. Oto co wykonala z wykorzystaniem nagrody:



                         PRZEPIS NA KRUCHE CIASTECZKA:

Skladniki na okolo 40 ciasteczek:
35 dag maki
25 dag masla
12 dag cukru
szczypta soli
opakowanie cukru waniliowego
plaska lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzka wodki
1 jajko
opcjonalnie barwnik spozywczy

Skladniki na lukier:
ok. 1 szklanki cukru pudru

ok. 2 lyzek soku z cytryny
ok. 2 lyzek wody przegotowanej



Przygotowanie:
Make, maslo pokrojone w platki, cukier, sol, cukier waniliowy i proszek do pieczenia oraz wodka umiescic w misce, wbic jajko.
Mikserem wymieszac skladniki, nastepnie recznie zagniesc ciasto.



Odstawic do lodowki na ok. godzine.
Ciasto porcjami rozwalkowac na placki o grubosci ok. 1 cm, foremkami wykrawc ciastka i ukladac na wylozonej pergaminem blasze.



Piec 12-15 min. w temperaturze 180 stopni.
Po wystudzeniu ciastka przechowywac w szczelnie zamknietym pojemniku.

Ciasteczka mozna polukrowac (powyzej przepis na lukier) oraz posypac (tu opcji jest wiele: kuleczki srebrne, kolorowe, kreseczki...).



Wszystkie zdjecia udostepnila Ewa - autorka ciasteczek.

piątek, 31 sierpnia 2012

Medievalis cz.2

O fescie sredniowiecznej w Pontremoli pisalam w zeszlym roku:


Jest o niej mowa rowniez w ksiazce "Slodkie pieczone kasztany".
Na Medievalis jezdze kilka dobrych lat i tak naprawde wraz z innymi osobami zajmujacymi sie rekodzielnictwem, tworzymy jedna wielka rodzine. Bo co roku te same twarze, te same miejsca.

Gianluca rowniez od lat przyjedza do Pontremoli

















 Wszyscy wystawcy musza byc przebrani w stylu "sredniowiecznym". Z tym jest troche klopotu. Mamy wiec rozne rozwiazania.






                    Lorenzo i kawalek obrusa

Pan sprzedajacy szklo Murano w sukni zony




          Julcia jako Krolewna Sniezka













Co roku przyjezdza rowniez moj wegierski adorator. Sypanie komplementow zaczelo sie na zamku w Sarzana i przeszlo na inne festy sredniowieczne. W tym roku wegierski znajomy wreszcie zauwazyl, ze nosze obraczke.


- O, jestes mezatka? A ile dzieci?
- Jedno.
- A ja mam szostke z dwoma kobietami - odpowiedzial wesolo.

Mowiac wprost: zatkalo mnie!
Wegierski adoratorze: niezle z Ciebie ziolko!

W Pontremoli spimy zawsze u Adriany, ktora prowadzi bed and breakfast "Ai Chiosi". Jest tam bardzo milo i przytulnie. Gdybyscie mieli przejezdzac przez Lunigiane, zatrzymajcie sie wlasnie u Adriany. Na sniadanie podaje ona ciasta domowej roboty!

Adriana i ja

A jesli mowa o jedzeniu, to oprocz testaroli z pesto w Pontremoli zajadamy sie rowniez sgabei - chlebowym, smazonym ciastem.






             Przygotowywanie testaroli

Testaroli z pesto

Sgabeo - w innych rejonach Toskanii nazywany ficattola

W Pontremoli jest mnostwo waskich uliczek, ktore wspinaja sie w gore i prowadza do zamku. Na jednej z nich spal sobie kotek:


Oto kilka zdjec z miasta:


Wiecej zdjec znajdziecie na Facebooku, na profilu Moja Toskania. Serdecznie zapraszam do obejrzenia.

Na koniec napisze, ze z soboty na niedziele przeszla straszna burza i narobila szkody. Oto jak wygladaly niektore (rowniez moje) w niedzielny poranek:















Pod ciezarem deszczu, ktory w ciagu kilku godzin spad w duzych ilosciach, pogiely sie struktury namiotow. Woda rozerwalam dach, material rozszedl sie w szwach. Reszte mozecie sobie wyobrazic...

czwartek, 30 sierpnia 2012

Sredniowieczne wianki


Jakby ktos sie pytal, co jeszcze robie ciekawego w zyciu, moge odpowiedziec: plote wianki! To najbardziej poszukiwany "gadzet" na kazdej fescie sredniowiecznej.


Na ostatnim wydarzeniu w Pontremoli moje skromne wianki zdobyly popularnosc. Trzeciego dnia po prostu zniknely i musialam je plesc na "biezaco".  W miedzyczasie zdazylam zrobic kilka zdjec osobom, ktore kupily ode mnie wianki. Posrod nich Angielki (drugie zdjecie):


Simona, znajoma ze stoiska obok, skusila sie na wianek z rozyczkami.


Po co takie wianki - spytacie. Ludzie, ktorzy przychodza na festy sredniowieczne chca czynnie brac udzial w wydarzeniu. Wieczorowa pora niektorzy przepieraja sie w dlugie suknie imitujace tamte czasy i szukaja dodatkow do ubrania. Wianek na glowe jest doskonaly. Sa Ci, ktorzy jedza kolacje na zamku, wiec tez w jakis sposob chca poczuc atmosfere. Male dziewczynki nosza wianki, a chlopcy szpady. Tak to mniej wiecej wyglada.
A czy Wy przebralibyscie sie na feste sredniowieczna?
Ja tak. Musze tylko znalezc czas i pojsc do krawcowej, ktora uszyje mi prawdziwa suknie "sredniowieczna".

Jeden z moich trzech ubran - laszkow "sredniowiecznych

środa, 29 sierpnia 2012

Ja i Zucchero

Corocznie, w sierpniu, w Pontremoli spotykam Zucchero. To wlasnie tam mieszka. Wieczorowa pora zjawia sie w centrum i wraz z czlonkami zespolu oraz rodzina zasiada w jednym z barow. W niedziele przechadza sie rowniez po targu rekodzielniczym.
Wygrzebalam (prawie) wszystkie zdjecia z Zucchero i dzias je Wam prezentuje:

Rok 2008 (Julcia "w drodze")

Rok 2009 (z Julcia)

Rok 2010

Rok 2011 

Rok 2012 (pozna, wieczorowa pora)

Rok 2012 (z Julcia, zdjecie zrobione przez pania, ktora po pierwsze nie za bardzo umiala obslugiwac aparat fotograficzny, a po drugie: nie miala pojecia kto to Zucchero...)

Niestety archiwum ze zdjeciami 2007 nie chce mi sie otworzyc i nie moge pokazac wam fotki z tamtego okresu...