środa, 1 grudnia 2010

Niespodziewany gosc

Sprzatajac lazienke natknelam sie na "zwierze", ktorego nie przypuszczalam spotkac w moim mieszkaniu (dodatkowo mamy juz grudzien, anie sierpnien i tropiki!!). Mowa o skorpionie!! Mamma mia ile strachu!! Skorpion udawal niezywego,a jak tylko sie odwracalam to pelzal po kafelkach dzwigajac swoje przednie nozyce.Brrrr.....
Skorpion wyszedl z mieszkania (a raczej wyskoczyl z okna) w pudelku od pizzy. Na dworzu pada deszcz, wiec pewnie bedzie probowac ponowne wejsc do jakiegos cieplego mieszkania.

wtorek, 30 listopada 2010

Dawne miary

Dawno dawno temu w Toskanii uzywano miary podwojnego ramienia. Rowny byl on 124 cm. Dowodami na istnienie tej wyjatkowej miary sa napisy na scianach Urzedu Miejskiego na Placu Bazyliki w Pistoi.
Na gorze: Dawna miara toskanska - podwojne ramie
Na dole: 1 metr

poniedziałek, 29 listopada 2010

Kto wymysla ceny

W witrynie sklepowiej z markowa odzieza widnieja rowniez tzw.akcesoria. Oko przyciaga sympatyczny breloczek Gucciego. Odciaga jednak jego cena. Ta malutka "wiszaca czapeczka" kosztuje tylko 105 euro. Rozumiem, ze to Gucci. Nie uwazacie jednak, ze to zbyt wysoka cena? Czapeczka powinna miec czerwony kolor i palic sie ze wstydu.

niedziela, 28 listopada 2010

"I po balu"

Wlasnie niedawno (ostatkiem sil) powloczylam do domu. Na moich barkach ciazylo nawet ostatni ruch tj.umycie podlogi we wszystkich salach, ktore uzylismy. Konferencja wypadla wspaniale. Obiadem byli zachwyceni wszyscy. Chwalono sobie chleb mojego meza, zrobiony tylko  z kielkow roznego rodzaju (bez maki) z dodatkiem sezamu i rodzynek.
 Chleb z kielkow
Typowa zupe toskanska z czarnej kapusty zachwalali sobie goscie przybyli z innych regionow Wloch.
Na koniec proponuje wam zdjecie grupowe osob,ktore przygotowaly konferencje i obiad oraz (w srodku) osobe,ktora byla glownym gosciem dnia - Luciano Gianazza.

Pozostaje satysfakcja, ze inni docenili nasz trud, milo spedzili czas i dobrze zjedli.

sobota, 27 listopada 2010

Jutrzejszy obiad gotowy

Wlasnie wrocilam z kuchnii.... Razem z trojka znajomych szatkowalismy warzywa przez 4 godziny.

Od ciaglego stania nie czujemy kregoslupow. Wszystko wydaje sie gotowe, jutro zostalo przygotowanie mega salatki.
 Jutro wielki dzien!! Mam tylko nadzieje, ze zupy starczy dla wszystkich...

Male wyzwanie

Jutro odbedzie sie konferencja na temat zywnosci.Organizuje ja razem z mezem i kilkoma znajomymi. W zwiazku z tym,ze przyjedzie duzo ludzi spoza miasta (nawet z Trento!!) w tych dniach podjelismy (a raczej podjelam) decyzje o gotowaniu dla tych wlasnie osob. Jeszcze nigdy nie gotowalam dla 60 osob!! To dla mnie fajne wyzwanie. Przedwczoraj obliczalam, ile warzyw i owocow bedzie potrzeba na temat "maly" obiad. Napisze tylko,ze do zrobienia salatki zakupilismy 12 kg salaty!!
Jutro po konferencji i obiedzie (jak bede w stanie) opisze, jak sie mialy sprawy.Tymczasem trzymajcie kciuki!!
Moj taras pelen salaty.W oczekiwaniu na jutrzejszy "maly" obiad.

Pierwszy tysiac

Wszystkim, ktorzy codziennie wchodza na moj blog serdecznie dziekuje!! Wlasnie doszlismy do pierwszych 1000 klikniec!!