środa, 12 stycznia 2011

Baccalà


W kazda srode i sobote w Pistoi odbywa sie targ. Mozna kupic doslownie wszystko: ubrania, bielizne, buty, sprzet gospodarstwa domowego, obrusy, kwiaty i cos do jedzenia. Na malym placyku przy piekarni Fanti stoi stragan ze wszystkim na wage. Sa: oliwki, kapary, suszone pomidory, roznego rodzaju maki, fasola, cicerzyca, bakalie, anchois i na koncu dorsz (po wlosku baccalà). Ryba ta jest bardzo popularna w Toskanii. Wystepuje swieza, mrozona lub w solonych platach, tak jak wlasnie na straganie w dzien targowy. Zeby "odsolic" taka rybe potrzeba kilku dni moczenia jej w wodzie, wymiany wody i znow moczenia. Procedura jest dluga, bo platy ryby ogromne i stan zasolenia gigantyczzny.
Podaje przepis na dorsza, ktorego robili toskanscy chlopi mieszkajacy na terenach graniczacych z regionem Emilia Romagna.
Dorsz z porami
Skladniki na 3 osoby:
0,5 kg di baccalà
2 pory
150 gram obranych pomidorow lub pomidorow w puszce
3 lyzki oliwy z oliwek
2 zabki czosnku
1/2 peczka natki pietruszki
sol i troche peperoncino
biale wino (na oko)
Przygotowanie:
Na patelni rozgrzac 3 lyzki oliwy z oliwek, dodac posiekany czosnek, por. Posypac sola i peperoncino. Gdy por sie poddusi dodajac rybe, zalac go winem.Dusic. Na koncu wrzucic kawalki pomidorow. Dusic przez okolo 90 minut (!). Wszystko posypac posiekana natka pietruszka i podawac do spozycia.

wtorek, 11 stycznia 2011

Po Swietach

W centrum Pistoi wielkie porzadki. Z glownych uliczek ekipa zwija lampki swiateczne.

Wiekszosc barow jest zamknieta z powodu urlopu. U Francesco tez nieczynne, ale to dlatego, ze odnawia lokal. Z kolei bar w uliczce, ktora prowadzi do Placu Sali, "rozlozyl sie w lozku". Na spuszczonej "zaluzji" widnieje napis: "zamkniete z powodu grypy".

Szczerze mowiac, pierwszy raz w zyciu spotykam sie z takim napisem. Musialo sciac rowno wszystkich pracownikow. Ciekawe, kiedy otworza.
Poza tym w Pistoi po staremu. Niewiadomo tylko jak sie ubierac. Niby 12 stopni na plusie, ale jedni wciaz trzymaja sie ciezkich ubran zimowych i kozaczkow "na misiu", inni (tj.inne) natomiast czujac wiosne odslaniaja powabne dekolty...

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Powiew wiosny zimowa pora

Wrocilam do Wloch, do Toskanii. 15 stopni na plusie i slonce przedzierajace sie przez nieliczne chmury. Musze sie do tego dostosowac. Zbyt duzy szok termiczny.
Przez ostatnie dni organizm przyzwyczail sie do "polarnych" temperatur, a tu zaczyna sie wiosna. Pierwszym plusem , ktory odczulam na wlasnej skorze byl fakt, iz pranie wywiesilam na zewnatrz. Dynda teraz na sznurze i byc moze juz jest suche??
Na przedpoludniowym spacerze zauwazylam, ze oliwki ktore jeszcze w polowie grudnia lezaly masowo na schodach ktore prowadza do parku Villone, obecnie pozostaly po nich tylko pestki. Jakie to zwierzatko urzadzilo sobie uczte? A moze Wigilijna kolacje?

sobota, 8 stycznia 2011

Ciasto bezowe

Odwiedzilam dzisiaj znajomych, u ktorych atmosfera rodzinnego ogniska jest przewspaniala. Pani domu zachwycila swoimi potrawami i sposobem ich podania. Wszystkie cukiernie swiata moga sie schowac na widok jej super ciasta bezowego z nadzieniem z sera mascarpone, platkow migdalowych oraz likeru (upss...zapomnialam smaku likieru...).
Zostalam i zostane jeszcze dlugo pod wrazeniem tego wspanialego domu oraz ich gospodarzy. Moi drodzy, do nastepnego spotkania!!

Waliza

Nie wiem jak wy, ale mnie pakowanie doprowadza do przedwyjazdowej depresji. Ugniatanie kolanami ostatniej warstwy ubran, wychodzace siatki po bokach, zapinanie suwaka we dwie, a czasem trzy osoby - tak to w skrocie wyglada. A przeciez jednoczesnie do Wloch beda szly dwie paczki z rzeczami. Jak to mozliwe?! Czy ubrania pecznieja przed wlozeniem ich do walizki?
Do jeszcze gorszego stresu doprowadza mnie odprawa. Ze wzgledu na troche doswiadczenia w lotach doszlysmy z siostra do wniosku, ze lepiej ustawic sie do kolejki, w ktorej odprawia mezczyzna. Kobieta zawsze wynajdzie dodatkowe kilogramy do zaplaty. A mezczyzna machnie na to reka. Problem w tym, ze nie czesto plec meska zajmuje sie tym fachem. Poza tym kolejka jest jedna, a dopiero gdy nadchodzi nasz moment nalezy udac sie do odpowiedniego stanowiska. I jak tu wcelowac? Trzeba zdac sie na los, ktory w 9 na 10 przypadkach nie jest dla mie przychylny. Przed oczekujaca kolejka odgrywam komedie w postaci wyrzucania zbednych rzeczy z walizki (butelki alkoholu sprezentowane przez znajomych, wedlina, sery..., polskie pieczywo). Nastepnie siadajac na walizce, 
oblewajac sie siodmymi potami, probuje ja zamknac.
Zazdroszcze ludziom, ktorzy potrafia spakowac sie w mala walizeczke i zadeklarowac, ze maja tylko podreczny bagaz. Chcialabym porozmawiac z takim czlowiekiem, zeby zdradzil mi jak to jest w ogole mozliwe.

piątek, 7 stycznia 2011

Male osiagniecia

Jest godzina 22. Do tej chwili, przez caly dzisiejszy dzien na blog kliknieto 187 razy. Laczono sie z takich krajow jak:
Polska

Austria

Włochy

Holandia

Francja

Słowenia

Stany Zjednoczone.
To dla mnie duze wyroznienie, gdyz do tej pory odnotowywalam maksimum 50-60 wejsc dziennie.
Wszystkim czytelnikom serdecznie dziekuje za poswiecenie czasu na czytanie mojego bloga. Mam nadzieje, ze w miare uplywu czasu stanie sie on coraz ciekawszy i interesujacy. Pozdrawiam wszystkich!!