środa, 9 marca 2011

Maly blogowy rekord

Wczoraj moj blog zanotowal rekord. Strone klinkieto 142 razy. Do tej pory srednia wynosila 100 wejsc dziennie, wczoraj bylo ich znacznie wiecej. Serdecznie Wam dziekuje!

Pomaranczowe babeczki

Zainspirowana przepisami wzietymi z targu biologicznego postanowilam zrobic pomaranczowe babeczki. W wersji oryginalnej przepis dotyczyl ciasta pomaranczowego, jednak postanowilam odstapic od reguly. Tym bardziej, ze babeczki sa sympatyczniejsze w jedzeniu. Podaje przepis:

Pomaranczowe babeczki
Skladniki na 15 babeczek:
2 jaja
5 lyzek cukru
10 lyzek maki
5 lyek mleka
5 lyzek oliwy z oliwek
wycisniety sok z 1 pomaranczy
1 lyzeczka proszku do pieczenia
ewentualnie maslo do wysmarowania foremek

Przygotowanie:
Do miski wsypac cukier i ubic z jajami na biala, puszysta mase. Dodac make, mleko, oliwe, sok z pomarancza, proszek do pieczenia. Wszystko wymieszac.
Ciasto wlac do foremek (uprzednio wysmarowanych maslem lub uzyc papierowych form do pieczenia babeczek, muffinsow itd.).
Piec okolo 30  minut w temperaturze 180 stopni. By uatrakcyjnic przepis, babeczki polalam czekolada. Zig zag!!

wtorek, 8 marca 2011

8 marca Dzien Kobiet

Dzisiaj zbiegly sie ze soba dwa wydarzenia: Swieto Kobiet oraz ostatni dzien Karnawalu. W cukierniach kalorie wychodza z polek i lodowek i zapraszaja nas do degustacji. Po namowach tesciowej w koncu uleglam i poszlysmy kupic faworki (tj.toskanskie cenci). Jednego zjadla Julcia, reszta czeka jeszcze w opakowaniu (nie chce zlamac diety).
Swieto Kobiet we Wloszech obchodzi sie troche inaczej, o czym napisalam w artykule, ktory lada chwila powinien znalezc sie na Cooklecie.
Od samego rana na Placu Sali w Pistoi pojawily sie osoby z galeziami akacji srebrzystej. Poszly chyba do lasu i ogalacaly drzewa z kwiatow.



Mysle, ze te osoby to tzw.Elfy mieszkajace w lasach Pistoi (osoby, ktore wybieraja wolny styl zycia, zyja bez elektrycznosci oraz zadnych innych wygod. Zywia sie tym, co zdolaja znalezc w lesie. Sa samowystarczalni). Nastepnie ruszyly na podboj miasta. Nie prosily o pieniadze, tylko z usmiechem na twarzy rozdawaly kwiatki akacji - mimosy, ktora jest symbolem Swieta Kobiet we Wloszech.
Wieczorem razem z kolezankami wyszlam swietowac w damskim gronie. W restauracji nie bylo ani jednego mezczyzny, same kobiety plotkujace miedzy soba.Oj, jak bylo gwarno!! 

poniedziałek, 7 marca 2011

Nie tylko na nerwy

We Wloszech je sie bardzo duzo roznych zielonych lisci. Oprocz znanej juz w Polsce rukoli nalezy wymienic buraka lisciowego czy waleriane. Ta ostatnia dawniej kojarzyla mi sie tylko i wylacznie z lekarstwem na uspokojenie. Kiedy zobaczylam ja na stole wraz z innymi liscmi salaty, bardzo zdziwilam sie, ze:
1.wyglada wlasnie tak
2.ze je sie ja wraz z salata, pomidorami itd.
Mozna ja kupic w supermarkecie (zazwyczaj pakowana jest w woreczki i jest umyta - gotowa do spozycia) lub na targu warzywnym.
Na koniec dodam, ze waleriana pochodzi z rodziny kozlkowatych (w Polsce nazywana jest rowniez kozlkiem), do ktorego nalezy 150 gatunkow roslin. Stad nie potrafie dokladnie okreslic jaki typ waleriany je sie we Wloszech. Postaram sie dowiedziec...

niedziela, 6 marca 2011

Edera

Dzisiaj rano na targu biologicznym, ktory odbywa sie w miasteczku Olmi w kazda pierwsza niedziele miesiaca, poznalam przemila osobe. Nazywa sie Edera. Zajmuje sie tworzeniem czapek, kolczykow i innych gadzetow na szydelku oraz wyrabianiem swiec. Wyobrazcie sobie, ze jest jedyna osoba w Toskanii, ktora do wyrobu swiec uzywa wosku z soi!! Ja nawet nie wiedzialam, ze cos takiego istnieje!!
Edera mowi, ze oprocz niej jest jeszcze jedna dziewczyna w Sardynii, ktora tworzy swiecie jak ona. Poza tym we Wloszech nie ma juz nikogo. Metoda ta przybyla z Francji i jest bardzo bardzo malo znana.  Do wosku z soi Edera dodaje rowniez olejki aromatyczne oraz rozne ziola. Jej swiece maja przerozne, mile ksztalty.
Oprocz tej dzialalnosci Edera jest rowniez wiceprezydentem stowarzyszenia Orzoluna, przeznaczonego tylko dla kobiet. Ma na celu ponowne odkrycie starych zawodow takich jak robienie na  drutach, szydelkowaniu, produkcja mydla, kosmetykow, proszkow do prania itd. Dodatkowo raz w miesiacu dziewczyny organizuja weganska kolacje i wymieniaja sie ubraniami!! Chodzi o to, ze jesli ktoras z nich ma jakies nowe ubranie (sprezentowane), a nie jest w jej guscie, moze wymienic sie z kims na nowe ubranie, ktore przypadnie jej do gustu.
-"Na poczatku kiedy zaczelysmy organizowac kolacje z wymiana ubran, bylo nas 10 osob. Teraz przychodzi 50 i nie miescimy sie juz w jednym pomieszczeniu" - mowi Edera.

sobota, 5 marca 2011

Tort bezowy Moniki

Ku mojej wielkiej uciesze i wielu internautow serdeczna znajoma Monika podzielila sie swoim przewspanialym przepisem. Chodzi o ciasto bezowe, ktore jak slusznie zauwazyla autorka, zasluguje na nazwanie go tortem bezowym. Oto przepis:
Tort bezowy Moniki


Skladniki na beze:
4 białka jajek
1 duża szklanka cukru 
Przygotowanie bezy:
Ubić na sztywno białka, potem stopniowo dodawać cukier kryształ i ubijać na białą bardzo gęstą masę.
Na 2 blachy z piekarnika wyłożyć pergamin i posmarować go kropelką oleju (beza nie będzie przywierać), podzieloną na 2 równe części masę bezową wyłożyć na blachę z pergaminem i uformować kółko, jedno gładkie na górze - będzie posmarowane kremem, a drugie kółko o nierównej powierzchni na górze - ciasto będzie efektownej wyglądało. Wstawić dwie blachy do nagrzanego piekarnika na 110-120 stopni (termoobieg) i piec ok. 2 godzin. Beza musi być sucha i biała.

Skladniki na krem:
0,5 kg serka mascarpone
1/4 litra likieru pomarańczowego (w smaku i kolorze pomarańczowym)
prażone płatki migdałowe
Przygotowanie kremu:
Ser wymieszać mikserem z likierem, a płatki migdałowe lekko uprażyć na patelni. Wymieszać wszystko łyżką.

Przygotowanie tortu:
Na wystudzoną bezę wykładamy krem i przygotowujemy sos truskawkowy - opakowanie rozmrożonych truskawek miksujemy z łyżką cukru. W sezonie przyrządzamy sos oczywiście ze świeżych truskawek, tort można udekorować połówkami lub całymi owocami.
Porcję tortu wykładamy na talerzyk i polewamy talerzyk sosem wokół tortu.
Tylko czytajac sam przepis leci slinka, a co dopiero delektowac sie samym smakiem! Pychota!! Moniko, serdecznie dziekuje!!

piątek, 4 marca 2011

Zabobony

Wlosi sa bardzo przesadni. Pamietam jak Julcia byla malutka i jezdzila w glebokim wozku. Pierwsza rzecza o jaka sie mnie pytano bylo: czy w wozku wozil czerwony rog? Mowa tu o najważniejszym włoskim amulecie przynoszącym szczęście. Jest nim rożek neapoletański. Jego historia sięga Neolityku (3500 roku przed Chrystusem), kiedy to mieszkańcy chałup wieszali na drzwiach róg jako wróżbę płodności. Według mitologii Zeus podarował swojej karmicielce róg mający magiczną moc dający jej wszystko to, czego pragnęła. W średniowieczu róg przynoszący szczęście musiał być czerwony i zrobiony
ręcznie. Czerwień oznaczała zwycięstwo nad wrogiem. Każdy talizman zrobiony ręcznie nabywał dobrych mocy z rąk, tego który go wykonał.
Rożek neapolitański jest symbolem życia i odstrasza złe moce. Według przesądów, by przynosił szczęście musi być podarowany (a nie kupiony). Poza tym musi być sztywny, ostry, wklęsły w środku i o formie sinusoidalnej.
Rozek dla Julci podarowala mi moja znajoma Valeria, jezdzil w kieszeni wozka i byl zawsze gotowy do pokazania sie niedowiarkom.
Ale wracajac do przesadow. Kilka dni temu bylam z tesciowa w sklepie spozywczym. Zakupila ona kilka produktow, po czym udala sie do kasy. Po podliczeniu kwoty wyszlo, ze musiala zaplacic 6,66 euro.
Wszyscy w sklepie zgodnie zauwazyli, ze sa to diabelskie cyfry: 666. Wystraszona tesciowa podbiegla do najblizszej polki i chwycila w locie pierwszy lepszy produkt.
"-Prosze to doliczyc i powiedziec jaka bedzie kwota" - powiedziala do kasjera. Wszyscy w sklepie odzyskali humor, a tesciowa byla zadowolona, ze zaplacila wiecej.
ps. Fragmenty o rozku neapolitanskim pochodza z mojej niewydanej ksiazki "W krzywym zwierciadle".