wtorek, 19 kwietnia 2011

Biscottificio Guarducci

Kilka miesiecy temu w Pistoi otworzono Biscottificio - tj. sklep, w ktorym sprzedaje sie ciasteczka.


Kiedy tylko odkrylysmy jego istnienie od razu weszlysmy do srodka. Wlascicielka jest Chiara. Kontyuuje ona tradycje rodzinna i zajmuje sie produkcja ciasteczek. Specjalnoscia sa cantuccini (ciasteczka z migdalami) oraz brutti e buoni (brzydkie ale dobre z migdalami i orzechami).  Chiara odwaza nam ciasteczka i pakuje w tak piekny sposob, ze potem szkoda nam ich otwierac. Ale kusi smak, wiec od razu, po wyjsciu ze sklepu, rozrywamy torebeczke i probujemy.





         Po prawej: Chiara, wlascicielka sklepu


 
Atmosfera w sklepie jest bardzo mila. Wlascicielka zapamietala nas mimo tego, iz bylysmy tak tylko dwa razy. Za kazdym razem czestuje Julcie swoimi wyrobami. Julcia siada przy stoliczku i delektuje sie smakiem (lub rozsypuje po podlodze kruszone ciasto).
"Solo la continua ricerca e l'accurata selezione di ogi ingrediente possono raccontare l'amore con cui ho voluto tramandare, attraverso le ricette di mio padre, un prodotto che sappia rinnovare e conservare ogni volta un sapore, che voglio continuare a ricordare e condividere con chi sa riconoscere la qualità"                                                                               
                                                                                                 Chiara Guarducci
"Tylko ciagle poszukiwania i staranny dobor kazdego skladnika moga opisac milosc z jaka chcialam przekazac, poprzez przepisy mojego ojca, produkt ktory "wie" jak za każdym razem odnowić i zachować smak , ktory chcę zapamiętac i dzielic z tymi, którzy wiedzą, jak rozpoznać jakość."
                                                                                                Chiara Guarducci
Cantuccini i brutti e buoni w zblizeniu

Nastepnym razem skusze sie na ciasteczka z lawenda. Ciekawe, jaki maja smak?

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Wielkanocny wywiad

Wlasnie przeprowadzono ze mna wywiad. Zapraszam na:

Mila niedziela

W miniona niedziele targ z produktami biologicznymi organizowala Chiara.

Zaproszono rowniez panie ze Stowarzyszenia zajmujacego sie sztuka "szydelkowania" specjalnymi "patyczkami". Po wlosku nazywa sie to tombolo, slowo oznacza walek, odnosi sie do poduszki na ktorej sie "szydelkuje".Polega to na przekladaniu na przemian 6 patyczkow z nawleczona nitka, zawsze po 2 razem. Do zajmowania sie tego typu robotkami potrzeba mnostwo cierpliwosci, a przede wszystkim wolnego czasu. Niestety nie dla mnie. Oto kilka zdjec:
Pani Stefania organizuje kursy "walkowania niciami" (chyba moge uzyc takiej nazwy?) dla doroslych i dzieci.








W przerwie obiadowej wszyscy targowicze zebrali sie przy jednym biesiadnym stole. Wygladalo to jak na filmach przedstawiajacych wspolne jedzenie we Wloszech.

Kazdy przyniosl cos do jedzenia i dzielil sie z pozostalymi. Ja zrobilam dwie ogromne miski warzywnej salatki z topinambur oraz wielkanocne ciasto wypiekane na Wielkanoc o nazwie Schiacciata di Pasqua. Prawde mowiac wszyscy siedzacy przy stole, ktorzy byli Toskanczykami, nie slyszeli o takim ciescie. Po obiedzie ustawil sie do mnie sznur zainteresowanych pan, proszacych o przepis.
 Moja Schiacciata di Pasqua, ktora rozeszla sie  w 2 minuty

-Pytacie Polke o toskanski przepis? - smial sie moj maz.
Ja tlumacze to faktem, ze przy stole siedzieli mlodzi ludzie, byc moze nie znaja tej tradycji. Byc moze jest to tak prastara tradycja, ze nikt o niej nie pamieta lub nie wie. W kazdym badz razie ksiazki kucharskie i zrodla w internecie pelne sa przepisow na to ciasto!!

niedziela, 17 kwietnia 2011

Parafia z Santomato

Wczoraj wieczorem nasi znajomi Chiara i Massimo zabrali nas do miasteczka o nazwie Santomato. W "szczerym polu" znajduje sie kosciolek, a obok niego na zakrystii, w kazda sobote i niedziele parafianie - ochotnicy robia pizze. Wszystko to za sprawa czynnego spolecznie Don Paolo - ksiedza Pawla, ktory zreszta tez podaje do stolow i pomaga w kuchni.
Don Paolo po lewej. Za jego plecami wypisane dania wieczoru.

By zjesc pizze i dostac numerek (o czym dowiedzielismy sie pozniej) trzeba przyjsc najpozniej o godzinie 19. Bylismy o 19.05 i dostalismy juz numer 13 (nie rozdaja ich za wiele, bo sala jadalna jest dosc mala). Nastepnie ktos daje znak, ze mozna zajmowac stoliki. Wszyscy biegna zajmowac miejsca. Po czym przychodzi parafianin-kelner i wywoluje numerki. Kazdy po kolei zamawia swoja pizze.

Zarobione pieniadze zostaja przeznaczone na sprawy parafii oraz wspieraja jedna misje w Afryce. Wydaje mi sie, ze to wspanialy pomysl. Szkoda, ze nie ma wiecej takich inicjatyw. Pizza nie kosztuje duzo i jest smaczna. Wszyscy wokolo sie znaja i wyglada to tak, jak by byla to jedna wielka rodzina.
Pizza Margherita z rukola

sobota, 16 kwietnia 2011

Z serii: Wywiad z Toskanczykiem

Dzisiaj przedstawiam Wam wywiad z Paolo - Florentynczykiem od urodzenia:

- Polacy bardzo lubia Toskanie. Wedlug Ciebie to naprawde najpiekniejszy region Wloch czy sa inne, piekniejsze regiony?
- Toskania jest piekna i rozumiem, ze sie podoba. Ale nie umialbym powiedziec czy jest najpiekniejszym regionem Wloch; jest ich wiele tak samo pieknych.


- Urodziles sie we Florencji, prawda? Jestes prawdziwym Florentynczykiem, ktory kocha swoja pilkarska druzyne i je befsztyk po florencku?
- Jestem Florentynczykiem i jestem zapalonym kibicem druzyny z mojego miasta. Nie jem duzo miesa, tym bardziej surowego albo prawie surowego, ale befsztyk po florencku uwazany jest za prawdziwa specjalnosc.


- Czy kiedykolwiek mieszkales w innym miejscu czy tylko w okolicach Florencji?
- Tylko we Florencji i okolicach.


- Florencja jest doskonalym miastem do mieszkania czy brakuje czekos by ulatwic zycie jej mieszkancom?
- Florencja nie jest absolutnie doskonala do mieszkania. Zbyt chaotycza, mimo tego iz jest miastem niezbyt duzym, jest zaludniona jak inne miasta we Wloszech. Z pewnoscia jest piekna, gdy jest widziana okiem turysty, troszke mniej do zycia w niej. Reasumujac jednak nie mieszka sie zle, z trudnoscia zamienilbym adres zamieszkania. Z pewnoscia brakuje dobrej obwodnicy by zabrac z centrum miasta wszystkie samochody, ktore musza przemieszczac sie z jednego mejsca na drugie.



- Wiem, ze dobrze gotujesz. Dedykujesz duzo czasu na gotowanie? Wolisz latwa kuchnie czy bardziej wyrafinowana?
- Nie poswiecam duzo czasu kuchni, raczej malo. Ale kiedy przygotowuje cos,lubie, zeby bylo to cos szczegolnego.

- Gdybys musial przygotowac kolacje dla przyjaciol zza granicy, co byc ugotowal?
- Przystawki toskanskie (grzanki z watrobka, wedliny i warzywa w occie), strozzapreti w masle (rodzaj makaronu) i flaki po florencku.

- Twoje ulubione danie toskanskie. Jak sie je przygotowuje?
- Z pewnoscia flaki po florencku.
Oto przepis:
Umyjcie i pokrojcie flaki na paski o dlugosci 7-8cm. Na patelni polanej oliwa podsmazcie pokrojona na kawalki: cebule, seler naciowy i marchewki. Dodajcie pokrojone flaki i czesto mieszajcie. Po 15-20 minutach dodajcie kawalki pomidorow (puszke pomiodorow w kawalkach), z ktorych wyjeliscie pesteczki w celu wyeliminowania kwasowosci.Posolcie, dodajcie pieprzu i gotujcie na wolnym ogniu przez godzinke, w celu wchloniecia sie "wody" z flakow i pomidorow.

- Dziekuje za wywiad.

piątek, 15 kwietnia 2011

9000 klikniec

Blog zostal wlasnie klikniety po raz 9000!!
Wszystkim, ktorzy tu zagladaja serdecznie dziekuje!!
Zapraszam jak najczesciej.
A.

Powrot Francesco

Przechodzac obok naszego ulubionego baru nie moglysmy uwierzyc wlasnym oczom: wrocil Francesco!!
Wszyscy starzy klienci, rowniez my, milo zaskoczeni. Nie ma takiego drugiego milego wlasciciela baru jak Francesco.
Razem z nim powrocily rowniez dania takie jak "Arancini siciliani", smazone ryzowe kulki z miesem i zielonym groszkiem w srodku.
Prawde mowiac, nie wiem co ma wspolnego Francesco z Sycylia? Pochodzi przeciez z Lukki. Byc moze lubi "arancini" i dlatego robi je tez dla swoich klientow?
W kazdym badz razie usiadlysmy na stalym miejscu w barze i zaszalalysmy. Kawa, spienione mleko (Julcia), pizze i schiacciata z szynka i mozzarella (tesciowa). Teraz z pewnoscia bedziemy wracac tu czesciej...