sobota, 14 stycznia 2012

Topinambur

Moj przepis na tarte z topinambur zostal opublikowany na stronie:


Dziekuje i pozdrawiam!

Natomiast na portalu Polska Gotuje bedziecie mogli przeczytac oryginalny tekst, ktory napisalam do gazety pod tym samym tytulem:


Redakcja, dla wlasnych potrzeb, poprawila moj artykul. Stad w gazecie bedzie wygladal "nieco" inaczej. Tak prawde mowiac to akceptacja artykulu wisi jeszcze na wlosku. Nie dosc, ze artykul zostal prawie calkowicie zmieniony, to jeszcze zostalo dopisane zdanie z ktorym sie nie zgadzam i ktorego bym nigdy nie napisala. Jesli zdanie nie zostanie usuniete moje nazwisko i inne dane musza zniknac z artykulu.

piątek, 13 stycznia 2012

II etap konkursu

Konkurs na Bloga Roku 2011 trwa.  Jesli chcecie zagłosować na moja strone nalezy
wyślac SMS o treści
A00612 na numer 7122. Szczegoly na:


Pozdrawiam!

Choinka do rozebrania

Wrocilam we wtorek. Zajelam sie rozpakowywaniem walizek, potem przyszla paczka (prezenty z Polski, wiekszosc Julci). Dopiero teraz moglam zabrac sie za rozbieranie choinki. Chociaz we Wloszech robi sie to w Swieto Trzech Kroli.
A pod moja choinka byly jeszcze prezenty!


Odpakowalam prezent od Lindy i Laury. Zachwycilam sie! Dostalam lyzke Oliver (niemieckiej firmy Koziol - brzmi raczej z polskiego). Zobaczcie sami:


Czerwona koncowke, ktora jest jezykiem przykleja sie np.do lodowki.


A na jezyku wiesza sie lyzke. Smieszny pomysl na prezent, prawda?

czwartek, 12 stycznia 2012

Jarmark Ekologiczny

W miniona sobote odwiedzilam Jarmark Ekologiczny na Placu Konstytucji w Warszawie.


Byl on rowniez zwiazany z Wielka Orkiestra, gdyz 10 procent dochodu bylo przeznaczone wlasnie na nia.
Wspaniale produkty bio, bezposredni producenci i nie tylko.


Mialam okazje poznac  pania dyrektor stowarzyszenia Polska Ekologia: pania Jolante Lyska.

Ja i pani Jolanta Lyska

Na Placu byly zorganizowane gry i zabawy dla najmlodszych. A dla starszych degustacje, miedzy innymi w kociolku dusil sie bigosik.


Przez kilka minut rozmawialam rowniez z Ministrem Rolnictwa, panem Markiem Sawickim. Duzy to zaszczyt. Mysle, ze we Wloszech nie mozna ot tak, porozmawiac sobie z ministrem.

Ja i Minister Rolnictwa

Na koncu skusilam sie oczywiscie na cos slodkiego. Wybralam ekologiczna cukierenka oraz tarte jablkowa.


Z targu wyszlam z zakupami: miodzik oraz czosnek niedzwiedzi. Ten ostatni to dla mnie nowosc. Sprobuje po powrocie do domu.

środa, 11 stycznia 2012

Pierwszy toskanski dzien w roku

Chaos chaos i jeszcze raz chaos. A w zargonie polskim: "nie ogarniam kuwety".
Pierwsza rzecza po przyjezdzie bylo pojscie do tesciowej. W biegu zdazylam wrzucic pierwsze pranie i wlaczyc pralke.
Na dworzu wyjatkowo zimno, bo dwa na plusie. W miejscach gdzie nie padalo slonce widoczny byl szron.


Nonna czyli babcia Julci czekala juz na klatce schodowej. Na gazie kawa i mleko. A na stole pakunek z cukierni: ciastko Befana dla wnuczki. 6 stycznia we Wloszech przychodzi czarownica i rozdaje dzieciom lakocie, przede wszystkim wegiel zrobiony z cukru.








Befana przed...

... i po konsumpcji

Nastepnie po dwoch kawach wyszlysmy na "obchod" miasta. Akurat byl dzien targowy. Nie obylo sie bez kupienia kawalka pizzy.
Na targu, jak zawsze, gwarno i halasliwie.


Nastepnie skoczylysmy do sklepu bo mleko. Spotkalysmy znajoma, ktorej pokazalysmy zdjecia z polskiego przedszkola. Byla w glebokim szoku, ze nasze szkolnictwo jest tak bogate ze nasze placowki sa tak piekne. Zachwycala sie wszystkim co widziala na zdjeciach. Na koncu oniemiala jak powiedzialam, ile przedszkole kosztuje.
"Ale wy tam macie dobrze" - odrzekla.
Na placu zabaw swiecilo slonce, czego w ostatnich tygodniach bylo mi brak. Bezchmurne niebo i prawie pusty plac zabaw. W Polsce  przy szarej, zimnej pogodzie w parku jest zawsze pelno. "Co kraj to obyczaj".

 Starsi panowie korzystajacy z promykow slonecznych

Wrocilam do domu, rozwiesilam pierwsze pranie, wlaczylam drugie. Walizki rozpakowane, pokoje z gorami rzeczy do wlozenia do szaf oraz szuflad. Sciagnelam emaile: prawie 30 nieodczytanych. Artykul do akceptacji, jeszcze pare inncyh pytan...  prosze wszystkich o cierpliwosc. "Musze dojsc do siebie" (hihihihi)
Chaos, chaos, chaos...

wtorek, 10 stycznia 2012

Walizki spakowane

Nie lubie sie pakowac. Jakos nie potrafie ogarnac wszystkiego w jedna walizke 20-kilgoramowa.Wlos sie na glowie jezy jak pomysle, ze wlasnie ledwo dopielam dwie walizy po 32 kilo oraz wczoraj spakowalam (z panem Tadeuszem) paczke 50-kilowa. A ile jeszcze rzeczy zostawiam w Polsce! Cale biurko zastawione, nie mowie juz o polskim pokoju Julci. Zamiast  ubywac rzeczy, to mnoza sie w blyskawiczynym tempie. Jedynym rozwiazanem bedzie przyjazd samochodem ciezarowym. W mojej wloskiej piwnicy na wywoz czekaja gasiory. Rok 2011 byl obfity i uzbieralam ich troche. Czekaja na podroz do Polski. Natomiast tutaj biblioteczka Julci rozrosla sie do gigantycznych rozmiarow i trzeba ja, choc po czesci, wywiezc do Wloch. Czy to w Polsce czy we Wloszech, pokoje Julic niedlugo eksploduja.
Od jutra wklejam informacje toskanskie. Wracam do gotowania, chodzenia na targ i moich wloskich spraw.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wiadomosc z ostatniej chwili

Wlasnie przed chwila odkrylam, ze w internecie rozpoczeto promocje mojej drugiej ksiazki. Brak tylko zdjecia okladki, wiec nie wiem czy moge ja oficjalnie opublikowaniej. Podaje linka do opisu ksiazki. No i tytul: