środa, 25 kwietnia 2012

Targi Rekodzielnictwa we Florencji

W dniach od 21 do 29 kwietnia we Florencji odbywaja sie Miedzynarodowe Targi Rekodzielnictwa.


Postanowilismy wybrac sie tam i przede wszystkim odwiedzic stoisko naszej znajomej Sary.
Wybralismy podroz pociagiem, bo Julcia bardzo ja lubi. Napis w wagonie informowal pasazerow, ze  na zewnatrz mamy minus 4 stopnie!


Koleje troche przesadzily z odczytaniem temperatury. Przeciez zima dawno sie skonczyla. A we Florencji to chyba w ogole trudno o tak minusowe temperatury.
Do kas biletowych staly kilometrowe dwie kolejki). Zapomnielismy, ze bilety mozna bylo zakupic w inny sposob (np. internet) i musielismy te kolejke zaliczyc.

Jedna kolejka, w ktorej stalismy, a druga nieco dalej (rowniez widoczna na zdjeciu)

Oto kilka zdjec z targow:

Lubie takie kuchnie!

Podczas targow mozna oddac sie degustacjom roznego rodzaju...





Moja mama jest ladniejsza od twojej - to dopiero napis!







Dotarlismy do stoiska Sary, znajomej z targow rekodzielniczych. Za miesiac ma wyznaczony termin porodu, jednak nadal pacuje pelna para (skad ja to znam!).


Na koniec trzy zdjecia przedstawiajace Wlochy:





Przed zjednoczeniem...


W 1861 roku...






 i w przyszlosci...













Sadzac po dzisiejszym dniu nie jest jeszcze tak zle. Kolejki do kas biletowych pokazaly, ze jak narazie ludzie wychodza z domow i kupuja przedmioty zrobione recznie. A przeciez Wlochy pelne sa malych firm, ktore zajmuja sie rekodzielnictwem. Jest wiec nadzieja na przetrwanie!

wtorek, 24 kwietnia 2012

Pierwszy dzien w domu

Przechodzac z parkingu na samolot spadl mi na ziemie moja wiekowa, bursztynowa zawieszka. Cud, ze uslyszalam jak spada. Cud, ze bursztyn sie nie rozbil. A jeszcze wiekszy cud: jak on spadl, skoro koleczko laczace zawieszke jest nienaruszone! Wierze w znaki. Nie wiem, co oznacza ten. Wkrotce sie okaze.
Pogoda we Wloszech niesamowicie mnie zaskoczyla. Deszcz ze sloncem. Raz to, raz to. Wynik: piekna kolorowa tecza rozposcierajaca sie nad autostrada.


Po wejsciu do domu postawilam walizki w korytarzu, ktore nadal czekaja na rozpakowanie. Zajrzalam do kuchni, do szafeczek pelnych przecierow pomidorowych. Spytalam Julci:
- Chcesz makaron?
- Siiiiiiii!!!!!!!



Witamy we wloskim domu!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Walizkowa pora

Zlecial miesiac jak szalony! Bo tak naprawde byl szalony. Spotkania autorskie w roznych miejscach Polski, promocja ksiazki w radio i telewizji, spotkania plenerowe... Duzo sie dzialo. Az tu nagle nadszedl ostatni dzien pobytu w Polsce. Czas sie pakowac.


Od jutra swieze informacje z Toskanii, zdjecia oraz oczywiscie przepisy.

A tych, ktorzy maja ochote spotkac sie ze mna jeszcze w Warszawie, zapraszam na godzine 17.00 do Centrum Handlowego Arkadia, do ksiegarni Matras.  To bedzie ostatnie spotkanie promujace ksiazke "Slodkie pieczone kasztany".

niedziela, 22 kwietnia 2012

Toskanskie dylematy

Wczoraj dostalam emaila od mojej drogiej kolezanki Toskanki, cytuje:

czesc Alek, jak leci. (...) Posluchaj, czy znasz jakies mile toskanskie miasteczko, ktore mozna zwiedzic , niezbyt daleko (...). Jakis czas temu Linda i Laura powiedzialy, ze zjezdzilas duzo miasteczek toskanskich. Tak zeby pojechac sobie w niedziele, nie wiemy gdzie pojechac...


I tak to oto stalam sie przewodnikiem po Toskanii dla Toskanczykow. Czas wydac ksiazke we Wloszech. Nie o Polsce, ale o regionie, w ktorym mieszkam. A moze przetlumaczyc na wloski Slodkie pieczone kasztany?

sobota, 21 kwietnia 2012

Ciekawostki kawiarniane

W bydgoskim hotelu wpadla mi w rece lokalna gazetka. A w niej takie oto ciekawostki o nas (Polakach):

"Do kawiarni nie chodzimy " na kawe" (21 procent odpowiedzi), lecz po to, by spotkac sie ze znajomymi (58 procent), wynika z cytowanego przez "Puls Biznesu" badania TNS OBOP (...).
Statystyczny Polak odwiedza kawiarnie dwa razy w roku - o jeden raz wiecej niz jeszcze dwa lata temu. (...)
55 procent klientow woli lokalne kawiarnie. to duzo, ale w poprzedniej edycji z 2010 roku bylo o 7 procent lepiej. Straciy tez cukiernie, w ktorych podaje sie kawe. 2 lata temu byly pierwszym wyborem 25 procent klientow, teraz 23 procent.


Zyskuja za to nalezace do koncernow kawiarnie sieciowe (7 procent). Kobiety chodza do kawiarni czesciej od mezczyzn i najchetniej zamawiaja kawe latte (pierwszy wybor 67 procent klientek), podczas gdy mezczyzni sa wierni espresso (42 procent)."

Podczas miesiecznego pobytu w Polsce zauwazylam, ze kawa latte niczym sie nie rozni od cappuccino. Dotyczy to sieciowych kawiarni jak i rowniez malych kafejek. Chyba tylko w jednym lokalu dostrzeglam roznice. Napoje podany w roznych naczyniach o roznej wielkosci. Caffe latte mialo duzo latte i bylo w wysokiej szkance. Cappuccino klasycznie w fiizance.
Co do espresso, to roznie z nim bywa. W sieciowkach lepiej go nie zamawiac. Zdarza sie bowiem, ze dostaniemy kubek dlugiej "lury". Natomiast w kawiarniach jest ok. Espresso to mala porcja mocnej kawy.

piątek, 20 kwietnia 2012

Radio PiK Torun

17 kwietnia bylam gosciem Radia Pik, oddzial w Toruniu.
Z Iwona znamy sie od miesiaca. Nagrywalysmy juz wywiad na odleglosc, tj. rozmawiajac przez telefon.


Nagraniem posiadam, ale nie potrafie go umiescic na blogu (potrzebna pomoc meza). Takze juz wkrotce...
W zeszly wtorek spotkalysmy sie z Iwona w siedzibie radia.


Nagranie bedzie mozna uslyszec dopiero w wakacje, bo wlasnie wtedy w Radio Pik nadawany jest program podrozniczy. Nagralysmy tyle materialu, zeby wystarczylo na caly jeden tydzien (gdyz w takich cyklach odbywa sie ten program). Czyli w wakacje tydzien z Toskania w Toruniu!