czwartek, 24 maja 2012

Tagliatelle z kwiatami cukinii

Uwielbiamy swiezy makaron, w Pistoi sa 2-3 sklepiki, ktore robia ravioli, gnocchi oraz rozne rodzaje klasycznej pasty: penne, rigatoni itd.
Tym razem poszlysmy kupic tagliatelle. Zobaczcie jak pani je tnie dla nas:


A z tagliatelli wyczarujemy toskanskie danie. Oto ono:

Tagliatelle con fiori di zucchini

Skladniki na 2 glodne osoby:
220 gram tagliatelli
2 cukinie
6 kwiatow cukinii
1cebula
1 lodyga selera naciowego
3 galazki natki pietruszki
kawalek boczku (w wersji tradycyjnej, ja nie dodalam)
1 pomidor lub 100 ml przecieru pomidorowego
szklanka rosolu (ewentualnie woda)
4 lyzki oliwy z oliwek
sol i pieprz

Przygotowanie:
Na patelnie, na ktorej uprzednio rozgrzalismy oliwe z oliwek, wrzucamy cebule pokrojona na kawaleczki.


Kiedy zarumieni sie, dodajemy pokrojona: lodyge selera, natke pietruszki, boczek (ja go nie dodalam).


Na koncu wrzucamy pokrojona cukinie i kwiaty cukinii, dodajemy soli i pieprzu do smaku.


Kiedy warzywa beda uduszone (miekkie) dodajemy pokrojonego pomidora lub przecier pomidorowy. Jesli sos bedzie zbyt gesty mozemy wlac troche rosolu lub wody.

 Ja dodalam duzo przecieru pomidorowego (na pomidory jeszcze nie sezon), duzo bo tak lubi Julcia

Gotujemy tagliatelle, odcedzamy z wody i mieszamy z sosem.


Tagliatelle con fiori di zucchini

środa, 23 maja 2012

Swieto karczocha

Jak wiecie we Wloszech, w kazdy weekend odbywa sie jakies swieto. W Toskanii oczywiscie tez, co mnie niezmiernie cieszy.
W ostatnie dwa weekendy swietowalismy karczocha - cos dla mojej tesciowej!
Nie moglam sie doczekac, az pojedziemy zobaczyc to wydarzenie.


Pozzale to mala miescina oddalona od Empoli o jakies 3-4 km.
Po raz pierwszy w tym roku urzadzala Swieto Karczocha.


Miescinka naprawde malutka, zrobilam takie oto sympatyczne zdjecie:


Na miejscu okazalo sie, ze festa zaczyna sie po godzinie 18. A my przybylismy okolo 15... I co tu robic przez 3 godziny? Postanowilam zajrzec "za kulisy". Odkrylam radosnych panow obierajacych karczochy:


Wyobrazcie sobie, ze na sobote i niedziele obieraja oni okolo 3000 karczochow!
Siedza, siedza i obieraja. Podobno od 3 dni, ale nie wiem czy to prawda, chyba raczej tak sobie zartowali.















W wielkich baliach plywaly sobie kawalki karczochow. Moczyly sie w cytrynie, by nie zgorzkniec.


Mialam przyjemnosc poznania glownego dowodzacego festa: pana Giancarlo Boldrini, ktory byl tak uprzejmy, ze opowiedzial mi wszystko o karczochach z rejonu Empoli oraz pokazal feste od kuchni.














Pan Giancarlo (w t-shirt-cie specjalnie przygotowanym na Swieto Karczocha) i ja

A oto w skrocie menu jakie przygotowano na sobote:
Przystawki: dwa rodzaje zapiekanego pieczywa (crostini) z masa karczochowa, carpaccio karczochowe z serem grana padano oraz sakiewka miesno - karczochowa.

Sakiewka okazala sie jednak panzerotto - zapiekanym ciastem w ksztalcie trojkata

Pierwsze danie:
risotto z karczochami oraz penne z karczochami w sosie pomidorowym

Drugie danie:
Slony torcik z karczochami oraz rosbeef z karczochami

W tym roku nie przygotowano slodkosci z karczochow, ale pan Giancarlo obiecal ze w przyszlym roku zrobia ciasto.

Czy wyobrazacie  sobie, ze w pierwszy weekend festy przyszlo okolo 1800 osob!
Oto jedna z sal przygotowana na przyjecie smakoszy:



















Po godzinie 16 pojawilo sie stoisko, na ktorym sprzedawano eko - karczochy:


Gdzie nie spojrzelismy widzielismy tylko te warzywa:


Niestety nie doczekalismy godziny 18. Poproslismy slony torcik karczochowy na wynos, ktory akurat wyszedl z pieca:


Torcik okazal sie wysmienity i tak jak powiedzial pan Giancarlo, straczyl na dwie kolacje. Byl naprawde bardzo sycacy! Mniam.

wtorek, 22 maja 2012

Morze

Polowa soboty uplynela blogo nad morzem. Pojechalismy do Marina di Vecchiano, o ktorej pisalam juz w zeszlym roku.
Nowoscia byl lokal, w ktorym wszystkie napisy byly po niemiecku.














Troche mnie to zdziwilo, wiec spytalam  pracownikow, dlaczego tak sie stalo. Okazalo sie, ze wlasciciel zaklada lokale w stylu bawarskim, ktore maja tylko napisy niemieckie. 

Napilismy sie cappuccino i ruszylismy do samochodu.
Wlozylismy pieniazki do parkometru i wjechalismy na parking (tak jak w zeszlym roku:
1 godzina: 1, 80 euro
6 godzin: 6,50 euro).


Sezon najwyrazniej sie jeszcze nie zaczal, bo parking byl pusty.


Na plazy tez milo i przyjemnie, miejsca do woli.


Bardzo zaluje, ze nie zdazylam zrobic zdjecia kiedy bylam w wodzie. Moj maz uwazal, ze woda nie nadaje sie do kapieli. Ale moim zdaniem byla onacieplejsza niz w Baltyku i spokojnie do niej weszlam (Julcia tez, zreszta ona nie chciala w ogole z niej wyjsc).


Na koniec zdjecie z sympatycznym obrazkiem, ktory kilka dni temu kupilam w stowarzyszeniu Onlus, zbierajacym pieniazki na ciezko chorych.

Tempo di spiaggia! Czas na plaze!

poniedziałek, 21 maja 2012

Pancotto

W tradycyjnej kuchni toskanskiej niczego sie nie wyrzuca. To samo tyczy sie chleba. Nawet jesli jest czerstwy, mozna z niego wyczarowac rozne potrawy. Jedna z nich jest Pancotto, ktora dzis przedstawiac. Po przeczytaniu nie musicie czuc szczegolnej inspiracji, ale po jej sprobowaniu! Pychota! Domowy przecier domowy, czosnek, troche cebulki i listki bazylii (oraz chleb) tworza niesamowity, niezapomniany smak! Az sie chce suszyc chleb na nastepne Pancotto!

Pancotto

Skladniki:
1 mala biala cebula
2-3 zabki czosnku
250 ml przecieru pomidorowego
200 ml wody
300 gram czerstwego chleba
15 gram startego parmezanu
3 lyzki oliwy z oliwek
kilka listkow bazylii do dekoracji
sol

Pancotto

Przygotowanie:
Czosnek i cebule kroimy na male kawalki.


Podsmazamy na patelni, na ktorej uprzednio podgrzalismy oliwe.


Kiedy cebula sie zarumieni dodajemy przecier pomidorowy, wode, sol i dusimy na wolnym ogniu przez 10 minut.


Czerstwy chleb kroimy w kosteczke.


Dodajemy go do sosu pomidorowego, mieszamy na wolnym ogniu przez minutke.


Rozkladamy na talerzach, posypujemy parmezanem, dekorujemy listkami bazylii.

niedziela, 20 maja 2012

Brindisi

Na znak solidarnosci z rodzinami ofiar wczorajszej tragedii w miescie Brindisi wklejam bialy kwiat. Tak jak prosil burmistrz mieszkancow miasta (by wystawili w oknie kwiat).





To co dzieje sie we Wloszech nie mozna opisac zadnymi slowami. Na sama mysl trzese sie z przerazenia.
Ladunki wybuchowe eksplodowały w sobotę rano przed rozpoczęciem lekcji, przed wejściem do szkoły w Brindisi. Szkola nosi imie Franceschi Morvillo Falcone - żony włoskiego sędziego Giovanniego Falcone, która 20 lat temu wraz z nim i ochroniarzami została zamordowana przez mafię.
Na skutek wybuchu zginela 16-letnia uczennica, jedna walczy o zycie, a pozostale 9 osob jest ciezko rannych.