niedziela, 24 kwietnia 2011

Chianciano Terme

Ostatni raz w Chianciano Terme bylam 5-6 lat temu. Pamietam piekna panorame, nierowny teren pokryty zielenia i gdzieniegdzie rosnace cyprysy. Teraz sie to troche zmienilo. Na wzgorzach wyrosly niskie bloki tworzace male "osiedla". Szkoda, bo widok na prawde byl piekny. Taki, z ktorego slynie Toskania. Troche mnie to zasmucilo, ze w tak szybkim tempie mozna kompletnie zmienic wizerunek regionu (podaje tylko przyklad miasta, w ktorym bylam).

Widok na stare miasto

Chianciano Terme slynie z term kurujacych choroby watroby. Miasto jest pelne hoteli i hotelikow. Mnostwo tu kuracjuszy w starszym wieku. Przejezdnie miasteczko odwiedzane jest przez turystow. Centrum historyczne jest godne polecenia. Uliczki raz ida w gore, by potem lekko zejsc w dol. Ma sie wrazenie, ze mieszkancy nigdy nie wyszli poza mury starego miasta. Siedza sobie na laweczkach przed domem i z zadziwieniem obserwuja przechodniow (czytaj: turystow). Na podworkach suszy sie pranie, a z okien wygladaja psy lub koty. 


Zreszta koty mozna spotkac na kazdym rogu miasteczka (starej czesci). Oto kilka zdjec zachecajacych do odwiedzenia Chianciano Terme.


sobota, 23 kwietnia 2011

Czekoladowo wszedzie

W cukierniach, piekarniach, barach, sklepach i sklepikach kroluja czekoladowe jaja oraz Colomba (drozdzowe ciasto w ksztalcie golebicy).
Drozdzowe ciasto Colomba

W samym centrum Pistoi znajduje sie sklepik mistrza czekolady - pana Catinari. 

Witryna ugina sie od slodyczy i przyciaga uwage kazdego przechodnia. Wszystko o tematyce Wielkanocnej.

Wszystkim czytelnikom bloga zycze pieknych Swiat Wielkanocnych no i oczywiscie mokrego Smigusa Dyngusa!!

Czekoladowe jaja w jednym z barow Pistoi

piątek, 22 kwietnia 2011

Bordatino livornese

Rzucilam sie w wir gotowania i pieczenia, a to dla ukojenia nerwow. Popsul nam sie 3,5 letni samochod. Na czesc trzeba czekac 10 dni, bo to na specjalne zamowienie w fabryce we Francji. Caly wczorajszy dzien minal mi "na telefonie" w poszukiwaniu samochodu zastepczego. Podobno dzisiaj wieczorem nam go dadza...
Ale wracajac do tematu kulinarnego: miedzy jednym telefonem, a drugim zaglebilam sie w kucharskich lekturach.  Znalazlam smakowity przepis na cieple danie z maki kukurydzianej oraz warzyw. Potrawa pochodzi z miasta Livorno. W oryginale nalezy dodac cavolo nero - czarna toskanska kapuste. Ale my ja zastapimy kapusta wloska i wyjdzie rownie smakowicie.

Bordatino livornese
Skladniki:
  • 200 gram maki kukurydzianej
  • 200 gram suchej czerwonej fasolki (typ borlotti)
  • mala glowka wloskiej kapusty
  • 1 cebula
  • 1 marchew
  • 1 lodyga selera naciowego
  • 5-6 lodyg natki pietruszki
  • 1 zabek czosnku
  • 3 lyzki przecieru pomidorowego
  • 5 lyzek oliwy z oliwek
  • sol i pieprz
Przygotowanie:
Fasole moczymy przez minimum 12 godzin. Gotujemy w 2 litrach osolonej wody. Ugotowana fasole miksujemy wraz z woda z gotowania. Na patelni polanej oliwa podsmazamy pokrojony na kawalki: czosnek, cebule, marchew, seler naciowy, natke pietruszki. Kiedy warzywa beda podduszone dodajemy przecier pomidorowy oraz drobno poszatkowana wloska kapuste.

Przyprawiamy do smaku. Co jakis czas wlewamy zmiksowana wode fasolowa. Kiedy kapusta bedzie miekka, wlewamy pozostala wode fasolowa i doprowadzamy do wrzenia. Powoli wsypujemy make kukurydziana i gotujemy przez okolo 30 minut.

Gotowa potrawe wlewamy na duzy plaski talerz (moga wyjsc nawet 2 talerze). Kiedy lekko ostygnie mozemy ja kroic na trojkaty, tak jak tort.

Szkoda, ze zdjecie nie oddaje smaku. Inaczej mowiac: smakuje o wiele bardziej niz wyglada.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Schiacciata di Pasqua

Kilka dni temu wykonalam drozdzowe ciasto przygotowywane w Toskanii w okresie Wielkanocnym. Podziele sie z Wami przepisem. Ciasto nazywane jest Schiacciata di Pasqua lub Schiaccia di Pasqua.

Schiacciata di Pasqua
Skladniki:
  • 500 gram maki
  • 250 gram cukru
  • 80 gram masla
  • 5 jaj
  • 30 gram drozdzy piwnych
  • 5 lyzek kandyzowanej skorki pomaranczowej
  • 40 gram rodzynek
  • 2 lyzki ziaren anyzu

Przygotowanie:
W polowie szklanki z ciepla woda rozpuszczamy drozdze, dodajemy 2 lyzki maki i odstawiamy chwile do wyrosniecia. Wyrosniete drozdze wlewamy do pozostalej maki i zagniatamy ciasto. Odstawiamy na 2 godziny (przykrywamy sciereczka). Nastepnie dodajemy roztopione maslo, 4 jaja, cukier,starte w mozdziezu ziarna anyzu, skorke pomaranczowa, rodzynki i na nowo zagniatamy ciasto.

Odstawiamy do wyrosniecia na 2-3 godziny. Wierzch ciasta smarujemy roztrzepanym zoltkiem.Ciasto wkladamy do formy wysmarowanej maslem i pieczemy okolo 30 minut w temperaturze 180 stopni.

środa, 20 kwietnia 2011

Pistoia w dzien targowy

Jak to w dzien targowy miasto wypelnia sie straganami i kupujacymi. W czesci gdzie kupuje sie warzywa i owoce zaciekawil mnie zaparkowany rower. Byl on po brzegi wypelniony zakupami. Z boku mial tez zainstalowana drewaniana kasetke, nie wiem jakim cudem trzymala sie z tym calym towarem?

Na Placu Bazyliki pelno straganow. Tlum zainteresowanych kupnem utrudnia przejscie z jednej strony na druga. Przepychaja sie, szturchaja. Kazdy wypatruje okazji. Uroki dnia targowego.

wtorek, 19 kwietnia 2011

Biscottificio Guarducci

Kilka miesiecy temu w Pistoi otworzono Biscottificio - tj. sklep, w ktorym sprzedaje sie ciasteczka.


Kiedy tylko odkrylysmy jego istnienie od razu weszlysmy do srodka. Wlascicielka jest Chiara. Kontyuuje ona tradycje rodzinna i zajmuje sie produkcja ciasteczek. Specjalnoscia sa cantuccini (ciasteczka z migdalami) oraz brutti e buoni (brzydkie ale dobre z migdalami i orzechami).  Chiara odwaza nam ciasteczka i pakuje w tak piekny sposob, ze potem szkoda nam ich otwierac. Ale kusi smak, wiec od razu, po wyjsciu ze sklepu, rozrywamy torebeczke i probujemy.





         Po prawej: Chiara, wlascicielka sklepu


 
Atmosfera w sklepie jest bardzo mila. Wlascicielka zapamietala nas mimo tego, iz bylysmy tak tylko dwa razy. Za kazdym razem czestuje Julcie swoimi wyrobami. Julcia siada przy stoliczku i delektuje sie smakiem (lub rozsypuje po podlodze kruszone ciasto).
"Solo la continua ricerca e l'accurata selezione di ogi ingrediente possono raccontare l'amore con cui ho voluto tramandare, attraverso le ricette di mio padre, un prodotto che sappia rinnovare e conservare ogni volta un sapore, che voglio continuare a ricordare e condividere con chi sa riconoscere la qualità"                                                                               
                                                                                                 Chiara Guarducci
"Tylko ciagle poszukiwania i staranny dobor kazdego skladnika moga opisac milosc z jaka chcialam przekazac, poprzez przepisy mojego ojca, produkt ktory "wie" jak za każdym razem odnowić i zachować smak , ktory chcę zapamiętac i dzielic z tymi, którzy wiedzą, jak rozpoznać jakość."
                                                                                                Chiara Guarducci
Cantuccini i brutti e buoni w zblizeniu

Nastepnym razem skusze sie na ciasteczka z lawenda. Ciekawe, jaki maja smak?