Dzisiaj sa urodziny tesciowej. Mam zawsze ogromny problem, co jej kupic. Bo tak naprawde zawsze jest niezadowolona z prezentu. "To juz mam, tego nie potrzebuje, tego mam po kilka sztuk...." Kwiaty sa jedynymi, ktore sprawiaja jej przyjemnosc. Na cale szczescie. Dzisiaj wiec kupilysmy dwie doniczki miniaturowych rozyczek: jedne czerwone, drugie pomaranczowe.
Swietowac poszlysmy do baru, pyszne cappuccino i slodka buleczka poprawiaja samopoczucie.
Wracajac do domu mijalysmy siedzibe stowarzyszenia onlus, ktora przyjmuje rozne rzeczy, nastepnie sprzedaje je, a pieniadze przeznacza na chorych.
- Jak umre, to wszystkie ubrania zanies tutaj - powiedziala dzisiejsza solenizantka.
I jak tu radosnie swietowac?
Spotkanie zakonczylysmy w parku, ktory polepszyl nastroj. Zachwycily mnie dojrzewajace mandarynki oraz kwiatnace kwiatki. Zrobilam im chyba ze 100 zdjec!
poniedziałek, 28 listopada 2011
niedziela, 27 listopada 2011
Ostatnia niedziela listopada
Wlasnie wrocilam ze swieta trufla w San Miniato. Ale sprawozdanie z wycieczki przygotuje nieco pozniej.
Moj weekend uplywa rowniez pod znakiem pisania artykulu dla gazety Polacy Gotuja. Powierzono mi dosc duzy temat. Mowiac krotko: Wenecja i wszystko co sie jej tyczy.
Dzisiaj poprosilam mojego meza, zeby mi zrobil zdjecie ktore moze przydac sie do artykulu. Pogoda byla wspaniala, slonce grzalo tak mocno, ze zdjelismy kurtki.
Moj weekend uplywa rowniez pod znakiem pisania artykulu dla gazety Polacy Gotuja. Powierzono mi dosc duzy temat. Mowiac krotko: Wenecja i wszystko co sie jej tyczy.
Dzisiaj poprosilam mojego meza, zeby mi zrobil zdjecie ktore moze przydac sie do artykulu. Pogoda byla wspaniala, slonce grzalo tak mocno, ze zdjelismy kurtki.
sobota, 26 listopada 2011
Wyrzuc stare, kup nowe
Nie wiem jak wy, ale ja prawie w ogole nie ogladam telewizji. Po pierwsze brak czasu, a po drugie: we wloskiej telewizji nie ma absolutnie nic! Kompletna nuda.
W tych dniach nastapila jakas rewolucja odnoszaca sie do telewizorow. Te, ktore mielismy do tej pory w domach juz sie nie nadaja. Tak wiec sa dwie opcje:
1.albo dokupic dekoder (czy cos tam takiego....), zainstalowac i ocalimy telewizor.
2.albo wywalic telewizor i kupic nowy ze wszystkim wbudowanym w srodku.
Co robia Wlosi? Wywalaja stare telewizory. Na prawo i na lewo obok smietnikow wystawy przestarzalej juz techniki.
Szkoda, ze musimy zyc w swiecie tak wielkiego konsumizmu. Wyrzuca sie dobra rzecz, zeby kupic nowa.
Nie wiem czy juz o tym pisalam, ale ostatnio z mezem mielismy w piwnicy duzo kartonow do wyrzucenia. Pojechalismy do takiego specjalnego punktu w Pistoi. Mozna oddac tam kartony, sa tez kontenitory na monitory,komputery itd. Trzeba ustawic sie w kolejce i po kolei podchodzi pracownik tej placowki i odbiera od nas rzeczy do wyrzucenia.Przed nami byla pani w malym samochodzie pelnym drukarek, komputerow, skanerow. Zaloze sie,ze wszystko dzialalo. Pewnie jakies biuro wymienialo sprzet i pozbylo sie "staroci". A przeciez mozna bylo darowac to jakiemu stowarzyszeniu onlus, szkole lub innej instytucji panstwowej, gdzie sprzet jest w oplakanym stanie.
W tych dniach nastapila jakas rewolucja odnoszaca sie do telewizorow. Te, ktore mielismy do tej pory w domach juz sie nie nadaja. Tak wiec sa dwie opcje:
1.albo dokupic dekoder (czy cos tam takiego....), zainstalowac i ocalimy telewizor.
2.albo wywalic telewizor i kupic nowy ze wszystkim wbudowanym w srodku.
Co robia Wlosi? Wywalaja stare telewizory. Na prawo i na lewo obok smietnikow wystawy przestarzalej juz techniki.
Szkoda, ze musimy zyc w swiecie tak wielkiego konsumizmu. Wyrzuca sie dobra rzecz, zeby kupic nowa.
Nie wiem czy juz o tym pisalam, ale ostatnio z mezem mielismy w piwnicy duzo kartonow do wyrzucenia. Pojechalismy do takiego specjalnego punktu w Pistoi. Mozna oddac tam kartony, sa tez kontenitory na monitory,komputery itd. Trzeba ustawic sie w kolejce i po kolei podchodzi pracownik tej placowki i odbiera od nas rzeczy do wyrzucenia.Przed nami byla pani w malym samochodzie pelnym drukarek, komputerow, skanerow. Zaloze sie,ze wszystko dzialalo. Pewnie jakies biuro wymienialo sprzet i pozbylo sie "staroci". A przeciez mozna bylo darowac to jakiemu stowarzyszeniu onlus, szkole lub innej instytucji panstwowej, gdzie sprzet jest w oplakanym stanie.
piątek, 25 listopada 2011
Dzem z kiwi
Ten tydzien jest wyjatkowo kulinarny. Przepisy prawie kazdego dnia. Z serii dzemowej proponuje marmellata di kiwi. Inspiracja byla dla mnie pani Antonella z bio targu w Montemurlo.
600 gram kiwi
1 cytryna
240 ml miodu
Przygotowanie:
Obieramy kiwi i kroimy na male kwadraciki. Obieramy cytryne i kroimy w cienkie plastry. Wszystko wkladamy do miski i zalewamy miodem. Odstawiamy na noc.
Nastepnego dnia zawartosc miski przelewamy do garnka. Gotujemy na malym ogniu przez pol godziny ( nie dluzej, bo miod sie skarmelizuje). Dzem przelewamy do sloika i pasteryzujemy. Gotowe!
ps. cytryne dodaje sie dlatego, gdyz podobno sluzy jako naturalny konserwant.
Dzem z kiwi
Skladniki na 1 sloik:600 gram kiwi
1 cytryna
240 ml miodu
Przygotowanie:
Obieramy kiwi i kroimy na male kwadraciki. Obieramy cytryne i kroimy w cienkie plastry. Wszystko wkladamy do miski i zalewamy miodem. Odstawiamy na noc.
Nastepnego dnia zawartosc miski przelewamy do garnka. Gotujemy na malym ogniu przez pol godziny ( nie dluzej, bo miod sie skarmelizuje). Dzem przelewamy do sloika i pasteryzujemy. Gotowe!
ps. cytryne dodaje sie dlatego, gdyz podobno sluzy jako naturalny konserwant.
czwartek, 24 listopada 2011
Migdalowe ciasteczka
Jutro mija termin nadsylania zdjec misiow, wydarzenie to znalazlam na stronie Ani z Bajkorady:
Nie pozwól, by w tak magicznym dniu Twój pluszak stał zapomniany w kącie.
Przyłącz się do pluszowej akcji!
Stwórzmy wspólnie wielką galerię Misiów!
To proste!!!
Odkurz swojego misia,
zrób mu zdjęcie
(lub poproś o pomoc kogoś dorosłego)
i wyślij je na adres:
Zdjęcie należy przesłać do końca dnia 24 listopada, by 25 listopada na ścianach Bajecznej Fabryki pojawiły się kolorowe zdjęcia radosnych Misiów!
Julcia zrobila zdjecie swojemu misiowi i tym samym przylaczyla sie do akcji.
Wykonala rowniez migdalowe ciasteczka, z wloskiego przepisu. Dzisiaj idzie do swoich kolezanek. Podajemy przepis:
Wloskie ciasteczka migdalowe
Skladniki:
300 gram maki
150 gram masla
2 jaja
150 gram cukru
1 cytryna
100 gram obranych migdalow
1 lyzka proszku do pieczenia
szczypta soli
Przygotowanie:
Wszystkie skladniki wkladamy do robota i miksujemy. Ciasto owijamy w folie i odstawiamy do lodowki na 1 godzine. Nastepnie rozwalkowujemy je dosc grubo i wykrawamy ciasteczka. Kladziemy je na wysmarowanej maslem blasze (lub na papierze do pieczenia).
Pieczemy 10-15 minut w temperaturze 180 stopni.
Notka: ciasteczka pieka sie bardzo szybko, trzeba miec je ciagle na oku.
Wloskie ciasteczka migdalowe
środa, 23 listopada 2011
Statystyka znaleziskowa
Nie wiem jak w innych, wloskich miastach, ale w Pistoi pieniadze leza czasem na ziemi. Zauwazylam to mniej wiecej w 2001 roku. Zdarzylo sie, ze raz znalazlam banknot 10 euro. Potem jakos pieniadze zniknely z chodnikow. A ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, znow sie pojawily. Roznica jest taka, ze kiedys mozna bylo znalezc 1 euro, teraz tylko 1-5 centow euro.
Zainteresowana tym fenomenem postanowilam zalozyc skrzyneczke, do ktorej wrzucam znaleznione drobniaki. W tym roku mija dziesiec lat, jak skrzyneczka sie zapelnia. Dzisiaj z ciekawosci przeliczylam dobytek: wyszlo 26,61 euro.
Reasumujac: znajduje 2,66 euro rocznie. Co daje 11 zlotych.
Czy to duzo czy malo?
Zainteresowana tym fenomenem postanowilam zalozyc skrzyneczke, do ktorej wrzucam znaleznione drobniaki. W tym roku mija dziesiec lat, jak skrzyneczka sie zapelnia. Dzisiaj z ciekawosci przeliczylam dobytek: wyszlo 26,61 euro.
Reasumujac: znajduje 2,66 euro rocznie. Co daje 11 zlotych.
Czy to duzo czy malo?
wtorek, 22 listopada 2011
Nietypowy dzem z dyni
Wpadlam w wir robienia dzemow. Pomysl mi sie bardzo podoba, bo mozna tu ruszyc wodze fantazji. Tak bylo z dzemem dyniowym.Najpierw zrobilam klasyczny, tylko z dynia. Nastepnie zaryzykowalam i wymyslilam cos mojego.
1 kg dyni obranej ze skory
3 sredniej wielkosci marchewki
2 jablka
400 gram cukru trzcinowego
1 lyzka cynamonu
Przygotowanie:
Dynie kroimy w kostke. Jablko i marchew obieramy, scieramy na tarce. Dodajemy do dyni. Wszystko zasypujemy cukrem i odstawiamy na noc.
Nastepnego dnia papke owocowo-warzywna przelewamy do garnka. Gotujemy na wolnym gazie przez poltorej godziny.
W polowie gotowania dosypujemy cynamon. Gotowy dzem wlewamy do sloikow i pasteryzujemy.
Dzemik, jak dla mnie, przepyszny. Dodanie cynamonu sprawi, ze nadchodzace, dlugie zimowe wieczory beda pyszne i radosne. Tak sobie mysle,ze moglby byc to mily prezent dla znajomych pod choinke!
Dzem dyniowy Aleksandry
Skladniki:1 kg dyni obranej ze skory
3 sredniej wielkosci marchewki
2 jablka
400 gram cukru trzcinowego
1 lyzka cynamonu
Przygotowanie:
Dynie kroimy w kostke. Jablko i marchew obieramy, scieramy na tarce. Dodajemy do dyni. Wszystko zasypujemy cukrem i odstawiamy na noc.
Nastepnego dnia papke owocowo-warzywna przelewamy do garnka. Gotujemy na wolnym gazie przez poltorej godziny.
W polowie gotowania dosypujemy cynamon. Gotowy dzem wlewamy do sloikow i pasteryzujemy.
Dzemik, jak dla mnie, przepyszny. Dodanie cynamonu sprawi, ze nadchodzace, dlugie zimowe wieczory beda pyszne i radosne. Tak sobie mysle,ze moglby byc to mily prezent dla znajomych pod choinke!
Dzem dyniowy Aleksandry
Za kilka dni nowe przepisy dzemowe...
Subskrybuj:
Posty (Atom)