wtorek, 29 listopada 2011

Swieto Trufli

W niedzele pojechalismy odwiedzic naszych znajomych na targu w San Miniato. Przy okazji zrobilam sesje fotograficzna truflom i przyjrzalam sie im z bliska.
Swieto Trufli w San Miniato nalezy do najwazniejszych w tej dziedzinie w calych Wloszech. Trufle maja rowniez swoje swieto w San Giovanni d'Asso.
Przez 3 sobote i 3 niedziele San Miniato Alto zostaje zamkniete dla samochodow. Zeby dostac sie na sama gore, nalezy wziac specjalny autobus.
Miasto otoczone jest wszelakiego rodzaju straganami. Tour rozpoczynamy od straganow z pieczywem, serami, ryzem, oliwa i fasola z Sorana.















Nastepnie przechodzimy przez dlugi pasaz wozow gastronomicznych: pieczona swinka, brigidini, nalesniki z nutella, paczki z bita smietana, salami, szynki......czego dusza zapragnie!
Jest tez stragan z kaszatanami oraz wloskimi orzechami. Cena kasztanow to 10 euro za kilogram.


Dochodzimy do skrzyzowania i mijamy lodziarnie. Oczywiscie nalezy sie zatrzymac. Jest tak milo, cieplutko, ze lody smakuja wszystkim. Tworzy sie nawet mala kolejka.

 Nie zabraklo smakow  truflowych

Dochodzimy do glownego placu i tam znow jedzenie!! Wedliny, nawet salami wedzone w winie Chianti; oliwa i przetwory z truflami...















Wchodzimy schodkami w gore, przed nami bazylika, a przy niej hala namiotowa.


Wystarczy przekroczyc jej prog i czujemy mocny zapach trufli! Tak mocny, ze niektorzy rezygnuja i wychodza. Kreca sie tylko zainteresowani oraz ciekawscy. Chcieliby kupic, ale cena scina z nog. Choc w tym roku nie az tak bardzo. Najdrozsze trufle sprzedawano po 90 euro za gram. Pamietam, ze kilka lat temu w regionie Emilia Romania, w miescie Sasso Marconi trufle sprzedawano nawet po 200 euro za gram.















Zwiedzanie straganow konczymy pod namiotami gastronomicznymi poszczegolnych dzielnic San Miniato. Wszyscy kupuja ciaccini oraz tagliolini o (po)smaku truflowym.






Ciaccino

 Gorace tagliolini z truflami

Cena dania podanego na plastikowym, wyginajacym sie talerzyku: 16 euro. Kolejka nie konczy sie. Po kolei wywolywane sa numerki, to tak dla porzadku.
Ciaccino to pieczone ciasto chlebowe. Niektore stoiska smaza ciaccini, ale te sa bardziej ciezkostrawne. Tak czy inaczej obydwie wersje smakuja!

poniedziałek, 28 listopada 2011

Urodziny

Dzisiaj sa urodziny tesciowej. Mam zawsze ogromny problem, co jej kupic. Bo tak naprawde zawsze jest niezadowolona z prezentu. "To juz mam, tego nie potrzebuje, tego mam po kilka sztuk...." Kwiaty sa jedynymi, ktore sprawiaja jej przyjemnosc. Na cale szczescie. Dzisiaj wiec kupilysmy dwie doniczki miniaturowych rozyczek: jedne czerwone, drugie pomaranczowe.


Swietowac poszlysmy do baru, pyszne cappuccino i slodka buleczka poprawiaja samopoczucie.


Wracajac do domu mijalysmy siedzibe stowarzyszenia onlus, ktora przyjmuje rozne rzeczy, nastepnie sprzedaje je, a pieniadze przeznacza na chorych.
- Jak umre, to wszystkie ubrania zanies tutaj - powiedziala dzisiejsza solenizantka.
 I jak tu radosnie swietowac?
Spotkanie zakonczylysmy w parku, ktory polepszyl nastroj. Zachwycily mnie dojrzewajace mandarynki oraz kwiatnace kwiatki. Zrobilam im chyba ze 100 zdjec!

niedziela, 27 listopada 2011

Ostatnia niedziela listopada

Wlasnie wrocilam ze swieta trufla w San Miniato. Ale sprawozdanie z wycieczki przygotuje nieco pozniej.


Moj weekend uplywa rowniez pod znakiem pisania artykulu dla gazety Polacy Gotuja. Powierzono mi dosc duzy temat. Mowiac krotko: Wenecja i wszystko co sie jej tyczy.
Dzisiaj poprosilam mojego meza, zeby mi zrobil zdjecie ktore moze przydac sie do artykulu. Pogoda byla wspaniala, slonce grzalo tak mocno, ze zdjelismy kurtki.

sobota, 26 listopada 2011

Wyrzuc stare, kup nowe

Nie wiem jak wy, ale ja prawie w ogole nie ogladam telewizji. Po pierwsze brak czasu, a po drugie: we wloskiej telewizji nie ma absolutnie nic! Kompletna nuda.
W tych dniach nastapila jakas rewolucja odnoszaca sie do telewizorow. Te, ktore mielismy do tej pory w domach juz sie nie nadaja. Tak wiec sa dwie opcje:
1.albo dokupic dekoder (czy cos tam takiego....), zainstalowac i ocalimy telewizor.
2.albo wywalic telewizor i kupic nowy ze wszystkim wbudowanym w srodku.
Co robia Wlosi? Wywalaja stare telewizory. Na prawo i na lewo obok smietnikow wystawy przestarzalej juz techniki.


Szkoda, ze musimy zyc w swiecie tak wielkiego konsumizmu. Wyrzuca sie dobra rzecz, zeby kupic nowa.
Nie wiem czy juz o tym pisalam, ale ostatnio z mezem mielismy w piwnicy duzo kartonow do wyrzucenia. Pojechalismy  do takiego specjalnego punktu w Pistoi. Mozna oddac tam kartony, sa tez kontenitory na monitory,komputery itd. Trzeba ustawic sie w kolejce i po kolei podchodzi pracownik tej placowki i odbiera od nas rzeczy do wyrzucenia.Przed nami byla pani w malym samochodzie pelnym drukarek, komputerow, skanerow. Zaloze sie,ze wszystko dzialalo. Pewnie jakies biuro wymienialo sprzet i pozbylo sie "staroci". A przeciez mozna bylo darowac to jakiemu stowarzyszeniu onlus, szkole lub innej instytucji panstwowej, gdzie sprzet jest w oplakanym stanie.

piątek, 25 listopada 2011

Dzem z kiwi

Ten tydzien jest wyjatkowo kulinarny. Przepisy prawie kazdego dnia. Z serii dzemowej proponuje marmellata di kiwi. Inspiracja byla dla mnie pani Antonella z bio targu w Montemurlo.


Dzem z kiwi
Skladniki na 1 sloik:
600 gram kiwi
1 cytryna
240 ml miodu

Przygotowanie:
Obieramy kiwi i kroimy na male kwadraciki. Obieramy cytryne i kroimy w  cienkie plastry. Wszystko wkladamy do miski i zalewamy miodem. Odstawiamy na noc.


Nastepnego dnia zawartosc miski przelewamy do garnka. Gotujemy na malym ogniu przez pol godziny ( nie dluzej, bo miod sie skarmelizuje). Dzem przelewamy do sloika i pasteryzujemy. Gotowe!


ps. cytryne dodaje sie dlatego, gdyz podobno sluzy jako naturalny konserwant.

czwartek, 24 listopada 2011

Migdalowe ciasteczka

Jutro mija termin nadsylania zdjec misiow, wydarzenie to znalazlam na stronie Ani z Bajkorady:

Nie pozwól, by w tak magicznym dniu Twój pluszak stał zapomniany w kącie.
Przyłącz się do pluszowej akcji!
Stwórzmy wspólnie wielką galerię Misiów!

To proste!!!
Odkurz swojego misia,
zrób mu zdjęcie
(lub poproś o pomoc kogoś dorosłego)
i wyślij je na adres:
BAJECZNAFABRYKA@GMAIL.COM

Zdjęcie należy przesłać do końca dnia 24 listopada, by 25 listopada na ścianach Bajecznej Fabryki pojawiły się kolorowe zdjęcia radosnych Misiów!
Julcia zrobila zdjecie swojemu misiowi i tym samym przylaczyla sie do akcji.
Wykonala rowniez migdalowe ciasteczka, z wloskiego przepisu. Dzisiaj idzie do swoich kolezanek. Podajemy przepis:
Wloskie ciasteczka migdalowe
Skladniki:
300 gram maki
150 gram masla
2 jaja
150 gram cukru
1 cytryna
100 gram obranych migdalow
1 lyzka proszku do pieczenia
szczypta soli

Przygotowanie:
Wszystkie skladniki wkladamy do robota i miksujemy.  Ciasto owijamy w folie i odstawiamy do lodowki na 1 godzine. Nastepnie rozwalkowujemy je dosc grubo i wykrawamy ciasteczka. Kladziemy je na wysmarowanej maslem blasze (lub na papierze do pieczenia). 
Pieczemy 10-15 minut w temperaturze 180 stopni.
Notka: ciasteczka pieka sie bardzo szybko, trzeba miec je ciagle na oku.

Wloskie ciasteczka migdalowe

środa, 23 listopada 2011

Statystyka znaleziskowa

Nie wiem jak w innych, wloskich miastach, ale w Pistoi pieniadze leza czasem na ziemi. Zauwazylam to mniej wiecej w 2001 roku. Zdarzylo sie, ze raz znalazlam banknot 10 euro. Potem jakos pieniadze zniknely z chodnikow. A ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, znow sie pojawily. Roznica jest taka, ze kiedys mozna bylo znalezc 1 euro, teraz tylko 1-5 centow euro.


Zainteresowana tym fenomenem postanowilam zalozyc skrzyneczke, do ktorej wrzucam znaleznione drobniaki. W tym roku mija dziesiec lat, jak skrzyneczka sie zapelnia. Dzisiaj z ciekawosci przeliczylam dobytek: wyszlo 26,61 euro.
Reasumujac: znajduje 2,66 euro rocznie. Co daje 11 zlotych.
Czy to duzo czy malo?